Bezpieczeństwo

Smogu nie zwalczymy apelami i marketingiem

fot. Tomasz Żak | UMWS

W roku 2016 samorząd województwa pod wodzą marszałka Wojciecha Saługi (PO) wydał więcej na zaprojektowanie nowego logo niż na ochronę powietrza i walkę ze smogiem. A według raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) 16 europejskich miast spośród 50 z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem znajduje się w województwie śląskim. Nikłe szanse, że ten stan zmienią akcje w rodzaju „Listu do sąsiada”, które promuje samorząd województwa. Walka ze smogiem wymaga zaangażowania środków w realne działania, nie w promocję i akcje rodem z harcerstwa.

Zagadnienia smogu nie można bagatelizować, zwłaszcza w kontekście raportów Światowej Organizacji Zdrowia. Ale z drugiej strony powinniśmy się wystrzegać „politycznego zaczadzenia”. Problem zanieczyszczenia powietrza nie pojawił się nagle wraz ze zmianą ekipy rządzącej w kraju. Nie było wcale tak, że cieszyliśmy się za rządów PO krystalicznie czystym powietrzem, a kiedy władzę przejęło PiS nagle na kraj spadły czarne chmury pyłów zawieszonych. Smog powoduje, że od lat dusimy się w wielu Polskich miastach. Teraz dodatkowo dusimy się w oparach absurdu, które kreują politycy PO wskazując na obecny rząd jako głównego winnego zaniedbań. Tymczasem jest to nic innego, jak tylko strategia odsuwania od siebie odpowiedzialności za wieloletnie zaniedbania – zasłona dymna.

„Zapominalscy”

Podczas ostatniego spotkania Klubu Obywatelskiego w Jaworznie (to takie objazdowe kółko dyskusyjne Platformy) poseł Paweł Bańkowski wskazał na datę 22 lutego 2018 roku jako szczególnie znaczącą. Tego dnia bowiem premier Mateusz Morawiecki zainaugurował ogólnopolski program termomodernizacji o nazwie „Stop Smog”. W okresie pilotażowym zakłada on wydanie 750 mln zł na dotację do termomodernizacji budynków w 22 wstępnie wytypowanych miastach. Znacząca według posła również dlatego, iż właśnie 22 lutego 2018 Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu orzekł, że Polska złamało prawo Unii Europejskiej w zakresie dopuszczenia do nadmiernych wieloletnich przekroczeń stężeń pyłów PM10 w powietrzu.

Poseł Bańkowski „zapomniał” niestety dodać, że orzeczenie Trybunału opierało się na danych z lat 2007 – 2015. Komisja Europejska składając pozew do Trybunału Sprawiedliwości wskazywała, iż środki administracyjne podejmowane przez polski rząd w celu ograniczenia zanieczyszczenia powietrza były niewystarczające. Jaworznickiemu posłowi PO chyba nie trzeba przypominać, że w okresie od 2007 do 2015 roku rządy w Polsce sprawowała Platforma Obywatelska i to na polityków tej partii spada odpowiedzialność za nie podejmowanie przez lata skutecznych działań w celu ograniczenia zanieczyszczenia powietrza i wypełnienia dyrektyw unijnych z roku 2008.

Trybunał na razie nie wymierzył Polsce kar, a te mogłyby sięgnąć aż 4 mld zł. Kary finansowe są jednak niczym w porównaniu z danymi, które rozpowszechniają sami politycy PO, iż w Polsce umiera pośrednio z powodu smogu około 45 tys. osób rocznie. Dane porażające, ale warto byłoby się zastanowić przed wykorzystywaniem ich jako oręża politycznego. To broń obosieczna, …można na ich podstawie dojść do wniosku, że w ciągu ośmiu lat rządów Platformy z powodu smogu zmarło ok. 360 tys. Polaków (obrazowo mówiąc – cała populacja Katowic i Mysłowic łącznie).

