Bez kategorii

Wniosek o dofinansowanie DTŚ Wschód odrzucony

Projekt DTŚ Wschód nie znajdzie się na liście dofinansowań. Przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego tłumaczą to brakami formalnymi dokumentów aplikacyjnych. Jaworzniccy samorządowcy jednak się nie poddadzą, będą szukać innych możliwości, by ta droga jednak powstała.

„Skok” Platformy Obywatelskiej
Historia DTŚ Wschód, czyli planu budowy przedłużenia Drogowej Trasy Średnicowej w kierunku wschodnich miast konurbacji śląskiej jest jednym z przygnębiających dowodów „skuteczności” dokonywanego w ostatnich latach  przez Platformę Obywatelską skoku… cywilizacyjnego. Skoku, dzięki któremu na EURO 2012 mogliśmy się wszyscy cieszyć gotową siecią nowych autostrad (czyż nie? przecież te autostrady opasujące Polskę wzdłuż i wszerz cieszyły nasze oczy,…gdy patrzyliśmy na foldery oraz spoty wyborcze), czy już w roku 2014 mknąć pociągiem z Katowic do Krakowa po linii E30 z prędkością 160 km/h (była premier Ewa Kopacz w spocie wyborczym mknęła przecież Pendolino). Pięknie zmontowane obrazki, konferencje, błyski fleszy. A co na to rzeczywistość? Rzeczywistość wzięła srogi zamach i nogą wyborców kopnęła wspomnianą ekipę rządzącą w miejsce, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.
W poniedziałek mieliśmy okazję dowiedzieć się, że projekt, który miał dziesiątkom tysięcy mieszkańców Jaworzna, Mysłowic i Sosnowca przynieść rozwiązanie problemów z dotarciem do centrum aglomeracji, nie otrzyma dofinansowania. Marszałek Województwa Śląskiego Wojciech Saługa (PO) obwieścił, że wnioski aplikacyjne na dofinansowanie budowy DTŚ Wschód złożone przez Jaworzno są niekompletne i odpadają w przedbiegach z powodów formalnych.
Czyżby jaworznicki magistrat nie potrafił przygotować inwestycji? Czyżby zasiadali tu sami dyletanci? Rozejrzyjmy się zatem i sprawdźmy, co na ten temat ma do powiedzenia rzeczywistość. Przez ostatnie kilka lat nie mieliśmy chyba w Jaworznie okresu, by w którejś części miasta nie było objazdów z powodu budowy nowej drogi lub kompleksowej modernizacji drogi starej. Wydawcy map do nawigacji samochodowych nie nadążają z aktualizacjami map za zmianami sieci drogowej w Jaworznie. Dziesiątki kilometrów dróg – z obwodnicami, „średnicówką” i DWR-ką na czele, które powstały w przeciągu kilku lat – nie spadły z nieba.
Na pewno nie zbudowały ich ekipy kolejnych PO-wskich marszałków województwa, które okupują budynek przy Placu Sejmu Śląskiego od lat dziesięciu. Te zasłynęły za to modernizacją Stadionu Śląskiego, która trwa już ponad 7 lat (nie miał być przypadkiem gotowy na EURO 2012?), a w ubiegłym roku samorząd województwa był zmuszony zaciągnąć kolejny kredyt, żeby ją dokończyć; czy modernizacją Parku Śląskiego (program modernizacji przyjęty został w roku 2006).

