Zdrowie

Jaworznicka policjantka ratuje życie mężczyzny z Włoch

Tym razem to nie brawurowa akcja policyjna. Tym razem to indywidualny gest serca policjantki z Komendy Miejskiej Policji w Jaworznie – aspirant Katarzyny Kępki. Pani Kasia w środę (10 października) oddała komórki macierzyste szpiku kostnego dla cierpiącego na białaczkę biorcy z Włoch. W ciągu 72 godzin miał nastąpić przeszczep szpiku, który uratuje życie chorego.

Pani aspirant Katarzyna Kępka zarejestrowała się jako potencjalny dawca szpiku kostnego w fundacji DKMS w sierpniu 2017 roku. Łącznie we wszystkich bazach DKMS na świecie jest zarejestrowanych ponad 30 mln potencjalnych dawców (w Polsce 1 mln) i 70.000 pacjentów. Prawdopodobieństwo znalezienia dawcy szpiku, który musi być „bliźniakiem genetycznym” biorcy wynosi około 1 do 20.000, w niektórych przypadkach nawet mniej.

– Dokładnie po roku od zarejestrowania w bazie, czyli w sierpniu bieżącego roku, dotarła do mnie wiadomość, że znaleziono biorcę, którego zgodność tkankowa z moją wynosi 100%. Mój „bliźniak genetyczny”, to chory na białaczkę mężczyzna z Włoch – mówi Katarzyna Kępka. – To niesamowite! Niektórzy dawcy czekają po 15 lat, żeby móc pomóc choremu. Ja dostałam szansę uratowania życia innemu człowiekowi zaledwie po roku.

Pobranie komórek macierzystych z krwi Pani Kasi odbyło się w środę (10 października). Poprzedziła je jednak specjalistyczna procedura.

– Od połowy sierpnia przechodziłam już kompleksowe badania. Później musiałam przyjmować leki pobudzające produkcję komórek macierzystych. Pacjent we Włoszech zaś w tym czasie przechodził terapię immunosupresyjną, aby jego organizm nie odrzucił przeszczepionego szpiku. Wszystko musiało być doskonale skoordynowane w czasie, ponieważ od momentu pobrania komórek macierzystych do momentu przeszczepu nie może upłynąć więcej niż 72 godziny – wyjaśnia asp. Katarzyna Kępka.

Samo pobranie od Pani Kasi komórek macierzystych odbyło się w środę w krakowskiej klinice.

– To zupełnie bezbolesna procedura, choć czasochłonna. Komórki pobiera się z krwi obwodowej. To dwa wkłucia w żyły na rękach i ponad cztery godziny leżenia na fotelu, kiedy krew jest przetaczana – opisuje procedurę Pani Kasia. – Teraz czuję się nieco osłabiona, ale to nic strasznego. Objawy porównywalne z przeziębieniem.

Pani Kasia najprawdopodobniej nie spotka nigdy swojego „bliźniaka genetycznego”. We Włoszech rygorystycznie przestrzegany jest zakaz ujawniania danych dawców i biorców.

– Byłoby miło spotkać mojego „bliźniaka genetycznego”. Nie to jest jednak najważniejsze. Jestem niesamowicie szczęśliwa, że udało mi się uratować życie choremu człowiekowi. To jest uczucie niewyrażalne słowami! Mam ogromną nadzieję, że przeszczep się przyjmie. Zachęcam wszystkich do rejestracji w bazach dawców szpiku kostnego. Mój przykład dowodzi, że ktoś gdzieś na świecie czeka z nadzieją, a my możemy mu dać szansę na normalne życie – mówi wzruszona Katarzyna Kępka.

Pani Kasiu, życzymy zdrowia Pani i Pani „bliźniakowi genetycznemu” z Włoch.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top