Bez kategorii

Marszałek niechętnie dzieli się informacjami

Czy radny wojewódzki nie może liczyć na dostęp do informacji publicznej dotyczącej wydatków Urzędu Marszałkowskiego? To co w Jaworznie jest standardem w zakresie dostępu do informacji, okazuje się nim wcale nie być w urzędzie kierowanym przez marszałka Wojciecha Saługę. Radna Maria Materla od miesięcy nie może wyegzekwować pełnych odpowiedzi na pytania dotyczące wydatków Urzędu Marszałkowskiego.

Strażnik tajemnic
Radna wojewódzka Maria Materla (PiS) od kilku miesięcy stara się zdobyć informacje na temat wydatków Urzędu Marszałkowskiego. Chodzi jej głównie o  środki, które urząd przeznacza na różnego rodzaju publikacje oraz usługi realizowane przez firmy z branży mediów. Jaworznicka radna wielokrotnie składała oficjalne prośby o udostępnienie tych danych, ale ze skutkiem dalekim od jej oczekiwań.
– Pierwszą interpelację w sprawie wydatków marszałkowskich na publikacje złożyłam 25 kwietnia 2016 roku, czyli przed ponad rokiem. Miała ona dosyć ogólny charakter. Na odpowiedź nie doczekałam się w ustawowym terminie. Reakcja ze strony władz województwa nastąpiła dopiero po złożonym przeze mnie oficjalnym wezwaniu do usunięciu naruszenia prawa i groźbie skierowania skargi na marszałka do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego – przypomina Maria Materla. – Ta niechęć do udzielenia informacji dała mi do myślenia. Zatem uszczegółowiłam moje pytania. Niestety odpowiedzi, które dotychczas otrzymałam rażą wręcz zdawkowością i brakiem rzetelności. Urząd Marszałkowski wciąż kluczy i stosuje uniki. Dotychczas nie udostępniono mi kopii faktur za zlecone usługi, o co wnioskowałam.
Podobnie rzecz się ma z jej pytaniami dotyczącymi nagród i premii, które wypłacane były w latach 2015 i 2016 między innymi członkom kadry zarządzającej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego. Mówimy o osobach pełniących funkcje publiczne i „będące na garnuszku podatników”. Radna Materla nie uzyskała informacji, kto w Urzędzie Marszałkowskim otrzymywał nagrody i premie finansowe oraz w jakiej wysokości.
„Przekazanie informacji o nagrodach i premiach osób sprawujących funkcje publiczne należy do danych o charakterze prywatnym i ma charakter wyjątkowy” – czytamy w odpowiedzi na interpelację radnej. Sekretarz Województwa Krzysztof Dzierwa odsyła w tym samym piśmie jaworznicką radną do oświadczeń majątkowych publikowanych w Biuletynie Informacji Publicznej.
Rzecz w tym, że w oświadczeniach majątkowych, do których składania zobowiązani są członkowie zarządu województwa oraz osoby wydające decyzje administracyjne w imieniu Marszałka Województwa nie znajdziemy rubryki zatytułowanej „nagrody i premie”, a tylko sumę rocznych dochodów z poszczególnych źródeł (stosunku pracy, członkostwa w organach spółek handlowych itp.). Można więc rzec, że Marszałek w odpowiedzi „wykręcił się sianem”. W jego ujęciu premie wypłacane ze środków publicznych to „dane o charakterze prywatnym i mają charakter wyjątkowy”. Podał jedynie drabinkę uśrednionych premii, na jakie mogą liczyć urzędnicy.
Rola „strażnika tajemnic” gabinetów marszałka z PO przypadła Krzysztofowi Dzierwie – długoletniemu, jaworznickiemu pretorianinowi Wojciecha Saługi. Po okresie oszałamiającej, lecz stosunkowo krótkiej kariery na szczytach spółki z udziałem Skarbu Państwa, którą „niefortunnie” przerwały wybory wygrane przez PiS, powrócił on do Urzędu Marszałkowskiego 8 marca br. w roli sekretarza województwa.

Czy o taką transparentność chodzi?
Pora zapytać, czy tak powinna wyglądać transparentność i dostęp do informacji publicznej? Porównajmy sytuację z Urzędu Marszałkowskiego do sytuacji w jaworznickim Urzędzie Miejskim, na którą wciąż utyskuje radny Kozik.
Kiedy Marcin Kozik wystąpił w interpelacji o informacje na temat nagród uznaniowych dla pracowników jaworznickiego magistratu, otrzymał imienny wykaz nagród i premii przyznanych pracownikom urzędu, dyrektorom jednostek budżetowych oraz prezesom spółek miejskich. Widać dla Urzędu Miejskiego w Jaworznie dane o premiach i nagrodach nie mają „charakteru prywatnego i wyjątkowego” – przecież są wypłacane z publicznych pieniędzy. Co roku tego typu lista jest udostępniana na wniosek, a w roku 2015 opublikował ją nawet w całości jeden z lokalnych tygodników.
Na jaworznickiej stronie Biuletynu Informacji Publicznej znajdziemy bez trudu aktualizowany rejestr umów cywilnoprawnych, które zawiera Urząd Miejski. Znajdziemy w nim podmioty, które świadczą lub świadczyły jakiekolwiek usługi na rzecz gminy wraz z sygnaturą zamówienia, terminem realizacji i wartością brutto. Chyba nie do pomyślenia w Katowicach przy Placu Sejmu Śląskiego.
Co więcej, na wniosek jednego z jaworznickich mediów przekazano kopie umów i faktur za zlecone przez urząd publikacje prasowe, ogłoszenia, druk materiałów informacyjnych i promocyjnych za 2015 rok. Z informacji, które uzyskaliśmy w Biurze Promocji i Informacji wynika, że całość żądanej dokumentacji została przygotowana i przekazana wnioskodawcy. Urzędnicy nie widzą podstaw do zarzucania braku transparentności, w pełni realizują zapisy ustawy o dostępie do informacji publicznej, a nawet ten zakres jest poszerzany, czego dowodzi publikowany w BIP Centralny Rejestr Umów. W realizacji prawa do informacji publicznej Jaworzno wykracza zdecydowanie dalej niż inne samorządy.
Z pewnością dalej niż Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego, o czym zaświadczyć może batalia radnej wojewódzkiej Marii Materli. To co jest zupełnie  niedostępne na poziomie województwa, nie stanowi problemu w Jaworznie. Natomiast w mieście radny „niezależny” Marcin Kozik za punkt honoru postawił sobie „wyważanie otwartych drzwi” i udowadnianie, że to jaworznickie władze nie chcą się dzielić informacjami. Mimo, iż informacje, o które wnioskuje – otrzymuje. Trudno jednak oczekiwać od Marcina Kozika, aby „wrzucał kamienie do ogródka” śląskiego barona Platformy Obywatelskiej i usiłował przyjrzeć się wydatkom w zarządzanym przez PO i jej koalicjantów województwie. Zwłaszcza, że na gruncie lokalnym wielokrotnie okazywało się, że znajduje wspólny język z działaczami i politykami Platformy (np. w kwestii reformy oświaty).
– W zakresie dostępu do informacji publicznej Urząd Marszałkowski pod zarządem Wojciecha Saługi z pewnością nie powinien służyć jako wzorzec do ustanawiania standardów – komentuje radna Maria Materla. – Co takiego jest w żądanych przeze mnie dokumentach, dotyczących usług medialnych wykonywanych dla samorządu województwa przez jaworznickie firmy, że większość moich pytań jest zbywana ogólnikami?

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top