Polityka

Poseł PO straszy widmem nacjonalizmu

Przed trzema tygodniami pisaliśmy na naszym portalu informacyjnym o zniszczeniu bannera posła Pawła Bańkowskiego (PO). Oczywiście występek ten godny jest potępienia. Tym bardziej, iż na bannerze pojawiły się hasła i symbole o charakterze skrajnym, związanym z ruchami neonazistowskimi głoszącymi supremację białej rasy. Niestety wydaje się, że poseł Bańkowski czyni próby wykorzystania tego faktu w sposób polityczny do ataku na jaworznickie władze samorządowe. Służyć ma temu list otwarty wystosowany przez posła do prezydenta Pawła Silberta.

 

Poseł znowu pisze

„Nie ma nie-polityki. Wszystko jest polityką” – napisał niegdyś Tomasz Mann. Wszystko też można wykorzystać politycznie. Czasem trzeba tylko nieco pożonglować rzeczywistością jak kuglarz. Właśnie w ten sposób zdaje się postępować Paweł Bańkowski pisząc w swym liście, że prezydent Paweł Silbert wraz z najbliższymi współpracownikami daje przyzwolenie na funkcjonowanie w przestrzeni publicznej grupom nacjonalistycznym. Oskarżenie z gruntu fałszywe, którego celem wydaje się być dorobienie prezydentowi Jaworzna „gęby” sympatyka ruchów nacjonalistycznych. Cyniczna gierka polityczna – kolejna, która daje asumpt do domysłów, iż Bańkowski chce (lub tak nakazuje mu partia) wystartować w wyborach na stanowisko Prezydenta Miasta.

„Niestety, w ostatnim czasie w Jaworznie jesteśmy świadkami przerażającego zjawiska wzrostu znaczenia grup nacjonalistycznych i neofaszystowskich, a także popularyzacji mowy i gestów jeszcze do niedawna uważanych za obraźliwe. Do przestrzeni publicznej, także na wydarzenia odbywające się z udziałem przedstawicieli samorządu, trafiły osoby i grupy, których przekaz, zachowanie, a także używane symbole jawnie odnoszą się do ideologii nacjonalistycznej, a nawet faszystowskiej” – pisze w liście otwartym Paweł Bańkowski. Poseł liczy również na rezygnację prezydenta i jego współpracowników „z celebracji świąt z udziałem nacjonalistów”.

O jakie grupy chodzi Pawłowi Bańkowskiemu?

Poseł nie precyzuje wprost o jakie grupy mu chodzi. Jedynym stowarzyszeniem odwołującym się w samej nazwie do wartości narodowych, które organizuje (lub współorganizuje) w Jaworznie wydarzenia i obchody związane z rocznicami lub świętami narodowymi jest Jaworznicka Inicjatywa Narodowa. Zarejestrowana w KRS i skupiająca się na krzewieniu nowoczesnego patriotyzmu.

Jaworznicka Inicjatywa Narodowa zainaugurowała między innymi coroczne upamiętnianie na jaworznickim rynku rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego czy Jaworznickie Marsze Pamięci Żołnierzy Wyklętych (organizowane wraz ze Stowarzyszeniem Katolickim „Przyjaźń Jaworznicka” i Urzędem Miasta). W tych wydarzeniach w poprzednich latach rzeczywiście brali udział przedstawiciele władz samorządowych. Czy posłowi Bańkowskiemu chodzi zatem o JIN?

– Nie czuję się zobligowany do zajmowania stanowiska w sprawie listu posła Pawła Bańkowskiego. Nie uważam też, by nasze stowarzyszenie podpadało pod kategorie przez niego nakreślone. Uważam, iż nasza działalność broni się sama i mogą ją ocenić mieszkańcy. Współpracujemy również z wieloma jaworznickimi stowarzyszeniami, instytucjami i przedsiębiorcami. Zależy nam na propagowaniu idei patriotycznych w nowoczesnej formie. Pragniemy pokazać, iż patriotyzm jest zestawem atrakcyjnych wartości, które powinny ludzi łączyć i budować poczucie wspólnoty. Patriotyzm nie tylko w skali kraju, ale także naszej „małej ojczyzny” – Jaworzna. Zwłaszcza, że przez lata wartości narodowe i przejawy patriotyzmu były spychane na margines, jako coś z gruntu anachronicznego i nieeuropejskiego – podkreśla Mateusz Musiał, prezes Stowarzyszenia Jaworznicka Inicjatywa Narodowa. – Pragnę też przypomnieć, iż w ubiegłym roku byliśmy wyłącznym organizatorem jaworznickich obchodów 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. W tym wydarzeniu organizowanym na rynku brał udział także poseł Paweł Bańkowski. Został potraktowany z należnym szacunkiem i zaanonsowano jego delegację podczas ceremonii składania kwiatów pod Pomnikiem Niepodległości. Choć, jak można się domyślać, zupełnie „nie po drodze” nam z linią polityczną jego partii.

