Z miasta

JAWELO – po co i jak będzie działać

W bieżącym roku mija 200 lat od wynalezienia przez Karla Draisa pierwowzoru roweru. Dokładnie 12 czerwca 1817 roku odbył on pierwszą odnotowaną podróż rowerową na dystansie 7 km. Obecnie przeżywamy w Polsce renesans tego środka lokomocji, między innymi dzięki systemom roweru publicznego. W roku 2016 lider wśród operatorów na polskim rynku zanotował w całym kraju 6,5 mln wypożyczeń rowerów miejskich. W tym roku liczba 6,6 mln wypożyczeń osiągnięta została już w czerwcu. O projekcie jaworznickiego roweru publicznego – JAWELO – rozmawiamy z Tomaszem Toszą, zastępcą dyrektora MZDiM.

Tomasz Pstrucha: Wygląda na to, że jesteśmy świadkami małej rewolucji transportowej w Polsce? Nie za sprawą hyperloopa, czy autonomicznych pojazdów, a starego, dobrego roweru, który ma 200-letnią historię.
Tomasz Tosza, zastępca dyrektora MZDiM: – Rower został „wynaleziony na nowo”, a to za sprawą systemu roweru publicznego. Od zwykłego roweru różni się on tym, że po prostu się z niego korzysta, a nie pojawiają się problemy związane z jego posiadaniem.

Posiadanie roweru bywa kłopotliwe?
– Praktycznie każde gospodarstwo domowe w Jaworznie rower posiada. Są nawet gospodarstwa domowe, a jest ich 0,3%, w których znajdziemy więcej niż 8 rowerów. Ale te rowery nie służą celom transportowym – dojazdom do pracy czy szkoły – są one wykorzystywane niemal wyłącznie rekreacyjnie. Przeciętny posiadacz roweru trzyma go w komórce bloku lub na balkonie. Jego użytkowanie wiąże się z każdorazowym wydobyciem sprzętu z miejsca przechowywania, zaopatrzeniem się w solidną linkę zabezpieczającą przed kradzieżą, zastanowieniem się gdzie rower zostawić. To prozaizmy, ale mogą zniechęcać. Dlatego, inaczej niż w Zachodniej Europie, rower nie służy u nas do wykonywania codziennych podróży.

Takie podróże są możliwe, ale trzeba już rano zdecydować, że wybieramy rower. Bez szans na późniejszą zmianę środka transportu.
– Co może być trudne, gdy zapowiadane są burze w ciągu dnia. Innym problemem jest to, że ludzie mają opory, aby jechać do pracy rowerem, ale już zdecydowanie chętniej z pracy by w ten sposób wrócili do domu.

I to są argumenty za wprowadzeniem systemu roweru miejskiego? Którego się nie posiada, ale zawsze można go użyć?
– To bardziej złożone zagadnienie. Zanim zaczęliśmy poważnie myśleć nad wprowadzeniem takiego systemu, przeprowadziliśmy badania wśród mieszkańców Jaworzna. Zadaliśmy między innymi pytanie kierowcom, co trzeba zrobić, żeby zrezygnowali z podróżowania samochodem. Jedna trzecia ankietowanych odpowiedziała szczerze, że nic ich do tego nie jest w stanie skłonić. Ale dwie trzecie odpowiedziało, że jeśli zaoferujemy alternatywę i odpowiednie warunki, mogą zostawić samochody w garażach. Okazuje się zatem, iż w sytuacji idealnej z ulic miasta mogłoby zniknąć blisko 70% samochodów. A przecież starczy, by tylko jeden na czterech lub jeden na pięciu kierowców wybrał inny środek lokomocji i miasto wyglądałoby zupełnie inaczej – zdecydowanie mniejszy ruch, wolne miejsca parkingowe, czystsze powietrze.

Autobusy komunikacji miejskiej nie są wystarczającą alternatywą?
– Jaworznicka komunikacja miejska już odnotowuje olbrzymi sukces, gdyż w ogólnym rozliczeniu więcej podróży wykonywanych jest autobusami niż prywatnymi samochodami. To niebywałe w tak rozległym mieście jak Jaworzno. Dlatego warto komunikację miejską wesprzeć komplementarnym systemem – właśnie rowerem publicznym.

Rowerem publicznym, który z założenia ma być środkiem regularnego transportu, a nie pełnić funkcji rekreacyjnej?
– Jest taki powszechny błąd w rozumowaniu, że w miastach, gdzie funkcjonuje system roweru miejskiego korzystają z niego turyści. To zupełnie marginalne przypadki, gdyż rowery miejskie są przede wszystkim wykorzystywane przez mieszkańców danego miasta, by szybko i bezproblemowo się po nim przemieszczać. Statystycznie rower publiczny wykorzystywany jest na trasach długości od 3 do 5 km – takie są w większości odległości między jaworznickimi osiedlami.

Jednak dzielnice peryferyjne leżą trochę dalej od Śródmieścia.
– Właśnie dlatego oraz w związku z faktem, że Jaworzno bardzo mocno stawia na elektromobilność, zdecydowaliśmy iż większość rowerów w jaworznickim systemie będzie miała dodatkowy napęd elektryczny. Podczas niedawnych testów na Rynku, mieszkańcy którzy mieli okazję wypróbować rower elektryczny byli zachwyceni.

