Z miasta

Wyspy zabudowy wśród morza zieleni

Nasycenie terenami zielonymi i rekreacyjnymi ma kluczowe znaczenie dla jakości życia w mieście. Zwiększania ilości terenów z zielenią urządzoną (np. parków) nie należy traktować wyłącznie jako wydatku obciążającego budżet, lecz raczej jako inwestycję w przyszłość. Inwestycję, która może być czynnikiem zapobiegającym wyludnianiu miast (problem dotkliwy zwłaszcza na Śląsku). Trzeba w tym przypadku myśleć w kategoriach efektów długoterminowych, a nie odmierzanych politycznym kalendarzem cyklów wyborczych, co niestety sprawia samorządowcom trudność. Takie główne wnioski można wysnuć z dyskusji, która odbyła się w ramach konferencji „Miasto idei” w GEOsferze we wtorek (19 czerwca).

 

Perspektywa na lata

Czas w urbanistyce płynie inaczej. Każdy urbanista wie, iż zmiany w sposobie zagospodarowania przestrzennego czynione dzisiaj, swe spodziewane skutki przyniosą dopiero za klika lub kilkanaście lat. Urbanista musi być cierpliwy, ale także przewidujący, bo nie może oczekiwać natychmiastowych efektów swojej pracy.Dotyczy to wszelkich założeń urbanistycznych – wyznaczania przebiegu nowych dróg, otwierania terenów pod zabudowę danego typu czy wyłączania spod zabudowy itd. Tym bardziej dotyczy to planowania obszarów zieleni miejskiej – z przyczyny prozaicznej: przyroda potrzebuje czasu. Upływa zwykle kilkanaście lat nim sadzonka, zamieni się w dorodne drzewo.

– Niegdyś ludzie, którzy posiadali duże majątki ziemskie rozwijali przy nich założenia parkowe. Nie zdając sobie pewnie sprawy, iż robią to dla następnych pokoleń i że te parki w przyszłości będą cenną wartością w tkance miast. Bardzo żałuję, że w Jaworznie tak się nie stało i nikt dawno temu nie wpadł na pomysł założenia na przykład arboretum. Cóż, skoro miasto dysponuje odpowiednim terenem i są ku temu sprzyjające warunki podjęliśmy starania, aby takie arboretum w Parku Gródek powstało – mówił podczas konferencji prezydent Paweł Silbert. – Nie za mojego życia będziemy się cieszyć efektami w postaci pięknego i rozwiniętego już parku. Ale przyjdą po nas kolejne pokolenia, które będą mogły jego uroki docenić. Tych działań, które prowadzimy dzisiaj w związku z miejską zielenią urządzoną, nie podejmujemy z myślą o sobie – robimy to dla przyszłych pokoleń jaworznian.

Te słowa prezydenta Silberta zaprzeczają tezie postawionej przez prowadzącego dyskusję, iż samorządowcy skupiają się na planowaniu od wyborów do wyborów. Stąd unikanie inwestycji w zieleń miejską, ponieważ nie przynosi to szybkich efektów (politycznych). Tymczasem, jak podkreślali zaproszeni goście, właśnie zieleń miejska i tereny rekreacyjne są tym elementem, który może decydować czy mieszkańcy będą z miast uciekać, czy w nich zostawać. Ideałem najlepszym do życia jest bowiem „miasto – ogród”: wyspy zabudowy pośród morza zieleni z przestrzenią przyjazną dla pieszych.

Czas na „zielone” inwestycje

– Trzeba zawsze mieć na uwadze stopień zaspokojenia tej potrzeby [rekreacji wśród zieleni – przyp. red.]. Jeśli ta potrzeba nie jest zaspokajana na bieżąco, to mamy do czynienia z sytuacją, która nas dotyka w Ogrodzie Botanicznym w Mikołowie. W weekendy przyjeżdżają do nas tysiące ludzi i my nie wiemy jak obsłużyć tak wielką liczbę osób, które docierają do nas z całej konurbacji górnośląskiej. Tego typu miejsc w województwie powinno być znacznie więcej. – mówił dr Paweł Kojs, dyrektor Śląskiego Ogrodu Botanicznego.

O bardzo podobnym problemie w Tychach mówił Miłosz Stec – wiceprezydent tego miasta. Zbiornik Paprocany jest jednym z najpopularniejszych punktów weekendowego odpoczynku nad wodą dla mieszkańców całej – 3 milionowej – konurbacji. To dotkliwe następstwo niskiego nasycenia wysokiej jakości terenami rekreacyjnymi w śląskich miastach. Mieszkańcom brakuje tego rodzaju terenów. Natomiast samorządy niekoniecznie kwapią się do ponoszenia wydatków na nowe tereny zielone lub nowe, lepsze zagospodarowanie miejsc istniejących. Dyskutujący zgodzili się, że Tychy, Jaworzno czy Mikołów to pod tym względem raczej wyjątki potwierdzające regułę.

