Bez kategorii

Śląskie. Pasuję czy… spasuję?

Dokładnie rok temu województwo śląskie rozpoczęło kampanię promocyjną „Śląskie. Tu pasuję”. Miało ono być odpowiedzią na zjawisko depopulacji i prezentować Górny Śląsk jako miejsce, gdzie warto pozostać. Pozostać, ponieważ mieszkańcy ze Śląska uciekają, a głównym kierunkiem ucieczki jest Małopolska. Czy metropolia powstrzyma ten trend?

Małopolska wyżej niż Śląsk
„Kraków to wspomnienie wielkiej historii i brak rozwoju” – Pan Grzegorz komentuje nasz niedawny tekst o Jaworznie jako małopolskim mieście poza Małopolską. Rozwój można rozpatrywać na wielu płaszczyznach, bo przecież rozwój infrastrukturalny niekoniecznie idzie w parze z rozwojem społecznym czy kulturowym. Dlatego tak wiele od pewnego czasu mówi się o koncepcji zrównoważonego rozwoju. Kolejną kwestią jest pytanie, kto korzysta z „rozwoju” – czy tylko grupy elit, sektor finansów i przedsiębiorstw, czy cała społeczność zamieszkująca dany region? Innymi słowy, czy rozwój przekłada się na poprawę jakości życia wszystkich mieszkańców.
Przypomnijmy ubiegłoroczny raport Social Progress Imperative porównujący 272 europejskie regiony pod względem Indeksu Rozwoju Społecznego. Na Indeks Rozwoju Społecznego wpływa 50 różnych wskaźników decydujących o zdolności zaspokajania potrzeb obywateli oraz możliwości rozwoju ich potencjału. Województwo śląskie uplasowało się wśród 272 regionów na miejscu 250! Najgorzej spośród wszystkich polskich województw, wyprzedzając regiony rumuńskie i bułgarskie.
Małopolska uplasowała się o 25 miejsc wyżej (na szóstym miejscu wśród polskich województw i tuż za województwem mazowieckim). Zdecydowanie wyprzedziła Górny Śląsk pod względem opieki medycznej i niższych wskaźników śmiertelności (noworodków oraz seniorów), bezpieczeństwa osobistego, dostępu do wiedzy, a także zdrowia i dobrostanu mieszkańców, obywatelskich swobód i wolności wyboru. Całkowicie zaś zdeklasowała Śląsk w zakresie dostępu mieszkańców do edukacji na poziomie wyższym. A trzeba pamiętać, iż współcześnie wszelki rozwój opiera się na wiedzy i technologii.

Demografia bezlitosna
Spoglądając na dane statystyczne w opublikowanym w ubiegłym roku przez Główny Urząd Statystyczny Roczniku Demograficznym 2016, województwo śląskie maluje się w zdecydowanie ponurych barwach. Zwraca uwagę nie tylko wyludnianie wskutek znacznej przewagi zgonów nad urodzeniami, ale przede wszystkim zjawisko wyjazdu mieszkańców z Górnego Śląska. Przybiera ona już skalę exodusu. A czy ucieka się z miejsca, gdzie żyje się dobrze?
W roku 2015 z województwa śląskiego wyniosło się łącznie 48.020 mieszkańców (42.873 do innych województw, 5.147 za granicę). Napłynęło zaś 41.040 nowych mieszkańców, co oznacza, iż bilans migracyjny wypada dla Śląska negatywnie – województwo straciło 6.980 mieszkańców. Jeśli dodamy do tego, iż liczba zgonów była większa od liczby narodzin o 8.810, to okazuje się, że w samym roku 2015 na Śląsku ubyło 15.790 osób.
Wręcz przeciwnie sprawa wygląda w województwie małopolskim. Dodatni przyrost naturalny, który w roku 2015 osiągnął poziom 3.337 oraz dodatnie saldo migracyjne (3.145 osób) sprawiają, iż w Małopolsce przybyło 6.482 mieszkańców. W dużej mierze dzięki ludziom wyjeżdżającym ze Śląska, gdyż na przeprowadzkę na stałe do sąsiadującego na wschodzie województwa zdecydowało się blisko 3.000 z nich (w kierunku przeciwnym z Małopolski na Śląsk – 1.730 osób). Małopolskie stanowi główny cel ludzi odpływających z Górnego Śląska (w dalszej kolejności Mazowieckie – 1.389 osób i Dolnośląskie – 1.115 osób).
Od roku 2011 do 2015 na Śląsku ubyło 55,5 tys. mieszkańców (można to porównać do całkowitego zniknięcia Piekar Śląskich lub Tarnowskich Gór albo Raciborza). W roku 2015 liczba ludności województwa śląskiego wynosiła 4,57 mln osób, natomiast małopolskiego 3,4 mln osób. Według prognozy GUS do roku 2050 liczba mieszkańców Śląska spadnie do poziomu 3,68 mln, a Małopolski do 3,28 mln. Dysproporcja w procesach depopulacyjnych obu województw jest zatem olbrzymia – Śląskie może stracić nawet 20% obecnej liczby mieszkańców, gdy Małopolskie tylko 3,5%.
Tymi nie napawającymi optymizmem danymi demograficznymi trudno podeprzeć tezę o dynamicznym rozwoju województwa śląskiego. Rzeczywistość jest bowiem bolesna – więcej mieszkańców wyjeżdża na stałe aniżeli chce się tu osiedlić. Pod względem salda migracji żadne inne województwo nie wygląda tak źle. Jeśli zaś chodzi o przyrost naturalny, to nieznacznie gorzej niż na Śląsku jest tylko w Łódzkiem.

