Z miasta

Jaworzno nie będzie drugim Bytomiem

fot. JaworznoPL

W Bytomiu wybuchła afera związana z zakopywaniem odpadów niebezpiecznych w miejscach rekultywacji dawnych hałd. Nie ma żadnych gwarancji, że to się nie powtórzy. Prezydent Paweł Silbert podjął stanowcze działania i polecił wzmożenie kontroli, aby do czegoś podobnego nie doszło w Jaworznie. Nasze miasto od dziesiątków lat boryka się z odpadami po „Azotce” – to wystarczy. Coś wyraźnie jest nie tak z państwowymi służbami powołanymi do ochrony środowiska oraz z polskim prawem regulującym kwestie odpadów niebezpiecznych.

 

W Jaworznie prowadzi się rekultywacje na szeroką skalę – pierwszą, która jest już na ukończeniu, w miejscu dawnego wysypiska odpadów komunalnych „Gródek”; drugą przebiegającą na hałdzie „Piłsudski”. Czy powinniśmy się obawiać, że trafią tam odpady niebezpieczne?

Zacznijmy od „Gródka”. Ten teren sam w sobie był ogromnym problemem ekologicznym. Krater po wydobyciu dolomitu o powierzchni 19 ha, który od roku 1971 był sukcesywnie wypełniany odpadami komunalnymi przez kolejnych 30 lat. Można jedynie domniemywać, bo oczywiście nie ma pełnej dokumentacji z wspomnianego okresu, że zalega tam kilkanaście milionów metrów sześciennych odpadów. Nie tylko komunalnych, ponieważ zachodzi podejrzenie, iż w ubiegłym wieku mogły tam również trafiać odpady z garbarni, a zatem niebezpieczne – zawierające metale ciężkie. Szczęściem w nieszczęściu, pod całym tym złem znajduje się warstwa nieprzepuszczalnych skał, które zapobiegają zatruwaniu wód gruntowych.

Skąd trafiał materiał rekultywacyjny na „Gródek”? Czy aby nie były to odpady niebezpieczne wymieszane ze starymi szmatami i gruzem jak w Bytomiu? Otóż, u nas były to odpady, tyle że powydobywcze. Wysypisko zostało pokryte grubą warstwą iłów pozyskanych z kopalni TAURONA Wydobycie. Te właśnie iły, które są produktem ubocznym wydobycia węgla mają uszczelnić dawne wysypisko od góry. Warstwę wierzchnią ziemi zapewnił zaś TAURON Wytwarzanie, ponieważ szczęśliwym zbiegiem okoliczności właśnie w tym okresie rozpoczęły się wykopy pod fundamenty bloku 910MW. Miasto nie kupowało materiału rekultywacyjnego od trudnych do zweryfikowania dostawców – otrzymało go dzięki wieloletniej współpracy od TAURONA, a energetyczno-wydobywczy gigant nawet dostarczał go na „Gródek” nieodpłatnie. Mieszkańcy Ciężkowic zapewne dobrze pamiętają trudny dla nich okres, kiedy przez ich dzielnicę przejeżdżało kilkadziesiąt „wanien” na dobę. Nie wyciekały z nich chemikalia. Urzędnicy zresztą regularnie na miejscu sprawdzali dostarczany materiał.

A jak wygląda sprawa hałdy „Piłsudski”? Warto sobie przypomnieć wydarzenie sprzed dwóch lat. Patrol Straży Miejskiej po weekendzie 17/18 października 2015 roku dostrzegł na rekultywowanym terenie hałdy stertę odpadów. Około 200 ton wyglądających na wstępnie posegregowane, a obok nich spycharko-ładowarka. Sprawcy widać szykowali się, by zabawić tu na dłużej. Kto złożył wówczas niezwłocznie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa? Nie dziennikarze śledczy, lecz miejscy urzędnicy. To również oni złożyli niedawno wniosek o wznowienie tej sprawy przez prokuraturę. Trudno zatem podejrzewać, iż trwaliby w bezczynności, gdyby do ziemi na terenie Jaworzna trafiały niebezpieczne odpady.

