Polecamy

Jazda pod prąd

Czy tak wyglądać mają przestrzenie na jaworznickich osiedlach?

Wszędzie tylko te rowery. W mediach regionalnych i ogólnopolskich w weekend „na tapecie” jaworznicka Velostrada. A przecież wybory za pasem. Taka Velostrada jako sukces obecnych władz Jaworzna – do tego odtrąbiony przez media o dużym zasięgu – „przykrywa” całkowicie i tak słabą kampanię kontrkandydata Silberta. Trudno przebić się z programem, gdy trzy tygodnie przed wyborami zewsząd wciska się Velostrada.

Co więc robi Paweł Bańkowski? Całkowicie ignoruje temat. Jakby zagadnienie w ogóle nie istniało. Bo Velostrada stanowi koronny dowód na miałkość tez Bańkowskiego o sposobie funkcjonowania samorządu za kadencji Silberta.

Kandydat PO nieustannie stara się dowieść, iż Silbert „nie słucha mieszkańców”. A przecież w badaniach ankietowych przeprowadzonych przy okazji sporządzania Studium transportowego wschodniej części aglomeracji górnośląskiej padło pytanie: „Za rozwojem jakiego typu komunikacji jesteś?” Miażdżąca większość jaworznickich respondentów postawiła na komunikacje publiczną i rozwój bezpiecznych dróg rowerowych. Efekt? Nowe elektryki w PKM Jaworzno, tani bilet roczny i droga rowerowa od Osiedla Stałego do Ciężkowic. Więc Silbert nie słucha opinii mieszkańców?

A tak, zapomnieliśmy – Paweł Bańkowski nie wierzy zbytnio w badania opinii publicznej. Nie chciał uwierzyć na podstawie tego typu badań, że większość jaworznian nie chce do Metropolii, bo przecież jego o zdanie nikt nie zapytał.

Przy okazji Velostrady upada również odwieczny zarzut o braku konsultacji społecznych i braku partycypacji mieszkańców w podejmowaniu decyzji w mieście. Velostradę wymyślili sami rowerzyści, sporządzili jej wstępną koncepcję i sami rozrysowali na mapie. To nie prezydent kreślił po planach flamastrem, on zatwierdził do wykonania to, co zaproponowali mieszkańcy.

Velostrada jest więc wyjątkowo niewygodnym tematem dla kandydata PO na prezydenta – Pawła Bańkowskiego. Programowo musi ją przemilczeć. Krytykować mu nie wypada, bo to był pomysł mieszkańców i zbyt wiele środowisk w całej Polsce go bardzo wysoko ocenia. Pochwalić nie może – z samego założenia.

Jak reaguje kandydat PO Paweł Bańkowski w apogeum szału na Velostradę? W dzień jej otwarcia, kiedy do Jaworzna przyjechały dziesiątki ludzi z całego regionu (a nawet dalszych zakątków kraju), by przejechać się po jedynej takiej drodze w Polsce? Kandydat PO publikuje w internecie swój spot wyborczy o potrzebie budowy parkingów na osiedlach, także parkingów wielopoziomowych. Idzie absolutnie pod prąd przemian, które zachodzą w europejskich miastach uznawanych za najlepsze do życia. Proponuje nam ślepą uliczkę, w której w latach 70-tych ugrzęzła Europa i Stany Zjednoczone, zapychając centra miast i osiedla samochodami i parkingami.

„Za kilka lat w jednej rodzinie może być już nie jeden samochód, ale dwa lub nawet trzy. To zresztą już się dzieje. (…)Trzeba wreszcie ruszyć z miejsca i zacząć budować nowe parkingi, w tym wielopoziomowe, żeby udrożnić drogi osiedlowe. Pojazdów niestety będzie przybywać, a zadaniem nowego samorządu musi być pomoc również w tym zakresie” – pisze Paweł Bańkowski i zapowiada „parkingową rewolucję”.

Cóż za wyczucie momentu! Miasto oddaje do użytku Velostradę, która w połączeniu z przyszłorocznym systemem roweru miejskiego i komunikacją publiczną ma za zadanie zachęcić mieszkańców do zrezygnowania z samochodu, a Paweł Bańkowski pisze, że samochodów będzie przybywać i „samorząd musi być pomocą również w tym zakresie”.

Czyli zamiast promować alternatywne do samochodu metody poruszania się po mieście (autobus, rower, pieszo), jak czyni to zdecydowana większość miast Europy Zachodniej, samorząd Jaworzna ma zachęcać do posiadania 2-3 samochodów na rodzinę. Czy dobrze rozumiemy? A dlaczego tylko trzech? Budujmy może parkingi tak wielkie, żeby rodzina miała gdzie zaparkować i pięć samochodów. Gdzie jest kres tego szaleństwa, kiedy należy powiedzieć „dość”? Wtedy gdy samochodów będzie więcej niż ludzi?

Teraz trochę matematyki. Na Podwalu mieszka około 10 tys. osób, czyli około 3 tys. rodzin. Przy trzech samochodach w rodzinie, potrzebujemy 9 tys. miejsc parkingowych. Zgodnie z przepisami stanowisko postojowe dla samochodów osobowych powinno mieć wymiary 2,5×5 m, co daje nam 12,5 m kw. Czyli na 9 tys. samochodów wymagane będzie 11,25 ha. Cała powierzchnia Podwala wynosi 62 ha, z czego pod zabudową znajduje się już 40 ha. W takim razie pozostaje budować parkingi chyba tylko na placach zabaw, boiskach przyszkolnych albo… zalać asfaltem cmentarz. A może „nowy samorząd” faktycznie postawi parkingi wielopoziomowe wyższe od bloków mieszkalnych?

Jedna kwestia – to zagadnienie pieniędzy i spójnej strategii rozwojowej miasta, bo nie po to inwestuje się miliony w transport publiczny i infrastrukturę rowerową, żeby później zachęcać do posiadania kilku samochodów. Druga – to przestrzeń, która nie jest jak guma w majtkach i żaden kandydat, nawet ten z PO, nie potrafi jej naciągnąć.

Czy mieszkańcy osiedli woleliby betonową pustynię parkingów, zamiast zieleni między blokami i placów zabaw? Śmiemy wątpić. W dotychczasowych edycjach Jaworznickiego Budżetu Obywatelskiego mieszkańcy stawiali zdecydowanie na osiedlową infrastrukturę rekreacyjną. Projekty dotyczące budowy parkingów pojawiały się sporadycznie i nie zdobywały zbyt szerokiego poparcia. A przecież „Jaworzno jest dla ludzi” i mieszkańcy wiedzą najlepiej czego potrzebują.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top