Polecamy

Podsumowanie piłkarskiego sezonu

Sezon piłkarski 2017/18 dobiegł już końca przed kilkoma tygodniami, chociaż jak się okazuje nie dla wszystkich drużyn – Szczakowiankę czekają bowiem jeszcze baraże o utrzymanie. Dla klubów z Jaworzna ostatni rok był czasem rozczarowań i niższych niż oczekiwania wyników. Właściwie poza Ciężkowianką, która jako jedyna może być zadowolona, reszta zespołów finiszowała na niższych pozycjach niż wcześniej zakładała. Korzystając z długiej przerwy w rozgrywkach zapraszamy do podsumowania sezonu.

Szczakowianka wciąż z nadzieją

fot. Dominik Kasprzyk

Grająca w najwyższej lidze ekipa z Jaworzna, czyli Szczakowianka, ma za sobą jeden z najgorszych sezonów w całej klubowej historii. Katastrofalna jesień, dwie rewolucje kadrowe i tylko częściowo udana wiosenna pogoń za resztą stawki – tak w skrócie wyglądał ostatni rok Jaworznickich Drwali. Latem zespół doznał prawdziwego szoku, z zespołu odeszła większość podstawowych zawodników a budowany na szybko skład nie był w stanie dać odpowiedniej jakości. Musiało się to skończyć katastrofą i faktycznie tak się stało. Zespół jesienią zdobył zaledwie 6 punktów i znalazł się na dnie ligowej tabeli. Głową zapłacił za to trener Andrzej Sermak, którego na stanowisku szkoleniowca zastąpił Szymon Stawowy. Zimą kadra zespołu została gruntownie przebudowana, pojawiło się kilku nowych graczy i rozpoczęła się pogoń za pozostałymi drużynami. Mimo sporych strat dość szybko udało się prześcignąć dwóch bezpośrednich rywali w walce o utrzymanie – rezerwy Piasta i Spartę Lubliniec. Potem jednak zaczęły się schody i ostatecznie Szczakowianka zakończyła sezon na 14. miejscu, które wówczas oznaczało bezpośredni spadek do ligi okręgowej. Kilkanaście dni później okazało się jednak, że szczęście uśmiechnęło się do Biało-Czerwonych i warto było walczyć o jak najwyższe miejsce w lidze. Po wycofaniu się z rozgrywek przez Unię Turza Śląska i BKS Stal Bielsko-Biała w Haiz IV lidze zwolniły się dwa miejsca. Decyzją ŚlZPN jedno z nich zajęły rezerwy Rakowa Częstochowa o drugie zaś rozegrane zostaną baraże. Szczakowianka w dwumeczu zmierzy się z Kuźnią Ustroń z II grupy IV ligi. Zwycięzca ocali swój ligowy byt a przegrany trafi do okręgówki. Mecze barażowe zaplanowano na 1 sierpnia na godz. 18:00 i 5 sierpnia na godz. 17:00.

Szczakowianka w tym sezonie była wyjątkowo nieprzewidywalna – potrafiła kompromitować się na boiskach outsiderów i odbierać punkty ligowym potentatom. Najgorszy mecz a właściwie nawet dwumecz jaworznianie rozegrali z rezerwami Piasta Gliwice, które dla innych ekip były ligowym chłopcem do bicia. Tymczasem najpierw jesienią rezerwiści rozbili u siebie Biało-Czerwonych aż 8:4 a wiosną pogrążyli Drwali wygrywając przy Krakowskiej 5:2. Paradoksalnie najlepszy mecz w sezonie Szczakowianka zagrała na boisku… lidera IV ligi – Ruchu Radzionków. Jaworznianie spowolnili nieco marsz radzionkowian do III ligi i sensacyjnie wygrali w świetnym stylu w jaskini lwa 3:1. Co ciekawe wiosną Biało-Czerwoni nie przegrali z żadną z ekip z czołowej czwórki. W ogóle zespół w trakcie sezonu zanotował ogromny postęp. Jesienią dobrych momentów było niewiele, wiosną za to – chociaż wciąż nie było idealnie – to jednak zespół prezentował lepszą grę i regularnie punktował. Pod wodzą trenera Stawowego zespół zgromadził niemal trzy razy tyle punktów co w poprzedniej rundzie, co najlepiej pokazuje progres. Szczakowiance w tym sezonie wyraźnie brakowało strzelca wyborowego, który mógłby zrobić różnicę. Najwięcej trafień dla Biało-Czerwonych zaliczyli w tym sezonie Łukasz Ząbek i Adam Janeczko, którzy po pięć razy trafiali do siatek rywali a tuż za ich plecami uplasował się Tomasz Sanok z czterema trafieniami.