Dlaczego tak trudno ukrócić nielegalny i trucicielski proceder? Wstrząsający reportaż wyemitowany niedawno przez TVN pokazał wyraźnie, że nawet organ powołany do dbania o stan środowiska, czyli Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska nie jest w stanie skutecznie wyegzekwować swych decyzji. Natomiast w kodeksie karnym artykuły od 181. do 188. dotyczą przestępstw przeciwko środowisku. Większość z nich jest zagrożona karą pozbawienia wolności (nawet do 10 lat). Jakoś nie słychać o zapadających wyrokach.

Spójrzmy na statystyki policji. W ubiegłym roku wszczęto w całym kraju 224 postępowania związane z przestępstwem nieodpowiedniego postępowania z odpadami (składowanie, usuwanie, przetwarzanie, transport substancji w taki sposób, że może to zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka lub spowodować obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym – kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia). Na 224 wszczęte postępowania stwierdzono 48 przestępstw. Z tym, że w kryminologii przestępstwo stwierdzone to również takie, gdzie nastąpiło warunkowe umorzenie sprawy, umorzenie postępowania z powodu niecelowości orzekania, umorzenie z powodu niewykrycia sprawcy lub umorzenie z powodu okoliczności, że podejrzany nie popełnił zarzucanego mu czynu. Przestępstwo stwierdzone oznacza więc tyle tylko, że do przestępstwa niewątpliwie doszło – nie oznacza, że ktokolwiek został skazany. Nie jesteśmy w stanie zweryfikować do ilu orzeczeń winy we wspomnianych 48 sprawach doszło w ubiegłym roku.

Główny bohater reportażu TVN – spółka CLIF – w roku 2016 zakupiła działkę na terenie Azotki, oczywiście w celu prowadzenia działalności gospodarczej związanej z odpadami. W roku bieżącym wystąpiła o dwa zezwolenia do jaworznickiego urzędu (na zbieranie odpadów w tym niebezpiecznych oraz na przetwarzanie odpadów) i je otrzymała, ponieważ nie zachodziły prawne przesłanki, by decyzji pozytywnych nie udzielić. – Dwa zezwolenia dla firmy CLIF wydane były zgodnie z prawem i ubolewam nad tym, że ustawodawca nie daje nam narzędzi do odmowy na innej podstawie niż kwestie proceduralne. Zakład jest kontrolowany, co więcej firma nie prowadzi żadnych prac na zlecenie Gminy, nie zakopuje tu odpadów – podkreśla wiceprezydent Tadeusz Kaczmarek.

Po sensacjach ujawnionych w reportażach telewizyjnych w jaworznickiej siedzibie spółki przeprowadzono kilka kontroli. Ostatnia miała miejsce 18 września. Teren pozostaje pusty i wygląda na nieużytkowany. – Prezydent polecił wszystkim służbom, aby wzmocniły kontrole – mówi zastępca prezydenta Tadeusz Kaczmarek. – Po ujawnieniu przez media nowych okoliczności, o których wcześniej nie wiedzieliśmy, prezydent zobowiązał mnie do przeprowadzenia analiz i jeśli będą powody to podejmiemy wszelkie dozwolone prawem działania zmierzające do wstrzymania już wydanych pozwoleń i niewyrażenia zgody na kolejne, rozszerzające dotychczasową działalność.

I w tym cała rzecz – muszą pojawić się prawnie określone okoliczności, które umożliwią wstrzymanie wydanych decyzji i odmowę wydania kolejnych. Urząd nie może bowiem ingerować w swobodę działalności gospodarczej, jeśli ta nie wiąże się z łamaniem przepisów. A jak dowiódł materiał w TVN prawo jest na tyle „dziurawe”, że nawet Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska okazuje się bezradna. W Jaworznie zresztą od lat to przerabiamy w związku z tysiącami ton niebezpiecznych odpadów po historycznej działalności „Azotki”.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top