– Kilkadziesiąt lat temu mieszkańcy przybywali do miast po pracę. Na Śląsku pracowali w hutach, kopalniach, a miasto służyło za sypialnię. Dzisiaj sytuacja jest inna. Spójrzmy na dziesiątki osób, które jeżdżą na rowerach, biegają, jeżdżą na rolkach. To są już aktywności typowo miejskie. Dlatego pojawia się głód przestrzeni zielonych, gdzie można byłoby uprawiać te aktywności w centrach miast. Potrzebujemy tego w śródmieściach wśród zabudowy – zwracał uwagę Robert Skitek, architekt, projektant stref aktywności na Paprocanach i wodnego placu zabaw w Jaworznie.

– Łatwo można zauważyć pewne fale rozwoju. Najpierw powstawały nowe drogi, sieci, elementy systemów, w których zapóźnienia miasta musiały nadrobić. Zgodnie z logicznym cyklem rozwojowym, obecnie, kiedy te podstawowe potrzeby zostały w większości zaspokojone, samorządy powinny więcej środków kierować na rekreację, kulturę i usługi społeczne, czyli elementy, które czynią miasto przyjaznym i dobrym do życia. Zwróćmy także uwagę na fakt, że w najlepiej planujących samorządach pojawił się już także trend „odzyskiwania” miasta dla pieszych – podkreślał Skitek.

Architekt krytycznie podszedł do faktu, iż samorządy nie planują zieleni miejskiej kompleksowo lecz ograniczają się do traktowania jej punktowo i w oderwaniu. Według niego miejskie parki powinny stanowić system przestrzenny i funkcjonalny, połączony alejami wśród zieleni (tzw. parkami liniowymi), które umożliwiałyby swobodne przemieszanie się między nimi.

Bezduszne molochy kontra zielone wyspy

– Wiele mówi się o kosztach związanych z budową i pielęgnacją nowych terenów rekreacyjnych oraz parków. Ale pragnę podkreślić, że o wiele bardziej kosztowne dla samorządów jest nieinwestowanie w te elementy. Mamy obecnie do czynienia z sytuacją, która grozi bardzo głęboką depopulacją miast województwa śląskiego. Ludzie uzyskawszy mobilność, zmieniają miejsca pracy oraz miejsca zamieszkania i biorą przy tym pod uwagę wiele czynników. Śląsk nie jest regionem, gdzie młodzi ludzie przyjeżdżają. Wręcz przeciwnie, stąd młodzi ludzie wyjeżdżają i bardzo często już nie wracają. Według mnie wynika to z faktu, że zbyt dużo uwagi poświęcono „twardym” elementom infrastruktury i nie zostało to zrównoważone „miękkim” spojrzeniem na tkankę miast. Mieszkańców można zatrzymać jedynie podnosząc jakość życia. Najtańszym sposobem podniesienia tej jakości jest zainwestowanie w tereny rekreacyjne i zieleń – przekonywał dr Piotr Kojs.

Wyludnianie się miast aglomeracji jest faktem. Jednak to nie czynnik ekonomiczny związany z pracą głównie wpływa na decyzję, gdzie zamieszkać. Przecież gdyby tak było, to wśród najszybciej wyludniających się polskich miast nie znalazłyby się Katowice czy Gliwice. W krajowej czołówce oprócz nich znajdziemy jeszcze cztery miasta z naszego województwa: Sosnowiec, Bytom, Zabrze i Częstochowę.

– Mamy pełną świadomość tych zjawisk i od lat staramy się działać tak, by Jaworzno stało się jak najlepszym miejscem do mieszkania. Taki jest cel wszystkich miejskich inwestycji, w tym w tereny rekreacyjne. Myśleliśmy o tym decydując się przed laty na zainwestowanie w GEOsferę, myślimy przy okazji Parku Gródek i arboretum, a także rewitalizacji Sosiny. Traktujemy to jako inwestycję skierowaną nie tylko dla obecnych mieszkańców, ale też dla przyjezdnych, którzy odwiedzając Jaworzno może stwierdzą, że to fajne miasto i warto byłoby się tu przenieść już na stałe – kończył prezydent Paweł Silbert.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top