Polecamy

Miejskie fakty i mity. Rondo w Osiedlu Stałym v.2.0

fot. Andrzej Gontarz

Co jakiś czas powraca kwestia przyczyn przebudowania ronda w Osiedlu Stałym. Jak wyglądałaby sytuacja bez budowy w tym miejscu skrzyżowania? Czy miasto byłoby zakorkowane przez rondo? Z jakimi kosztami wiązało się przesunięcie wjazdu do centrum handlowego i jak wygląda ruch w tamtym miejscu?

Kontrowersje wokół tej inwestycji biorą się głównie z przekonania, że rondem jeździło się lepiej. Tak było, ale 8 lat temu. Od tego czasu ruch zwiększa się o kilka procent rocznie czyli dziś w tym miejscu przejeżdża około 20 proc. pojazdów więcej niż wtedy. A w godzinach szczytu już wtedy obserwowane były zatory i dochodziło tygodniowo czasem nawet do kilku kolizji (głównie niegroźnych – z powodu niskich prędkości – przy zmianie kierunku jazdy na tarczy ronda). Tu posłużmy się przykładem – część z mieszkańców zna sytuację w Rybniku lub Oświęcimiu – miastach, gdzie na głównych drogach przebudowano zwykłe skrzyżowania na ronda. Oba te miasta są dziś symbolami permanentnych korków, za które inżynierowie ruchu winią właśnie ronda i sugerują ich rozbiórkę.

Każde skrzyżowanie ma ściśle określoną pojemność – ilość pojazdów, które może przez nie przejechać w ciągu godziny. Po przekroczeniu pewnej liczby kolejki do skrzyżowania zaczynają narastać lawinowo. Ronda mają mniejszą pojemność niż skrzyżowania z sygnalizacją świetlną. Ronda są też zupełnie niesterowalne – niezależnie od pory dnia i natężenia każdy wlot ma tę samą pojemność. Sygnalizacja jest sterowalna – można w godzinach wzmożonego ruchu wydłużać czas pracy światła zielonego na wlotach, gdzie jest czasowo wzmożone natężenie ruchu. Przeciętnie można na skrzyżowaniu z sygnalizacją osiągnąć 20-30 proc. większe pojemności niż na rondzie. W przypadku ronda w Osiedlu Stałym inżynierowie transportu dokonali obliczeń, z których jasno wychodziło, że pozostawienie ronda pracującego na granicy przepustowości doprowadzi w ciągu kilku lat do całkowitego zadławienia możliwości jego przejazdu. I to bez żadnej możliwości naprawienia tego poza przebudową na skrzyżowanie z sygnalizacją. Drogi buduje się nie z perspektywą kilku, ale kilkudziesięciu lat. Zarządca drogi musi przewidywać co się stanie w przyszłości. Użytkownicy dróg natomiast często kierują się tym co było – przeszłością. W przeszłości to skrzyżowanie było wystarczające. W przeszłości. Podobnie jak w przeszłości wystarczały dwa podłączenia osiedla do głównej drogi. Gdyby pozostawić rondo, gmina stanęłaby przed koniecznością bardzo kosztownej inwestycji – przebudowy kilkusetmetrowego odcinka dwupasmówki z kilkunastoma podpięciami co kosztowałoby powyżej 20 milionów złotych.

Mieszkańcy mieli rację narzekając na skrzyżowanie Armii Krajowej z Katowicką. Projektanci nie docenili skali zaburzeń ruchu jakie wprowadzał zjazd do Carrefoura. Kierowcy mieli problem z organizacją ruchu co w godzinach szczytu powodowało problem z wjechaniem na skrzyżowanie od strony Dąbrowy Narodowej, nawet jeśli w kolejce stało zaledwie kilka pojazdów. Błędem była wydana w latach 90. zgoda na bezpośrednie podpięcie centrum handlowego do skrzyżowania – wówczas ronda. Projektant przebudowy drogi musiał respektować prawa nabyte przedsiębiorcy – mógł on zablokować uzyskanie pozwolenia na budowę dla obwodnicy Dąbrowy Narodowej. Po kilku latach miasto zdecydowało się kosztem kilkuset tysięcy złotych, pozyskanej dotacji z Budżetu Państwa przesunąć wjazd do centrum handlowego. Natychmiast uzdrowiło to sytuację na skrzyżowaniu. Wiele projektów drogowych w Jaworznie realizowanych jest etapowo – najpierw powstaje droga z tymczasowym skrzyżowaniem. Dopiero potem, w miarę możliwości pozyskania pieniędzy lub gdy znikają przeszkody związane z pozyskaniem gruntów budowane są docelowe ronda.

Skrzyżowania z sygnalizacją świetlną w naszym mieście będą jedynie w ciągu drogi krajowej nr 79. W pozostałych miejscach, wszędzie tam gdzie jest wystarczająco dużo miejsca buduje się ronda. Na żadnej z miejskich dróg nie grozi bowiem wyczerpanie przepustowości w ciągu najbliższych 30 lat. Niestety nie dotyczyło to skrzyżowania z Katowicką na DK79 dlatego tam ronda nie mogło być. Projektanci odrzucili taką możliwość już na wczesnym etapie koncepcji. Mamy nadzieję, że te wyjaśnienia są wystarczające. Rozumiemy tęsknotę za rondem – są jak wspomnienia starych, dobrych czasów, kiedy byliśmy młodzi, a ruch był mniejszy. Dziś to stare rondo byłoby przekleństwem. I trudno byłoby znaleźć usprawiedliwienie dla decydentów, że tego nie przewidzieli. Dziś łatwiej znieść tęskniące głosy niż żyć z wielkim korkiem jakie stanowiłoby codziennie to skrzyżowanie.

Najnowsze

To Top