A doświadczenia warszawskie? Do tej pory nie udało się tam wprowadzić partii rowerów elektrycznych. Z powodów technicznych po raz kolejny termin został przesunięty.
– To jest kwestia operatora, który ma po prostu problem z wdrożeniem takiego systemu – na poziomie wyprodukowania roweru, który będzie bezawaryjnie działał; na poziomie obsługi stacji oraz doprowadzenia do nich prądu. My od samego początku zakładamy, że wszystkie stacje w Jaworznie będą umożliwiały wpięcie i ładowanie rowerów elektrycznych. Ten system od podstaw zostanie stworzony z myślą o rowerach elektrycznych.

Ile będzie w Jaworznie stacji?
– Początkowo 20 stacji i 200 rowerów, a docelowo 40 stacji i 400 rowerów. Aby rower publiczny mógł odnieść sukces, stacje i rowery muszą być powszechnie dostępne.

O jakim rozwiązaniu myśli się w Jaworznie? Takim jak w większości polskich miast, gdzie doładowuje się kartę i z niej ściągana jest opłata za korzystanie z roweru, a pierwsze 20 minut jest bezpłatne? Czy może rozwiązanie krakowskie z przedpłaconym abonamentem na cały miesiąc? Bo różnica polega też na tym, że w większości miast to samorząd dopłaca do roweru publicznego jak do komunikacji miejskiej, natomiast w Krakowie operator utrzymuje się z opłat abonamentowych i samorząd nie ponosi dodatkowych kosztów.
– Jaworzno pójdzie raczej w stronę systemu abonamentowego, nieco podobnego jak w Krakowie. Oczywiście będą modyfikacje. Podstawą będzie przeprowadzenie badań, jaki poziom cen jest akceptowany w naszym mieście. Zależy nam na tym, aby do funkcjonowania systemu roweru publicznego samorząd dopłacał jak najmniej, ale trzeba mieć świadomość, iż rowery elektryczne są droższe w utrzymaniu niż rowery o napędzie klasycznym.

W Krakowie abonament kosztuje 19 zł miesięcznie. Czy taka cena przyciągnie jaworznian do korzystania z roweru miejskiego?
– Być może trzeba będzie skalkulować cenę na niższym poziomie. Nie zapominajmy też, że w Krakowie przedsiębiorstwa bardzo często dopłacają swym pracownikom do abonamentu. Funkcjonuje również system patronacki – duże firmy same kupują rowery i w celach marketingowych malują w swe kolory, by były widoczne w mieście. To jest – moim zdaniem – zdrowa sytuacja, gdy rower miejski nie jest metodą na wyciąganie pieniędzy z budżetu samorządowego przez operatora systemu.

Czyli miasto zakupi rowery i zbuduje stacje, natomiast o resztę – włącznie z wynikami ekonomicznymi – będzie musiał zadbać operator?
– Operator zajmie się serwisem rowerów, ich relokacją między stacjami, by nigdzie ich nie brakowało, dbaniem o dobry stan techniczny i wykorzystanie infrastruktury. Myślę, że przy systemie abonamentowym uda się osiągnąć efekt podobny do krakowskiego – czyli albo dopłat z budżetu nie będzie w ogóle, albo będą bardzo niskie.

Czy usługa roweru publicznego zostanie włączona do Jaworznickiej Karty Miejskiej?
– Jaworznicka Karta Miejska będzie nośnikiem informacji i narzędziem identyfikacji użytkownika. Chcielibyśmy, by jaworznicki system był najprostszy z możliwych w obsłudze. Po pierwszym zarejestrowaniu interakcja ma polegać na podejściu z Jaworznicką Kartą Miejską lub dowolną kartą płatniczą, przyłożeniu do czytnika i wypięciu roweru ze stanowiska. Po podróży będzie natomiast wystarczać samo wpięcie roweru do stacji. To ma być równie proste dla użytkownika jak opłacanie biletu kartą w jaworznickim autobusie.

Kiedy nastąpi start JAWELO?
– Uruchomienie systemu JAWELO planujemy na przyszły rok. Przetarg zostanie ogłoszony jeszcze w roku bieżącym.

Czy będą na to środki w budżecie?
– Projekt roweru publicznego jest częścią projektu Miejskiego Centrum Integracji Transportu, który otrzymał dofinansowanie unijne. Urząd Marszałkowski zgodził się, żebyśmy zakupili rowery elektryczne i usłyszeliśmy obietnicę podwyższenia dofinansowania. Zwłaszcza, że wydawanie środków unijnych na transport publiczny idzie w subregionie bardzo słabo. Są miasta, które niestety zrezygnowały ze swoich projektów w tym zakresie, bo brakuje im pieniędzy na wkład własny lub nie doceniają znaczenia transportu publicznego.

A czy w Jaworznie nie pojawiają się na horyzoncie niebezpieczne rafy? W przyszłym roku czeka nas wdrażanie systemu roweru miejskiego, a z projektu budowy Velostrady na razie realizowane są jedynie obiekty inżynieryjne. Co z samą trasą?
– Został już ogłoszony drugi przetarg na wykonanie Velostrady i pojawia się szansa zwiększenia dofinansowania. To jest projekt, który ewidentnie spełnia oczekiwania i założenia nakreślone przez Unię Europejską. Wszędzie tam, gdzie powstaje wydzielona infrastruktura drogowa dla rowerzystów, ludzie zaczynają na rowerach jeździć. Dlatego, że staje się to bezpieczne, wygodne i przyjemne.

Najnowsze

To Top