Obcięte dofinansowanie
Pod koniec ubiegłego roku pisaliśmy obszernie o zmianach w procedurach przyznawania dofinansowań do projektów drogowych, które wprowadził Zarząd Województwa Śląskiego i ograniczeniu maksymalnych kwot wsparcia do poziomu 146 mln zł. Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia Zarząd Województwa dopuścił możliwość podzielenia projektu DTŚ Wschód na dwa etapy, których koszty mieściłyby się we wprowadzonych limitach, ale jednocześnie nie wydłużył terminu składania aplikacji.
Wówczas pytaliśmy jaworznickich urzędników, czy nie obawiają się, że w niedalekiej przyszłości mogą stać się „kozłami ofiarnymi”, na których przerzuci się całą odpowiedzialność za ewentualną porażkę „strategicznego” (wedle słów marszałka Saługi) projektu drogowego w regionie. – To nie ma żadnego znaczenia – słyszeliśmy w odpowiedzi. – Ta droga jest zbyt ważna dla mieszkańców aglomeracji, aby rozpatrywać ją z perspektywy politycznych rozgrywek. Jest cień szansy na dofinansowanie, więc będziemy aplikować.
I aplikowali z pełną świadomością, że dokumentacja wymaga uzupełnień. Tuż przed końcem ubiegłego roku – 29 grudnia – rozmawialiśmy jeszcze na ten temat z Tomaszem Toszą. – Nie chcieliśmy wywracać konkursu o dofinansowanie, a zmiana reguł gry podczas trwania naboru bez wydłużenia terminu uzasadnia anulowanie konkursu i rozpisanie go od nowa – mówił wówczas Tosza. – Zdajemy sobie sprawę, że nasze wnioski zawierają braki formalne, ale będziemy je uzupełniać w trakcie procedury oceny.
Już wiemy, że takiej możliwości nie będzie, bo projekt został odrzucony właśnie z powodu braków formalnych. Nie będzie uczestniczył więc w procedurze oceny i nie ma szans na uzupełnianie dokumentacji w jej trakcie. Ale braki te nie wynikają jednoznacznie z winy Jaworzna, czy pozostałych miast uczestniczących. Są one w dużej mierze wynikiem dotychczasowych zaszłości związanych z projektem DTŚ, w której zasadniczą rolę odegrał Urząd Marszałkowski (o czym przypomina w rozmowie poniżej Tomasz Tosza).

Rozpędzona noga wyborców
Przerzucanie się argumentami – po czyjej stronie leży wina – niczego zresztą nie przyniesie. Bo na pewno nie spowoduje, że DTŚ Wschód cudownie się ucieleśni i że mieszkańcom nie tylko Jaworza, ale też Mysłowic i Sosnowca będzie się lepiej, wygodniej żyć i podróżować do sąsiednich miast. To tylko polityczna gra, która niesie wyłącznie efekty wizerunkowe. Ponownie staczamy się w przestrzeń medialną konferencji w blasku fleszy, głów gadających jak jest dobrze i jak województwo wielotorowo się rozwija. Cóż z tego, że Mysłowice zaraz będą zupełnie nieprzejezdne, a trasa S86 z Sosnowca do Katowic jest drugim pod względem obciążenia ruchem odcinkiem drogi w całej Polsce. A wyniki raportu niezależnych ekspertów, oceniających Indeks Rozwoju Społecznego (czyli ogólną jakość życia), sytuują województwo śląskie na 251. miejscu spośród wszystkich 272 regionów Unii Europejskiej. Wynik najgorszy na tle reszty polskich województw.
Decyzja Zarządu Województwa o nie przedłużeniu procedur konkursowych na dofinansowanie projektów drogowych i dążenie do szybkiego rozdysponowania środków jest zresztą znamienna. Przecież zarówno koalicja rządząca województwem pod przewodem Platformy Obywatelskiej, jak i sam marszałek Wojciech Saługa mają świadomość, że… tuż „za rogiem” gmachu Sejmiku Śląskiego czai się rzeczywistość. I kto wie, może rok przed wyborami samorządowymi 2018 zaczyna już nabierać rozpędu noga wyborców?


TOMASZ TOSZA O PERYPETIACH Z DTŚ WSCHÓD
Naprawdę złożyliście wadliwy wniosek na DTŚ z premedytacją, jak przekazała lokalna telewizja?
Tomasz Tosza: – Z dużym rozbawieniem zobaczyłem pokaz gadających głów polityków w materiale internetowym Franciszka Matysika. Typowe. Zacytowane kilka moich słów było oczywiście wycięte z dłuższej wypowiedzi. Z 20-minutowej rozmowy zostało kilka sekund. A reszta? Nie pasowało do przekazu. A wycięta prawda jest ciekawsza niż przekaz dnia.

