Polecamy

MPO kończy działalność

Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania Sp. z o.o. zostanie rozwiązane. Z takim wnioskiem do gminy zwrócił się większościowy udziałowiec – Eneris. Jaworznicka firma nie zdołała zdobyć kontraktów na odbiór odpadów w gminach, gdzie startowała w przetargach. Tym samym straciła swe zasadnicze źródła przychodów.

– To naprawdę boli, kiedy okazuje się, że spółka, w której gmina ma swoje udziały, nie ma szans utrzymania się na rynku. Rynku, który w mojej ocenie jest obecnie coraz bardziej wyniszczający i najpierw padały na nim mniejsze podmioty, a teraz zbiera żniwo wśród podmiotów większych. Tym bardziej ubolewam, bo wszyscy mamy świadomość, że MPO zapewniało wysoki poziom realizowanych usług i nikt w naszym mieście nie narzekał, kiedy to właśnie ta firma zajmowała się odbiorem i zagospodarowaniem odpadów komunalnych. Boli także z perspektywy osób, które przez lata pracowały w firmie i się z nią związały. Postaramy się, aby uzyskali oni możliwość zatrudnienia w spółkach i jednostkach samorządowych – mówi prezydent Paweł Silbert, nawiązując do decyzji zarządu spółki o likwidacji Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania Sp. z o.o.

MPO Jaworzno, które jest „miejskie” bardziej z racji nazwy i historii, aniżeli faktycznego składu właścicielskiego (bo gmina posiada w nim niecałe 25% udziałów), straciło praktycznie cały dotychczasowy rynek. Weszły nań podmioty oferujące niższe ceny usług i wspierane przez kapitał zagraniczny. Jaworznicka firma przegrywała przetargi na odbiór i zagospodarowanie odpadów w kolejnych gminach. Sytuacja jest taka, że spółka utraciła swe zasadnicze źródła przychodów i obecnie nie ma szans na ich odzyskanie. Tym samym nie ma szans przetrwania.

22 lata działalności

Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania Sp. z o.o zostało powołane do życia w roku 1996 poprzez wydzielenie ze struktur Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej Sp. z o.o. Głównymi zadaniami nowo powołanej spółki MPO miał być odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych z osiedli.

Dosyć szybko okazało się, że MPO bazując wyłącznie na udziale gminy nie ma szans na rentowne funkcjonowanie. Aby móc się dalej rozwijać niezbędny był zastrzyk dodatkowego kapitału, którym miasto nie dysponowało. Zapadła decyzja o wprowadzeniu do spółki prywatnego kapitału.

Nastąpiło to pod koniec 1997 roku, kiedy do MPO Sp. z o.o. wkroczyli Francuzi w postaci CGEA-Onyx Environnement, którzy dokapitalizowali firmę w zamian za 75% udziałów. Od tego momentu MPO Sp. z o.o. przestała być spółką miejską, lecz przeistoczyła się w podmiot jedynie z mniejszościowym udziałem gminy.

W roku 2005 Onyx przekształcony został w firmę Veolia Environmental Services, a jego polski oddział w spółkę Veolia Usługi dla Środowiska S.A. Nie zmieniło to sytuacji w jaworznickim MPO – 75% udziałów pozostało w rękach Veolii, która w tym okresie była jedną z największych firm na polskim rynku odpadów.

W roku 2015, ku olbrzymiemu zaskoczeniu całej branży, spółkę Veolia Usługi dla Środowiska kupił fundusz Eneris, należący do polskiego milionera z francuskim obywatelstwem Artura Deli. Jego celem była budowa polskiej prywatnej grupy działającej w branży odpadów i ochrony środowiska – Grupy Eneris. Eneris przejął wówczas kontrolę nad wszystkimi spółkami należącymi do VUdŚ, w tym Miejskim Przedsiębiorstwem Oczyszczania Sp. z o.o. w Jaworznie.

Tak pokrótce wyglądała 22 letnia historia MPO Jaworzno, która ma się obecnie ku schyłkowi. Większościowy udziałowiec MPO Sp. z o.o., czyli posiadający 75% udziałów Eneris, zwrócił się do mniejszościowego wspólnika w postaci gminy Jaworzno o rozwiązanie spółki.

Kiedyś było bardziej stabilnie

Część jaworznian być może pamięta (choć pamięć bywa zawodna) jak funkcjonowało MPO przed rokiem 2013, czyli przed tzw. rewolucją śmieciową, wprowadzoną przez nowelizację ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. MPO obsługiwało większość zabudowy jednorodzinnej w Jaworznie (ale także w Chrzanowie). Mieszkańcy samodzielnie, na komercyjnych zasadach podpisywali wówczas umowy z firmą na odbiór śmieci i płacili jej za tę usługę. Być może Czytelnicy pamiętają jeszcze książeczki płatności MPO, które trafiały co pół roku do skrzynek pocztowych. MPO startowało także w przetargach na odbiór odpadów, organizowanych przez spółdzielnie mieszkaniowe i wspólnoty.

Duża baza potencjalnych klientów w okolicy oraz siedziba na miejscu zapewniały bezpieczny byt spółce. Wejście na rynek firm spoza miasta było możliwe w zakresie obsługi dużych, zbiorowych kontrahentów np. spółdzielni (tu MPO konkurowało ze spółką Remondis), ale w sektorze obsługi rozproszonej zabudowy jednorodzinnej było utrudnione. Po prostu dla innych firm nie było opłacalne wyławianie klientów indywidualnych na tak dużym obszarze jak Jaworzno, zwłaszcza bez posiadania zaplecza na miejscu (biur obsługi, parku maszynowego, pracowników itd.). MPO miało w tym zakresie naturalną przewagę.

