Biznes

Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów – kiedyś non profit, dzisiaj milionowe zyski

Marszałek Wojciech Saługa zarzucił nam publikację fałszywych wiadomości, gdy skomentowaliśmy wywiad udzielony przez niego dla Radia Piekary w połowie stycznia. Poruszał w nim między innymi temat Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów. Wypowiedzi marszałka były na tyle jednoznaczne, że sami redaktorzy radia nadali materiałowi tytuł „Saługa: Abonament albo odcięcie od wody dla miast, które nie korzystają z GPW”. Gdzie zatem fałszywe informacje? Marszałek wypowiedział się jasno, trudno też zaprzeczyć, że GPW przynosi milionowe zyski.

 

Zapowiedź jako forma nacisku?

– Ja dzisiaj mam problem taki, że utrzymuję drogą infrastrukturę do miast, które nie odbierają wody. Albo wprowadzę abonament, albo najnormalniej w świecie odetnę te miasta od możliwości zaopatrzenia w GPW, bo inaczej spółka się pogrąży – mocno i wyraźnie zabrzmiała deklaracja marszałka Wojciecha Saługi na antenie Radia Piekary 14 stycznia. Czy potrzebna jest tu dodatkowa egzegeza „co marszałek Saługa miał na myśli”? Jeśli tak, to możemy poczynić próbę jej przeprowadzenia.

Sprawa nie dotyczy wyłącznie Jaworzna, lecz wielu innych miast aglomeracji – przede wszystkim tych wchodzących w skład Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Spośród 41 gmin metropolii 24 kupuje wodę w GPW w pełnym zakresie, dla 5 GPW jest źródłem uzupełniającym, dla 9 to tylko rezerwa, natomiast 3 są poza systemem. Słowa marszałka są skierowane zatem głównie do wspomnianych 9 miast metropolii, dla których dostawy z przedsiębiorstwa są jedynie rezerwą. Ale należy zaznaczyć, że dla Jaworzna GPW jest również rezerwowym źródłem zaopatrzenia w razie awarii na własnych ujęciach wody i nas ta kwestia też dotyczy.

Zerknijmy na podsumowanie Sprawozdania Zarządu GPW za rok 2016 datowane na marzec 2017. „Szczególnie istotna dla przedsiębiorstwa jest realizacja celów zawartych w Strategii Spółki czyli kontynuowanie polityki cenowej oraz ekspansja na rynek poprzez poszukiwanie nowych rynków zbytu. Spółka nadal intensyfikuje działania zmierzające do zatrzymania spadków sprzedaży wody, w szczególności poprzez aktywny monitoring rynku, akwizycję oraz zapobieganie uruchamiania własnych ujęć przez gminy i przedsiębiorstwa lokalne oraz unowocześnianie infrastruktury, działania inwestycyjne, wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań” – czytamy w dokumencie [podkr. red.]. W założeniach strategicznych GPW znajdziemy zaś zapis o zwiększeniu wolumenu sprzedaży i „rozwinięciu procesu ekspansji geograficznej”. Te zapisy strategii spółki nadają słowom marszałka dodatkowego kontekstu.

Od listopada 2017 roku Wojciech Saługa nawołuje do konsolidacji i solidarności gmin metropolii w zakresie zaopatrzenia w wodę w GPW, wskazując również, iż samodzielna działalność gminnych spółek wodociągowych prowadzi do „demontażu” systemu i zachwiania bezpieczeństwa dostaw wody. Natomiast 15 stycznia wyjawił zamiar wprowadzenia abonamentu lub odcięcia miast, które traktują GPW jako zasób rezerwowy. Czy to nie jest przypadkiem sposób wywarcia presji na samorządy metropolii, które zadeklarowały, że mogą kupować od GPW więcej, pod warunkiem, że będą miały większy wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstwa np. w zakresie inwestycji? Bo marszałek przyznał jednocześnie, że nie jest jeszcze na etapie, by rozmawiać o zmianach w zakresie struktury własnościowej GPW.

