Polecamy

Czy Jaworzno jest bogatym miastem?

fot. AndrzejGontarz.pl

W wielu rankingach zamożności gmin Jaworzno znajdziemy w górnym przedziale miast na prawach powiatu województwa śląskiego. Wśród samorządowców również panuje powszechna opinia, że Jaworzno może sobie pozwolić na więcej niż inni, bo je na to stać. Sam prezydent Paweł Silbert zdecydowanie ostrożniej podchodzi do zagadnienia zamożności naszej gminy, choć twierdzi też, iż mamy szansę znaleźć się już niedługo w faktycznej czołówce. Ważne jest natomiast to, że jeśli Jaworzno może cieszyć się umiarkowaną zasobnością, nie jest to dostatek płynący z kredytu.

 

„Wam jest łatwiej” – powiadają

Przez ostatnie kilkanaście lat Jaworzno zmieniło się niemal nie do poznania. Przybyło nam nowych dróg, obwodnic, odmienił się całkowicie wygląd centrum z nowym budynkiem Biblioteki i zmodernizowanym Rynkiem, powstały nowe miejsca do rekreacji i uprawiania sportu. Ten proces przebudowy i rozwijania infrastruktury miejskiej służącej mieszkańcom nadal postępuje. Do użytku oddawane są kolejne inwestycje. Jaworzno staje się coraz bardziej nowoczesnym miastem i pod względem infrastrukturalnym wcale nie odstaje od innych ośrodków miejskich województwa śląskiego, a wiele nawet wyprzedza.

Nowe inwestycje oczywiście sporo kosztują. Zważywszy na głębokie zmiany, które zaszły w naszym mieście przez te kilkanaście lat, można dojść do wniosku, że Jaworzno jest dosyć bogatym miastem.

– Na różnych spotkaniach często słyszę zdania: „Wam się udało”, „Wam jest łatwiej to realizować, bo jesteście bogatym miastem” – zdradza prezydent Paweł Silbert. – Nam się nie udało – w ogóle nie przepadam za słowem „udało”, my to wypracowaliśmy. Nie mam przeświadczenia, że Jaworzno jest jakoś szczególnie uprzywilejowane i cieszy się bogactwem, które sprawia, że na wszystko nas stać. Tak niestety nie jest. Wielokrotnie ze współpracownikami musimy dokonywać trudnych wyborów i określać zadania priorytetowe, aby budżet się bilansował po stronie przychodów i wydatków. A przy tym staramy się wykorzystywać w maksymalnym stopniu szanse, które tkwią w dotacjach i dofinansowaniach państwowych oraz unijnych.

Mimo, iż z perspektywy osoby, która odpowiedzialna jest za budżet Jaworzna, czyli prezydenta, trzeba „mierzyć zamiary podług sił”, a więc dostosowywać projekty do posiadanych środków, Jaworzno uchodzi powszechnie za miasto bogate i w rankingach trafia z reguły do pierwszej dziesiątki miast województwa.

– Tak nie było zawsze. Przypomnę, iż kiedy po raz pierwszy obejmowałem urząd prezydenta, a było to w 2002 roku, miasto borykało się z olbrzymimi problemami. Właśnie upadła większość zakładów przemysłowych, a bezrobocie sięgało 25 procent. Dochody własne miasta spadały, bo przecież ich najistotniejszym składnikiem są udziały w podatkach dochodowych przedsiębiorstw i pracujących mieszkańców – wspomina Paweł Silbert. – W tej dramatycznej sytuacji ratował nas sektor energetyczno-wydobywczy, którego najważniejsze zakłady pozostały w Jaworznie, dając mieszkańcom stabilne zatrudnienie i równie stabilne źródło dochodów podatkowych miastu. Ratowała nas również przedsiębiorczość samych jaworznian – zakładali własne firmy, starali się rozwijać działalność, byli aktywni w poszukiwaniu źródeł utrzymania. Przetrwaliśmy ten arcytrudny okres, a później można było już myśleć o rozwoju.

Dochody rosną

Dochody własne gminy to ta część budżetu po stronie przychodów, na które gmina ma największy wpływ. Składają się na nie podatki od nieruchomości, podatki od środków transportu, opłaty, dochody z majątku oraz udziały we wpływach z podatku dochodowego od zamieszkałych w gminie mieszkańców (PIT) i podatku dochodowego od firm posiadających w gminie siedzibę (CIT). Do dochodów własnych gminy nie są natomiast zaliczane subwencje państwowe (np. oświatowa), dotacje czy kredyty.

