Polityka

Kogo wypada rozliczać?

Kuriozalna sytuacja w Ciężkowicach przed wyborami. Niewielka grupa mieszkańców usiłuje rozliczyć z działalności kandydata na radnego, który pierwszy raz startuje w wyborach. Natomiast nikt nie zadaje sobie trudu, aby dokonać rozliczenia dotychczasowego radnego z Ciężkowic, który zasiada w Radzie Miejskiej od 20 lat. Pod pretekstem troski o bezpieczeństwo na ul. Ciężkowickiej napędza się polityczny spór. Przypomina się sytuacja sprzed czterech lat, kiedy przed wyborami Janusz Ciołczyk mobilizował mieszkańców do obrony klubu LKS Ciężkowianka, który rzekomo miasto chciało zlikwidować.

 

Kiedyś LKS Ciężkowianka…

To już chyba ciężkowicka tradycja przedwyborcza – musi dojść do próby dzielenia mieszkańców i mobilizowania na tle politycznej awantury wyborców. Przed czterema laty mieliśmy „sprawę” LKS Ciężkowianka. Osoby z nim związane rozdmuchały fałszywe pogłoski, że miejskie władze chcą klub zlikwidować. Zaraz potem puszczono w obieg petycję, którą w obronie klubu podpisywali mieszkańcy. Sytuacja szybko eskalowała. Władze miasta przedstawiono jako śmiertelnego wroga, a Janusza Ciołczyka (radnego i prezesa LKS-u) jako wręcz herosa, który broni klubu i mieszkańców.

A prawda była taka, że miejskie władze chciały wreszcie uregulować prawnie kwestie korzystania przez Ciężkowiankę z boiska i budynku klubowego. Wcześniejszy sposób użytkowania zwłaszcza budynku nosił znamiona patologii. Ciężkowianka część pomieszczeń w obiekcie odnajmowała bowiem Miejskiemu Centrum Kultury i Sportu (choć budynek należy w całości do gminy). Innymi słowy, część miejskiego budynku była za wysoką opłatą wynajmowana przez MCKiS (instytucję miejską) na potrzeby działalności klubu środowiskowego „Wega”, a czynsz dzierżawny trafiał do LKS Ciężkowianka (choć klub nie był właścicielem).

Władze miejskie zaproponowały wówczas klubowi sportowemu jako jedno z rozwiązań nawet zakup całego kompleksu boiska wraz z budynkiem za symboliczny 1% wartości, czyli 10.640 zł. Zadeklarowały także wsparcie w przeprowadzeniu publicznej kwesty wśród mieszkańców, gdyby lokalny klub nie dysponował takimi środkami finansowymi. Propozycja trafiła w próżnię – LKS nie zdecydował się przejąć terenów i pozostały one własnością gminy.

…po drodze Balamara…

Teraz ofiarą ataku stał się Mirosław Pieczara – prezes stowarzyszenia Mieszkańcy dla Ciężkowic, kiedy okazało się, że kandyduje w Ciężkowicach do Rady Miejskiej. Znalazła się bowiem grupa osób, która usiłuje rozliczyć go z dotychczasowej działalności i próbuje umniejszyć rolę stowarzyszenia.

Jedna z użytkowniczek portalu społecznościowego nazywa stowarzyszenie „tworem”, który jest wykorzystywany, żeby zdyskredytować obecnego radnego Janusza Ciołczyka. Warto może przypomnieć, że stowarzyszenie Mieszkańcy dla Ciężkowic jest regularną organizacją społeczną, która została zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym, a nie „tworem”.

Została zarejestrowana w gorącym okresie, gdy australijska spółka Balamara nosiła się z zamiarami budowy kopalni w ciężkowickim lesie niedaleko Rezerwatu Doliny Żabnika. Mieszkańcy zarejestrowali stowarzyszenie, aby zyskać osobowość prawną i stanowić stronę w procedurach toczących się w sprawie kopalni w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Tylko w ten sposób mieszkańcy Ciężkowic mogli skutecznie bronić swej dzielnicy przed planami budowy kopalni. I to się stowarzyszeniu udało.

