Bez kategorii

Trzecie miasto Małopolski

Gdyby historia potoczyła się inaczej, Jaworzno byłoby dzisiaj nie siódmym od końca pod względem wielkości miastem województwa śląskiego, ale trzecim największym miastem Małopolski. Przez całe wieki Jaworzno było związane z ziemią krakowską, dopiero od 42 lat – czyli niespełna dwa pokolenia – nasze miasto leży w granicach województwa śląskiego (do 1999 było to województwo katowickie). Właśnie – leży w granicach – bo Ślązakami ani Zagłębiakami nie jesteśmy.

Przed dwoma tygodniami opublikowaliśmy materiał o planach utworzenia na terenie Jaworzna ogrodu botanicznego. Jako że powstawałby on we współpracy ze Ślaskim Ogrodem Botanicznym, jego nazwa miałaby brzmieć Śląski Ogród Botaniczny „Arboretum” w Jaworznie. Tekst sprowokował nieoczekiwany odzew w mediach społecznościowych.
„Nie »śląski« tylko Jaworznicki Ogród Botaniczny. Jaworzno nie leży na Śląsku. Całe życie uważałam się za »krakowiankę« bo historycznie Jaworzno przynależy do Małopolski” – napisała Pani Beata. „Zadziwiająca jest nazwa. W mieście małopolskim powstaje śląski ogród” – oburzał się Pan Marcin. Ich obiekcje poparło kilkanaścioro innych użytkowników.
Małopolska tożsamość jest wśród jaworznian wciąż żywa, mimo iż od lat spychana i „przykrywana” argumentami o ekonomicznym powiązaniu miasta i jego mieszkańców z aglomeracją katowicką. Te argumenty ekonomiczne brzmią nieco tak, jakby tożsamość kulturową i historyczną można było kupić. Jakby praca na Śląsku mogła sprawić, że przestaniemy wychodzić „na pole”, a zaczniemy wychodzić „na plac” (jak Ślązacy) albo „na dwór”. Jakbyśmy powinni na targu staroci wystawić na sprzedaż pięknie haftowane gorsety krakowskie naszych babć i matek w zamian za kilka złotych.

Bo przecież kopalnie
Jaworzno do województwa katowickiego zostało włączone 1 czerwca 1975 roku rozporządzeniem Rady Ministrów – wiązało się to z nowym podziałem administracyjnym kraju na 49 województw. To były czasy Gierka, w Jaworznie naznaczone budową Elektrowni Jaworzno III. Trudno nie łączyć wchłonięcia Jaworzna do stricte przemysłowego województwa (z którego pochodził Gierek) z budową jednej z największych Polskich elektrowni. Była to również decyzja polityczna, aby mocniej „chwycić za pysk” partyjne „doły” na szczeblu lokalnych komitetów PZPR.
Jaworzno za sprawą dynamicznie rozwijającego się przemysłu przyciągało wówczas pracowników z całego kraju. Między rokiem 1972 a 1973 ludność miasta wzrosła o ponad 6.000 osób (1 stycznia 1972 roku zapadła decyzja o budowie „Trójki”). Między spisami powszechnymi w roku 1970 a kolejnym w 1978 (rok uruchomienia nowych bloków na elektrowni) w Jaworznie przybyło… 23.600 (!) mieszkańców. Niewyobrażalna dzisiaj migracja ludzi ze wszystkich zakątków Polski.
Rok 1999 – reforma zmieniająca podział administracyjny Polski. Zmniejszono liczbę województw do 16 i wyznaczono ich granice. Na pograniczu ówczesnych województw katowickiego i krakowskiego kilka gmin włączonych w roku 1975  do katowickiego decyduje, w skład którego z nowych województw wejdzie. Chrzanów, Libiąż, Trzebinia i Babice opowiadają się zgodnie z tradycją historyczną za Małopolską. Władze Jaworzna wybierają województwo śląskie.
– Próbowałem przekonywać radnych i władze miasta do rozważenia jednak opcji małopolskiej – mówi jeden z wyższych urzędników z tamtych lat. – Przeważyło przeświadczenie, że się nie da – że jesteśmy za bardzo już związani ekonomicznie z Górnym Śląskiem, że przecież kopalnie i elektrownie. Wydaje mi się, iż na radnych wywierana była jakaś presja, aby opowiedzieli się za województwem śląskim.
Prezydentem Jaworzna w tym kluczowym okresie był Marian Tarabuła. Większość radnych wywodziła się z SLD.
„Przecież kopalnie”! W latach 1998-2002 rząd Jerzego Buzka wdrażał akurat program restrukturyzacji górnictwa, w efekcie którego zlikwidowano całkowicie 13 kopalń, a częściowo 10. Po roku 2002 nie można było mówić już o kopalniach w Jaworznie, ostała się bowiem tylko jedna – ZG „Sobieski” – i to tylko dzięki nowatorskiemu projektowi prezesa elektrowni Jana Kurpa. W 2003 roku bezrobocie osiągnęło szczyt – prawie 24% jaworznian w wieku produkcyjnym pozostawało bez pracy.

