Bez kategorii

„Zadyma” nie przysłużyła się miejskiej oświacie

W piątek (17 lutego) prezydent Paweł Silbert wystosował oficjalny list do dyrekcji i Rady Rodziców Szkoły Podstawowej nr 7, w którym informuje, iż władze miasta odstępują od propozycji przeniesienia do budynku SP 7 Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia. Ta decyzja stanowiła pokłosie bardzo emocjonalnych protestów, które miały miejsce podczas zebrania rodziców w podstawówce na Podłężu dzień wcześniej. Tym sposobem szkoła straciła  szansę, która się przed nią rysowała.

Prolog
Cofnijmy się jednak do środy (15 lutego). Wówczas w jaworznickiej restauracji poseł PO Paweł Bańkowski organizuje spotkanie, którego jednym z głównych tematów jest reforma edukacji. Przed zgromadzonymi sympatykami Platformy Obywatelskiej (wśród których nie mogło oczywiście zabraknąć jaworznickich opozycyjnych radnych) przemawia między innymi sam poseł Bańkowski, jak i była minister edukacji narodowej w rządzie PO Krystyna Szumilas. Padają określenia „zła reforma szkodząca dzieciom”, „dewastacja polskiego systemu edukacji”, reforma nazywana jest wręcz „deformą”, która zmarnotrawi środki zainwestowane w polską oświatę przez rządy PO.
Krystyna Szumilas zapewne już nie pamięta tłumów nauczycieli ze wszystkich oświatowych związków zawodowych, którzy w roku 2013 manifestowali pod siedzibą MEN i Kancelarią Premiera, żądając jej głowy. Nie podaje też cokolwiek wstydliwych danych, iż w latach 2007-2012 zamknięto w Polsce 954 szkoły podstawowe, natomiast w latach 2012-2014 zlikwidowano kolejnych 551 szkół. Likwidacja szkół, to utrata pracy przez nauczycieli.
Wcześniej, bo już 13 lutego poseł Bańkowski zachęca do zbierania podpisów pod wnioskiem o ogólnopolskie referendum w sprawie reformy oświaty. Listy miały być wyłożone w jaworznickim biurze posła przez cały ubiegły tydzień. Do poparcia akcji referendalnej wzywa także Krystyna Szumilas.

Burzliwy czwartek
W czwartek (16 lutego) w Szkole Podstawowej nr 7 przy ul. Ławczanej odbywa się spotkanie informacyjne zorganizowane przez Radę Rodziców szkoły. Na spotkanie nie został zaproszony prezydent Jaworzna, ani żaden z jego zastępców – choć wiadomo powszechnie, iż kwestiami związanymi z oświatą zajmuje się zastępca prezydenta Tadeusz Kaczmarek. Przedstawiciele władz samorządowych są odpowiedzialni za wdrożenie reformy oświaty, a zatem mogliby udzielić rodzicom wyczerpujących odpowiedzi na trapiące ich wątpliwości i przedstawić pełną informację w kwestii dalszego funkcjonowania szkół (ze szczególnym uwzględnieniem SP 7) w Jaworznie. Mimo to nie otrzymali zaproszenia.
Na zebraniu rodziców pojawia się za to poseł PO Paweł Bańkowski – ten sam, który wzywał do składania podpisów pod petycją o referendum szkolne i całkowicie negował reformę oświaty. Z jego późniejszego wpisu na oficjalnym profilu facebookowym wynika, iż zaproszenie na spotkanie otrzymał (na profilu poseł dziękuje rodzicom za zaproszenie). Są również radni jaworznickiej totalnej opozycji – Renata Chmielewska, Barbara Sikora i Marcin Kozik.
Przypomnijmy, iż radna Chmielewska od połowy stycznia atakuje władze samorządowe, żądając przedstawienia gotowego planu siatki szkół w Jaworznie po wdrożeniu reformy. Podczas sesji Rady Miejskiej 31 stycznia przywołała nawet przykłady innych miast, w których propozycje zmian zostały już przedstawione. Jednym z przytaczanych przykładów był Sosnowiec, gdzie według radnej: „- (…) 19 stycznia 2017 roku w mieście Sosnowcu dyskutowano. Prezydent pofatygował się i przyszedł na komisję oświaty i razem wspólnie z członkami komisji oświaty dyskutował na ten temat. Informacje były ogólnie dostępne wszystkie we wszystkich portalach, jak również w Dzienniku Zachodnim”.
Rzecz w tym, że przywoływany przez Renatę Chmielewską prezydent Sosnowca – Arkadiusz Chęciński (PO) – powiedział 19 stycznia, że „będzie do końca, póki będzie mógł, przeciwstawiał się wprowadzeniu tej reformy”, a pod koniec ubiegłego roku stwierdził, iż zagrożonych utratą pracy będzie w Sosnowcu około 250 nauczycieli gimnazjów. Chyba nie takiego stanowiska naszego samorządu oczekują jaworzniccy nauczyciele?
Podczas czwartkowego spotkania w „siódemce” atmosfera wśród zgromadzonych robi się coraz gorętsza, a z ostudzeniem emocji wyraźnie nie daje sobie rady naczelnik Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu UM. Zgromadzeni rodzice coraz bardziej histerycznie reagują na przedstawioną propozycję przeniesienia w mury Szkoły Podstawowej nr 7 i współistnienia z nią Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia. W opanowaniu emocji nie pomagały wystąpienia obecnych na sali polityków. Wśród zgromadzonych zaczyna wędrować… lista podpisów w sprawie referendum szkolnego.
Zaalarmowany telefonicznie prezydent Paweł Silbert, przybywa na zebranie rodziców wraz z Tadeuszem Kaczmarkiem. Obaj tłumaczą, jaki był zamysł leżący u podstaw propozycji wprowadzenia do SP 7 szkoły muzycznej. Dyskusja z rodzicami trwa ponad 3 godziny. W międzyczasie opozycjoniści znikają z sali. Mleko jednak się rozlało – brak jednoznacznego stanowiska rodziców i atmosfera nieufności sprawia, iż prezydent Silbert rezygnuje z zamysłu przeniesienia szkoły muzycznej do Szkoły Podstawowej nr 7. Pozostanie ona ośmioletnią szkołą podstawową o rekrutacji uczniów ograniczonej do własnego obwodu szkolnego.

