Zdrowie

By nie utonąć… w kieliszku

fot. 123rtf
fot. 123rf

Jak powiedział François de La Rochefoucauld, francuski pisarz i filozof: Więcej ludzi utonęło w kieliszku niż w morzu. Alkohol towarzyszy większości z nas przy wielu okazjach. Używany racjonalnie, świadomie i niebyt często nie stanowi problemu, kiedy jednak powinniśmy zdać sobie sprawę że wypływamy na niespokojne wody w których utonąć nie trudno? Rozmawiamy o tym z Niną Skoczek, specjalistą psychologii klinicznej, specjalistą terapii uzależnień, pracującą w Poradni Terapii Uzależnień od Alkoholu i Współuzależnienia Zespołu Lecznictwa Otwartego.

Gdzie leży granica pomiędzy racjonalnym piciem, a problemem alkoholowym?
– Trudno wyznaczyć taką granicę, ponieważ jest to sprawa indywidualna, są jednak symptomy, które powinny zwrócić naszą uwagę. Picie, na dużym poziomie ogólności, możemy podzielić na trzy typy: tzw. picie bezpieczne, picie ryzykowne i uzależnienie od alkoholu. To pierwsze to spożywanie alkoholu w niewielkich ilościach, incydentalne, głównie towarzysko i, co istotne, nie towarzyszy mu wyraźne upijanie się. Ważne, żeby uświadomić sobie problem, gdy zaczynamy pić ryzykownie.

Czyli kiedy?
– Czerwone światło powinno się nam zapalić, gdy orientujemy się, że coraz częściej sięgamy po alkohol, pijemy go coraz więcej, upijamy się, choć wcześniej tego nie robiliśmy, szukamy okazji, żeby kupić i opróżnić koleją butelkę. Świetnym barometrem są też nasi bliscy – jeśli zwracają nam uwagę na nasze picie, to znaczy, że mamy problem, z którym powinniśmy się szybko uporać. Picie ryzykowne to pierwszy krok do uzależnienia.

Co powinny zrobić osoby, które orientują się, że tracą kontrolę nad piciem?
– Za wszelką cenę ją odzyskać. Jedną z najlepszych metod, którą doradzamy, jest zerwanie z rytuałem. Niezależnie od tego jaki masz styl picia, zrób przerwę. Jeśli np. pijesz, nawet niewielkie ilości, każdego dnia – odstaw alkohol najlepiej na minimum dwa dni z rzędu. Jeśli to okazuje się trudne, bo towarzyszą ci natrętne myśli o piciu, jesteś apatyczny lub rozdrażniony, warto rozważyć przyjście do specjalisty. Bardzo niebezpieczne jest też, gdy zaczynamy traktować alkohol jak lek. Kiedy pijemy bo, jak nam się wydaje, rozluźnia nas, uspokaja, łagodzi smutki, pociesza, lub odwrotnie: pobudza, rozwesela, dodaje odwagi. To tylko nasze wyobrażenie o jego działaniu. Tak naprawdę alkohol jest silnym toksycznym dla organizmu depresantem zmieniającym biochemię mózgu. Proszę zwrócić uwagę, że osobom uzależnionym towarzyszą skrajne emocje w krótkim czasie – ze stanu euforii płynnie wchodzą w głęboką depresję. Zasada jest prosta: jak się wysoko wywindujesz – tak nisko upadniesz.

Już na tym etapie – rytualnego picia i „leczenia się” alkoholem warto zgłosić się do poradni?
– To najlepszy moment, ponieważ kolejnym przystankiem po piciu ryzykownym jest choroba alkoholowa, a tu jedynym ratunkiem jest, najlepiej poparta terapią, abstynencja. Alkoholik nie może wycofać się do poziomu picia bezpiecznego. Musi pozostać trzeźwy, ponieważ każde sięgnięcie po alkohol jest równoznaczne z powrotem do choroby.

