Z miasta

Nie obyło się bez potknięć, ale wymiana kubłów dobiega końca

Kiedyś stanowiska kontenerowe wyglądały tak

Jest szansa, że wkrótce będą wyglądać tak

Zakres i harmonogramy odbioru odpadów nie ulegają zmianie. Nie zmieniają się też stawki, które płacą mieszkańcy. W przyszłości już nie będzie potrzeby wymiany kubłów na śmieci, ponieważ staną się one własnością gminy. O procesie zmiany wykonawcy usługi odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych rozmawiamy z dyrektorem Miejskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych Tomaszem Jewułą.

 

Wygrała najkorzystniejsza oferta

Tomasz Pstrucha: System odbioru odpadów funkcjonował dotychczas w Jaworznie sprawnie. Dlaczego doszło do nowego przetargu i zmiany firmy odbierającej oraz zagospodarowującej odpady komunalne?

Tomasz Jewuła, dyrektor MZNK: – Odpowiedź jest bardzo prozaiczna – dwuletnia umowa, na podstawie której odpady komunalne były odbierane od mieszkańców i później zagospodarowywane dobiegała końca. Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach wprost narzuca obowiązek zorganizowania przetargu na odbiór bądź na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych.
W momencie, kiedy poprzednia umowa z wykonawcą zbliżała się ku końcowi, zgodnie z wymogami prawnymi zorganizowaliśmy przetarg. Specyfikacja istotnych warunków zamówienia była podana do publicznej wiadomości z odpowiednim wyprzedzeniem. Do tej specyfikacji wpłynęło kilkadziesiąt pytań od różnych firm, na które wyczerpująco odpowiedzieliśmy. To duże zainteresowanie mogło zwiastować, że we wspomnianym przetargu konkurować będzie kilku potencjalnych kontrahentów. Zmiana operatora nie była intencjonalna. Wszyscy startujący mieli równe szanse, a wygrała najkorzystniejsza oferta.

Poprzednia umowa obowiązywała przez ostatnie dwa lata. Nie było możliwości aneksowania i przedłużenia jej, skoro wszystko sprawnie funkcjonowało?

– Gdy umowa się kończy nie ma możliwości jej renegocjowania i przedłużenia, ponieważ nie ma ku temu podstawy prawnej. Ustawa mówi wyraźnie, że wybór wykonawcy usługi musi przebiec w drodze przetargowej.

A możliwość tzw. zamówienia in-house? Jeśli gmina ma spółkę zajmującą się odpadami komunalnymi, może chyba zlecić jej zadanie jako wewnętrznemu operatorowi?

– Gmina Jaworzno nie posiada takiej spółki. Aby było możliwe zamówienie in-house, musiałaby być to spółka ze 100-procentowym udziałem gminy, taka jaką jest na przykład w zakresie komunikacji PKM Jaworzno. Jeśli chodzi o MPO Sp. z o.o., gmina posiada w niej jedynie 24% udziałów, więc nie jest to spółka gminna – nie może być traktowana jak operator wewnętrzny. Musi startować w przetargu, jak każdy inny podmiot na rynku.

A kwestia samego przetargu? Warunki, które postawiła gmina w specyfikacji odbiegały jakoś od tych sprzed dwóch lat?

– Były jedynie dwie zmiany w porównaniu z poprzednim przetargiem na odbiór i zagospodarowanie odpadów. Nie wpisaliśmy tym razem do wymagań zorganizowania PSZOK-u, ponieważ budujemy gminny Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych przy ul. Górnośląskiej, który będzie gotowy z końcem listopada. Gmina samodzielnie organizuje PSZOK i nie potrzebujemy już, aby robiła to zewnętrzna firma.

Druga zmiana dotyczyła kubłów na śmieci. Wpisaliśmy warunek, że po wygaśnięciu trzyletniej umowy kontenery dla zabudowy jednorodzinnej mają przejść na własność gminy. Zrobiliśmy to po to, żeby już nigdy więcej nie borykać się z ich wymianą. Niezależnie kto za trzy lata wygra kolejny przetarg, kubły zostaną.

