Polityka

Platforma neutralizuje potencjalnych konkurentów na opozycji

Konstruowanie programu wyborczego kandydata PO na prezydenta Jaworzna – Pawła Bańkowskiego – przypomina bardziej układanie politycznych puzzli, aniżeli tworzenie programu opartego na jasnej wizji, jak ma wyglądać i funkcjonować w przyszłości nasze miasto. Mnóstwo energii poświęca się tu, żeby „dogadać się” z wieloma środowiskami, aby nie wystawiły własnego konkurenta w wyborach. Ale czy za tym stoi spójny program rozwoju miasta?

 

Silbert wie co ma robić

Aktualnemu prezydentowi Pawłowi Silbertowi trudno odmówić braku wizji i pomysłu, jak Jaworzno powinno się zmieniać i w którą stronę podążać. Kolejne kadencje pokazały, że przyświecała mu pewna strategia, którą konsekwentnie realizował. Najpierw odrabianie zapóźnień cywilizacyjnych w zakresie infrastruktury – główne drogi, budowa obwodnic, Trasa Średnicowa, budowa kanalizacji. Później przyszedł czas na usługi komunalne (inwestycje w komunikację publiczną) i przestrzenie publiczne (Rynek Od.Nowa, GEOsfera). Aktualnie nowe przestrzenie publiczne powstają w dzielnicach (rynki dzielnicowe) oraz ruszyły inwestycje w sferze rekreacji (np. wodny plac zabaw, rewitalizacja Sosiny i Parku Podłęże, rewitalizacje Gródka i hałdy Piłsudski, nowe boiska). Uruchomiono również duże programy społeczne (Jaworzno Przyjazne Seniorom, Jaworzno Wspiera Rodziny, Jaworzno Strefa Lepszej Pracy).

W tych przedsięwzięciach jest widoczna pewna wewnętrzna logika. Najpierw odtwarzanie „fundamentów” infrastrukturalnych zapewniających podstawy funkcjonowania miasta, które były w opłakanym stanie (blisko 100-tysięczne miasto skanalizowane ledwie w kilkunastu procentach i z tranzytowym ruchem drogą DK79 przez ścisłe centrum). Dopiero po stworzeniu tych podstaw można było myśleć o budowaniu następnych „pięter” i zaspokajaniu kolejnych potrzeb mieszkańców. Można to porównać do budowy domu – nikt nie rozpoczyna od dachu. Albo jego remontu – nie instalujemy wanny z hydromasażem, kiedy nie mamy nawet kanalizacji.

Z Pawłem Silbertem sprawa jest prosta – wiemy czego się spodziewać, ponieważ przez lata wskazał wyborcom kierunek rozwoju Jaworzna, na jakim mu zależy. Udowodnił też, że potrafi realizować te założenia. Z Silbertem sprawa jest prosta także dlatego, że stawia na konkrety. „Chciałbym, żeby Jaworzno zmieniało się tak i tak. Jeśli też tego chcecie, zagłosujcie na mój program – będziemy go wspólnie realizować” – wysyłał jasny komunikat w każdych kolejnych wyborach.

Przecież nie ulega żadnej wątpliwości, że Paweł Silbert wygrywał dotychczas nie dzięki ujmującemu stylowi bycia i umiejętności „uwodzenia” wyborców „czułymi słówkami”, lecz dzięki spójnemu programowi rozwoju Jaworzna, który popierała większość mieszkańców. Zauważyć to można w komentarzach w serwisach społecznościowych. Nawet ci, którzy z dużą dozą krytycyzmu podchodzą do osobistych cech Silberta przyznają, że prezydentem miasta jest dobrym.

Przez ostatnie 16 lat Jaworzno dokonało bowiem olbrzymiego skoku cywilizacyjnego – te zmiany widać gołym okiem i są to zmiany zdecydowanie na lepsze. W ciągu tych 16 lat doszło również do innej, głębszej zmiany – jaworznianie znowu są dumni z Jaworzna. Nie czujemy się „uboższymi krewnymi” z niewielkiego miasta zawieszonego, gdzieś między Krakowem a Katowicami.