 

Własność całego regionu i jego mieszkańców

Sama struktura własnościowa GPW jest odrębnym tematem godnym poruszenia, a zwłaszcza to, jak doszło do częściowej komercjalizacji największej w kraju spółki wodociągowej – spółki użytku publicznego, zaopatrującej w wodę ponad 3,5 mln mieszkańców Śląska. Wojciech Saługa w wywiadzie ledwie „prześlizguje się” po tym zagadnieniu. – Cała historia komercjalizacji tej firmy spowodowała, że w Województwie Śląskiem jest lekko ponad 80 proc. udziałów, 15 proc. mieli pracownicy, a 5 proc. Skarb Państwa, który kilka lat temu sprzedał prywatnemu funduszowi akcje – wyjaśniał marszałek Saługa. Na zarzut dziennikarza, iż było to działanie godzące w interes publiczny, odpowiedział, iż faktycznie „były to chyba błędy”, ale nie pamięta, kto był wówczas Ministrem Skarbu.

My również nie pamiętaliśmy, więc trzeba było odświeżyć pamięć. Pierwsza aukcja dotycząca sprzedaży pakietu akcji GPW należących do Skarbu Państwa odbyła się 4 marca 2011 roku. Ministrem Skarbu Państwa w rządzie Donalda Tuska był wówczas Aleksander Grad. Jako że chętnych na zakup nie było, organizowano kolejne aukcje (m.in. w październiku 2011). Zakupem akcji strategicznego dla regionu dostawcy wody nie był zainteresowany samorząd województwa śląskiego, mimo iż posiadał 80 proc. akcji przedsiębiorstwa! Zważywszy na fakt, że 15 proc. udziałów należało do pracowników, rysowała się wówczas szansa pełnego skomunalizowania spółki, tak by rzeczywiście stała się ona własnością całego regionu i jego mieszkańców.

 

Interes na wodzie

Historia potoczyła się jednak inaczej – 14 marca 2012 r. ze statutu spółki został wykreślony zapis, iż „posiada charakter użyteczności publicznej i działa na zasadzie non profit”, a pojawił się punkt dotyczący przeznaczania zysku na „wypłatę dywidendy” akcjonariuszom. Zmiany zapisów w statucie GPW, czyniące ze spółki dotąd użyteczności publicznej przedsiębiorstwo komercyjne nastawione na zysk, zostały wprowadzone na wniosek… Zarządu Województwa Śląskiego, na którego czele stał marszałek z PO Adam Matusiewicz. Zarząd Województwa miał możliwość skutecznego formułowania takich wniosków na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy ze względu na fakt, iż większość udziałów w GPW (wspomniane 80 proc. i tak jest do dzisiaj) należy do Województwa Śląskiego.

Po dwóch latach starań – 8 marca 2013 – Skarb Państwa zbył pakiet nieco ponad 3 mln akcji GPW (4,97 proc. udziałów) spółce X-Trade Brokers Dom Maklerski, a właściwie 11 prywatnym inwestorom, którzy dali jej zlecenie na zakup całego pakietu. Na pierwszej aukcji w marcu 2011 akcje wycenione zostały na 19,33 zł za sztukę (cena wywoławcza pakietu ponad 58 mln zł), a po dwóch latach sprzedano je za… ponad 19 mln zł (w cenie 6,40 zł za sztukę). Dlaczego akcje GPW stały się nagle atrakcyjne dla prywatnych inwestorów? Nie tylko dlatego, że w związku z brakiem nabywców stopniowo obniżano cenę wywoławczą pakietu (zgodnie z obowiązującym prawem), ale przede wszystkim dlatego, że usunięcie ze statutu GPW zapisu o działalności non profit i wprowadzenie zapisu o wypłacie dywidendy niosło z sobą perspektywy zysku dla akcjonariuszy.

Nie bez kozery Izabela Kacprzak swój artykuł w „Rzeczpospolitej” z 2 kwietnia 2014 roku zatytułowała „Interes życia na wodzie”. Pisała w nim ledwie rok po sprzedaży akcji przez Skarb Państwa: „Dziś okazuje się, że pozbył się akcji spółki o ogromnym potencjale finansowym. Prywatni inwestorzy wyciągnęli bowiem rękę nie tylko po dywidendę z wypracowanego wcześniej zysku, ale też po miliony z kapitału zgromadzonego latami w spółce, m.in. na amortyzację. Jeśli im się uda, zainwestowane pieniądze niemal zwrócą się im po zaledwie roku. A potem będą już tylko zarabiać.” A dalej: „Wodociągi są do tego przechowalnią politycznych działaczy. Mają też bezcenny skarb w dosłownym sensie – zachomikowane przez lata pieniądze – setki milionów złotych, których spółka nie wykorzystywała ani na inwestycje, ani na lokaty.” [http://www.rp.pl/artykul/1098595-Interes-zycia—na-wodzie.html; dostęp 23.01.2018]

 

„Chyba błędy”

„Były to… chyba błędy” – z lekkim wahaniem mówi marszałek Wojciech Saługa z Platformy Obywatelskiej o komercjalizacji GPW. Natomiast nasz ubiegłotygodniowy artykuł poseł Platformy Obywatelskiej Paweł Bańkowski kwituje komentarzem: „To już nie jest fantazja lub brak wiedzy… To jest manipulacja. Extra jest dziś tak nieobiektywne, że studenci będą się na ich artykułach uczyć o manipulacji.”

