Bez kategorii

Jak mówię, że zrobię to znaczy, że… mówię

Dziwnymi ścieżkami wiodą czyny i wypowiedzi lokalnej opozycji. Chcą, nie chcą, straszą, walczą, rezygnują. Można tak długo. Jeden przykład – radny Krzysztof Lehnort żądał włączenia do komisji konkursowych wyłaniających kandydatów na dyrektorów szkół. Gdy jego żądania zostały spełnione, na posiedzenie komisji… nie przyszedł.

Sesja rady miasta 27 czerwca 2017 r., punkt dotyczący sprawozdania finansowego szpitala, dyskusję rozpoczyna Krzysztof Lehnort: „Chciałbym jako szef klubu zwrócić uwagę, że nie zostajemy od początku kadencji zapraszani do komisji wyborczych, które to wybierają dyrektorów szkół i przedszkoli. Brak jest opozycji w tych komisjach co może, co może… rodzić patologie.”
Konsternacja na sali – gdzie związek z działalnością szpitala? Pojawia się dalej: „Opozycji nie ma w Radzie Społecznej szpitala. Opozycja oczekuje, iż otrzyma propozycję delegowania swojego radnego do rady społecznej szpitala”.
Tyle o wątku szpitala w tej wypowiedzi i radny Lehnort wraca do komisji konkursowych: „I opozycja oczekuje, w świetle tego co się dzieje w oświacie, iż będzie miała propozycję kierowania swojego radnego do komisji wybierających dyrektorów szkół i przedszkoli”.
Celnie ripostuje radny Dawid Domagalski, przewodniczący Komisji Rewizyjnej: „Przecież państwo zrezygnowali z udziału, kandydowania do rady społecznej szpitala, nikt was nie przegłosował do tej rady. Radny Kozik zrezygnował z kandydowania, radna Sikora też sama zrezygnowała. Inni politycy opozycji też rezygnowali z komisji.”
Dwa dni po sesji, co skrupulatnie odnotowały media związane z jaworznicką opozycją, radni JPO zgodnie z życzeniem zostali powtórnie zaproszeni do udziału w komisjach konkursowych, mających za zadanie wyłonienie kandydatów na dyrektorów szkół i przedszkoli w Jaworznie. Pismo od wiceprezydenta Tadeusza Kaczmarka zostało skierowane do przewodniczącego klubu JPO Krzysztofa Lehnorta. W odpowiedzi klub JPO desygnował do prac w komisjach konkursowych Renatę Chmielewską (komisja dla Przedszkola Miejskiego nr 1), Janusza Ciołczyka (komisja dla Przedszkola Miejskiego nr 4), Barbarę Sikorę (komisja dla Przedszkola Miejskiego nr 5) i Krzysztofa Lehnorta (komisja dla Zespołu Szkół nr 3).
W komisjach konkursowych zasiadają nie tylko radni. W skład komisji powoływani są przedstawiciele Kuratorium, rodzice oraz nauczyciele. Składy osobowe w komisjach są 12 osobowe i mają za zadanie wyłonić kandydata, którego następnie komisja rekomenduje prezydentowi do powołania na funkcję dyrektora placówki.
Ten artykuł nie powstałby, gdyby wszyscy po prostu wypełnili to, czego się domagali i do czego się zobowiązali – stawili się na komisji, uczestniczyli w jej pracach i wzięli odpowiedzialność za podjęte decyzje. Jednak w piątek (7 lipca) Krzysztof Lehnort – radny, który tak gorąco apelował i żądał włączenia radnych opozycyjnych do składu komisji – na naborze na stanowisko dyrektora Zespołu Szkół nr 3 po prostu… nie pojawił się. Nie zaproponował zastępstwa, ani też dogodniejszego dla siebie terminu zwołania komisji konkursowej. Komisja, która miała zaopiniować kandydatury, obradowała więc w niepełnym składzie – ostatecznie wyboru nowego dyrektora szkoły nie dokonano.
Może radni opozycji liczyli, że władze miasta nie zaproszą opozycji do wspólnych prac? Może to brak gotowości wzięcia części odpowiedzialności za decyzje? Może rzeczywiście nieobecność Lehnorta na posiedzeniu była uzasadniona – jak się dowiedzieliśmy, o swojej absencji poinformował. Pozostaje jednak ogólne uczucie zażenowania. Najpierw Krzysztof Lehnort kategorycznie żąda włączenia w skład komisji konkursowych, a gdy to się staje – nie przychodzi na obrady. Czy zatem żądania radnych opozycji powinno się traktować poważnie?
Bycie radnym nie jest związane wyłącznie z przywilejami w postaci reprezentowania wyborców, pobieraniem diety, czy wreszcie możliwością  comiesięcznego „plecenia trzy po trzy” podczas sesji. To również obowiązki, które powinny być traktowane poważnie, choćby z szacunku do wyborców.
„Jesteśmy tu, żeby pracować”, „My się roboty nie boimy” – tak przynajmniej wielokrotnie deklarowała opozycyjna radna Barbara Sikora. Słysząc tę mantrę powtarzaną na opozycji od ponad dwóch lat, coraz bardziej plącze się po głowie inne, nieco ironiczne hasło – jak mówię, że zrobię to znaczy, że… mówię.
Na koniec słowa radnego Dawida Domagalskiego wypowiedziane podczas sesyjnej dyskusji, oddające istotę „pracowitości” opozycji:  „Pozwolę odnieść się do stwierdzenia, jak to opozycja garnie się do pracy. Pragnę Państwu przypomnieć, że blisko dwa lata prosiliśmy się żebyście się Państwo wzięli do roboty w Komisji Rewizyjnej i jakoś tam Państwa nie było widać. Dopiero jak Państwo zorientowali się, że wybory są na horyzoncie, to wypadałoby się marketingowo pokazać, a poza tym zawsze dobrze to wygląda na ulotce.”

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top