Po czym poznać, że już przejechaliśmy na wspomnianym przez Panią czerwonym świetle i mamy do czynienia z chorobą alkoholową?
– Choroba alkoholowa, podobnie jak każda inna, ma swoje specyficzne symptomy. Kluczowe są objawy osiowe, do których zaliczamy natrętną i nieodpartą potrzebę picia zwaną potocznie głodem alkoholowym oraz upośledzenie kontroli picia, kiedy nie panujemy nad tym kiedy sięgamy po alkohol, w jakich ilościach go spożywamy i kiedy kończymy pić. Trzecim objawem jest zmieniona tolerancja na alkohol, gdy nasz organizm reaguje inaczej na jego określone dawki niż wcześniej i mówimy tu zarówno o szybszym niż wcześniej upijaniu się jak i podwyższonej tolerancji, czyli tzw. mocnej głowie. U chorych obserwujemy też objawy abstynencyjne, czyli tzw. popularne kace (niepokój, wymioty, nudności, rozbicie, osłabienie, bóle głowy, potliwość, a nawet drgawki czy halucynacje) i picie w celu ich złagodzenia, czyli słynny klin klinem, zwany dalej czym się zatrułeś – tym się lecz, co tak naprawdę wprowadza w błędne koło. Specyficznym objawem jest również coraz większa koncentracja życia na piciu, kiedy spożywanie alkoholu zajmuje nam coraz więcej czasu, i przez to często nie wywiązujemy się z naszych obowiązków, np. zaniedbujemy rodzinę, pracę, czy też porzucamy hobby. I w końcu ostatni bardzo ważny objaw tj. picie, mimo wiedzy o jego szkodliwości. Alkoholicy piją mimo chorób wywołanych alkoholem jak, np. marskość wątroby i ostrzeżeń lekarzy.

To zamknięty katalog objawów?
– Bynajmniej. Obserwujemy również wiele innych, nie osiowych objawów świadczących o problemach jak np. ciągi alkoholowe, palimpsesty, czyli zaniki pamięci po spożyciu alkoholu, podejmowanie prób okresowej abstynencji i nawroty picia po tych okresach. Objawów jest wiele, bo każdy organizm reaguje inaczej. Pomoże je rozpoznać terapeuta.

Mocna głowa to problem?
– Utarło się, że tzw. mocna głowa jest powodem do dumy. Często chwalimy się nią, nie zdając sobie sprawy, że to bardzo zły objaw świadczący o tym, że nie matabolizujemy prawidłowo alkoholu. Alkohol to trucizna, zmienia biochemię mózgu i wpływa na obwodowy układ nerwowy. Popularny kac, to reakcja obronna organizmu, który próbuje się oczyścić i wrócić do normy. Gdy wypijemy sporo alkoholu, brak kaca powinien nas bardziej martwić niż cieszyć. To oznaka, że coś jest nie tak. Mocna głowa to jeden z mitów dotyczących alkoholu.

A inne mity?
– Jest ich wiele. Najbardziej rozpowszechnione to te, że alkoholik to osoba, która pije codziennie, głównie mocny alkohol (podczas gdy obserwujemy właśnie coraz więcej ludzi uzależnionych od piwa), prawie zawsze pochodzi z tzw. marginesu społecznego, że traci kontakt z rzeczywistością i praktycznie nie trzeźwieje. Tymczasem większość osób uzależnionych potrafi całe lata funkcjonować w miarę normalnie, pracować, żyć w rodzinie, a mimo to są alkoholikami. Często powtarzam, że alkoholizm to jedna z najbardziej demokratycznych chorób, dotyka wszystkich ludzi niezależnie od płci, wieku, pochodzenia, czy zasobów finansowych. Równie skutecznie można się uzależnić od piwa, wina, wódki, czy whisky za kilkaset złotych za butelkę.

Czego może spodziewać się osoba przychodząca do poradni?
– Pomocy, skutecznej, o ile tylko pacjent na to pozwoli. Z każdym rozmawiamy indywidualnie. Ustalamy skalę problemu i, jeśli to uzasadnione, proponujemy leczenie w terapii grupowej.

Dlaczego warto się leczyć w grupie?
– Psychoterapia grupowa jest efektywniejsza. O wiele łatwiej nam się utożsamiać z tą chorobą i zaakceptować ją, kiedy widzimy, że nie jesteśmy osamotnieni. Poza tym praca w grupie niesie niesamowitą wymianę doświadczeń i wiedzy. Trzeba pamiętać, że wizyta w poradni nie jest równoznaczna z półtoraroczną terapią grupową. Każdy przypadek rozpatrujemy indywidualnie. Jeśli pacjent nie jest pewien, czy ma problem, umawiamy się na tzw. kontrolowane picie i sprawdzamy efekty.