Wszystkie inne elementy, takie jak częstotliwości odbioru, punkty mobilne, odbiór gabarytów, odpadów zielonych itp., pozostały niezmienione.

W przetargu wystartowało ostatecznie trzech oferentów?

– Każdy z nich spełniał wymagane standardy środowiskowe i zaproponował identyczne warunki płatności faktur. A więc kryterium, które przesądziło o wyborze była cena. Oferta konsorcjum z liderem AVR Sp. z o.o. była tańsza o ponad 596 tys. zł od oferty MPO i o 2 mln zł od propozycji konsorcjum A.S.A. Eko Polska.

MPO odwołało się od rozstrzygnięcia przetargu do Krajowej Izby Odwoławczej.

– Przedsiębiorstwo zawnioskowało nawet o to, by postępowanie przebiegło w powiększonym składzie orzekającym. Komisja Krajowej Izby Odwoławczej w składzie poszerzonym dogłębnie zbadała procedury przetargowe, a następnie odrzuciła wszystkie zarzuty ze strony MPO Sp. z o.o. i oddaliła odwołanie. KIO orzekła w wyroku, iż przetarg przebiegł w sposób prawidłowy i nie doszło do naruszenia zasady równego traktowania wykonawców.

Dlaczego tym razem umowa została podpisana na trzy lata, a nie na dwa jak poprzednio?

– Z powodu wymogu przekazania kontenerów na własność gminie po wygaśnięciu umowy. Gdyby okres umowy był krótszy, to przewidywaliśmy, że ze względu na ten warunek cena byłaby znacznie wyższa. Nam zależało, żeby utrzymać się w pewnym bezpiecznym limicie finansowym i nie podnosić opłat mieszkańcom, a jednocześnie aby pozyskać kontenery i wyeliminować w przyszłości potrzebę ich wymiany.

Właśnie wymiana kubłów to temat, który obecnie absorbuje mieszkańców. Niektórzy narzekają, że na stanowiska przy blokach trafiły zbyt małe kontenery.

– Dysponujemy oficjalnymi prośbami na piśmie od zarządców mieszkaniowych o zamianę dotychczasowych kontenerów o pojemności 5 m sześc. na mniejsze o pojemności 1,1 m sześc. wyposażone w kółka do przetaczania. Z tego powodu nowy operator wszędzie podstawia właśnie bardziej funkcjonalne kontenery 1,1 m, o które wnioskowali zarządcy.

Proszę zauważyć, że trwa proces modernizacji stanowisk kontenerowych przez zarządców budynków. Kiedyś najlepsze wydawały się wielkie kontenery o pojemności 5 m sześc. ładowane na samochody od góry. Dzisiaj wspólnoty i spółdzielnie budują lub planują zbudowanie estetycznych, ogrodzonych i zadaszonych stanowisk. Wielkie kontenery zupełnie się do nich nie nadają – nie da się ich w tych stanowiskach fizycznie umieścić.

Ale to oznacza, że te małe kubły będą przepełnione.

– Nie, gdyż będzie ich na poszczególnych stanowiskach większa ilość. Sumaryczna pojemność nie może być mniejsza, niż była do tej pory dużych kontenerów.

To nie jest nasz wymysł, lecz wyraźne żądania wspólnot i spółdzielni, które aktualnie podpisują z gminą umowy na dzierżawę terenów pod stanowiska kontenerowe. Na przykład spółdzielnia „Górnik” podpisała już umowę na kilkanaście tego typu obiektów i zapewne wkrótce je wybuduje. Nowy typ kontenerów spełnia wymagania tych nowych, zadaszonych stanowisk.

A zmienione kontenery do zbiórki selektywnej?