Ale wniosek złożyliście niekompletny.
– Tak, nie mieliśmy innego wyjścia. Racibórz całkowicie zrezygnował i nie aplikował na tzw. Drogę Południową. Bytom złożył wniosek ale – tak jak my – bez szans na pozytywną ocenę.
Na DTŚ Wschód ciąży wciąż pierwsze kilkanaście lat przygotowywania projektu przez Urząd Marszałkowski, który przez ten czas nie potrafił sobie poradzić z przygotowaniem projektu odcinka o długości 1,6 km. W ciągu tych kilkunastu lat w Jaworznie nie tylko zdobyliśmy wszystkie pozwolenia, ale zbudowaliśmy kilkadziesiąt kilometrów dróg. Potrafimy to robić i dla mieszkańców Jaworzna jest to oczywiste. Wystarczy się rozejrzeć.
Dlatego z zażenowaniem przyglądaliśmy się temu, co dzieje się z tym projektem. Namówiliśmy Mysłowice i Sosnowiec, że trzeba wziąć sprawy w swoje ręce, bo Marszałek tylko podpisuje aneksy terminowe na projektowanie. Gdy liczba aneksów przekroczyła dwadzieścia powiedzieliśmy – basta! Starczy już tego. A całkowicie kompromitujące było uchylenie decyzji środowiskowej z powodu kompletnie zepsutej dokumentacji przygotowane na zlecenie Marszałka. Poświęcili na to ponad 10 lat i zakończyło się porażką.
Zaczęliśmy od zaangażowania inżynierów transportu do badań ruchu. W korytarzach przez nich wyznaczonych ludzie od ochrony środowiska sporządzili dokumentację środowiskową a projektanci – projekt. Czego zabrakło? Czasu. I o ten czas bezskutecznie prosiliśmy marszałka Saługę. On wybrał, że woli wydawać pieniądze szybko. Jego wybór. Jest politykiem, więc ludzie go rozliczą.

Ale przekaz brzmi – straciliśmy szansę na dofinansowanie…
– Kiedyś też straciliśmy szansę na dofinansowanie Trasy Śródmiejskiej, a potem straciliśmy szansę na dofinansowanie obwodnicy Dąbrowy Narodowej. Jakimś jednak cudem obie drogi powstały, obie za dofinansowanie. Oczywiście nie było cudu. Po prostu każda inwestycja wymaga starania. W różnych miejscach. I porażka w jednym nie oznacza, że nie znajdziemy pieniędzy w innym miejscu. O tym, że z DTŚ będzie problem wiadomo było od uchylenia decyzji środowiskowej. Bez tej decyzji nie można robić projektu budowlanego ani skutecznie aplikować. A to nie my odpowiadaliśmy za tę decyzję tylko Marszałek Województwa.

Podobno były marszałek Bogusław Śmigielski podał pana rok temu do sądu za te słowa?
I sąd nawet nie podjął sprawy, nie odbyła się ani jedna rozprawa, bo stwierdził, że nie można prowadzić procesu za stwierdzenie prawdy. Prawda nie jest karalna. To Bogusław Śmigielski składał rękami swoich pełnomocników wniosek o decyzję środowiskową i on odpowiada za jej uchylenie.

O co toczy się dziś spór?
Zamiast działać tak, by z sukcesem zbudować drogę rozgrywa się ją politycznie z politycznych intencji. Kto odpowiada za to, że nie mogliśmy złożyć wniosku aplikacyjnego z wymaganymi załącznikami? Kto nie zgodził się na przesunięcie terminu konkursu choć po naszej stronie wszystkie prace projektowe i środowiskowe toczą się zgodnie z harmonogramem? Nie jesteśmy cudotwórcami, natomiast potrafimy przygotowywać inwestycje drogowe i wiemy ile to trwa. Kolejni marszałkowie zmarnowali kilkanaście lat i poza grubymi teczkami pism nie ma żadnych dokumentów projektowych, które można by do czegoś użyć.

Najnowsze

To Top