Metropolia wymierających miast
Prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński walczy o to, by stolicą metropolii lub choćby siedzibą części władz było jego miasto. Zżyma się również na Jaworzno, że do metropolii wejść się nie zdecydowało i „spogląda” w stronę Krakowa. Jeśli kwestia lokalizacji stolicy metropolii i jej nazwa jest rzeczywiście największym obecnym problemem Chęcińskiego, to wypada pogratulować. Zwłaszcza w sytuacji, gdy Sosnowiec należy do trójki miast aglomeracji, które wyludniają się najszybciej. W roku 2015 stolicy Zagłębia ubyło 1.893 mieszkańców. Resztę trójki tworzą Katowice ze spadkiem ludności o 1.924 osoby i Bytom – 1.545. Sosnowiec trafił nawet na listę „szczególnej troski” Ministerstwa Rozwoju jako miasto wymagające wsparcia ze względu na silną utratę funkcji i wyjątkowo niekorzystną sytuację społeczno-gospodarczą (podobnie jak Zabrze i Bytom).
Miasta aglomeracji wpadły w zaklęty cykl suburbanizacji. Ludzie mają dość zatłoczonych centrów, zgiełku zakorkowanych ulic, wszechobecnego betonu i asfaltu. Jeśli tylko mają taką możliwość wyprowadzają się do małych, przytulnych miasteczek czy leżących w niedalekiej odległości gmin wiejsko-miejskich. W statystykach można zauważyć, że tzw. „Polska powiatowa” zaczyna wygrywać z miastami-molochami. To właśnie tam następują największe napływy nowych mieszkańców. W samych Gliwicach mieszkańców ubyło, natomiast przybyło ich w miejscowościach powiatu gliwickiego, podobnie z Bielsko-Białą i powiatem bielskim.
W tego typu realiach demograficznych rodzi się metropolia. Metropolia złożona z miast, z których uciekają mieszkańcy. Tylko w roku 2015 w 13 miastach dotychczas wchodzących w skład Górnośląskiego Związku Metropolitalnego ubyło 10.986 mieszkańców. To faktyczny problem aglomeracji, a nie umiejscowienie stolicy metropolii.
Skoro zatem wydaje nam się, że Śląsk się rozwija, a Małopolska to „wspomnienie wielkiej historii i brak rozwoju”, zadajmy sobie pytanie dlaczego mieszkańców w województwie śląskim ubywa a w małopolskim przybywa? Dlaczego ludzie ze Śląska najczęściej wyjeżdżają, by osiedlić się w Małopolsce? Czy w bezrozumnym pędzie chcą zmienić lepsze na gorsze?
W kontekście metropolii zadajmy sobie pytanie, czy rzeczywiście gwarantuje ona rozwój. Bo w świetle danych demograficznych wydaje się być jedynie narzędziem desperackiej próby powstrzymania zjawisk, które w perspektywie kilkunastu lub kilkudziesięciu lat mogą sprowadzić część dzielnic lub nawet całych miast aglomeracji do poziomu slumsów. Aby tak się nie stało, nie wystarczy jednak polityczne dogadanie się, gdzie będzie siedziba władz i kto będzie siedział na poszczególnych stołkach. Nie wystarczy też kampania w rodzaju „Śląskie. Tu pasuję”. Będą potrzebne realne i twarde posunięcia z zakresu polityki społecznej i planowania przestrzennego. A jak to w takich sytuacjach bywa, niekoniecznie wszyscy będą wygranymi.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top