Premier Mateusz Morawiecki z właściwą sobie powściągliwością stwierdził, iż czystego powietrza zaczęło brakować w Polsce 20, a nawet 30 lat temu. Trudno się z tym nie zgodzić. Winę za zaniedbania i zaniechania w zakresie ochrony powietrza ponoszą wszystkie dotychczasowe rządy po roku 1989.

Ale na „fejsie” nie ma smogu, jest w powietrzu w „realu”

Wiadomość o wyroku Trybunału UE marszałek Saługa skomentował na swym profilu stwierdzeniem „Nie ma sensu na ślepo wskazywać winnych”. Z góry ucinając dyskusję, jak to się stało, że przez lata tolerowano sytuację, że wskaźniki jakości powietrza zwłaszcza na południu kraju (między innymi w województwie śląskim) przypominają nieco wyniki z Pekinu lub Nowego Delhi – dwóch najbardziej zanieczyszczonych aglomeracji świata.

Marszałek województwa śląskiego daje się poznać jako jeden z czołowych bojowników o lepsze powietrze. Jego troska przejawia się w… apelach do rządu, aby władze centralne zajęły się tym problemem oraz facebookowych wpisach. Od początku roku 2018 na oficjalnym profilu społecznościowym marszałka Wojciecha Saługi temat smogu pojawił się w 55 wpisach. To daje średnią ponad 4 wpisów o smogu tygodniowo.

Marszałkowi Sałudze trzeba oddać, że zainicjował podjęcie przez Sejmik Wojewódzki tzw. uchwały antysmogowej i Śląskie było drugim samorządem po Małopolsce, które na taką uchwałę się zdobyło. Zapewne przyczynił się też do akcji Kolei Śląskich, które uruchamiają bezpłatne przejazdy w dni alarmów smogowych – od początku roku zdarzyło się to ośmiokrotnie. Tylko czy te działania samorządu województwa śląskiego i marszałka Wojciecha Saługi (realne działania, a nie promocja na facebooku) wytrzymują próbę porównania na przykład z Małopolską?

Wydatki na logo większe niż na walkę ze smogiem

„Z kolejnej deklaracji reprezentanta rządu w sprawie smogu wynika tylko tyle, że nie ma żadnej strategii, ustalonego planu. 5, 9, a może 15 lat będziemy się jeszcze dusić? Samorządy stanęły na wysokości zadania. Władza centralna niestety nie…” – skwitował marszałek Saługa na swym profilu zapowiedź, iż rząd w horyzoncie 5 lat chce znacząco poprawić jakość powietrza w polskich miastach. Owszem, samorządy stanęły na wysokości zadania – niektóre samorządy. Czy zalicza się do nich województwo śląskie, którego marszałkiem jest Wojciech Saługa?

W roku 2016 Województwo Małopolskie wydało na zadania związane z ochroną powietrza ponad 4,5 mln zł. Z tego prawie 2,7 mln zł przeznaczono na dotacje celowe. Ponad 4,5 mln zł popłynęło na projekt zintegrowany LIFE w zakresie wdrażania „Programu ochrony powietrza dla województwa małopolskiego”.

W tym samym roku 2016 Województwo Śląskie na ochronę powietrza wydało… 17.405,51 zł (to nie pomyłka – 17,4 tys. zł – dane pochodzą z oficjalnego „Sprawozdania rocznego z wykonania budżetu Województwa Śląskiego w 2016 r.”, które znajdziemy w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Marszałkowskiego).

W roku 2016 samorząd, na którego czele stoi marszałek Saługa więcej wydał na przeprojektowanie logotypu województwa (25,7 tys. zł), niż na ochronę powietrza! Brzmi jak kiepski żart. Zwłaszcza uwzględniwszy fakt, iż według raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na 50 europejskich miast o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu, szesnaście leży w województwie śląskim (na szczęście nie ma wśród nich Jaworzna).

Na rok 2017 zaplanowano w Małopolsce 3,7 mln zł na poprawę jakości powietrza, lecz w ciągu roku plan zwiększono niemal dwukrotnie – do 7,3 mln zł. Już w pierwszym półroczu 2017 wydatkowano na projekty związane z ochroną powietrza (głównie LIFE) blisko 3,2 mln zł.

