Polecamy

Zainterweniowali u premiera Morawieckiego w sprawie gazu

Stowarzyszenie Mieszkańcy dla Ciężkowic od jesieni ubiegłego roku próbowało skłonić Polską Spółkę Gazownictwa Sp. z o.o. do położenia gazociągu w północno-wschodniej części Ciężkowic. Brak większego zaangażowania i negatywne stanowisko spółki w stosunku do projektu gazyfikacji dzielnicy skłoniło stowarzyszenie do interwencji u… Premiera RP Mateusza Morawieckiego. I coś się w sprawie wreszcie ruszyło.

– W latach 90-tych w Jaworznie prowadzone były prace związane z gazyfikacją. Dostęp do tego źródła energii uzyskali nawet mieszkańcy Ciężkowic, którzy mieszkają po południowo-zachodniej stronie linii kolejowej. Reszta dzielnicy została „odcięta”, a tłumaczono to zbyt wysokimi kosztami przeprowadzenia nitki gazociągu pod torowiskiem – tłumaczy Mirosław Pieczara, prezes Stowarzyszenia Mieszkańcy dla Ciężkowic. – Teraz, gdy PKP PLK prowadzą modernizację linii E30, nadarza się doskonała okazja, aby gazociąg doprowadzić do drugiej części dzielnicy. Taka okazja już się nie powtórzy.

W Ciężkowicach trwają intensywne prace związane z modernizacją linii kolejowej E30. Oprócz wymiany całej infrastruktury kolejowej, ekipy wykonawcy inwestycji prowadziły również roboty związane z instalacjami technicznymi kolidującymi z linią pod ziemią. Jak trafnie wskazuje prezes Mirosław Pieczara, to bardzo dobra okazja, aby w porozumieniu z PKP PLK i w koordynacji z pracami modernizacyjnymi przeprowadzić pod torowiskiem gazociąg i sfinalizować gazyfikację Ciężkowic.

– Staraliśmy się przedstawić nasze argumenty przedstawicielom Polskiej Spółki Gazownictwa najpierw w gazowni w Jaworznie, a następnie w oddziale wojewódzkim w Zabrzu. Spotkaliśmy się z negatywnym stanowiskiem, tłumaczonym zbyt niskim zainteresowaniem mieszkańców przyłączeniem do sieci – dodaje Mirosław Pieczara. – Nie widzieliśmy zatem żadnej innej drogi jak tylko zwrócenie się z prośba o pomoc do premiera Mateusza Morawieckiego. Polska Spółka Gazownictwa należy bowiem w całości do państwowego PGNiG.

Okazało się, iż interwencja u premiera przyniosła skutki. Na początku marca Kancelaria Premiera zwróciła się do centrali Polskiej Spółki Gazownictwa w Warszawie o udzielenie pomocy w sprawie gazyfikacji Ciężkowic.

– Ja rozumiem argumenty dotyczące niskiego zainteresowania podłączeniem do sieci. Ale warto też zwrócić uwagę na uwarunkowania, których przedstawiciele Polskiej Spółki Gazownictwa nie uwzględnili. Pod koniec lat 80-tych, u schyłku minionego ustroju, olbrzymia grupa mieszkańców dokonywała regularnych wpłat na Społeczny Komitet Gazyfikacji, który miał doprowadzić do udostępnienia gazu w całych Ciężkowicach. Tak to w poprzednim ustroju funkcjonowało. Komitetu już nie ma, pieniądze przepadły, a gazociąg nie został wykonany. Trudno się dziwić, że mieszkańcy podchodzą do zagadnienia gazyfikacji nieufnie – zauważa prezes stowarzyszenia Mieszkańcy dla Ciężkowic.

Aktualnie Polska Spółka Gazownictwa Oddział w Zabrzu prowadzi wśród mieszkańców Ciężkowic ankiety dotyczące zainteresowania przyłączeniem do sieci gazowej. Ankiety nie wiążą się z dokonywaniem wstępnych wpłat i bezwarunkową deklaracją przyłączenia gospodarstwa domowego do sieci. Mają za to dać odpowiedź, czy w przyszłości liczba mieszkańców dzielnicy chętnych do korzystania z gazu ziemnego uzasadnia przeprowadzenie nitki gazociągu pod torami.

– Wydaje mi się, że mieszkańcy Ciężkowic powinni mieć możliwość wyboru źródła ogrzewania. W tym momencie jesteśmy uzależnieni od paliw stałych – węgla, drewna, peletu. Trudno oczekiwać, że do dzielnicy zostanie doprowadzona sieć ciepłownicza, bo rozległość Ciężkowic jest zbyt duża, a w dzielnicy przeważa budownictwo jednorodzinne. Gaz ziemny jest obecnie jedyną szansą na dostęp do ekologicznego źródła energii, może poza drogimi w instalacji pompami ciepła – podkreśla Mirosław Pieczara. – Jeżeli gazociąg nie zostanie przeprowadzony pod torami, korzystając z trwającej modernizacji linii kolejowej, później może się to znowu okazać niemożliwe.

Najnowsze

To Top