Z miasta

Spotkanie w Ciężkowicach przybrało nieoczekiwany obrót

Poniedziałkowe (7 maja) spotkanie prezydenta Pawła Silberta z mieszkańcami Ciężkowic przyniosło jeden główny wniosek – mieszkańcy chcą budowy chodników wzdłuż głównych dróg dzielnicy. – Skoro uporaliśmy się z drogami gruntowymi, to faktycznie pora, aby rozpocząć nowy program „Czas na chodniki” – zadeklarował prezydent Jaworzna. Spokojne spotkanie nabrało pod koniec bardziej burzliwego charakteru. – Jak długo jest Pan już radnym? I co Pan w tym czasie faktycznie dla mieszkańców Ciężkowic zrobił? Bo chyba niewiele – zarzuciła radnemu Januszowi Ciołczykowi grupa mieszkańców dzielnicy.

 

Tym razem niższa frekwencja

W Ciężkowicach, kiedy pojawiały się zagadnienia nurtujące mieszkańców, spotkania z prezydentem Pawłem Silbertem osiągały rekordową frekwencję. Tak było tuż przed rozpoczęciem projektu kanalizacyjnego, tak było przy inauguracji programu „Czas na gruntówki”. Tak wreszcie było, gdy mieszkańcy prosili o radę i wsparcie prezydenta przy obronie dzielnicy przed zakusami zagranicznego przedsiębiorstwa, które zapragnęło zbudować kopalnię w okolicznym kompleksie leśnym.

Tym razem – w poniedziałkowe popołudnie (7 maja) – na spotkaniu informacyjnym pt. „Piękniejsze Ciężkowice” pojawiło się około 90 mieszkańców dzielnicy. Zapewne wynika to z tego, że palące tematy wzbudzają w mieszkańcach bardziej lub mniej uzasadnione obawy, natomiast gdy sytuacja została opanowana, realizowane są kolejne inwestycje i zamierzenia, nadchodzi moment uspokojenia w dzielnicach, który możemy właśnie teraz obserwować.

Prezydent wraz ze współpracownikami zreferował postęp największych aktualnych inwestycji w mieście, omówił programy społeczne, przypomniał co udało się w ostatnim okresie osiągnąć w Ciężkowicach oraz przedstawił dzielnicowe plany na najbliższą przyszłość.

Centrum Społeczno-Kulturalne w najbliższych planach

W Ciężkowicach powstanie dzielnicowe Centrum Społeczno-Kulturalne. To już przesądzone. Zajmie ono budynek dawnej placówki pocztowej przy ul. Mroczka 49, który zostanie gruntownie zmodernizowany, aby służyć mieszkańcom. Przedstawiono wstępne koncepcje projektowe przyszłego zagospodarowania obiektu. W nowym Centrum Społeczno-Kulturalnym swą stałą siedzibę będzie mieć na pewno Klub MCKiS „Wega” oraz zespół śpiewaczy „Ciężkowianki”. Sposób użytkowania pozostałych pomieszczeń sporego budynku uzgodniony zostanie z mieszkańcami. Centrum Społeczno-Kulturalne będzie stanowić kolejna dużą inwestycję wykonaną na terenie dzielnicy przez gminę.

Przypomnijmy, że Ciężkowice były pierwszym osiedlem (wraz z Pieczyskami), gdzie wykonano sieć kanalizacyjną w ramach największego projektu kanalizacyjnego w dziejach Jaworzna. Koszt wykonania kanalizacji w tym miejscu wyniósł 50 mln zł.

Prezes Wodociągów Jaworzno Sp z o.o. Józef Natonek po raz kolejny dziękował mieszkańcom dzielnicy za podpięcie się do nowej sieci. Okazuje się bowiem, że w Ciężkowicach z ok. 1.200 gospodarstw domowych, które mogły do kanalizacji się podpiąć, z tej szansy skorzystało ponad 1.100 domostw – rekordowy wynik w skali całego Jaworzna.

W ramach programu „Czas na gruntówki”, aż jedna czwarta środków przeznaczonych na modernizację dróg gruntowych w mieście wykorzystana została w Ciężkowicach. W ciągu czterech lat w dzielnicy wydano blisko 3 mln zł na wykonanie nowych odcinków asfaltowych nawierzchni.

Dzięki inicjatywom Jaworznickiego Budżetu Obywatelskiego w osiedlu powstały nowe place zabaw i siłownie pod chmurką, zyskała także infrastruktura sportowo-rekreacyjna przy Szkole Podstawowej nr 18.
Uczestnicy spotkania zwrócili uwagę, iż najpilniejszą potrzebą w dzielnicy jest obecnie wykonanie chodników dla pieszych wzdłuż głównych dróg. Zadanie dosyć trudne ze względu na niewielką ilość miejsca (lub jego brak) w pasie drogowym. Historyczne uwarunkowania własnościowe (Ciężkowice powstawały jako typowa ulicówka z ciasną zabudową wzdłuż drogi) powodują, że wybudowanie chodnika wymagałoby w wielu miejscach odstąpienia niewielkich pasów prywatnych gruntów przez okolicznych mieszkańców.