Tymczasem budżet Województwa Śląskiego zakładał w roku 2017 wydanie na ochronę powietrza 4,6 mln zł. W pierwszym półroczu wykonano zaledwie 0,9% planu, wydatkując nieco ponad 43 tys. zł. Te pieniądze poszły na… wynagrodzenia pracowników realizujących małopolski program LIFE! Pod koniec czerwca 2016 roku Województwo Śląskie przystąpiło jako partner do małopolskiego projektu w zakresie m.in. „tworzenia sieci wymiany doświadczeń z innymi projektami”. Tu drobna uwaga – te 17 tys. zł wydatkowane w 2016 roku również wiązało się z wynagrodzeniami w ramach partnerstwa przy realizacji małopolskiego programu LIFE. I to marszałek Wojciech Saługa zarzuca rządowi brak strategii oraz ustalonego planu walki ze smogiem???

Pełne zestawienie wydatków samorządów województw na ochronę powietrza w roku 2017 poznamy pod koniec miesiąca, wraz z opublikowaniem sprawozdań rocznych z wykonania budżetu. Nie wiemy jeszcze zatem czy oba województwa zrealizowały założone roczne wydatki na ten cel – Małopolska 7,3 mln zł, a Śląskie 4,6 mln zł. Wiemy natomiast, że w bieżącym roku województwo małopolskie zamierza wydać na walkę ze smogiem blisko 10 mln zł, czyli niemal dwa razy więcej niż województwo śląskie (5,4 mln zł).

Nie zakazy, lecz zachęta i wsparcie

Walka ze smogiem nie powinna mieć barw politycznych. Porównaliśmy dwa sąsiadujące województwa, na czele obu stoją marszałkowie z Platformy Obywatelskiej – Wojciech Saługa (Śląskie) i Jacek Krupa (Małopolskie). Różnice w podejściu do problemu okazują się nazbyt widoczne (mimo tego samego szyldu partyjnego).

Skuteczna walka ze smogiem ma przede wszystkim aspekt ekonomiczny. Żadna uchwała czy ustawa antysmogowa nie zmusi osób, które dysponują niskim dochodem do zainwestowania w dobre jakościowo (drogie) paliwo lub niskoemisyjny system ogrzewania, jeśli je na to nie stać. Zakazy spalania flotokoncentratów czy mułów kopalnianych stanowią „martwe prawo” nie dlatego, że Państwo nie wdraża zakazu wprowadzania ich do obrotu, lecz dlatego że na te produkty (odpady powydobywcze) jest po prostu zbyt. Bez przemyślanego programu i systemu dotacji, to po prostu nie ma prawa zadziałać. Nie zmienią tego żadne drogie kampanie informacyjno-promocyjne, które jawią się w tym kontekście jak pieniądze „wyrzucone w błoto”.

Nie sposób nie zgodzić się tu z prezydentem Pawłem Silbertem, który stwierdził, że wydawanie tysięcy ulotek informacyjnych nie polepszy stanu powietrza w śląskich miastach, może polepszyć go tylko wypracowanie wspólnego rządowo-samorządowego programu walki ze smogiem, w ramach którego pieniądze będą wydawane efektywnie na dotacje do wymian źródeł ogrzewania i termomodernizację.

W Jaworznie program ograniczania niskiej emisji funkcjonuje od 2004 roku. W jego ramach gmina dofinansowuje wymianę źródeł ogrzewania i instalacji CO. Rzeczywiście wydaje się, że warto byłoby zweryfikować i podnieść kwoty gminnych dotacji, biorąc pod uwagę aktualne uwarunkowania rynkowe oraz priorytet walki ze smogiem. Niemniej w roku 2016 Jaworzno na same dotacje dla mieszkańców w ramach programu ograniczania niskiej emisji wydało ponad 881 tys. zł. To oznacza, że wydatki te były 50-krotnie większe niż środki, które w tym samym roku na ochronę powietrza przeznaczył samorząd województwa śląskiego, dysponujący budżetem prawie 4 razy większym niż Jaworzno.

Najnowsze

To Top