Czy podobnie manipulacją poseł PO nazwie wnioski Najwyższej Izby Kontroli w „Informacji o wynikach kontroli komunalizacji spółek Skarbu Państwa” z 17 czerwca 2014 oraz wystąpień pokontrolnych NIK po kontrolach w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Śląskiego oraz Górnośląskim Przedsiębiorstwie Wodociągów (oba dokumenty datowane na 31 grudnia 2013 roku)?

Na 15 skontrolowanych jednostek samorządu lokalnego i 17 skomunalizowanych spółek „tylko w jednym przypadku (województwo śląskie) kontrola wykazała niekorzystny dla społeczności lokalnej efekt komunalizacji” – wskazała NIK. „Na wniosek Zarządu Województwa Śląskiego zmieniono statut Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów S.A. w Katowicach wykreślając zapis, że działalność spółki ma charakter użyteczności publicznej i wprowadzając zapis dotyczący możliwości przeznaczenia zysku na dywidendę. Tymczasem cechą gospodarki komunalnej, ściśle połączonej z pojęciem użyteczności publicznej, jest brak celu zarobkowego. Wykorzystywanie przez spółkę pozycji monopolisty naturalnego, tj. narzucanie zbiorowym odbiorcom komercyjnych opłat za wodę doprowadziło do corocznego wzrostu jej cen.” Zakres kontroli dotyczył lat 2007-2013 (do czasu zakończeni kontroli).

„Chyba błędy” według marszałka Saługi, a w ocenie NIK „(…) spółka, realizując zadania samorządu województwa, powinna prowadzić działalność w sferze użyteczności publicznej, której celem jest bieżące i nieprzerwane zaspokajanie zbiorowych potrzeb ludności w drodze świadczenia usług powszechnie dostępnych. Konsekwencją prowadzenia działalności na zasadach komercyjnych był coroczny wzrost cen wody.”

Wówczas opinia NIK przeszła niemal niezauważona. Rok 2014 w regionie przebiegał pod znakiem „afery Kolei Śląskich”.

 

Demony przeszłości

„W 2013 roku zbieraliśmy żniwo bardzo ryzykownej polityki, jaką spółka prowadziła w latach 2011–2013. Na skutek zaangażowania pieniędzy w instrumenty finansowe wysokiego ryzyka, a także operacji jakie roboczo nazywamy transakcjami kolejowymi oraz wsparcia, jakiego spółka GPW udzielała innym spółkom z grupy kapitałowej, ubiegły rok zamkniemy tak wysoką stratą” – mówił w kwietniu 2014 prezes GPW Łukasz Czopik (prezes od października 2013, wcześniej sekretarz województwa) o stracie przedsiębiorstwa za rok 2013 w wysokości prawie 170 mln zł.

Afera Kolei Śląskich, działanie na szkodę GPW… stare dzieje, do których nie warto wracać, powiedzieliby niektórzy. „Ten numer Extra ocieka jadem” – napiszą w swoim zwyczaju w komentarzach działacze Platformy, którzy za wszelką cenę pragną uniknąć przypominania, iż Platforma rządzi w województwie śląskim od prawie 12 lat. To nie jest ugrupowanie, które pojawia się znikąd, lecz miało decydujący wpływ na województwo w ostatnim dziesięcioleciu. A okres 2011-2013 wydaje się kluczowy przynajmniej w kwestii obecnego statusu GPW i systemu zaopatrzenia aglomeracji w wodę.

GPW nadal boryka się ze sprzedażą pociągów, które stoją na bocznicach i mają wartość rynkową złomu (pisała o tym „GW” w październiku 2017 roku). Z końcem ubiegłego roku kilka z tych składów zdecydowała się zakupić spółka SKPL Cargo. Także w ubiegłym roku akcjonariusze mniejszościowi zapowiadali żądanie ujawnienia strat spowodowanych w majątku spółki przez członków poprzedniego zarządu oraz pociągnięcia ich do odpowiedzialności finansowej.

