Bez kategorii

Miliony wymagają odważnych decyzji

W środę 22 marca obchodzić będziemy Międzynarodowy Dzień Wody. Na co dzień nie myślimy jak ważny jest dostęp do wody i jak bardzo nasze życie jest od niego uzależnione. Po prostu odkręcamy kran. Między innymi o tym, skąd czerpiemy naszą jaworznicką wodę rozmawiamy z Prezesem Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. Józefem Natonkiem.

Tomasz Pstrucha: Wkrótce obchodzimy Międzynarodowy Dzień Wody. Bramy jaworznickiego MPWiK po raz kolejny będą otwarte – znowu organizujecie wycieczkę dla mieszkańców, aby zobaczyli skąd pochodzi ich woda w kranach?
Józef Natonek, Prezes MPWiK: – Co roku w ten sposób obchodzimy Międzynarodowy Dzień Wody. Nasza propozycja cieszy się coraz większą popularnością wśród mieszkańców. Świadczyć może o tym chociażby fakt, iż kiedy ogłosiliśmy zapisy chętnych do udziału w tegorocznym zwiedzaniu naszego przedsiębiorstwa, lista zapełniła się w ciągu zaledwie dwóch godzin. W tym momencie mamy już wypełnioną listę podstawową oraz listę rezerwową, a nie możemy zwiększyć liczby zwiedzających, bo firma musi przecież tego dnia normalnie funkcjonować.

W ciągu ostatnich kilku lat jaworznickie wodociągi dokonały olbrzymiego skoku, który stanowił również skok cywilizacyjny dla całego miasta. W przypadku na przykład PKM Jaworzno – jego inwestycje widać, bo to między innymi nowe autobusy na ulicach. W przypadku wodociągów wszystkie wasze inwestycje są schowane pod ziemią lub na obrzeżach miasta.
– Taka jest specyfika naszej spółki i mamy tego świadomość. Nasza infrastruktura nie rzuca się w oczy, niemniej w ostatnich latach wydaliśmy ponad 320 mln zł na inwestycje polepszające standard życia mieszkańców naszego miasta. To nie tylko kanalizacja, ale także nowe ujęcie wody, modernizacja sieci wodociągowej czy modernizacja oczyszczalni ścieków.

Dobrze funkcjonujące wodociągi to takie, o których mieszkańcy w ogóle nie pamiętają? Bo o wodociągach przypominamy sobie z reguły wówczas, gdy zdarza się awaria.
– Powiada się, że „woda jest niezbędna do życia”. Ale na obecnym poziomie rozwoju nikt się nad tym nie zastanawia. Wychodzimy z założenia, że odkręcamy kran o każdej porze dnia czy nocy i woda płynie. Dzisiaj, zwłaszcza dla ludzi młodego pokolenia, to dostęp do internetu „jest niezbędny do życia”. I bardzo dobrze, bo świadczy to o osiągnięciu pewnego stopnia rozwoju cywilizacyjnego i fakcie, że zasadnicze potrzeby bytowe są w pełni zaspokojone. Nie myślimy o wodzie, bo jej dostawy są dla nas pewnikiem. W tym sensie spółka wodociągowa rzeczywiście powinna być niewidoczna – przezroczysta jak woda, którą dostarczamy.
W naszej firmie jednak wciąż pamiętamy o znaczeniu dostępu do wody. Dlatego jaworznickie wodociągi włączyły się aktywnie w akcję budowy studni w Sudanie Południowym organizowaną przez Polską Akcję Humanitarną. Nadal znajdujemy rejony w świecie, gdzie dostęp do wody jest kwestią życia lub śmierci. Myślę, że warto podjąć działania, by tę sytuację zmieniać. By woda pitna nie była tam luksusem, lecz czymś na porządku dziennym jak u nas.