Dla Szczakowianki sezon 2017/18 wciąż jeszcze trwa i zakończy się dopiero po meczach barażowych, w których jaworznianie zagrają pod wodzą nowego szkoleniowca. Jeżeli Biało-Czerwonym uda się rzutem na taśmę uratować ligowy byt, to może być dobry impuls do tego, by po latach zespół nieco podwyższył swoje notowania. Gdzie ostatecznie zagrają jaworznianie przekonamy się dopiero 5 sierpnia.

 

Ambiwalencja beniaminka

Victoria 1918 Jaworzno ma za sobą całkiem udany sezon, a jednak w klubie mało jest zadowolonych. Po awansie z ligi okręgowej wszyscy liczyli na powtórkę z rozrywki – czyli zdominowanie całych rozgrywek i szybki awans do IV ligi. Okazało się jednak, że wadowicka okręgówka wcale nie jest łatwa a Biało-Zieloni trafili na godnych siebie rywali. Sam początek sezonu był bardzo udany – podopieczni trenera Kijewskiego wygrywali mecz za meczem, potem jednak przyszła zadyszka. Jaworznianie potracili trochę punktów a w tym czasie rewelacyjnie spisywała się ekipa z Jawiszowic, która wypracowała sobie kilkunastopuktową przewagę nad całą resztą stawki. Zimą zespół przeszedł wyraźny lifting, z zespołem rozstało się kilku doświadczonych graczy, odważnie za to postawiono na młodzież. Jak się potem okazało nie odbiło się to zbytnio na grze zespołu. Victoria nie potrafiła wiosną odrobić strat do lidera, który w cuglach zapewnił sobie awans. Do samego końca jaworznianie walczyli jednak o miejsce na ligowym podium i w sumie do tego zabrakło im bardzo niewiele. Trzy wygrane na koniec rozgrywek dały nieco optymizmu, ale ostatecznie Victoria zakotwiczyła na czwartym miejscu w lidze okręgowej. Dla beniaminka taka pozycja to oczywiście świetny wynik, ale w klubie przyniosła jednak wyraźne rozczarowanie, liczono bowiem na więcej.

Victoria 1918 w zakończonym sezonie była drużyną własnego boiska. Grając w roli gospodarza długo pozostawała niepokonana i seryjnie wręcz gromadziła punkty gromiąc często rywali. Dużo gorzej wyglądało to na wyjazdach, jaworznianie co jakiś czas notowali tam wpadki i tracili punkty ze słabszymi rywalami, co w kontekście walki o awans było kluczowe. Biało-Zieloni w tym sezonie zagrali wiele dobrych spotkań. Najwyższą wygraną zanotowali gromiąc 7:0 Zagórzankę. Za najlepszy ich mecz w sezonie trzeba uznać domową wygraną 4:1 z niepokonanym do tej pory LKS-em Jawiszowice. Jeżeli chodzi o porażki, to tutaj trzeba wspomnieć o jesiennej klęsce właśnie w Jawiszowicach. Victoria przegrała tam aż 2:6 i właściwie wtedy już na dobre pogrzebała swoje szanse na awans. W całym sezonie najlepszą skutecznością wśród Biało-Zielonych popisał się Marcin Smarzyński, który zainkasował w sumie dwanaście bramek. Jedną bramkę mniej zdobył będący ostatnio w świetnej formie Kamil Majka.

 

Rozczarowana Zgoda

Zgoda Byczyna do rozgrywek Patrick A klasy w sezonie 2017/18 przystępowała z dużymi nadziejami. Jaworznianie chcieli mocno namieszać w ligowej czołówce i włączyć się do walki o awans, ostatecznie jednak tego celu nie udało się zrealizować. Zespół z Byczyny miał w tym sezonie dwóch szkoleniowców – na początku ekipę prowadził Sebastian Paluch, potem zaś do pracy powrócił Jacek Skopowski. Zgoda od samego początku sezonu grała mocno w kratkę a zespołowi brakowało stabilności. Trenerzy w każdym meczu mieli dostępnych innych zawodników i trudno było pracować nad wypracowaniem jednolitego stylu. Gdy do gry dostępni byli wszyscy najlepsi gracze – zespół imponował i potrafił walczyć z każdym, gdy jednak zaczynały się wymuszone rotacje, byczynianie tracili punkty co odbijało się potem na pozycji w tabeli. Już początek sezonu pokazywał, że drużyna ma potencjał, ale gra nierówno. Jednego dnia jaworznianie potrafili 6:0 rozbić Górnik Sosnowiec, by już w następnej kolejce ulec aż 1:5 Błękitnym Sarnów. Mimo wszystko po bardzo udanej końcówce rundy jesiennej w klubie liczono, że zespół wiosną zawojuje rozgrywki i powalczy o awans – strata do dwóch czołowych ekip była bowiem niewielka. Tak jednak się nie stało a Zgoda znów zaczęła grać w kratkę. Wiosną Żółto-Zieloni prezentowali się słabiej niż jesienią i zdobyli mniej punktów. Ostatecznie Zgoda zajęła 7. miejsce w ligowej tabeli i chociaż wypadła lepiej niż przed rokiem, to niedosyt i tak pozostał.

