Bez kategorii

Przedstawiciel ministerstwa z wizją lokalną na skażonych terenach

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska Sławomir Mazurek pojawił się w ubiegły piątek (12 maja) z roboczą wizytą w Jaworznie. Wraz z przedstawicielami jaworznickiego magistratu przeprowadził rekonesans terenów skażonych przez dawne państwowe zakłady chemiczne „Organika – Azot”. Wizyta przedstawiciela rządu w Jaworznie jest efektem ubiegłorocznych interwencji posła Dariusza Starzyckiego oraz następstwem udziału prezydenta Tadeusza Kaczmarka w posiedzeniu rządowego Zespołu ds. Terenów Zdegradowanych, które odbyło się w marcu bieżącego roku.

Jedna z pierwszych interpelacji, jaką złożył w tej kadencji jaworznicki poseł PiS Dariusz Starzycki, dotyczyła zagadnienia jaworznickiej bomby ekologicznej – skrajnie niebezpiecznych odpadów składowanych na terenie COS „Rudna Góra” oraz w Dolinie Wąwolnicy. Przypomnijmy, iż toksyczne odpady są efektem kilkudziesięcioletniej działalności państwowych Zakładów Chemicznych „Organika – Azot”.
W listopadzie ubiegłego roku Dariusz Starzycki nagłośnił z mównicy sejmowej wspomniany problem oraz zwrócił uwagę na brak jakichkolwiek zdecydowanych działań ze strony dotychczasowych rządów, aby doprowadzić do unieszkodliwienia setek ton toksycznych odpadów. Jaworznicki poseł uzyskał wówczas zapewnienie, iż Ministerstwo Środowiska powoła specjalny międzyresortowy zespół, który zajmie się poruszanym zagadnieniem, a władze państwowe nie będą uchylać się od wsparcia działań naprawczych.
Już w marcu bieżącego roku na posiedzenie rządowego Zespołu ds. Terenów Zdegradowanych zaproszeni zostali przedstawiciele jaworznickich władz samorządowych. Prezydent Tadeusz Kaczmarek przedstawił ministerialnym specjalistom prezentację dotyczącą zagrożeń i problemów z unieszkodliwieniem 200 tys. ton toksycznych odpadów na Rudnej Górze i w Dolinie Wąwolnicy. Udostępnił również informacje na temat dotychczasowych działań podjętych przez Jaworzno oraz szczegółów sporządzonego na zamówienie gminy projektu technologicznego remediacji odpadów. Koszt przedsięwzięcia szacowany jest na około 192 mln zł.
Wszystkie działania podjęte zarówno przez posła Dariusza Starzyckiego, jak również przez władze samorządowe, doprowadziły do sytuacji, iż zagadnienie jaworznickiej bomby ekologicznej zaczęło być postrzegane przez Ministerstwo Środowiska jako jeden z największych problemów ekologicznych w skali kraju. Stąd w ubiegły piątek, 12 maja, z roboczą wizytą w Jaworznie zjawił się Sekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska, a zarazem szef Zespołu ds. Terenów Zdegradowanych, Sławomir Mazurek.
Sławomir Mazurek przybył do Jaworzna, aby już na miejscu zapoznać się z kwestią, z którą od lat boryka się nasze miasto. Sekretarz Stanu przeprowadził wstępną wizję terenową w okolicach Rudnej Góry oraz Doliny Wąwolnicy, gdzie poziom skażeń jest największy. Piątkowa wizyta i dalsze rozmowy prowadzone z przedstawicielem Ministerstwa Środowiska, pozwalają mieć nadzieję, że resort włączy się aktywnie w działania naprawcze związanie z unieszkodliwieniem toksycznych odpadów pozostałych po „Azotce” i wesprze w nich samorząd Jaworzna.


„Światełko w tunelu” – o problemie odpadów toksycznych pozostałych po „Azotce” rozmawiamy z Marcinem Toszą, Głównym Specjalistą w Referacie Ochrony Środowiska UM.

Co składowano na Rudnej Górze i w Dolinie Wąwolnicy?
Marcin Tosza: – Głównie pozostałości po środkach ochrony roślin – wśród nich związki, które współcześnie traktowane są jako szczególnie toksyczne dla środowiska m.in. DDT i HCH, związki zaliczane do największych trucizn – trwałych zanieczyszczeń organicznych – których produkcję i użytkowanie zakazuje Konwencja Sztokholmska. Skala problemu jest ogromna o czym świadczy fakt, że obszar ten znalazł się wśród 4 szczególnie groźnych dla Bałtyku źródeł zanieczyszczeń przemysłowych Programu Działań na Rzecz Ochrony Środowiska Morza Bałtyckiego w ramach Komisji Helsińskiej.
Do tej pory w dolinie Wąwolnicy zinwentaryzowano ponad 200 tysięcy ton tych wyjątkowo toksycznych odpadów. Odcieki z miejsc ich deponowania bezpośrednio zanieczyszczają wody powierzchniowe i podziemne. Prowadzone w ubiegłych latach pomiary wykazały, że normy są przekroczone kilkusetkrotnie.

