Bez kategorii

Spotkanie informacyjne czy dezinformacyjne?

Na spotkanie „informacyjne” w sprawie wdrażania reformy edukacji w Jaworznie, które zorganizowała Rada Rodziców Szkoły Podstawowej nr 7, nie zostali zaproszeni przedstawiciele władz miejskich, którzy nad nią pracowali. Pojawili się za to członkowie totalnej opozycji. Czy faktycznie miało to być spotkanie informacyjne, czy raczej miting polityczny? Komu zależy na „zadymie” w sprawie tak ważnej jak edukacja dzieci i praca nauczycieli?

Jak do tej pory, w Jaworznie wdrażanie reformy oświaty przebiegało w zasadzie bez wielkich emocji i nerwowych ruchów. Siatka szkół tworzona była w procesie konsultacji z dyrekcjami szkół, radnymi, związkami oświatowymi, radami rodziców, młodzieżową radą miasta. Propozycje uzgadniane były z kuratorium oświaty, tak aby wypracować jak najlepsze rozwiązania zgodne z prawem. Do czasu, gdy do akcji nie wkroczyli politycy jaworznickiej totalnej opozycji.
Totalna opozycja w składzie: poseł Paweł Bańkowski, radni Marcin Kozik, Renata Chmielewska i Barbara Sikora, wraz z lokalną redakcją nieraz mającą problemy z prawem, postanowili pojawić się na spotkaniu informacyjnym rady rodziców SP7 w Podłężu. Być może wymienieni dostali specjalne zaproszenia?
Żadnych zaproszeń na „spotkanie informacyjne Rady Rodziców SP7” nie otrzymały za to … władze miasta. Jedna z inicjatorek „akcji” z rozbrajającą szczerością zwróciła się do przybyłego jednak na spotkanie prezydenta Pawła Silberta, że nie wystosowano do niego zaproszenia, gdyż miało to być… spotkanie informacyjne rady rodziców.
Kto zatem miał informować rodziców i nauczycieli o siatce szkół i propozycjach na funkcjonowanie placówki? Czyżby poseł Bańkowski, który „nieoczekiwanie” pojawił się na zebraniu? Człowiek, który nie uronił kropli potu nad wdrażaniem trudnej reformy w mieście? Poseł opozycji z pobudek politycznych negujący całkowicie reformę? A może tej informacji mieli udzielać opozycyjni radni, którzy również w żaden sposób nie przyczynili się do dotychczasowych ustaleń związanych z wdrażaniem nowej siatki szkół w Jaworznie?
Na finiszu prac, przed ważną sesją Rady Miejskiej i opinią kuratora, lokalni politycy postanowili jednak zaistnieć również w temacie reform rządowych. Za cel obrano sobie szkołę, której żadna rewolucja nie czekała, do zasobów szkoły ma jedynie zostać włączona szkoła muzyczna. To rozpaliło emocje? Podsyciła je zapewne informacja w zeszytach uczniów, którą wystosowała Rada Rodziców: „w auli szkolnej odbędzie się pilne zebranie RODZICÓW(!) w sprawie dalszych losów szkoły i przyszłości Państwa dzieci”! Przecież tak sformułowany komunikat mógł sugerować zamiar zamknięcia oddziałów lub nawet likwidacji szkoły. Jak informuje Tadeusz Kaczmarek, w mieście żadna szkoła nie ulega likwidacji.
Zapewne właśnie fakt, iż żadna szkoła nie zostanie zlikwidowana, zwiększy się dostęp do podstawówek w dzielnicach, a władze miasta robią wszystko, by zabezpieczyć także interes nauczycieli musiał wzbudzić niepokój totalnej opozycji. Jest olbrzymia szansa, że wdrożenie reformy oświaty w Jaworznie przebiegnie „bezboleśnie” i bezkonfliktowo. Skoro zatem na żaden konflikt się nie zapowiadało, trzeba było go wywołać wzbudzając niepokój rodziców. Bo przecież nie od dziś wiadomo, że najłatwiej kapitał polityczny zbija się na obawach i niepokoju ludzi. Stąd zapewne obecność na spotkaniu radnych totalnej opozycji oraz posła Bańkowskiego. Ten ostatni o reformie edukacji rozmawiał wczoraj w gronie sympatyków PO w… jaworznickiej restauracji.
Gdy na zebranie dotarli zaalarmowani niepokojącymi wydarzeniami prezydent Silbert i wiceprezydent Kaczmarek, członkowie totalnej opozycji zaczęli się kolejno ulatniać ze spotkania. Trudno się dziwić – ich absurdalne hasła i demagogiczne gierki zostały obnażone i zdemaskowane. Bezpodstawne zarzuty spotkały się z konkretnymi odpowiedziami ludzi, którzy od początku byli zaangażowani w wypracowanie edukacyjnego kompromisu w mieście.

Najnowsze

To Top