Biznes

Wielka Metropolia Urzędników

fot. Tomasz Zak | UMWS

Prezydent Paweł Silbert śle do Metropolii propozycje dotyczące podjęcia rozmów na temat uspójnienia elementów taryf komunikacyjnych między Jaworznem a GZM, tak aby ułatwić życie mieszkańcom. Tymczasem przewodniczący metropolii Kazimierz Karolczak wysyła dosyć wyraźny komunikat, który można podsumować w skrócie hasłem – trzeba było wejść do Metropolii. Czy faktycznie o bilety tu chodzi?

 

Metropolia to już zagranica?

Nie wiadomo jeszcze, gdzie powstanie „kwatera główna” zarządu metropolii z całym aparatem administracyjnym. Przydałby się jednak duży i reprezentacyjny budynek. Przydałoby się również stworzenie nowego, eksponowanego stanowiska w postaci Komisarza Spraw Zagranicznych – urzędnika, który będzie nadzorował i koordynował kontakty metropolii z samorządami, które nie wchodzą w skład GZM. W ramach jego pionu administracyjnego powinien powstać specjalny Referat ds. Jaworzna. Bowiem fakt, iż Jaworzno nie przystąpiło do związku metropolitalnego (zresztą zgodnie z wolą większości mieszkańców) jest najwyraźniej solą w oku dla polityków metropolitalnych. Jaworznianie jakoś nie uwierzyli, że metropolia będzie mlekiem i miodem płynąca, co przez część polityków, planujących realizowanie swoich ambicji właśnie w GZM, odebrane zostało chyba jako policzek.

To, że prezydent Paweł Silbert pragnie uregulować stosunki z nowym podmiotem, jakim jest metropolia wydaje się naturalną konsekwencją powstania związku. Sąsiadujemy z obszarem metropolii, jaworznianie podróżują do miast wchodzących w jej skład – uczą się tam, pracują, robią zakupy, uczestniczą w wydarzeniach kulturalnych. Przynajmniej w tych kwestiach, którymi GZM z mocy ustawy ma się zajmować, powinniśmy podejmować rozmowy.

Już wkrótce metropolia przystąpi do sporządzania studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Jaworzno jako gmina sąsiadująca będzie jednym z podmiotów opiniujących projekt owego dokumentu (tak nakazuje ustawa). Zatem jakaś forma współpracy i dialogu jest nieodzowna.

Podobnie w kwestii transportu zbiorowego. Dzisiaj jaworznicka komunikacja jako w zasadzie jedyna obsługuje linie łączące Chrzanów, Jaworzno i wchodzące w skład metropolii Katowice, Mysłowice i Sosnowiec. Corocznie samorządy Jaworzna i Chrzanowa dochodzą do porozumienia, jak ma wyglądać współpraca w zakresie obsługi komunikacyjnej linii przebiegających przez obie gminy. Co stoi na przeszkodzie, by taką dyskusję podjąć z metropolitalnym organizatorem transportu? Ze strony prezydenta Silberta takich przeszkód nie widać, skoro stara się on ustalić jakieś ramy dla przyszłej współpracy.

„Miraż” tańszych biletów

– (…) Prezydent Silbert popełnił błąd. Nie wszedł do Metropolii i w tym momencie czyni Jaworzno miastem zamkniętym. Miasto, z którego trudno się wydostać. Dla miraży kilkuzłotowych, tańszych biletów – powiada na antenie Radia Piekary szef metropolii Kazimierz Karolczak.

Czy tym „kilkuzłotowym mirażem”, o którym mówi Kazimierz Karolczak jest na przykład fakt, że cena biletu miesięcznego PKM Jaworzno na jedno miasto jest niższa o 33 zł, a biletu kwartalnego o 96 zł, niż byłaby gdybyśmy weszli do metropolii? Różnica prawie 400 zł w skali roku! Może dla szefa metropolii to faktycznie „groszowe sprawy”, ale dla mieszkańców, którzy dojeżdżają codziennie do pracy autobusem i nie pobierają dochodów członków zarządu metropolii czy województwa, te kwoty już mają znaczenie.

Karolczak podzielił się również refleksją, że zorganizowanie komunikacji z biletami o 10 czy 15 zł tańszymi nie jest czymś nadzwyczajnym, natomiast „heroiczną” można nazwać postawę Będzina czy Rudy Śląskiej, które dopłacają z budżetu do komunikacji najwięcej w przeliczeniu na mieszkańca, a mimo to weszły do metropolii.

Rzeczywiście w przypadku naszego miasta byłby to prawdziwy „heroizm” – dopłacać więcej z miejskiej kasy (czyli z podatków mieszkańców) do przewozów, a jednocześnie nakazać mieszkańcom więcej płacić za bilety. Taki „heroizm” w Jaworznie nazwany byłby wprost niegospodarnością i działaniem na szkodę mieszkańców. Rzecz w tym, że ani Będzin ani Ruda Śląska nie mają żadnego wyboru – są skazane na KZK GOP, który zawsze może powiedzieć: „Nie zapłacicie więcej – obetniemy wam kursy na liniach autobusowych”. W Jaworznie, gdzie PKM jest spółką gminną i operatorem wewnętrznym, nie do pomyślenia.

A skoro Karolczak twierdzi, że nie jest sztuką zorganizowanie komunikacji z tańszymi biletami, dlaczego propozycja Silberta (jeszcze sprzed decyzji o nie wchodzeniu do metropolii), aby ceny biletów w całym związku zostały obniżone do poziomu jaworznickiego – najniższego w całej aglomeracji – nie spotkała się z przychylnością? Przecież tak łatwo jest zorganizować tanią, nowoczesną i sprawnie działającą komunikację publiczną. Z dozą złośliwej ironii można stwierdzić, że od lat udowadnia to KZK GOP. A wkrótce taką szansę uzyska Zarząd Transportu Metropolitalnego.