Rzeczywiście, nawet na oficjalnym profilu społecznościowym posła Bańkowskiego znajdziemy zdjęcia z tej ceremonii podczas obchodów organizowanych przez JIN (na marginesie można zauważyć, że w ceremonii brał udział radny Janusz Ciołczyk, który kwiaty pod pomnikiem składał odziany w… krótkie spodenki). Jak to więc jest? Kiedy to dla niego wygodne, poseł bierze udział w obchodach organizowanych przez Jaworznicką Inicjatywę Narodową, a kiedy indziej przestrzega prezydenta przed „celebrowaniem świąt z udziałem nacjonalistów”?

Neonazizm nie pojawił się „wczoraj”

Może zatem posłowi chodzi o tegoroczny Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, którego obchody w postaci marszu nie doszły do skutku? A nie doszły ponieważ Urząd Miasta, JIN i „Przyjaźń Jaworznicka” (organizatorzy) wspólnie zdecydowali o ich odwołaniu z obawy przed ryzykiem pojawienia się na nich grup o skrajnych poglądach, z którymi nikt nie chce być kojarzony.

Jak się okazało, obawy były uzasadnione. Na rynku mieliśmy wątpliwy „popis” niewielkiej grupy zamaskowanych młodych mężczyzn pod szyldem „White Boys” z transparentami na cześć Janusza Walusia. W demonstracji nie wzięli udziału żadni przedstawiciele samorządu, a sami pikietujący nie zawiadomili organów gminy o zamiarze zorganizowania zgromadzenia (jak nakazuje ustawa Prawo o zgromadzeniach). Ta sama ustawa bardzo precyzyjnie także określa warunki rozwiązania przez policję zgromadzenia spontanicznego.

Zamaskowane twarze, celtyckie krzyże, agresywne zachowanie – skąd my to znamy? Z „kibolskich” sektorów, gdzie do zwykłej potrzeby rozróby i „bandytierki” dorabiana jest ideologia. Znamy również np. z demonstracji górniczych za czasów Tuska. Poseł zapewne o tym nie wie (bo wspierał wówczas obóz władzy), ale na wielotysięcznych demonstracjach górników niezadowolonych z rządów PO, zawsze pojawiały się kilkunastoosobowe grupy tych samych zamaskowanych i zakapturzonych mord z celtyckimi symbolami i łapami świerzbiącymi do rozróby. Zawsze istniała obawa, że to prowokatorzy, których wybryki posłużą za pretekst do rozbicia legalnego zgromadzenia przez policję. Dobrze pamiętają to członkowie „Solidarności” ZG Sobieski, którzy podczas demonstracji pełnili zwykle obowiązki „Służby Porządkowej” i z tymi osobnikami musieli się uporać.

Nie jest więc tak, jak opisuje to Paweł Bańkowski, iż zjawisko neonazizmu (na swej stronie internetowej „White Boys Jaworzno” deklarują: „jesteśmy narodowymi socjalistami (sic!)), jest efektem „przyzwolenia” obecnej władzy centralnej. Wystarczy przypomnieć, iż w marcu 2015 roku – czyli za rządów Platformy Obywatelskiej – w Głuszycy pod Wałbrzychem odbył się duży, międzynarodowy festiwal neonazistowski. Brały w nim udział zespoły związane z nazistowską międzynarodówką Blood & Honour i bojówką Combat 18. Impreza doszła do skutku, policja nie interweniowała, prokuratura umorzyła dochodzenie z powodu braku możliwości jednoznacznego stwierdzenia treści łamiących prawo. Neonaziści byli aktywni także za rządów PO, wtedy jednak politycy tej partii nie ostrzegali, iż grozi nam odrodzenie nazizmu, lecz wstydliwie „zamiatali problem pod dywan”.

Wplatanie prezydenta Pawła Silberta w incydent związany ze zniszczeniem poselskiego bannera i łączenie jego osoby z ruchami nacjonalistycznymi stanowi niskich lotów, cyniczny atak polityczny – cios poniżej pasa, który nie ma nic wspólnego z faktami. Akt wandalizmu i zniszczenie mienia, to sprawa dla policji. Natomiast monitorowanie aktywności i ściganie grup neonazistowskich należy do zadań Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Za nadzór nad działalnością żadnej z tych służb nie odpowiada prezydent Jaworzna.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top