Bez kategorii

Innowacyjność – Małopolska w czołówce, Śląsk nie nadąża

Województwami o największym potencjale innowacyjności w gospodarce są województwa mazowieckie i małopolskie. Śląskie plasuje się dopiero na 9. miejscu, a co gorsze spadło w rankingu o 3 pozycje. Tak przynajmniej wynika z drobiazgowego badania analityków Banku Millenium, którzy po raz kolejny opracowali raport pt. „Indeks Millenium. Potencjał Innowacyjności Regionów”.

Analitycy Millenium przygotowali swój raport już po raz drugi, z wynikami pierwszej jego edycji mogliśmy się zapoznać w roku ubiegłym. „Indeks Millenium – Potencjał Innowacyjności Regionów” ma stać się długofalowym projektem badawczym, śledzącym zróżnicowanie rozwoju innowacyjności w polskich województwach. – Opracowanie i ranking województw będą tworzone co roku, tak by móc badać i porównywać zmiany zachodzące na tych samych obszarach geograficznych – mówił w związku z ubiegłoroczną edycją Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millenium. – W kolejnym etapie badania chcemy również przyjrzeć się bliżej czynnikom, które kształtują wyniki poszczególnych województw. Indeks traktujemy jako punkt wyjścia do głębszej analizy.

Małopolska to nie skansen
Globalny wynik Polski pod względem innowacyjności gospodarki jest coraz lepszy. W ubiegłym roku nasz kraj awansował o 7 miejsc na liście 128 najbardziej innowacyjnych gospodarek i zajął 39. pozycję. Ale to nie oznacza, że potencjał innowacyjności rośnie proporcjonalnie we wszystkich regionach Polski. Wyniki poszczególnych województw są bardzo zróżnicowane.
Zarówno w ubiegłym raporcie, jak i tegorocznym, na szczycie najbardziej innowacyjnych województw znalazło się województwo mazowieckie. Tuż za nim uplasowała się Małopolska – w tegorocznym indeksie znacząco zmniejszając dystans do lidera.
Myliłby się więc ten, kto Małopolskę kojarzyłby z sielskim pejzażem pól i łąk, wierzbami szumiącymi na brzegu Wisły, czy skansenem w Wygiełzowie. Małopolska nie jest skansenem, lecz jednym z najlepiej rozwiniętych w kraju regionów gospodarczych, zwłaszcza w kontekście innowacyjności (gospodarki opartej na wiedzy i technologii).
Zauważmy zresztą na jakie główne priorytety wykorzystywano dotychczas w województwie małopolskim fundusze unijne. W Małopolskim Regionalnym Programie Operacyjnym na lata 2007-2013 aż jedna czwarta środków pomocowych przeznaczona została na rozwój przedsiębiorczości, wsparcie przedsiębiorstw oraz pobudzenie badań i innowacji – znacząca ich część na infrastrukturę badawczą i rozwój technologii (sprzęt badawczy, oprzyrządowanie, wsparcie ośrodków badawczych). Jak dowodzą wyniki analizy ekspertów Millenium, środki te zostały wydane efektywnie i przełożyły się na potencjał rozwojowy regionu.
W bieżącej perspektywie unijnej najwięcej środków przeznaczonych w Małopolsce zostanie między innymi na niskoemisyjny transport i kształcenie zawodowe uczniów. Na najwyższy poziom dofinansowań może liczyć nie Krakowski Obszar Metropolitalny (który jest już bardzo dobrze rozwinięty), ale subregion sądecki (Nowy Sącz i pobliskie powiaty) oraz Małopolska Zachodnia (powiaty: chrzanowski, olkuski, oświęcimski, wadowicki). Małopolska Zachodnia (cztery powiaty) może otrzymać na wsparcie swych projektów dotacje w wysokości prawie 112 mln euro.
Dla Małopolski jest również wybitnie „dobry klimat” w kręgach rządowych. Ministerstwo Rozwoju oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zapowiedziały wspólne wsparcie dla dalszego rozwoju branży „high tech” w województwie. – Kraków i Małopolska dzięki ogromnemu potencjałowi akademickiemu, gospodarczemu i przedsiębiorczemu mieszkańców Galicji jest dziś głównym centrum innowacji w Polsce, ma szansę stać się nim również w Europie – zapowiadał minister Jarosław Gowin na początku bieżącego roku.
W rankingu Millenium województwo małopolskie uzyskało indeks 88 punktów (na 100 możliwych) i ustępuje jedynie województwu mazowieckiemu (97 punktów). W kilku kryteriach składowych osiągnęło już wyższy wynik niż Mazowsze – pod względem edukacji policealnej (liczby studentów na 10 tys. mieszkańców) Małopolska uzyskała maksymalną liczbę punktów, miała również wyższy wskaźnik „stopy wartości dodanej” (efektywność ekonomiczna przedsiębiorstw i zaawansowanie technologiczne produkcji).