Grunt, że jest już dyrektor… czy tam prezes

Kilka dni temu powołano do życia podmiot, który ma stać się jedynym organizatorem transportu w metropolii. Co ciekawe, przeciwko tej uchwale głosował prezydent największego miasta związku – Marcin Krupa.

– Ja wyznaję inną filozofię realizacji tego typu projektów. Najpierw chciałbym wiedzieć dokładnie, co chcemy zrobić i w jaki sposób to chcemy zrobić. A dopiero kolejnym krokiem powinno być powołanie organizmu, który ma to zorganizować – tłumaczył w radio swój sprzeciw prezydent Katowic. – Został powołany Zarząd Transportu Metropolitalnego, a więc jego dyrektor… czy tam prezes i określony jest statut. Statut, który nie wskazuje bezpośrednio, że będzie to organizator transportu, ponieważ nie spełnia według mnie wymagań wynikających z Ustawy o transporcie zbiorowym.

Niestety Krupa został przegłosowany i milczeniem zbyto jego apel, aby sprawę organizacji transportu w metropolii gruntownie przedyskutować zanim powoła się nową jednostkę organizacyjną. Podobnie było, gdy o taką dyskusję apelował niegdyś Paweł Silbert. To może oznaczać, iż obecna struktura organizacji transportu w metropolii zostanie utrwalona – zmieni się tylko szyld z KZK GOP na ZTM. Szef metropolii Kazimierz Karolczak stwierdza jednocześnie, że nadchodzi czas na przygotowanie połączenia KZK GOP, MZK Tychy i MZKP Tarnowskie Góry w jeden organizm pod zarządem ZTM.

Tak oto widzimy, jak w metropolii ziszcza się „czarny scenariusz”, którego chciały uniknąć władze Jaworzna. Gdyby Jaworzno stało się częścią metropolii, miasto musiałoby dopłacać do komunikacji więcej z budżetu, mieszkańcy płaciliby za bilety drożej, PKM Jaworzno (wraz z nowym taborem) zostałby połączony z innymi przewoźnikami i przejęty przez ZTM, a samorząd pozostałby bez możliwości decydowania o polityce transportowej na terenie gminy (np. w zakresie liczby połączeń, jakości taboru na liniach, rozkładów jazdy).

MPWiK też na celowniku

Kazimierz Karolczak poszedł dalej w swym radiowym wywiadzie i w zarzutach popadł niemal w absurd. Skrytykował samorząd Jaworzna, że prowadzi własną politykę w zakresie zaopatrzenie mieszkańców w wodę! Wytknął, że jaworznicki MPWiK zbudował własne ujęcia i niemal całkowicie uniezależnił się od zewnętrznych dostawców, zamiast zdać się na dostawy Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów. Zarzut obejmuje fakt, iż dzięki takiej decyzji jaworznianie mniej płacą za wodę! Nie do wiary!!!

W tej wypowiedzi pobrzmiewają echa wywiadu z marszałkiem Wojciechem Saługą, która była emitowana w Radio Piekary dzień wcześniej. Tam „oberwało się” między innymi Jastrzębiu-Zdrój, które… kupuje wodę w Czechach, bo jest to zwyczajnie tańsze niż korzystanie z usług GPW.

Karolczak (były członek zarządu województwa i współpracownik Saługi) zdaje się w tym wypadku „mówić Saługą”. Okazuje się bowiem, że samorządy coraz chętniej poszukują alternatyw dla dostaw wody z GPW. Zamiast dbać o dobrobyt marszałkowskiej spółki wodociągowej (zysk GPW w roku 2016 przekroczył 35 mln zł), wybierają inne rozwiązania, aby obniżyć ceny dla swoich mieszkańców. Wydaje się, że zarówno Karolczak jak i Saługa widzą szansę, by dzięki metropolii tę sytuację zmienić i niejako „wymóc” na miastach członkowskich uzależnienie się od GPW.

Gdzie ta korzyść skali?

Radiowe wypowiedzi Kazimierza Karolczaka, w których ewidentnie atakuje jaworznicki samorząd za nie przystąpienie do GZM są raczej złym prognostykiem dla ewentualnej przyszłej współpracy. Najbardziej niepokoi, że szef metropolii stara się przekonywać, iż dotychczasowa niezależna polityka Jaworzna zmierzająca do zapewnienia mieszkańcom taniej komunikacji publicznej i tańszych dostaw wody była błędem. A przecież interes mieszkańców powinien być wartością nadrzędną, którą powinien kierować się samorząd.

Czy nie podobnie miała działać metropolia? Mówiono o ekonomicznym efekcie skali, gdzie wielkość całego organizmu metropolitalnego i efektywność rozwiązań miały się przełożyć na niższe koszty (np. organizacji komunikacji publicznej) i korzyści ekonomiczne dla mieszkańców.

Póki co, z punktu widzenia jaworznian takich korzyści nie widać. Widać za to „wielką urawniłowkę”, gdzie koszty nie grają roli, bo przecież wszystko rekompensuje wielka idea metropolii i braterstwa między narodami …ups, miało być „idea solidarności miast w związku”.

To w końcu jak jest z tą metropolią? To metropolia dla mieszkańców czy metropolia urzędników i aparatczyków, a jaworznianie mogą spodziewać się zapadnięcia „żelaznej kurtyny” na jej granicy?

Najnowsze

To Top