Pod względem wysokości dochodów własnych gminy przeliczonych na jednego mieszkańca, Jaworzno należy do czołówki w województwie. Co ważniejsze, ten współczynnik rósł przez ostatnie lata. W roku 2008 dochody własne naszego miasta per capita wynosiły 2.293 zł, a w roku 2017 sięgnęły już 3.269 zł. W przeciągu 10 lat wzrosły zatem o 43 procent.

Aktualnie pod względem dochodów gminy na mieszkańca Jaworzno zajmuje 6. miejsce spośród 19 miast na prawach powiatu w województwie śląskim i miejsce 13. wśród ogólnej liczby wszystkich 185 gmin województwa (listę otwiera Szczyrk, a Katowice są na drugim miejscu). Jesteśmy na niemal identycznym poziomie jak Bielsko-Biała.

– Ten sukcesywny wzrost dochodów własnych Jaworzna dowodzi przede wszystkim, iż nasze miasto ma potencjał rozwojowy i go wykorzystuje. Zawsze powtarzałem, że prawdziwym bogactwem gmin są ich mieszkańcy. To przedsiębiorczość mieszkańców napędza gospodarkę i generuje rozwój. Tak jest również w przypadku Jaworzna – komentuje prezydent Silbert. – To swoiste sprzężenie zwrotne. Im mieszkańcy więcej zarabiają, im więcej powstaje firm przynoszących zyski, tym większe dochody własne gminy z tytułu udziału w podatkach PIT i CIT. Im większe dochody gminy, tym więcej możemy zrealizować projektów, które czynią Jaworzno miastem lepszym do życia. A im miasto bardziej przyjazne i oferujące usługi komunalne na wysokim poziomie, tym więcej mieszkańców wiąże z nim swą przyszłość. Koło się zamyka.

Dochody Jaworzna mogłyby być nawet większe, gdyby władze miasta wykorzystywały dopuszczone prawem wyższe stawki podatkowe, tak jak dzieje się w innych gminach.

– Z rozmysłem ustalamy niższe stawki podatku od nieruchomości i od środków transportu, niż te które dopuszczają rozporządzenia Ministerstwa Finansów. Jak już wcześniej powiedziałem, największym bogactwem miasta są jego mieszkańcy. Stosujemy zatem 10-letnie zwolnienie od podatku od nieruchomości dla nowo powstających budynków mieszkalnych i niższe stawki podatkowe, aby Jaworzno było bardziej atrakcyjnym miejscem do osiedlania się i prowadzenia biznesu. Nawet kosztem nieco niższych wpływów do budżetu – wyjaśnia prezydent. – Musimy patrzeć w przyszłość i mieć na uwadze perspektywy rozwojowe. Przecież największe obecnie groźby dla wszystkich miast płyną z procesów demograficznych i migracyjnych. Staramy się im stawić czoła.

Czy grozi nam nadmierne zadłużenie?

O ile pod względem wysokości dochodów własnych na mieszkańca Jaworzno zajmuje szóste miejsce w czołówce miast na prawach powiatu w województwie śląskim, o tyle pod względem zadłużenia jest na siódmym miejscu od końca – wśród miast z najniższym planowanym na koniec 2018 roku długiem publicznym. Po tegorocznej emisji obligacji na kwotę 33 mln zł, dług naszego miasta wyniesie 165 mln zł. Dla porównania Chorzów (którego liczba ludności ledwie przekracza 100 tys.) planuje zadłużenie na poziomie prawie 248 mln zł, a dług Dąbrowy Górniczej (121 tys. mieszkańców) będzie wynosił 334 mln zł.

Pełna spłata zobowiązań kredytowych Jaworzna została rozpisana w Wieloletniej Prognozie Finansowej do roku 2029 – więc w ciągu 11 lat gmina bez większego wysiłku „wyzeruje” swoje zobowiązania. Tymczasem w aglomeracji z łatwością znajdziemy miasta, które spłaty wysokich kredytów mają rozpisane już do roku 2040, a nawet dalej. Mówimy o okresie 22-25 lat, czyli wręcz o następnym pokoleniu, które będzie spłacać aktualnie zaciągane zobowiązania finansowe. Tak jest np. w Sosnowcu (plan spłat do roku 2040), Chorzowie (do 2045), Bytomiu (do 2046) czy Zabrzu (do 2046).

