Polecamy

Prezydent interweniuje w sprawie garbarni

fot. jaworznoPL

Od pewnego czasu mieszkańcy Szczakowej skarżą się na uporczywy i dotkliwy smród, który spowija część ich dzielnicy, zwłaszcza w godzinach popołudniowych i nocnych. Jako jego źródło wskazują zakład „Garbarnia Szczakowa” S.A. Tymczasem niedawna kontrola Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska przeprowadzona na terenie zakładu nie wykazała przekroczeń jakichkolwiek norm. A jak śmierdziało, tak śmierdzi nadal. Tym razem cierpliwość stracił prezydent Paweł Silbert.

Prezydent Paweł Silbert w trybie pilnym wystosował pismo do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Katowicach, w którym domaga się podjęcia realnych działań w celu ograniczenia oddziaływania zakładu na środowisko i jego uciążliwości dla mieszkańców dzielnicy. Warto zwrócić uwagę, że to nie pierwszy raz, kiedy sąsiedztwo garbarni mocno daje się we znaki mieszkańcom Szczakowej.

Przypomnijmy, że przed sześcioma laty Wydział Ochrony Środowiska i Rolnictwa UM odkrył podczas kontroli stanu potoku Kozi Bród, proceder odprowadzania doń nieoczyszczonych ścieków przemysłowych z terenu zakładu. Zapadła wówczas decyzja dotycząca cofnięcia pozwolenia wodno-prawnego na wprowadzanie do potoku ścieków przemysłowych oraz wód opadowych dla „Garbarni Szczakowa”. Urząd Miejski oraz Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska skierowali także wnioski do prokuratury w związku z tą sprawą.

W roku ubiegłym Wodociągi Jaworzno rozwiązały umowę na odbiór ścieków z „Garbarni”. Powodem był fakt, iż od połowy października 2017 pracownicy miejskiej spółki wykrywali regularnie przypadki przekroczeń parametrów w ściekach odprowadzanych przez zakład do miejskiej kanalizacji. W większości były to zrzuty nieoczyszczonych, surowych ścieków poprodukcyjnych z w przekroczonymi poziomami stężeń azotu amonowego. Ostatecznie przyłącze kanalizacyjne nie zostało odcięte. Umowa z zakładem została aneksowana na czas określony, warunkując dalszy odbiór ścieków uporządkowaniem przez „Garbarnię” wewnątrzzakładowego systemu oczyszczania biologicznego ścieków i spełnianiem norm. Regularne kontrole po tym okresie nie wykazywały już przekroczeń parametrów w ściekach płynących do miejskiego systemu.

Teraz zaś mieszkańcy Szczakowej mają ponowny problem z dojmującym smrodem docierającym do ich domostw znad terenów zakładu. Ponowny, ponieważ podobnie nieznośna atmosfera wokół garbarni panowała na początku 2017 roku. Wtedy prezydent Silbert decyzją z 24 marca 2017 zobowiązał zakład do wykonania działań ograniczających oddziaływanie na środowisko w zakresie uciążliwości odorowych. Działania wyszczególnione w punktach przez prezydenta zostały przez „Garbarnię” zrealizowane.

Tym razem w ocenie inspektorów, smród dający się najbardziej we znaki na ul. Pochyłej i Moździerzowców nie jest efektem procesów produkcyjnych, ale prac ziemnych na terenie zakładu, podczas których odkryto pozostałości po działalności poprzednich zarządców garbarni. Jednakże kontrola inspektorów WIOŚ nie wykazała w próbkach gleby przekroczeń dopuszczalnych wartości substancji niebezpiecznych.

– Jestem bardzo rozczarowany wynikami inspekcji WIOŚ. Skoro uznano, że wszystko jest zgodnie z prawem, w miejscu gdzie ludzie nie dają rady żyć, to znaczy, że to prawo jest do niczego. A to z kolei oznacza, że należy je zmienić. I w tym kontekście, ci którzy nawołują, by poruszyć niebo i ziemię, by ten stan rzeczy zmienić mają zwyczajnie rację – przyznaje prezydent Paweł Silbert.

Oprócz przesłania pisma do WIOŚ, prezydent zwrócił się także o wsparcie do jaworznickiego posła PiS – Dariusza Starzyckiego. Poprosił posła o wystąpienie w Sejmie RP w sprawie przyspieszenia prac nad tzw. ustawą antyodorową. Ma ona szczególne znaczenie dla ludzi mieszkających w sąsiedztwie obiektów uciążliwych, a czekają na nią od siedmiu lat. Obecny rząd rzeczywiście przyspieszył pracę nad wspomnianą ustawą. Jej przygotowaniem zajmuje się Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, a na wiosnę bieżącego roku projekt ustawy znalazł się na etapie konsultacji.

W kontekście obecnych problemów mieszkańców Szczakowej warto również zwrócić uwagę na orzeczenie NSA z początku roku, w którym sąd uchylił decyzję Inspekcji Ochrony Środowiska o braku podstaw do wstrzymania działalności kompostowni i składowiska odpadów w Radiowie. Inspekcja stwierdziła, że normy nie zostały przekroczone, a obiekty nie zagrażają życiu i zdrowiu okolicznych mieszkańców. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł natomiast, że taka ocena nie jest w pełni miarodajna i nakazał organom kontrolnym ocenę wpływu życia w warunkach smrodu także na zdrowie psychiczne ludzi.

To orzeczenie jest precedensem, ponieważ nakazuje organom Inspekcji Ochrony Środowiska branie pod uwagę nie tylko przekroczenie dopuszczalnych norm substancji niebezpiecznych, ale także przeanalizowanie emisji substancji prawnie uregulowanych oraz dokonanie całościowej oceny wpływu uciążliwej instalacji (obiektu) na poziom życia mieszkańców i ich zdrowie psychiczne.

– Zrobiliśmy już bardzo dużo, by zmusić właścicieli garbarni do złagodzenia skutków ich działalności dla otoczenia. Przez jakiś czas było lepiej, teraz znów jest fatalnie, choć rzekomo ma to być chwilowe. Przykro mi, ale im nie wierzę. Dlatego zaproponuję mieszkańcom otoczenia garbarni, byśmy wspólnie wystąpili o taką zmianę przepisów prawnych, które by uniemożliwiały działalność tak fatalnie uciążliwą dla otoczenia. Powinni się tym zająć jak najszybciej legislatorzy na poziomie krajowym. Przedsiębiorcy muszą w końcu liczyć się z tym, że ludzie z ich sąsiedztwa chcą spokojnie i zdrowo żyć – podsumowuje prezydent Paweł Silbert.

Najnowsze

To Top