Chociaż Zgodzie nie udało się do końca zrealizować zaplanowanych celów, to jednak ogólnie sezon w jej wykonaniu trzeba ocenić pozytywnie. Byczynianie grali ofensywną piłkę a w meczach z jej udziałem padało wiele bramek. Kilka meczy kończyło się hokejowymi rezultatami, które może niekoniecznie najlepiej świadczą o defensywach zespołów z A klasy, ale dla kibiców są na pewno bardzo przyjemne do oglądania. Przytoczmy tutaj chociażby wygrane 5:3 z MKS-em Sławków, 4:3 z Iskrą Psary czy 6:3 z Unią Ząbkowice. Byczynianie zdobywali mnóstwo bramek i mieli jedną gwiazdę strzelecką, która przyćmiła resztę ligowych snajperów. Mowa oczywiście o Pawle Kalinowskim, który zdobył w sumie 45 bramek i zanotował aż dziewięć hattricków w całych rozgrywkach. Daleko za nim w tabeli strzelców znalazł się będący przecież w niezłej też formie Łukasz Przebindowski, który zaliczył 10 trafień. Ambitni byczynianie już powoli myślą o kolejnych rozgrywkach i tym razem znów spróbują powalczyć o miejsce na podium, czego wypada im życzyć

 

Ciężkowianka tuż za podium

fot. Piotr Żabicki

Ciężkowianka jako jedyny zespół z Jaworzna może być chyba w miarę w pełni zadowolona z tego jak zakończył miniony sezon. Ciężkowicki Walec przez cały sezon imponował świetną formą i na dobre dołączył już do ścisłej czołówki chrzanowskiej A klasy. Od kilku lat ciężkowiczanie notują zresztą wyraźny progres a trener Tomasiewicz stworzył w ciekawy młody team, grający zupełnie bez kompleksów. Jesienią jaworznianie szaleli już w Pucharze Polski, gdzie odpadli dopiero z III-ligowym MKS-em Trzebinia. Także w lidze Ciężkowicki Walec rozjeżdżał kolejnych rywali i zdołał nawet urwać punkty ligowemu potentatowi – Arce Babice. Imponująca końcówka rundy – pięć zwycięstw i jeden remis w ostatnich sześciu kolejkach sprawił, że ostatecznie Ciężkowianka zakończyła rok na najniższym stopniu podium, ze stratą sześciu punktów do lidera. Cieżkowiczanie zamierzali walczyć o jak najwyższe miejsce i chociaż Arka i Fablok były poza zasięgiem, to trzecia pozycja wciąż była w grze. Jaworznianie zanotowali bardzo dobry początek wiosny i pomijając nieoczekiwaną porażkę z Wisłą – regularnie punktowali. Dopiero w drugiej połowie rundy jaworznianie doznali wyraźnej zadyszki i po tym jak długo stawiali opór Fablokowi przyszły gorsze mecze. Porażki ze Startem i UKS-em Dulowa sprawiły, że podium wymknęło się im z rąk. Mimo wszystko podopieczni trenera Tomasiewicza walczyli do końca i podsumowali sezon efektownym pogromem, rozbijając 8:0 Jutrzenkę Ostrężnica. Ostatecznie Ciężkowianka zakończyła rozgrywki na 4. miejscu w tabeli i z takiej pozycji może być bardzo zadowolona.

Mimo słabszej wiosny całe rozgrywki w wykonaniu ekipy z Ciężkowic trzeba ocenić na duży plus. Jaworznianie prezentowali ładną dla oka piłkę i byli groźni nawet dla ligowych potentatów. Na pewno warto tutaj wspomnieć o szalonym spotkaniu z Fablokiem, zakończonym porażką 4:5, w którym jednak Ciężkowianka pokazała prawdziwą klasę. Podopieczni trenera Tomasiewicza stanowili prawdziwy zespół, który świetnie się uzupełniał. Warto zauważyć, że bramki dla Ciężkowianki zdobywało aż 16 graczy co pokazuje, że każdy w zespole – niezależnie od tego czy jest graczem pierwszego składu czy też zaczyna mecze na ławce – czuje się odpowiedzialny za wyniki. Tym razem najlepszym strzelcem zespołu okazał się Bartłomiej Molenda, który w sumie zanotował 12 trafień. Jednego gola mniej zdobył bardzo skuteczny jesienią Mariusz Biel. Ciężkowianka grając na luzie wypracowała coś bardzo pozytywnego i na pewno należy się jej uważnie przyglądać. Drużyna ma duży potencjał i może jeszcze nie raz pozytywnie zaskoczyć nie tylko kibiców, ale i rywali.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top