Śląsk leci w dół
Województwo śląskie uplasowało się w rankingu innowacyjności dopiero na 9. miejscu, ale najbardziej niepokojący jest fakt, że spadło o trzy pozycje. Trudno jednoznacznie stwierdzić, że Śląsk ustał w rozwoju – chodzi raczej o to, że inne regiony – prowadzące konsekwentną politykę proinnowacyjną – przyspieszyły. Po prostu ich dotychczasowe strategie rozwojowe zaczęły procentować.
Analitycy zwracają uwagę, że na pogorszenie potencjału województwa śląskiego mógł wpłynąć słabszy niż w innych województwach wzrost wydatków na badania i rozwój oraz spadek stopy wartości dodanej.
Problemem wydaje się być fakt, iż gospodarka Śląska w dalszym ciągu opiera się w głównej mierze na przemyśle wydobywczym i zależy od koniunktury na węgiel na rynku surowców. O co chodzi ze „stopą wartości dodanej”? Świetnie wytłumaczył to kiedyś w wywiadzie dla naszego pisma prezes Jan Kurp, wyjaśniając genezę mariażu kopalni i elektrowni w Jaworznie. „Wiedziałem jedno – najprościej sprzedać surowiec, natomiast największe zyski osiąga się sprzedając gotowy produkt. W tym przypadku surowcem był węgiel, a ostatecznym produktem energia dostarczona nie do pośrednika lecz do odbiorcy. Moją intencją było zamknięcie łańcucha produkcji – skonsolidowanie w jednej grupie wydobycia węgla, produkcji energii i zapewnienia dostaw do odbiorcy końcowego” – wspominał przed trzema laty prezes Kurp. Innymi słowy, im bardziej przetworzony i zaawansowany produkt, tym większa jego wartość, a co za tym idzie – stopa wartości dodanej. Gospodarka surowcowa – oparta tylko na eksploatacji złóż – charakteryzuje najsłabiej rozwinięte regiony.
Nie bez kozery prezydent Paweł Silbert przestrzegał w kontekście metropolii, iż jednym z podstawowych zadań związku metropolitalnego powinno stać się opracowanie strategii wsparcia rozwoju pozagórniczych branży gospodarki regionu. Po to, aby mieć alternatywę, gdy złoża węgla będą się wyczerpywać (co przecież nieuchronnie nastąpi). A przecież w górnictwie węgla kamiennego pracuje obecnie około 85 tys. osób. Niestety żaden z pozostałych prezydentów miast aglomeracji poruszonego zagadnienia nie podjął. Brak gotowości do dyskusji na ten temat i udawanie, że kwestia nie istnieje na pewno nie rozwiąże przyszłego problemu. Podobnie jak rozbicie termometru nie likwiduje gorączki.
Tymczasem według ekspertyzy analityków Millenium, niższe niż na Śląsku nakłady na badania i rozwój (w relacji do PKB) odnotowuje się jedynie w pięciu województwach – tych, które zamykają listę z najniższym wskaźnikiem innowacyjności. Nadmieńmy, że są to regiony o niskim stopniu uprzemysłowienia – głównie rolnicze – np. Lubuskie i Warmińsko-Mazurskie. Dość powiedzieć, że w generalnym rankingu wyżej niż województwo śląskie uplasowało się województwo podkarpackie oraz lubelskie – tradycyjnie przecież należące do tzw. „ściany wschodniej” i określane mianem tej „mniej rozwiniętej” Polski „B”.