Ze strony opozycji związanej z Platformą oraz od działaczy samej Platformy możemy usłyszeć zarzuty, że Jaworzno pod wodzą prezydenta Pawła Silberta zaciąga kredyty, aby realizować jego obietnice wyborcze. Mowa oczywiście o emisji obligacji na kwotę 33 mln zł. Ci sami politycy Platformy nie chcą zauważyć, że Sosnowiec rządzony przez Arkadiusza Chęcińskiego (PO) w bieżącym roku przewiduje zaciągnięcie kredytu w wysokości 56,7 mln zł (łączna suma zadłużenia pod koniec 2018 roku wyniesie 208 mln zł), Chorzów pod rządami Andrzeja Kotali (PO) zasili budżet kredytem w wysokości 45 mln (łączne zadłużenie sięgnie 248 mln zł), natomiast Rybnik pod wodzą Piotra Kuczery (PO) zaplanował na rok 2018 zaciągnięcie rekordowych zobowiązań kredytowych w wysokości 175 mln zł (dług Rybnika na koniec 2018 roku wyniesie według WPF 298 mln zł, a spłata zobowiązań potrwa do 2046 roku).

– Nie chcę komentować ani bezsensownych zarzutów w stosunku do mnie, ani polityki budżetowej innych miast. Ja odpowiadam za budżet Jaworzna. Odpowiadam zarówno przed jaworznianami, jak i przed organami kontrolnymi. Nigdy nam się nie zdarzyło, aby Regionalna Izba Obrachunkowa zakwestionowała nasze założenia budżetowe czy możliwość udźwignięcia obciążeń kredytowych. A przypomnę, że na przełomie roku to spotkało uchwałę budżetową i WPF Województwa Śląskiego – zwraca uwagę prezydent Paweł Silbert. – Z dużą ostrożnością i marginesem bezpieczeństwa spełniamy wszystkie restrykcyjne wskaźniki, które określają zdolność gminy do zaciągania zobowiązań i ich spłaty. Nie zaciągamy zobowiązań, bo to lubimy, ale wyłącznie po to i tylko w tak niezbędnym zakresie, by dysponować wkładem własnym do projektów realizowanych z dofinansowaniami unijnymi. Dzięki każdej złotówce ze sprzedaży obligacji, otrzymujemy, już bezzwrotnie, kilka złotych dofinansowania. Nie planujemy ponad możliwości i nie zaciągamy zobowiązań, które groziłyby destabilizacją budżetu w przyszłych latach.

Wykorzystać potencjał miasta

Bieżący rok rzeczywiście przynosi w większości miast aglomeracji falę nowych zobowiązań. Jaworzno jednak należy do grupy tych, które skorzystają z tego sposobu zwiększenia przychodów budżetowych w najmniejszym stopniu.

– To, że większość miast posiłkuje się w bieżącym roku kredytami czy przychodami z emisji obligacji wynika moim zdaniem nie z kalendarza wyborczego. Powodem jest fakt, że w obecnej perspektywie unijnej procedury związane z dofinansowaniami przebiegały po stronie dysponentów, mówiąc oględnie, w ślimaczym tempie. A teraz wszystkie samorządy, wreszcie po podpisaniu umów, musiały „ruszyć z kopyta” z inwestycjami, aby zdążyć je wykonać i rozliczyć w wymaganym terminie, bo inaczej pieniądze przepadną. Mamy więc wszędzie efekt kumulacji inwestycji w jednym czasie, kumulacji zaciągania zobowiązań oraz niebywały wzrost cen po stronie usługodawców – wyjaśnia prezydent Jaworzna.

Warto zwrócić przy okazji uwagę, jak kształtuje się poziom zadłużenia Jaworzna w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Na koniec 2018 roku wskaźnik ten wyniesie 1.787 zł. Porównajmy go z dochodami własnymi miasta w przeliczeniu na jednego mieszkańca – 3.269 zł. Dochody własne per capita są zatem niemal dwa razy większe niż zobowiązania. Pod tym względem Jaworzno podobne jest np. do Tychów lub Gliwic. Rzecz ma się odmiennie np. w Zabrzu i Żorach, gdzie zadłużenie przeliczone na „głowę” jest wyższe niż dochody własne tych miast per capita. Sam ten wskaźnik może świadczyć, że jaworznianie mogą spać spokojnie – żadna spirala zadłużenia nam nie grozi i gmina nie będzie spłacać długu przez kolejne ćwierćwiecze.

A co z odpowiedzią na nasze tytułowe pytanie? Czy Jaworzno jest bogatym miastem?

– Jaworzno należy obecnie do górnego przedziału miast umiarkowanie bogatych, ale z dużym potencjałem rozwojowym i możliwością awansu do ścisłej czołówki. Musimy postarać się ten potencjał tkwiący w mieście wykorzystać. Oczywiście nie będziemy drugimi Katowicami i chyba nikt by sobie nawet tego nie życzył. Ale możemy być dobrze położonym wśród zieleni, przytulnym ale jednocześnie nowoczesnym, zamożnym miastem, w którym dobrze się żyje i które zaspokaja potrzeby mieszkańców. Mam przeświadczenie, że jesteśmy na dobrej drodze i to już się ziszcza – podsumowuje prezydent Paweł Silbert.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top