To trochę niewdzięczna rola pełnić usługi, które odbiorcy traktują jako „oczywistość” i ich nie doceniają?
– Nie uważam, by była to niewdzięczna rola. Obowiązkiem moim, jak i wszystkich pracowników jest zapewnienie ciągłości dostaw produktu, który ma spełniać najwyższe normy jakościowe – czystej, pitnej wody. Dostarczać właśnie w ten sposób, aby mieszkańcy nie musieli o tym w ogóle myśleć i żeby to była dla nich oczywistość.
Poza tym mieszkańcy za to płacą w postaci rachunków za wodę i odprowadzenie ścieków. Robimy co do nas należy i dbamy o najwyższe standardy – zarówno pod względem jakości, jak i ekologii.

Trzy lata temu obniżyliście stawki opłat za wodę i od tej pory są one na nie zmienionym poziomie. Jednocześnie kontynuujecie kosztowne inwestycje. Jak to się „spina” finansowo?
– Cały czas staramy się optymalizować koszty w spółce. Obniżka cen wody przed trzema laty była podyktowana przede wszystkim tym, że spadły nam koszty zakupu wody od zewnętrznych dostawców. A było to możliwe dzięki budowie ujęcia wody „Piaskownia”. Po prostu już prawie nie kupujemy wody „z zewnątrz”. Skoro udało nam się dzięki tej inwestycji obniżyć koszty w spółce, uznaliśmy, że mieszkańcy również powinni odczuć pozytywny efekt w postaci niższych rachunków.

Ujęcie „Piaskownia” jest jednym z najnowocześniejszych ujęć w Jaworznie. Uczestnicy Dnia Otwartego  mają okazję zobaczyć tam proces filtrowania i uzdatniania wody wraz z oceną jej jakości przez słynne już małże.
– „Piaskownia” jest jednym z najnowocześniejszych ujęć w całej Polsce. Gdybyśmy mieli określić jego standard porównując obrazowo do przemysłu motoryzacyjnego, w kategoriach wodociągowych ujęcie „Piaskownia” jest najnowszym „modelem” bardzo luksusowego mercedesa. Mieszkańcy Jaworzna mogą dzięki niemu cieszyć się wodą najwyższej jakości.

Mówił Pan, że ograniczyliście zakup wody od zewnętrznych dostawców. W jakim stopniu Jaworzno jest pod tym względem samowystarczalne?
– Od uruchomienia ujęcia „Piaskownia” 92% wody, którą dostarczamy pochodzi z naszych własnych źródeł. Ta pozostała odrobina pochodzi z Chrzanowa i Mysłowic oraz znikoma ilość z GPW – chodzi tu tylko o strategiczne utrzymanie rurociągów i otwarte możliwości dostaw w razie jakiegoś nagłego zdarzenia na naszych ujęciach. Musimy zachowywać taki margines ze względów bezpieczeństwa.

Na jakość wody wpływa nie tylko proces jej pozyskiwania, ale także warunki przesyłu.
– Dobrze o tym wiemy. Dysponujemy siecią wodociągową o łącznej długości ponad 600 km – spięta w jedną długą linię sięgnęłaby do Bałtyku. Aktualnie stoimy przed ogromnym wyzwaniem sukcesywnej jej wymiany. Na dużych osiedlach – Podłężu i Osiedlu Stałym – już tego dokonaliśmy i ten proces będzie postępować. Na przykład w Byczynie sieć wodociągowa będzie wymieniana wraz z pracami kanalizacyjnymi. Do historii przejdą tam stalowe rurki wodociągowe.