Jaworzno – bardziej małopolskie podejście?
Elektryczne autobusy, budowa dróg rowerowych w tym Velostrady, obranie kierunku na elektromobilność i innowacyjność (co już poskutkowało określeniem naszego miasta na szczeblu rządowym mianem „lidera elektromobilności”) składają się na pewien spójny obraz strategii Jaworzna. Strategii, która ma w rezultacie poskutkować zbliżeniem nas do modelu „smart-city” – miasta inteligentnego, które zaspokaja potrzeby swych mieszkańców uciekając się do nowoczesnych technologii (czy to na poziomie zarządzania, czy też na poziomie narzędzi realizacji). Ta strategia jest zaskakująco zbieżna z… ramowym programem „Małopolskie Inteligentne Miasta – Kierunki Rozwoju” opracowanym dla Departamentu Polityki Regionalnej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego. W propozycjach wytycznych wspomnianego dokumentu z roku 2014 znajdziemy  działania, które aktualnie realizuje nasze miasto.
Jako lider elektromobilności Jaworzno jest wymieniane niemal jednym tchem z Krakowem. Oba miasta niemal jednocześnie dokonały zamówień elektrycznych autobusów, stawiając na zeroemisyjny tabor komunikacji miejskiej.
Wysokie nakłady na budowę dróg rowerowych (w tym Velostrady) oraz dążenie do zwiększenia udziału rowerów w codziennych podróżach mieszkańców również zbliża Jaworzno bardziej do optyki małopolskiej niźli śląskiej. Oczywiście aktualna perspektywa unijna wybitnie promuje transport niskoemisyjny oraz faworyzuje projekty, nazwijmy to oględnie, „rowerowe” – niemniej różnie do tej ramowej polityki transportowej podchodzą poszczególne województwa.
Samorząd województwa śląskiego dokonał audytu ok. 280 km nieużywanych szlaków kolejowych pod kątem adaptacji ich na drogi rowerowe, przyjął również dokument określający „standardy kształtowania infrastruktury rowerowej w województwie”. Jednocześnie śląski Urząd Marszałkowski oszacował, że projekty rowerowe mogą kosztować około 100 mln zł.
Tymczasem władze Małopolski planują budowę 1.000 km (!) tras rowerowych w ogólnoeuropejskim standardzie EuroVelo wraz z Miejscami Obsługi Rowerzystów. Na stworzenie tych tras samorząd województwa zaplanował przeznaczenie 200 mln zł z funduszy europejskich. Widać zatem wyraźnie, że podejście do zagadnienia w obu województwach jest nieco odmienne.
Jaworznickie aspiracje, wyrażone choćby w deklaracji prezydenta Silberta, iż nasze miasto byłoby gotowe stworzyć obszar testowy pojazdów autonomicznych czy w przystąpieniu do Polskiego Programu Elektryfikacji Motoryzacji, które mają na celu przyciągnięcie podmiotów związanych z zaawansowanymi technologiami i sektorem innowacji, zbliżają nas w sposobie pojmowania rozwoju nowoczesnego miasta do modelu, który wyraźnie promuje (oraz wspiera) Małopolska.
To pewnie dosyć ryzykowna teza, ale Jaworzno trochę nie mieści się w paradygmacie miejskości i rozwoju, który dominuje na Śląsku. Nasza perspektywa różni się od perspektywy mieszkańców Chorzowa, Bytomia, czy Rudy Śląskiej. Inne są też nasze problemy.

Najnowsze

To Top