Polecamy

My, mieszkańcy małopolskich miast… – felieton Tomasza Pstruchy

Mapa 1841 przedsięwzięć zrealizowanych w województwie śląskim w latach 1998-2014. Żadne nie zostało zrealizowane w Jaworznie!

– O tym jak ważne jest czyste powietrze nie muszę mówić chyba w żadnym mieście w Małopolsce. Sama jestem z Krakowa, wiem zatem doskonale jak groźne są wysokie stężenia pyłów zawieszonych – powiedziała w Jaworznie minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz. – Rząd proponuje pakiet ustaw i programów, które w ciągu najbliższych lat pozwolą nam odetchnąć realnie lepszej jakości powietrzem w miastach takich jak Jaworzno, Kraków, Myślenice oraz pozostałych – dodała. A mnie bardzo cieszy fakt, że pochodząca z Krakowa minister rządu pamięta, iż Jaworzno, leżąc w granicach województwa śląskiego, pozostaje częścią Małopolski Zachodniej.

Minister Emilewicz wypowiedziała podczas swej konferencji wiele ciepłych słów pod adresem Jaworzna, przedstawiając nasze miasto jako lidera technologii elektromobilnych. Pierwsze miasto Polski, w którym regularne linie zaczął obsługiwać autobus elektryczny. Najprawdopodobniej pierwsze polskie miasto, w którym już wkrótce cały tabor autobusowy będzie się składał wyłącznie z „elektryków”. Te wypowiedzi Jadwigi Emilewicz obiegły w ubiegły piątek wszystkie krajowe media. Ale moją uwagę przykuło dodatkowo potraktowanie Jaworzna jako miasta rdzennie małopolskiego – obok Krakowa czy Myślenic.

Pomyłka? Nie sądzę. Minister Emilewicz przyjechała do Jaworzna wprost z innego miasta Małopolski Zachodniej – Oświęcimia, gdzie uczestniczyła w konferencji dla przedsiębiorców „Prawo do Przedsiębiorczości”. W sensie historycznym i kulturowym poruszała się w granicach jednego regionu. Regionu, z którego „wykrojono” Jaworzno i „przylepiono” do województwa katowickiego w roku 1975 całkowicie wbrew historii i tradycji.

Warto dodać, że reforma administracyjna z 1975 roku nie miała żadnych innych podstaw poza logiką utrzymania władzy przez Gierka w obliczu walki między klikami w PZPR. Przede wszystkim zaś ograniczeniem wpływów Franciszka Szlachcica i jego frakcji w partyjnej egzekutywie (nota bene Szlachcic urodził się w Byczynie). A także rosnącego w siłę Józefa Klasy (I sekretarza krakowskiego KW PZPR) – stąd praktycznie „rozbiór” województwa krakowskiego. Niestety w roku 1999, kiedy była szansa odwrócić w Jaworznie te niefortunne zmiany z okresu realnego socjalizmu i powrócić do małopolskiej macierzy, jaworzniccy radni wraz z prezydentem Marianem Tarabułą (od 1972 roku w PZPR, a w latach 80-tych wiceprzewodniczący Miejskiej Rady Narodowej) zdecydowali inaczej.

Czy to ważne w jakim jesteśmy województwie? – zapytacie. Hmmm… wydaje mi się, że dla wielu z nas – mieszkańców Jaworzna – ma to znaczenie. Być może to sentyment i potrzeba pielęgnowania tożsamości kulturowej – naszej małopolskiej tradycji. Kiedy spoglądam na krakowski gorset mojej prababci (jeszcze przedwojenny), późniejszy gorset mojej babci i kolejny mojej mamy – nie mam żadnych wątpliwości. Można różne linie rysować na mapach, ale historii i tradycji nie da się wymazać.

Być może to także świadomość jak niewiele zawdzięczaliśmy przez ostatnie kilkanaście lat władzom samorządowym województwa śląskiego. Mimo, iż marszałkami było w tym okresie dwóch jaworznian (Bogusław Śmigielski i Wojciech Saługa), jakoś trudno wskazać inwestycje wojewódzkie w naszym mieście. Niegdyś obrazowała to intrygująca mapa, która dowodziła, że przez 16 lat (od 1998 do 2014 roku) na 1.841 inwestycji zrealizowanych lub dofinansowanych z budżetu samorządu wojewódzkiego ani jedna nie była ulokowana w Jaworznie. Aby miasto mogło się rozwijać musieliśmy sobie radzić sami lub z pomocą Unii Europejskiej. A obecnie bardziej możemy liczyć na pomoc rządu (np. dofinansowania do szpitala, zakupu autobusów elektrycznych czy modernizacji dróg) niż na wsparcie ze strony województwa (choćby niedawny przykład DTŚ Wschód).

Teraz jeszcze doszła do tego metropolia, która moim zdaniem jest strukturą mocno dysfunkcjonalną i w obecnej postaci nie rokującą wielu nadziei na rozwiązywanie problemów śląskich miast. Właśnie – śląskich miast, co należy podkreślić. Przed rokiem jeden z felietonistów „Dziennika Zachodniego”, w kontekście powstającej metropolii określił Jaworzno mianem „małopolskiego miasteczka”, leżącego za Przemszą.

Ja paradoksalnie wcale nie obrażam się za to określenie. Wręcz przeciwnie – odczuwam dumę, że jestem mieszkańcem „małopolskiego miasteczka”, które doskonale sobie radzi bez pomocy samorządu województwa śląskiego i bez podporządkowywania się metropolii. Wewnętrznie natomiast buntuję się, gdy słyszę lub czytam o „śląskim Jaworznie”. Obawiam się też ludzi, którzy twierdzą, że nasze miasto powinno wejść do metropolii. Za bardzo przypominają mi się podobne argumenty z 1999 roku o świetlanej przyszłości w „mlekiem i miodem płynącym” województwie śląskim i dalszym rozwoju jaworznickiego przemysłu (a zaraz potem przystąpiono do likwidacji naszych kopalń).

Uważam, że nasze poczucie dumy z bycia jaworznianami powinno być oparte nie tylko na współczesnych osiągnięciach Jaworzna, ale przede wszystkim na tradycji zakorzenionej w małopolskiej tożsamości. To jest nasza historia – długa sztafeta pokoleń naszych przodków, którzy nie mieli wątpliwości kim są, nawet w dramatycznych okolicznościach zaborów czy wojny. Wiedzieli gdzie tkwią ich korzenie i kultywowali rodzime tradycje.

Niewiele osób wie, iż Jaworzno słynęło i nadal słynie w całej Małopolsce z najpiękniej haftowanych gorsetów, a brzuślaki ciężkowickie (długie, haftowane męskie kamizele) były zupełnym ewenementem w całym regionie. Właśnie w jaworznickiej odmianie stroju krakowskiego występują najlepsze zespoły folklorystyczne amerykańskiej Polonii reprezentując nasz kraj. Krakowskie gorsety haftowane współcześnie przez grupę jaworznianek skupionych wokół Muzeum Miasta Jaworzna robią olbrzymią furorę i rozchodzą się „na pniu” w Krakowie. Bo my jesteśmy niezaprzeczalną częścią Ziemi Krakowskiej i to stanowi o genius loci naszego miasta – Małopolska jest naszą „małą ojczyzną”.

Dlatego z radością przyjmuję słowa minister Jadwigi Emilewicz. My, mieszkańcy małopolskich miast, mamy wspólną historię i kulturową tożsamość. Tylko ta granica województw trochę uwiera…

Najnowsze

To Top