„Do chwili obecnej przedstawiono zarzuty 18 podejrzanym – w tym byłym prezesom i wiceprezesom zarządu GPW S.A. i GPW Dystrybucja sp. z o.o. W postępowaniu nadal prowadzone są czynności dowodowe, zmierzające do wyjaśnienia wszystkich 15 wątków śledztwa. Aktualnie wysokość ustalonej szkody, wyrządzonej GPW S.A. oraz spółkom powiązanym, wynosi ok. 98 mln zł” – informował w sierpniu 2017 pierwszy zastępca Prokuratora Generalnego, Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski w sprawie śledztwa wszczętego na początku 2014 roku. Do dzisiaj za GPW i śląskimi politykami PO snują się „demony przeszłości” całkiem nieodległej – ledwie sprzed 4-5 lat.

Przypomnijmy też, że na przełomie lat 2013/2014 kilka gmin aglomeracji uzależnionych od dostaw z GPW (m.in. Katowice, Ruda Śl., Rybnik) dokonywało wręcz panicznych zakupów niewielkich ilości akcji GPW na rynku wtórnym po to tylko, żeby mieć możliwość udziału w walnym zgromadzeniu akcjonariuszy spółki i uzyskać wiadomość o kondycji przedsiębiorstwa oraz planach na przyszłość.

 

„Ustawiamy tak spółkę, żeby ona zysków jakichś nie przynosiła”

Obecnie marszałek Wojciech Saługa nakłania samorządy metropolii do solidarności i uzależnienia się od dostaw spółki, na której działalność nie mają żadnego wpływu. Powinny porzucić plany inwestycyjne związane z pozyskiwaniem własnych ujęć wody przez w pełni pozostające pod ich kontrolą lokalne spółki wodociągowe. Marszałek twierdzi, że będzie bezpieczniej zdać się na dostawy z GPW, a poza tym umożliwi to obniżkę hurtowych cen sprzedaży wody. Będzie taniej.

A przecież jeszcze pół roku temu zarówno Wojciech Saługa, jak i prezes GPW Łukasz Czopik ostrzegali, że po wprowadzeniu nowego Prawa Wodnego na Śląsku grozi podwyżka cen wody o 20 procent. To w końcu będzie drożej, czy jednak istnieje szansa na obniżkę cen?

– Dzisiaj ustawiamy tak spółkę, żeby ona zysków jakichś nie przynosiła, prócz takich zysków, które pozwalają odtwarzać majątek i inwestować najnormalniej w świecie w te rury i te źródła, które są pod ziemią, czy na ziemi – stwierdził w radiowym wywiadzie marszałek Wojciech Saługa. – Nie jest interesem Województwa Śląskiego, aby ta spółka przynosiła zyski. Ta spółka jest po to, by dostarczać tanią i dobrą wodę w sposób bezpieczny do naszych domostw.

Nie ma powodów wątpić, w te deklaracje marszałka Saługi i w jego dobre intencje, by spółka dostarczała wysokiej jakości produkt i stała się liderem cenowym. Niemniej dotychczas GPW generowało wysokie zyski.

W roku 2016 zysk ze sprzedaży miał według planu wynieść nieco ponad 6,2 mln zł. Ze „Sprawozdania zarządu z działalności Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów S.A. w 2016 r.” wynika, że finalnie wyniósł on w roku 2016 aż 30,8 mln zł, co oznacza niemal pięciokrotne przekroczenie planu. Przychody ze sprzedaży wody były wyższe od zakładanych o ponad 13 mln zł, co stanowiło jedną z zasadniczych przyczyn uzyskania wyższych zysków ze sprzedaży. Zyski netto przedsiębiorstwa osiągnęły zaś ponad 35 mln zł.

W roku 2015 zyski GPW wyniosły 32,7 mln zł. Jakie były wyniki ekonomiczne spółki w roku 2017, dowiemy się dopiero po sporządzeniu stosownego sprawozdania rocznego przez Zarząd GPW. Za rok 2015 i 2016 GPW wypłaciło akcjonariuszom dywidendę z zysków w wysokości 20 mln zł.

 

Wspomniany artykuł: Marszałek grozi odcięciem dostaw wody

 

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top