Wciąż realizujecie program kanalizacyjny w kolejnych dzielnicach Jaworzna. Mieszkańcy chętnie się podłączają?
– Samo to, że wydaliśmy ponad 320 mln zł między innymi na budowę kanalizacji byłoby całkowicie bezzasadne, gdyby mieszkańcy nie chcieli się do niej podłączyć. Mieszkańcom Jaworzna należą się podziękowania i wielkie słowa uznania za świadomość ekologiczną. Nie mieliśmy żadnych problemów podczas realizacji kolejnych faz projektu, żeby osiągnąć zamierzony efekt ekologiczny mierzony ilością podłączonych mieszkańców. Zrealizowaliśmy go w pełni.
Kiedy rozpoczynaliśmy projekt przed sześcioma laty, zaczynaliśmy od przekonywania mieszkańców Ciężkowic i Pieczysk, że kanalizacja ułatwi im życie, że będzie bardziej ekologiczna i tańsza w eksploatacji niż korzystanie z szamb. Obecnie w Jeleniu ledwie rozpoczęliśmy prace, a mieszkańcy sami pytali, kiedy będą mogli się przyłączyć. Już nikt nie pyta „po co?”, lecz pada pytanie „kiedy?” To najlepiej dowodzi, iż jaworznianie doskonale rozumieją zalety tego rozwiązania – dla nich samych oraz dla środowiska, w którym żyjemy.

Rozpoczęliście od dzielnic północnych, a teraz przyszła kolej na skanalizowanie dzielnic południowych. Aktualnie Jeleń?
– Za nami już Ciężkowice, Pieczyska, Góra Piasku i Długoszyn. Później uzupełnianie sieci kanalizacyjnej w okolicach Centrum, a teraz rzeczywiście prace przebiegają w Jeleniu-Łęgu. Przygotowujemy się do kolejnej, szóstej już, bardzo poważnej fazy projektu, którą jest skanalizowanie m.in. Byczyny. Jak wcześniej wspomniałem, oprócz budowy od podstaw kanalizacji, w Byczynie będziemy także całkowicie przebudowywać sieć wodociągową.

Kiedy ruszą prace w Byczynie?
– Jesteśmy na etapie oceny ofert przetargowych. Jeśli wybór oferty przebiegnie bez zakłóceń, liczymy że roboty zaczną się na przełomie kwietnia i maja bieżącego roku. Mieszkańcy Byczyny muszą przygotować się wkrótce na spore uciążliwości, bo jednak nie da się ich uniknąć prowadząc tego typu inwestycję. Już niedługo będziemy się z mieszkańcami spotykać i informować ich o zakresie i terminarzu prac. Zaznaczam, że podobnie jak w poprzednich fazach budowy kanalizacji, ekipy naszych wykonawców pozostawią po sobie taki stan infrastruktury drogowej, jaki był przed „wbiciem pierwszej łopaty”. To znaczy, że nawierzchnie dróg zostaną odtworzone.

Jaki stopień skanalizowania miasta osiągniemy po zakończeniu inwestycji w Byczynie?
– Ponad 95% miasta będzie już skanalizowane. Zostaną jeszcze niewielkie rejony, które będziemy uzupełniać. Rozpoczęliśmy projekt przy stanie około 300 km sieci kanalizacyjnej. W sześciu fazach, czyli łącznie z Byczyną, zaplanowaliśmy powiększenie sieci o kolejnych około 150 km. To wszystko w stosunkowo krótkim okresie ostatnich sześciu lat.

Rozpoczęliśmy naszą rozmowę od wody i może, aby zamknąć ten naturalny cykl cyrkulacji, wróćmy do wody. Jaki ślad ekologiczny pozostawiają teraz mieszkańcy Jaworzna? Co trafia do Przemszy po przejściu przez wszystkie elementy sieci wodno-kanalizacyjnej naszego miasta?
– To co z powrotem oddajemy do Przemszy jest czystsze niż to, co w tej rzece płynie. Mówię to na podstawie regularnych badań prowadzonych przez naszą oczyszczalnię ścieków w Dębie. Oczyszczalnia została kompleksowo zmodernizowana i nowe technologie w niej zastosowane pozwalają na osiągnięcie najwyższych parametrów jeśli chodzi o ekologię. To nie przypadek, że najwięcej ryb widzimy właśnie w rejonie ujścia z oczyszczalni. Nasze oczyszczone „ścieki” są czystsze niż wody Przemszy w jej biegu powyżej oczyszczalni.

Najnowsze

To Top