– Skoro uporaliśmy się w większości z drogami gruntowymi, to faktycznie pora, aby rozpocząć nowy program „Czas na chodniki” i wykonać bezpieczne ciągi piesze wzdłuż głównych ciężkowickich ulic – zadeklarował prezydent Paweł Silbert. – Zastrzegam jednak, że nie uda nam się tego osiągnąć bez Państwa współpracy i dobrej woli. Mówię to dlatego, że gmina na pewno nie będzie robić niczego wbrew mieszkańcom i na pewno nie będzie usiłować ingerować w prywatną własność. Zobowiążę moich współpracowników i miejskie jednostki do opracowania wstępnych założeń i określenia możliwości budowy ciągów chodników dla pieszych w Ciężkowicach. Jednakże nad zagadnieniem musimy pochylić się wspólnie, bo bez Państwa współpracy wykonanie zadania będzie niezwykle trudne.

Dla mieszkańców nie ma „świętych krów”

Spokojne początkowo spotkanie nabrało pod koniec burzliwego charakteru. Stało się to po apelu ciężkowickiego radnego Janusza Ciołczyka o „odpowiednie podejście” władz gminy do dzielnicy.

– Jedną czwartą wszystkich gminnych środków na modernizację dróg gruntowych przeznaczyliśmy na wyasfaltowanie dróg w Ciężkowicach, za 50 mln zł zbudowano w dzielnicy kanalizację i zadbano o to, aby standard dróg po pracach kanalizacyjnych był lepszy niż przed nimi, planujemy kolejne przedsięwzięcia, tak aby ludziom żyło się tu lepiej. A Pan sugeruje, że gmina ma „nieodpowiednie” podejście do Ciężkowic? – zauważył zdumiony prezydent Silbert.

Wówczas z sali padło pytanie do radnego, jak długo już zasiada w Radzie Miasta. Gdy Janusz Ciołczyk z pewnymi oporami wydusił, że od 1998 roku, usłyszał: – I co Pan w tym czasie faktycznie dla mieszkańców Ciężkowic zrobił? Bo chyba niewiele.

Ciężkowickiego radnego w obronę wziął radny Krzysztof Lehnort, wspominając m.in. jak przed ponad 20-laty Janusz Ciołczyk „wyprosił” od Elektrowni Jaworzno III stare meble „dla Ciężkowic” (sic!), bo wówczas akurat wymieniano wyposażenie biurowców zakładu. Lehnort kategorycznie zaprotestował przeciwko wygłaszaniu negatywnych opinii na temat Ciołczyka, a niejako przy okazji brutalnie zbeształ prezesa Stowarzyszenia Mieszkańcy dla Ciężkowic Mirosława Pieczarę.

Okazuje się, że doczekaliśmy czasów, kiedy niektórym z radnych wydaje się, iż są przysłowiowymi „świętymi krowami” – że wyborcy nie powinni mieć prawa wypowiadania na temat ich działalności żadnych negatywnych opinii. Porażające! Czyżby zapomnieli, że to radny jest dla mieszkańca, a nie mieszkańcy dla radnego?

Zawiedzione zaufanie

Tu warto przypomnieć, że to właśnie Mirosław Pieczara (którego Lehnort ewidentnie usiłował potraktować w sposób upokarzający, co było wyjątkowo niesmaczne) i stowarzyszenie przez niego kierowane stanęło murem w obronie dzielnicy oraz Rezerwatu „Dolina Żabnika” przeciwko zakusom zagranicznego inwestora, który chciał w okolicznym kompleksie leśnym zbudować kopalnię. To protesty samych mieszkańców oraz dobrze przygotowane wnioski stowarzyszenia miały znaczący wpływ na decyzję Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach oraz ostateczną rezygnację spółki Balamara z planów wydobycia.

Ciężkowiczanie podpisywali listy protestacyjne (w ciągu jednego weekendu zebrano blisko 1.000 podpisów), a tymczasem Janusz Ciołczyk jako prezes LKS „Ciężkowianka” pozyskiwał sponsoring Balamary na organizację imprez. Mieszkańcy Ciężkowic doskonale pamiętają obiekt „Ciężkowianki” obwieszony reklamowymi bannerami australijskiej spółki oraz obsługę wydarzeń ubraną w koszulki z logo Balamary.

Janusz Ciołczyk jako radny nigdy nie zajął jednoznacznego stanowiska wobec planów budowy kopalni w kompleksie Kolawicy i nigdy nie opowiedział się wraz z mieszkańcami dzielnicy przeciwko tym planom. Cóż, klub sportowy, którym kieruje jako prezes, znalazł w Balamarze hojnego sponsora…

A teraz radny Krzysztof Lehnort sugeruje, że ciężkowiccy wyborcy nie powinni wypowiadać negatywnych opinii na temat Janusza Ciołczyka i że są to „pojedyncze” niesprawiedliwe oceny. Nie przychodzi mu zaś do głowy, iż Ciołczyk zawiódł zaufanie sporej części z nich.

Sądząc po nastrojach w Ciężkowicach, tegoroczne wybory samorządowe mogą stać się wyjątkowo trudną przeprawą dla Janusza Ciołczyka. Mieszkańcy założyli stowarzyszenie, bo nie mogli liczyć na radnego, gdy obawiali się degradacji dzielnicy wskutek wkroczenia przemysłu. Bronili się sami, znajdując sprzymierzeńców w osobie prezydenta Pawła Silberta oraz sąsiadów z Sierszy. Stowarzyszenie Mieszkańcy dla Ciężkowic nadal aktywnie działa i stara się zmieniać dzielnicę na lepsze (np. pomysł zaadaptowania budynku dawnej poczty na Centrum Społeczno-Kulturalne wyszedł ze strony stowarzyszenia). Czy byłby w ogóle powód powołania go do życia, gdyby mieszkańcy byli zadowoleni z działalności lokalnego radnego?

Najnowsze

To Top