Pijak w „Małym księciu” mówił że pije, żeby zapomnieć o tym, że się wstydzi… że pije. Czy wstyd to istotna bariera?
– Wstyd i przekonanie, że mnie problem nie dotyczy – bo tam są alkoholicy, margines społeczny, a ja po prostu lubię pić i mogę przestać kiedy chcę, czyli najczęściej chyba powtarzane w poradni przez nowych pacjentów zdanie – to istotne i groźne bariery. Masz problem z alkoholem? Trudno. Nie ważne dlaczego, pewnie masz dziesiątki powodów. Jak wszyscy nasi pacjenci. Nie osądzamy. Pomagamy. Co się stało to się nie odstanie. Zawsze powtarzam, że alkoholizm to choroba podobnie jak np. cukrzyca i po prostu trzeba ją leczyć. A warto.

Objawy ostrzegawcze o rozwijającym się uzależnieniu od alkoholu mogą świadczyć następujące objawy:

  • sięganie po alkohol przede wszystkim dlatego, że jego działanie odpręża i daje ulgę, redukuje napięcie i niepokój, osłabia poczucie winy, ośmiela, ułatwia zaśnięcie itp.;
  • poszukiwanie, inicjowanie i organizowanie okazji do wypicia oraz picie z chciwością, wyprzedzanie kolejek, powtarzające się przypadki upicia;
  • picie alkoholu pomimo zaleceń lekarskich, sugerujących konieczność powstrzymywania się od picia;
  • możliwość wypicia większej niż uprzednio ilości alkoholu, tzw. mocna głowa świadcząca o wzroście tolerancji na alkohol;
  • trudności z odtworzeniem wydarzeń, które miały miejsce podczas picia tzw. palimpsesty alkoholowe (luki pamięciowe), „urwane filmy”, „przerwy w życiorysie”;
  • picie alkoholu w samotności przez osoby, które uprzednio piły wyłącznie w sytuacjach towarzyskich, a obecnie świadomie ukrywają swoje picie;
  • powtarzające się przypadki prowadzenia samochodu po niewielkiej nawet ilości alkoholu;
  • unikanie rozmów na temat swojego picia, a później reagowanie gniewem bądź agresją na sygnały sugerujące potrzebę ograniczenia picia;
  • reagowanie rozdrażnieniem w sytuacjach utrudniających dostęp do alkoholu;
  • podejmowanie „cichych” prób ograniczania picia po to, aby udowodnić sobie, że jeszcze posiada się kontrolę nad piciem alkoholu.

Poradnia Terapii Uzależnień od Alkoholu i Współuzależnienia

W poradni terapii uzależnień leczy się każdego roku ok 450 osób – uzależnionych i współuzależnionych (czyli najbliższych członków rodziny osób uzależnionych). Do poradni może zgłosić się każdy – bez żadnego skierowania lekarskiego.

Pełna terapia, poprzedzona i uzupełniana w miarę potrzeby indywidualnymi spotkaniami z terapeutami, trwa półtorej roku (w ramach grup przedpołudniowych i popołudniowych) i podzielona jest na dwa etapy – terapię intensywną (trzy spotkania w tygodniu) i pogłębioną (jedno spotkanie w tygodniu). W trakcie terapii pacjenci uczą się m.in jak radzić sobie z głodem alkoholowym, jak wytrwać w abstynencji, jak wrócić do normalnego, szczęśliwego życia.

Poradnia Terapii Uzależnień od Alkoholu i Współuzależnienia ZLO Leopold, ul. Grunwaldzka 235Godziny pracy:
– poniedziałek 7:30 do 20:00
– wtorek, czwartek od 7:30 do 20:35
– środa od 7:30 do 20:00
– piątek od 7:30 do 19:00
Rejestracja telefoniczna 32 616 34 79 oraz 32 616 36 55 w godzinach pracy poradni.
Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top