Społeczność Ciężkowic musiała wziąć sprawy w swoje ręce, ponieważ niestety nie mogła liczyć na konkretne wsparcie ze strony radnego Janusza Ciołczyka. Ciołczyk, mimo ciężkowickiego „pospolitego ruszenia” przeciwko Balamarze, nigdy jasno nie przedstawił swego stanowiska w kwestii powstania kopalni w kompleksie leśnym Kolawicy i obaw o degradację środowiska w dzielnicy. Ale w tamtym okresie australijska spółka sponsorowała przedsięwzięcia organizowane przez LKS Ciężkowianka (którego prezesem jest Janusz Ciołczyk), a podczas imprez wolontariusze nakłaniani byli do noszenia koszulek reklamowych z logo Balamary.

– Efektem ponad dwuletniej pracy wszystkich członków Stowarzyszenia była między innymi poprawa bezpieczeństwa w Ciężkowicach. Co skutkowało budową dodatkowych miejsc parkingowych przy SP18, oznakowaniem poziomym oraz pionowym wielu skrzyżowań i ulic np. Ciężkowickiej i ks. Mroczka, zmianą organizacji ruchu. Udało nam się wymóc zabezpieczenie budynku Dworca PKP w Ciężkowicach, czego efektem były wykonane najpilniejsze prace konserwacyjne oraz montaż tablic ostrzegawczych. Montaż brakującego oświetlenia przy najdalej oddalonych domach ul. Ludowej czy na ul. Drozdowej, wykonanie nakładek asfaltowych na kilku drogach gruntowych oraz interwencja w sprawie udrożnienia i wyczyszczenia potoku Łuźnik – wylicza Krzysztof Żurek, wiceprezes stowarzyszenia Mieszkańcy dla Ciężkowic. – Nazywanie nas „tworem” jest niesprawiedliwe i obraźliwe.

…dzisiaj ulica Ciężkowicka

Przed wyborami znowu rwetes w Ciężkowicach. Kolejna petycja – tym razem w sprawie przebudowy i poprawy bezpieczeństwa na ul. Ciężkowickiej. Autorzy odezwy wściekle zaatakowali Mirosława Pieczarę za to, że petycji nie podpisał.

– Odkąd powstało stowarzyszenie cały czas rozmawiamy o bezpieczeństwie na drogach, w tym także o ul. Ciężkowickiej. Nie wyłącznie na tej ulicy, ale w całych Ciężkowicach i coś już osiągnęliśmy. Do tej pory nikt o to nie dbał – zwraca uwagę Mirosław Pieczara, prezes stowarzyszenia Mieszkańcy dla Ciężkowic. – Chcę podkreślić, że autorzy petycji zwracają się o remont ul. Ciężkowickiej na odcinku od Wilkoszyna do skrzyżowania z ul. Budowlaną. A przecież Ciężkowicka ciągnie się dalej w głąb dzielnicy. Tam też mieszkają ludzie, tam również bywa niebezpiecznie i tam też są Ciężkowice, nie tylko do torów. Staram się rozmawiać ze wszystkimi mieszkańcami. Także tymi, którzy mnie atakują, bo celem stowarzyszenia jest doprowadzenie do poprawy infrastruktury w całej dzielnicy. Musimy więc rozmawiać i dochodzić do porozumienia.

Warto tu przypomnieć, że PKP PLK planuje w ciągu ul. Ciężkowickiej (na wysokości skrzyżowania z Bartniczą i Drozdową) budowę ronda, gdzie miałby się rozpoczynać wiadukt nad linią kolejową. Przebudowa ulicy i przyszła organizacja ruchu powinna zatem uwzględniać także projekt kolejowy i być z nim skoordynowana.

Całkowicie kuriozalne jest rozliczanie kandydata na radnego z dotychczasowej działalności w sytuacji, gdy kandyduje pierwszy raz do Rady Miasta i nie miał jeszcze okazji realizować swojego programu wyborczego. Nie rozlicza się z efektów pracy natomiast radnego Ciołczyka, który od 20 lat piastuje swoją funkcję. Zresztą byłoby chyba trudno, ponieważ nie przypominamy sobie, by Ciołczyk przedstawiał konkretny program, co chce zrealizować w dzielnicy w trakcie swych kolejnych kadencji.

A może warto po prostu przejść się po Ciężkowicach i porównać, co zmieniało się przez 20 lat, a jakie zmiany zaszły w ostatnich dwóch latach, kiedy w dzielnicy zaczęło działać stowarzyszenie mieszkańców?

2 komentarze

2 Comments

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top