Czy to oznacza, że mieszkańcy Jaworzna są bezpośrednio zagrożeni?
– Na szczęście dla mieszkańców Jaworzna „dramat” rozgrywa się kilka metrów pod ziemia. Toksyczne związki są wypłukiwane przez wody gruntowe i w ten sposób transportowane do Przemszy, a następnie do Morza Bałtyckiego. Zagrożenie pojawi się tylko wówczas, gdy nierozważna osoba będzie długotrwale przebywała na terenie składowiska odpadów lub korzystała z zanieczyszczonej wody gruntowej. Wody powierzchniowe tzw. odcieki ze składowiska są przechwytywane przez rowy skąd są pompowane do oczyszczalni ścieków Zakładów Chemicznych „Organika – Azot” S.A.
Zagrożenie może nieść też nieprzemyślana rekultywacja – próba wydobycia odpadów bez odpowiednich zabezpieczeń będzie skutkowała emisją do powietrza lotnych substancji toksycznych.

Jaki organ administracyjny powinien zająć się tym problemem?
– Ustawa z dnia 13 kwietnia 2007 r. o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie jasno precyzuje, że to Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska powinien zająć się rozwiązaniem problemu. Prezydent Miasta nie jest w tym przypadku organem władnym do jakichkolwiek czynności administracyjnych.
Jednak należy tu dodać, że paradoksem tej sprawy jest fakt, że jakakolwiek próba egzekucji obowiązku oczyszczenia tego terenu spowoduje upadłość zakładów chemicznych (ze względu na ogromne koszty), bo zgodnie z przepisami szkodę w środowisku powinien usunąć następca prawny podmiotu, który ją spowodował. A obecnie ta niewielka spółka pracownicza, nie ma żadnej możliwości poniesienia skutków finansowych działalności swojej wielkiej, państwowej poprzedniczki. Konsekwencją może być zaprzestanie funkcjonowania zakładowej oczyszczalni ścieków. A skutki tego będą opłakane – wszystkie ścieki z ochronnych rowów opaskowych składowiska trafią bezpośrednio do rzeki.
Sytuacja jest zatem patowa i bez ingerencji władz centralnych właściwie nie da się jej rozwiązać.

Mimo, że to nie Prezydent Miasta jest organem właściwym, aby podjąć działania administracyjne w zakresie odpadów toksycznych po „Azotce”, to gmina dotąd zrobiła najwięcej w celu unieszkodliwienia zagrożenia?
– Miasto boryka się z problemem od 2003 r., kiedy to w trakcie budowy odcinka południowej obwodnicy natrafiono na odpady niebezpieczne. Wieloletnie próby zainteresowania władz centralnych tym problemem kończyły się fiaskiem. A w tym przypadku konieczna jest zmiana obowiązującego prawa – zrobiono w tym zakresie wiele, ale ciągle Państwo Polskie nie chce wziąć odpowiedzialności za szkody powstałe w poprzednim ustroju. Jest to szczególnie niezrozumiałe, gdyż jesteśmy ostatnim krajem Unii Europejskiej z tzw. „bloku wschodniego”, który jeszcze tego nie zrobił.
Gmina od 2006 prowadziła działania zarówno zabezpieczające teren, jak i badawcze – w tym w ramach międzynarodowego projektu FOKS. Dotychczas doprowadziliśmy do opracowania kompletnej dokumentacji technicznej, umożliwiającej przeprowadzenie bezpiecznych dla mieszkańców miasta prac zabezpieczających środowisko przed dalszym rozprzestrzenianiem się zanieczyszczeń i umożliwiających w przyszłości bezpieczne usuwanie odpadów. Obecnie realizujemy projekt AMIIGA, polegający na testowaniu pasywnych barier mikrobiologicznych, których zadaniem będzie oczyszczanie wód podziemnych.
Na wykonanie prac prowadzących do kompleksowego odizolowania odpadów oraz zapobieżenia dalszemu skażeniu środowiska potrzeba prawie 200 mln zł oraz zmian w przepisach prawa. To wykracza poza możliwości ekonomiczne, organizacyjne i prawne gminy.

Aktualnie Ministerstwo Środowiska zdaje się dostrzegać wagę jaworznickiego problemu. Czy pojawia się „światełko w tunelu” i nadzieja na podjęcie działań naprawczych?
– Minister Środowiska powołał Zespół do Spraw Terenów Zdegradowanych. Do jego zakresu działania należy analiza i przedstawianie propozycji prawno-organizacyjnych, które umożliwią rozwiązanie największych problemów środowiskowych Polski, wynikających z historycznych zaszłości – w tym głownie zanieczyszczeń po Zakładach Chemicznych w Jaworznie, Tarnowskich Górach i Bydgoszczy. Możemy mieć nadzieje, że tym razem wreszcie się uda.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top