Stracona szansa?
Niezależnie od ocen – czy reforma jest dobra, czy zła – stała się ona faktem. Ustawy zostały przegłosowane przez Sejm, przeszły przez Senat i zostały podpisane przez prezydenta Andrzeja Dudę. Tym samym stanowią obowiązujący akt prawny. Samorządy mają obowiązek je zrealizować, czy im się to podoba, czy też nie. A wdrażając zapisy ustaw powinny wziąć pod uwagę dobro dzieci, oczekiwania rodziców oraz interesy nauczycieli i personelu szkół.
Istotne jest zatem podejście władz samorządowych do wdrażania reformy. Bo można przecież skonstruować siatkę szkół w ten sposób, że w ostatecznym rozrachunku okaże się, iż np. 250 nauczycieli będzie zbędnych, a później stwierdzić, iż to wina „złej reformy”. Można jednak spróbować zorganizować funkcjonowanie placówek oświatowych tak, aby jak najmniej osób ucierpiało.
– Moim zdaniem z przeniesieniem szkoły muzycznej do Szkoły Podstawowej nr 7 wiązała się dla „siódemki” ogromna szansa. Gdyby tam mieściła się szkoła muzyczna, SP 7 nie byłaby ograniczona w organizowaniu naboru do klas pierwszych wyłącznie do swego obwodu szkolnego. Mogłyby tam uczęszczać muzycznie uzdolnione dzieci z terenu całego miasta. Byłoby to z korzyścią dla rodziców tych dzieci, gdyż pociechy uczęszczałyby do podstawówki oraz na zajęcia muzyczne w jednym budynku. To oczywiście także korzyść dla nauczycieli SP 7 – zwraca uwagę zastępca prezydenta Tadeusz Kaczmarek.
Możliwość przyjmowania dzieci spoza obwodu szkolnego przełożyłaby się na większą ilość uczniów w szkole, a co za tym idzie większą ilość oddziałów (oddziałów, czyli w języku potocznym poszczególnych klas w danym roczniku). A większa ilość oddziałów, to więcej etatów i godzin dydaktycznych dla nauczycieli.
Niestety w czwartek szansę zaprzepaszczono. Zabrakło zrozumienia dla tego projektu, zabrakło racjonalnej refleksji po stronie rodziców obecnych na spotkaniu i części kadry pedagogicznej. Przeważyły, rozniecone nieco sztucznie, emocje i postawa „nie da się” oraz „żadnych zmian”. A zmiany muszą nastąpić, ponieważ zapisy ustawowe wprowadzające reformę oświaty w życie tego wymagają.
Szkoła Podstawowa nr 7 będzie zatem funkcjonować w zupełnie nowym otoczeniu. Dotychczas była jedną z dwóch podstawówek na Podłężu (drugą była Szkoła Podstawowa nr 15 przy ul. Leśnej). Po wdrożeniu reformy w ośmioklasową szkołę podstawową zostanie przekształcone Gimnazjum nr 4 przy ul. Towarowej. To oznacza, że na Podłężu nie będzie dwóch obwodów szkolnych (jak do tej pory), ale trzy. Tym samym przy przyszłych naborach do klas pierwszych do „siódemki” trafi mniej uczniów niż dotychczas, gdyż część dzieci w kolejnych rocznikach zasili nową szkołę podstawową przy ul. Towarowej. Propozycja przeniesienia szkoły muzycznej do SP 7 miała w zamyśle doprowadzić do uzupełnienia naboru dziećmi spoza obwodu właściwego dla szkoły.
Można zapytać, po co w takim razie przekształcać Gimnazjum nr 4 w podstawówkę? Wspomniane gimnazjum wchodzi wraz z LO III w skład Zespołu Szkół Ogólnokształcących – największej pod względem kubatury szkoły w naszym mieście. Obiekt, kadra pedagogiczna oraz opinia kuratorium sprawiają, iż to gimnazjum powinno stać się szkołą podstawową. A przede wszystkim założenia samorządu, iż reforma nie będzie wdrażana kosztem nauczycieli. Dlaczego bowiem nauczyciele Gimnazjum nr 4 mieliby ponieść największy ciężar wprowadzanych zmian i „iść na bruk”?
Po raz kolejny okazało się, że nakręcona spirala negatywnych emocji nie służy merytorycznej dyskusji i zrozumieniu racjonalnych argumentów. A propozycja przenosin szkoły muzycznej do SP 7 miała racjonalne podstawy i była wysunięta z myślą o kadrze pedagogicznej „siódemki”. „Skoro jednak rozwiązanie nie jest akceptowane przez dyrekcję, rodziców i część nauczycieli, zdecydowałem, że Państwowa Szkoła Muzyczna pozostanie w dotychczasowym miejscu (…). Nie mogę dopuścić do sytuacji, żeby szkoła z tradycjami, dużym dorobkiem, ciesząca się powszechnym szacunkiem była traktowana w nowym miejscu jak intruz” – napisał w swym oficjalnym piśmie z 17 lutego prezydent Paweł Silbert.

