Z miasta

Przypadek, głupota czy taki plan? Prowokacyjny wpis lokalnego medium wywołał burzę

Jaki wolimy wizerunek naszego miasta w przestrzeni medialnej? Ten, który od lat budują władze – Jaworzna nowoczesnego, innowacyjnego, rozwijającego się i europejskiego? Czy może inny – dyskredytujący – jaki zafundowali nam niedawnym wpisem redaktorzy portalu jaw.pl. Na markę pracuje się długo, lecz bardzo szybko i łatwo można ją stracić.

Nazwa naszego miasta od pewnego czasu coraz częściej pojawia się w ogólnopolskich serwisach. Dzięki inwestycjom w elektromobilność, komunikację publiczną, infrastrukturę drogową oraz działaniom związanym z pojazdami autonomicznymi, zyskujemy wizerunkowo.

Tak budowana marka ma swoją wartość, choć jest to wartość trudno przeliczalna na pieniądze. Nie ulega wątpliwości, że dzięki niej Jaworzno traktowane jest jako poważny partner przez instytucje naukowo-badawcze (Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Instytut Transportu Samochodowego, uczelnie wyższe), jak i przedsiębiorstwa biorące udział we wspólnych projektach. Aspekt wizerunkowy ma również znaczenie dla potencjalnych inwestorów.

Dobry wizerunek i markę buduje się długo. Niestety bardzo łatwo i szybko można je stracić. Trochę jak w kontaktach międzyludzkich, gdzie na dobrą opinię i szacunek pracuje się mozolnie, ale wystarczy jedno poważniejsze potknięcie, aby stracić wiarygodność w oczach otoczenia. Czasem dzieje się to niezależnie od nas – ktoś po prostu może „podłożyć nam świnię”, żeby nas zdyskredytować.

Przed tygodniem portal jaw.pl opublikował na portalu społecznościowym zdjęcie odzianych w tradycyjne stroje chasydów, którzy co roku pielgrzymują w marcu do grobu cadyka Elimelecha w Leżajsku. Fotografia siedmiu chasydów, stojących na jaworznickim rynku, opatrzona została przez redaktorów lokalnego portalu podpisem: „Żydowska delegacja na rynku. Podziwiają nasze miasto czy szukają swoich własności?”

Poszło w świat. Dziesiątki wpisów pod postem, z których większość krytycznie odniosła się do redagujących. Zarzuty ksenofobii i antysemityzmu. Kilkadziesiąt zgłoszeń do administratorów Facebooka o zablokowanie konta. Sprawą zajął się Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, ponieważ do niego również zgłosiło się kilkadziesiąt osób oburzonych postem.

Ośrodek na swym fanpage’u opatrzył przekopiowany wpis jaworznickiego portalu tytułem: „Jaworzno: Żydzi w poszukiwaniu własności, czy dziennikarze w poszukiwaniu rozumu?” Dodał również: „Podpowiadamy redakcji jaw.pl: wystarczyło podejść i zapytać. Tak robią prawdziwi dziennikarze. Bawiący się w dziennikarstwo robią zdjęcia z daleka i opatrują je idiotycznym komentarzem. (…)Państwo »dziennikarstwo« z portalu z Jaworzna – lepiej usuńcie ten »żarcik« na niskim poziomie, i tak już narobiliście wstydu swojemu miastu” [podkr. red.]. Redaktorzy poszli jednak w zaparte i post usunęli dopiero po upływie niemal tygodnia.

Komentarze użytkowników dotyczące stanu umysłowego redaktorów jaw.pl i ich „warsztatu dziennikarskiego” nas nie interesują. Bardziej niepokojące są natomiast komentarze w rodzaju: „Jaworzno i wszystko jasne” czy „Poziom Jaworzna miernikiem żenady”. Oraz fakt, że post został udostępniony przez kilkadziesiąt osób i „rozlał się” po sieci. Wybryk redaktorów rzuca cień na wizerunek miasta i jego mieszkańców. Jaworzno nowoczesne, innowacyjne, europejskie? Niektórym utkwi w pamięci zdjęcie chasydów opatrzone prowokacyjnym podpisem. A zatem Jaworzno ksenofobów i antysemitów. Czy tak chcemy być postrzegani?

Redaktor naczelny jaw.pl i tygodnika „Co Tydzień” nawołuje w felietonie zamieszczonym w ostatnim numerze gazety, by „wyciszyć emocje”. „Nasza fotograficzna relacja nie miała na celu wzbudzanie niepotrzebnych emocji czy kontrowersji. Niestety, w przestrzeni publicznej jest wiele negatywnych stereotypów na temat społeczności żydowskiej i nasz wpis został potraktowany jako jeden z nich” – pisze Franciszek Matysik.

A zatem winę ponosi „przestrzeń publiczna” i „negatywne stereotypy”? A może powodem są napięte stosunki polsko–izraelskie, do których gładko prześlizguje się felietonista „Co Tydzień”? Nam, jak i – sądząc po komentarzach – innym odbiorcom wydaje się jednak, że źródłem negatywnych emocji był sam post, który nie niósł z sobą wartości informacyjnej (odbiorcy nie dowiedzieli się kim są przybysze i jaki jest cel ich wizyty), a za to olbrzymi potencjał prowokacji. Został bowiem zbudowany na stereotypie i stereotyp podsycał.

To niekoniecznie „wizyta żydowskiej delegacji” obiła się szerokim echem w przestrzeni internetowej, jak usiłuje przekonać nas redaktor jaw.pl i „CT”, ale prowokacyjny sposób jej przedstawienia przez lokalne medium. Można nawet wysnuć podejrzenie, że zdjęcie i jego podpis miały w zamyśle wzbudzić niezdrową sensację, sprowokować komentarze (o ksenofobicznym zabarwieniu) oraz podnieść „klikalność” (liczbę wejść na stronę). W sporej mierze się to redaktorom udało, niestety kosztem „narobienia wstydu swemu miastu” – jak to ujął Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

W winiecie tytułowej „Co Tydzień” znajdziemy motto brzmiące: „Aby nasze miasto było lepsze”. Gratulujemy starań.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top