Małopolskie miasteczko zza Przemszy
Jaki jest bilans jaworznickiej przynależności do województwa śląskiego? Niegdyś na stronie internetowej urzędu marszałkowskiego dostępna była interaktywna mapa, na której można było zapoznać się ze wszystkimi inwestycjami samorządu wojewódzkiego zrealizowanymi w latach 1998-2014. Co ważne nie przedstawiała inwestycji dofinansowanych przez Unię Europejską, lecz te, które sfinansowało lub dofinansowało z własnego budżetu województwo śląskie. Łącznie 1.841 przedsięwzięć od drogowych, poprzez infrastrukturę sportowo-rekreacyjną aż po kulturę i służbę zdrowia. Mapa wypełniona kolorowymi znacznikami – we wszystkich gminach… poza Jaworznem. Tak jakby województwo kończyło się na granicy Mysłowic i Sosnowca. Przez 16 lat udokumentowanych na wspomnianej mapie, na 1.841 inwestycji finansowanych przez województwo, ani jedna nie została zrealizowana w naszym mieście. Czy może być gorzej?
Niedawne perypetie związane z brakiem dofinansowania budowy DTŚ Wschód do Jaworzna również dają do myślenia. To projekt, nad którym głowią się kolejni marszałkowie od 10 lat. Głowią się jak doprowadzić, czy raczej nie doprowadzić do jego realizacji? Jeśli dalej tak pójdzie, to może się okazać, że wcześniej pojedziemy do samego Oświęcimia DWR-ką (Oświęcim i Chełmek zaczynają poważnie myśleć o budowie swego odcinka aż do Jaworzna) niż do Katowic DTŚ-ką.
Porównajmy się wreszcie z innymi miastami Górnego Śląska – Jaworzno należy do siódemki najmniejszych. Górnośląski felietonista Paweł Smolorz pisze w „Dzienniku Zachodnim” w związku z metropolią: „Wystarczy zerknąć za Przemszę. Władze tamtejszego małopolskiego miasteczka Jaworzno [podkr. red.] nie mają ochoty uczestniczyć w projekcie śląskiej metropolii. Może dlatego, że ich komunikacja świetnie działa poza »sukcesami« KZK GOP-u”.
A może mieszkańcy Jaworzna nie mają ochoty uczestniczyć w metropolii, właśnie dlatego że dla Ślązaków są mieszkańcami „małopolskiego miasteczka” zza Przemszy? Może dlatego, że metropolia będzie śląska, tą właśnie zamkniętą śląskością, uwidaczniającą się przez lata między innymi w wydatkach wojewódzkich, które omijały Jaworzno? Jesteśmy obcymi „zza Przemszy” – kiedyś to była już zagranica. Sami również odczuwamy kulturową obcość Śląska.
Gdyby w roku 1999 podjęta została inna decyzja, Jaworzno stałoby się trzecim pod względem wielkości miastem Małopolski – po Krakowie i Tarnowie, a przed Nowym Sączem. Byłoby również jednym z najważniejszych miast przemysłowych województwa, być może tworząc wraz z Oświęcimiem, Chrzanowem i okolicznymi gminami perspektywiczny okręg atrakcyjny dla inwestorów (historycznie uzasadniony, bo pod nazwą Zagłębia Krakowskiego funkcjonujący od XIX w.). To tylko gdybanie, bo nie możemy cofnąć czasu i sprawdzić jak byłoby w rzeczywistości. Ale czy nasza pozycja w województwie małopolskim byłaby gorsza od tej, którą mamy w województwie śląskim?