– Ten sam powód. Nowe kontenery na kółkach zmieszczą się pod zadaszeniami stanowisk. Dotychczasowe „dzwony” były zapinane i podnoszone do góry w celu opróżnienia – przyzna Pan, że nie da się tego zrobić przez daszek. Ponadto, sami mieszkańcy skarżyli się, iż otwory w „dzwonach” były zbyt małe i trudno przez nie przecisnąć np. 5-litrową butelkę PET nawet po zgnieceniu. Dostawaliśmy również sygnały, że wciskając odpady przez małe otwory ludzie kaleczyli sobie dłonie. Nowe kontenery eliminują wszystkie te niedogodności.

Czyli wymiana kontenerów zbiega się w czasie z budową nowych stanowisk przez zarządców. Nareszcie doczekamy się schludnych, czystych i zamykanych śmietników osiedlowych?

– W bieżącym tygodniu osobiście odwiedziłem kilkanaście stanowisk kontenerowych w różnych jaworznickich osiedlach z zabudową wielorodzinną. To rzeczywiście zmienia się w tym kierunku. Pojemniki zostały już dostarczone, a stanowiska są czyste i zadbane.

Sprawdzał Pan stan stanowisk kontenerowych?

– Kontrolowałem jak przebiega realizacja umowy przez nowego operatora i czy nowe kontenery trafiły na osiedla. Stan samych stanowisk nie leży w zakresie kompetencji gminy. Za stanowiska kontenerowe odpowiadają spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe. Ich wielkość, wygląd, czy lokalizacja to sprawa zarządców budynków. My obsłużymy – czyli odbierzemy odpady – każde stanowisko i dostosujemy się do oczekiwań zarządców.

Na jakim etapie jest sama wymiana pojemników na śmieci?

– Jeśli chodzi o zabudowę wielorodzinną proces wymiany został praktycznie zakończony. Trochę dłużej trwało dostarczenie kontenerów do zbiórki selektywnej, ale wiązało się to ze wspomnianą zmianą „dzwonów” na typowe pojemniki 1100.

W osiedlach domów jednorodzinnych pojemniki o pojemności 120 l zostały dosyć szybko wymienione. Opóźnienie nastąpiło w przypadku pojemników o pojemności 240 l. Wykonawca został zobowiązany do dostarczania ich w terminie maksymalnie do dwóch dni po odbiorze starych kubłów i jeśli termin nie będzie dotrzymany, zostaną nałożone na niego kary finansowe. Sytuację monitorujemy i przedsiębiorstwo ma tego świadomość.

Skąd te opóźnienia?

– Trzeba zdać sobie sprawę, że wykonawca ma do obsłużenia około 40.000 adresów i około 16.000 pojemników do wymiany. To jest poważna operacja pod względem logistycznym. Pierwotnie liczyliśmy, iż przedsiębiorstwa dojdą do porozumienia i MPO odsprzeda nowemu wykonawcy swoje pojemniki. Wówczas kwestii wymiany w ogóle by nie było. Niestety to się nie udało. Założyliśmy zatem, że zgodnie z harmonogramem podczas odbioru odpadów MPO będzie zabierać swoje pojemniki i tego samego dnia, zgodnie z tymże samym harmonogramem, AVR dostarczy swoje. Ale przy przedsięwzięciach o tej skali jakiekolwiek niekorzystny wypadek losowy skutkuje powstaniem trudnych do przewidzenia opóźnień. Za powstałe niedogodności mogę mieszkańców, którzy czekali lub nadal czekają na pojemniki tylko przeprosić i zapewnić, że robimy wszystko, by kubły dotarły w jak najkrótszym terminie.

Innymi słowy w systemie odbioru odpadów w Jaworznie nie zmienia się nic poza operatorem i kubłami?

– Wszystkie elementy systemu są precyzyjnie opisane w uchwałach Rady Miejskiej. Nie zmienia się nic. Ten sam zakres zadań będzie realizować teraz inna firma. To wszystko.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top