Bańkowski – niewiadoma

Z kandydatem PO na prezydenta – Pawłem Bańkowskim – wiąże się więcej niewiadomych. Sam program kandydata wydaje się być dopiero w powijakach. Sam Bańkowski na łamach lokalnego publikatora przyznał, że posiada dopiero zarys tego dokumentu. Podobno trwają nad nim intensywne prace w gronie jaworznickich środowisk opozycyjnych. Program rodzi się zatem w bólach podczas rozmów i negocjacji. Czy będzie mu przyświecać spójna wizja rozwoju, czy będzie on tylko „koncertem życzeń” wszystkich zaangażowanych grup opozycyjnych?

Pod wypowiedzią Pawła Bańkowskiego znajdziemy wypowiedzi Wacława Chudzikiewicza z SLD, Janusza Ciołczyka z PSL, Macieja Bochenka (włodarza spółdzielni „Górnik”) czy Bernadety Siostrzonek. Widać tu pewną prawidłowość – wszystkim im (oprócz Ciołczyka) marzyła się w minionych wyborach prezydentura. To są przedstawiciele grup, które usiłują wpasować się pod skrzydłami PO w jeden projekt polityczny.

Widać, że Platforma Obywatelska postanowiła w Jaworznie zneutralizować wszystkie środowiska, które mogłyby się pokusić o wystawienie w wyborach własnego kandydata. PO za wszelką cenę nie chce dopuścić do wyrośnięcia Bańkowskiemu jakiejkolwiek konkurencji na opozycji. Stąd Paweł Bańkowski wciąż zaprasza do rozmów o programie. Gdyby na Sodowej Górze wylądowali Marsjanie i zachodziło podejrzenie, że mogą wysunąć własnego kandydata na prezydenta – można domniemywać, że PO również z nimi prowadziłaby negocjacje i rozmowy.

Jesteśmy świadkami „dogadywania się” i dopasowywania politycznych puzzli tak, aby nikt przypadkiem nie wyskoczył pod bokiem z własnym kandydatem. Program będzie najprawdopodobniej pewną wtórną wypadkową tych działań, najeżoną obietnicami (dla każdego coś miłego). Oczywiście takie „dogadywanie się” ma zawsze swoją cenę. Pamiętamy przecież drugą turę ostatnich wyborów prezydenckich. Za poparcie swej osoby, kandydat PO (wówczas był nim Bogusław Śmigielski) zaproponował przegranym kontrkandydatom fotele przyszłych wiceprezydentów (mieli się nimi stać Bernadeta Siostrzonek i Maciej Bochenek).

W tych negocjacjach widać wyraźnie rękę Wojciecha Saługi. Nie inaczej przecież wyglądała na przełomie 2014 i 2015 roku budowa koalicji w Sejmiku Wojewódzkim. Dogadywanie się PO z PSL, SLD, a nawet Ruchem Autonomii Śląska, aby zapewnić sobie większość i aby Marszałkiem Województwa został właśnie Saługa (z miejscami w Zarządzie Województwa obsadzonymi przez członków PSL, SLD i RAŚ).

A jaka w tym rola posła Pawła Bańkowskiego – kandydata PO na prezydenta Jaworzna? Wojciech Saługa „podziwia go za wrażliwość na ludzkie sprawy”, natomiast Janusz Ciołczyk podkreśla, że jest rodowitym jaworznianinem, w dodatku w jego ocenie skromnym.

Mimowolnie przypominają się słowa prezydenta Silberta z wywiadu, który udzielił w 2013 roku naszej gazecie: „Prezydent miasta nie jest po to, by go lubić, tylko po to, by skutecznie wypełniał spoczywające na nim obowiązki. Oczywiście fajnie byłoby, gdyby był również powszechnie lubiany. Fatalnie jednak byłoby, gdyby o to zabiegał za wszelką cenę. Mam wewnętrzne przekonanie, że gdyby ludzie chcieli sobie wybrać »misia do przytulania«, to pewnie by tak zrobili”.

Symptomatyczne są słowa Pawła Bańkowskiego w lokalnym publikatorze. „29 maja OGŁOSZONO [podkreślenie red.], że będę się ubiegał o stanowisko prezydenta Jaworzna” – powiedział kandydat PO. To „ogłoszono” brzmi niepokojąco, jakby pewne procesy decyzyjne przebiegały poza nim. Tu nasuwa się pytanie, czy Paweł Bańkowski faktycznie marzy o zamianie swego poselskiego fotela z szansą na ponowną reelekcję do Sejmu, na zdecydowanie mniej wpływowe stanowisko prezydenta Jaworzna?

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top