Na Śląsk „za chlebem”?
Koronne argumenty o naszych powiązaniach gospodarczych i ekonomicznych z Górnym Śląskiem wydają się też nieco przesadzone. To trochę mit wyprodukowany na potrzebę poparcia włączenia Jaworzna do województwa śląskiego i odświeżony przez zwolenników wejścia do metropolii. Spójrzmy bowiem na największą spółkę działającą w Jaworznie i największego obecnie inwestora – Tauron. Spółki Grupy Tauron Polska Energia mają siedziby w czterech województwach południowej Polski – granice między nimi nie stanowią problemu. Co zabawne, na schematycznej mapce zasięgu działania Grupy Tauron (na stronie internetowej firmy) elektrownia Jaworzno III oraz ZG „Sobieski” zaznaczone są w województwie małopolskim (dwie pozostałe kopalnie Taurona Wydobycie – „Janina” i „Brzeszcze” rzeczywiście znajdują się w Małopolsce).
Jedna z jaworznickich firm, działających w branży innowacyjnych technologii chemicznych – ICB Pharma, zbudowała w Jaworznie nowoczesny zakład produkcyjny zabiegając wcześniej, aby działkę inwestycyjną włączyć do Krakowskiego Parku Technologicznego. Ze względu na wsparcie naukowe jakie oferuje Krakowska Strefa Ekonomiczna, czego próżno szukać w Katowickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej.
Nasze powiązania z aglomeracją obrazuje także liczba osób wyjeżdżających z Jaworzna do pracy w Katowicach. Według danych GUS z 2011 roku na 122.315 pracowników dojeżdżających codziennie do Katowic, tylko 3.052 było jaworznianami. Tymczasem do Katowic do pracy dojeżdża 8.716 mieszkańców Sosnowca czy 6.108 mieszkańców Tychów. Jaworznianie byli dopiero na 10. miejscu spośród mieszkańców innych miast aglomeracji powiązanych z Katowicami pracą. Jaworzno nie znalazło się natomiast już w pierwszej dziesiątce miast, którego mieszkańcy są zmuszeni pracować poza miejscem zamieszkania. Tu palmę pierwszeństwa dzierży Sosnowiec, bo prawie 22.000 sosnowiczan pracuje poza Sosnowcem. W tej samej sytuacji znajduje się 18,5 tys. mieszkańców Bytomia, czy niemal 16 tys. zabrzan. W większości wyjeżdżają do pracy w innych miastach województwa śląskiego, co faktycznie zacieśnia i utrwala związki ekonomiczne tych miast.
W naszym przypadku ekonomia wchodzi rzeczywiście w grę w zakresie wynegocjowanych w ramach Subregionu Centralnego dofinansowań unijnych w programie Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Niemniej ta perspektywa unijnych dotacji już za kilka lat się skończy.

Krakowiacy Zachodni poza Małopolską
W badaniu opinii publicznej wykonanej dla miasta w roku 2011 przez Pentor aż 57% mieszkańców utożsamiało się z ziemią małopolską, 36% z Górnym Śląskiem, a 2% mówiło o związkach z Zagłębiem. Podobnie jest też w drugą stronę – jaworznianie nigdy nie byli i nie będą postrzegani jako Ślązacy przez rodowitych mieszkańców tego regionu.
W roku 2015 jaworznianin – Paweł Piwowar – zrealizował interesujący materiał pt. „Jaworzno – Śląsk czy Małopolska?”, który dostępny jest w serwisie YouTube. „Ja zawsze traktowałem Jaworzno jako miasto małopolskie – mówi w nim pochodzący z Świętochłowic Krzysztof Hanke (śląski kabareciarz, odtwórca roli Bercika w serialu „Święta wojna”) – Dlatego jak na scenie mówiliśmy o Zagłębiu, to wiadomo było: Sosnowiec, Czeladź, Będzin. Ale Jaworzno to już była inna kultura”. Inna kultura także językowa (gwarowa), o której w kolejnym materiale Pawła Piwowara bardzo szeroko mówi prof. Jan Miodek (także pochodzący z Górnego Śląska).
W ubiegłym roku w obszernym wywiadzie udzielonym dla naszego pisma Iwona Brandys – historyk sztuki i adiunkt w Muzeum Miasta Jaworzna tak odpowiadała na pytanie, kim są jaworznianie pod względem regionalnym: „Krakowiacy Zachodni! Odkąd po raz pierwszy prowadzono na ziemiach polskich badania etnograficzne, mówię tu o XIX w. i badaniach m. in. Oskara Kolberga, ludność obecnego Jaworzna zakwalifikowano do grupy etnograficznej nazwanej Krakowiakami Zachodnimi. Współczesne badania jednoznacznie to potwierdzają. Jeszcze raz podkreślam – historycznie i kulturowo Jaworzno jest związane z Małopolską, a zamieszkująca je ludność to Krakowiacy Zachodni, czasami w źródłach określani też jako „lud ku Przemszy”.
Kolejne reformy administracyjne dowodzą, iż granice województw nie są niezmienne i wiecznotrwałe. Da się je weryfikować. Dzisiaj swą odrębność od Śląska mocno akcentują mieszkańcy Częstochowy i okolic, na siłę wtłoczeni do obcego im kulturowo i historycznie województwa. Podobne głosy dochodzą z Żywiecczyzny, która z tęsknotą spogląda ku swej małopolskiej „małej ojczyźnie”.
Czy jeszcze kiedykolwiek będzie szansa zobaczyć nad jaworznickim urzędem miejskim obok flagi państwowej i flagi Jaworzna także biało-złoto-czerwone barwy Małopolski? A przede wszystkim, czy mieszkańcy Jaworzna by tego chcieli?
(pst)

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top