Rewolucja śmieciowa dokonała przewrotu

Sytuacja zmieniła się diametralnie po wejściu w życie tzw. ustawy śmieciowej, która zrzuciła na gminy obowiązek zorganizowania systemu odbioru odpadów komunalnych i wyłonienie usługodawcy w drodze przetargu. Z systemu bezpośrednich umów na linii mieszkaniec – firma, przeszliśmy na system: mieszkaniec płaci gminie – gmina wyłania w drodze przetargu firmę i jej płaci. W jednym momencie z bazy rozproszonych klientów, Jaworzno stało się rynkiem – z ok. 30 tys. adresów i 92 tys. mieszkańców płacących comiesięczną opłatę za odbiór śmieci – który można było pozyskać w jednym kontrakcie. Rynkiem wartym około 10 mln zł rocznie. Podobnie zresztą jak inne polskie gminy.

W pierwszym przetargu z roku 2013 MPO wygrało oferując usługę za cenę ok. 25,5 mln zł. Umowa opiewała na 2 lata. Drugi przetarg nastąpił w roku 2015 i MPO Jaworzno było w nim jedynym oferentem. Za kolejny blisko dwuletni okres wykonywania usługi odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych zaproponowało cenę 16,7 mln zł.

W roku 2017 miasto rozpisało przetarg na realizację usługi w następnych latach (od listopada 2017 do końca 2020 roku). Tym razem pojawiła się konkurencja – oferty złożyły łącznie trzy firmy. Zwyciężyło konsorcjum AVR (Włochy) i „Miki” (ta sama firma, która wygrała przetargi niemal w całym pasie gmin zachodniej Małopolski) z ceną usługi na poziomie 28,56 mln zł. Jaworznickie MPO było droższe o 600 tys. zł.

Procedury przetargowe zbadała Krajowa Izba Odwoławcza (po złożeniu odwołania przez MPO) i potwierdziła, że postępowanie przebiegło prawidłowo i zgodnie z prawem.

Nieosiągalny poziom cen

To nie był koniec kłopotów MPO, które doprowadziły do obecnej sytuacji spółki. „Na przestrzeni lat 2016 – 2018 spółka brała udział w przetargach na wywóz i zagospodarowanie odpadów w następujących gminach: Chrzanów, Libiąż, Babice, Kęty, Liszki, Osiek, Tomice, Zabierzów, Jaworzno, Żory, Zabrze, Czechowice-Dziedzice i Krzeszowice – niestety spółka te przetargi przegrywała. Z uwagi na niekorzystne dla Spółki rozstrzygnięcia przetargów na przestrzeni ostatnich trzech lat na realizację podstawowej działalności, jaką jest wywóz i zagospodarowanie odpadów komunalnych, przychody w porównaniu do roku 2015 uległy znacznemu zmniejszeniu” – czytamy w oficjalnym komunikacie.

Dość powiedzieć, że brak kontraktów gminnych spowodował, iż pierwsze półrocze 2018 roku MPO Sp. z o.o. zamknęło stratą w wysokości prawie 2,6 mln zł. Na poprawę sytuacji nie ma żadnych szans, ponieważ gminy kolejną partię przetargów rozpisywać będą najwcześniej dopiero na przełomie 2019 i 2020 roku. Rynek został podzielony i w większości przejęty przez duże zachodnie koncerny lub spółki (ewentualnie konsorcja) z ich udziałem.

Jak twierdzą przedstawiciele MPO, poziomy cen proponowanych przez zwycięzców przetargowych były niemożliwe do osiągnięcia przez jaworznicką spółkę. Oferty, które MPO składało były na granicy opłacalności, wziąwszy pod uwagę koszty funkcjonowania (koszty pracownicze, eksploatacyjne, składowania i utylizacji odpadów).

Co dalej?

MPO Sp. z o.o. zostanie rozwiązane i zlikwidowane. Ostatnie 56 osób, które w spółce pracuje już otrzymuje propozycje zatrudnienia czy to w innych spółkach Grupy Eneris, czy to w spółkach i jednostkach gminnych.

Istotnym pytaniem w szerszym kontekście, jest: co dalej z jaworznickimi odpadami? Rodzą się bowiem pesymistyczne (ale też całkiem prawdopodobne) podejrzenia, że duże firmy ze wsparciem zagranicznych korporacji z branży odpadów usiłują zdominować polski rynek i pozbyć się mniejszej konkurencji po to, by móc w przyszłości dyktować warunki cenowe. Wówczas gminy (a zatem mieszkańcy) będą skazane płacić za odbiór i zagospodarowanie odpadów, tyle ile zażyczy sobie jedyny w danym miejscu oferent o prawie monopolistycznej pozycji.

– Ustawodawca wprowadzając tzw. ustawę śmieciową mógł przewidzieć, że ten rynek będzie się monopolizował kosztem małych, a później coraz większych firm. Założenie, że rynek się posegmentuje i nie będzie konkurencji prowadzącej do wyniszczania lokalnych podmiotów okazało się błędne. Ten mechanizm zupełnie nie zafunkcjonował – komentuje prezydent Silbert. – Musimy przewidywać i podejmować działania, które zapobiegną hipotetycznej sytuacji, by po roku 2020, kiedy wygaśnie umowa z AVR, jakikolwiek podmiot nie zastosował wobec nas dyktatu cenowego za wywóz odpadów – dodaje prezydent Jaworzna.

 

Więcej: Rynek odbioru odpadów bardziej brutalny niż kiedykolwiek – rozmawiamy z dyrektorem ds. operacyjnych i członkiem zarządu MPO – Michałem Bogackim

 

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top