Epilog
Można negować wszystko, jak czyni to jaworznicka totalna opozycja. Można wzywać do podpisywania wniosku o referendum oświatowe, jak czyni to poseł Bańkowski (pamiętamy jak Platforma potraktowała podobne wnioski w sprawie posyłania 6-latków do szkół?). Z punktu widzenia polityki i budowania kapitału politycznego są to działania zupełnie zrozumiałe – element gry o przyszłe głosy wyborców.
Kiedy jednak chodzi o dzieci, a także o miejsca pracy nauczycieli, może warto byłoby nie poddawać się „politycznemu zaczadzeniu”, lecz starać się jak najbardziej złagodzić trudny okres przejściowy na początku wdrażania reformy oświaty, która przecież jest faktem. Bo kiedy emocje opadną i powraca trzeźwość osądu, dzieje się tak jak w piątek – dzień po „burzy” w SP 7. „Szkoda to był dobry pomysł”, „A to był super pomysł”, „Wielka szkoda, że głosy kilku osób zdecydowały o losach szkoły” – mogliśmy przeczytać w komentarzach pod udostępnionym na facebooku pismem prezydenta Silberta o wycofaniu się z propozycji przeniesienia tam szkoły muzycznej.
Ostatni rozdział historii „burzy wokół siódemki” dopisany został podczas posiedzenia połączonych komisji Rady Miejskiej w ostatnią środę (22 lutego). Radni opozycji, cokolwiek niemrawo ale jednak, usiłowali ponownie kwestię szkoły przy ul. Ławczanej podnieść do rangi „problemu”. Tym razem ich dywagacje przerwała sama dyrektor Szkoły Podstawowej nr 7 Ilona Janus. Wystąpiła, podkreślając iż przedstawia stanowisko całego grona pedagogicznego szkoły (co dodatkowo akcentowała obecność szefowych dwóch nauczycielskich związków zawodowych działających w SP 7) i stwierdziła, że propozycja przeniesienia do SP 7 szkoły muzycznej była dobra oraz rzeczywiście stanowiła szansę, którą szkoła chciałaby wykorzystać.
Prezydent Paweł Silbert zadeklarował, iż do tego pomysłu będzie można powrócić, ale już nie na obecnym etapie uzgadniania nowej siatki szkół lecz w przyszłości. Właśnie wtedy, gdy faktycznie wszystkie emocje opadną i gdy pomysł będzie cieszył się również pełną akceptacją rodziców.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top