Polityka

Nauczyciele potrzebni… politykom PO od czasu do czasu

Paweł Bańkowski (PO) jako szef koalicji PO-WdJ-SdJ. Nauczyciele czekali trzy dni w niepewności jutra

Dzień Nauczyciela przynosi niekiedy dosyć gorzkie przemyślenia. Wśród wiązanek kwiatów, uśmiechów i życzeń dla nauczycieli można zastanowić się nad szczerością intencji niektórych przedstawicieli partii politycznych. Niestety wydaje się, że niektórym z nich nauczyciele bywają potrzebni jedynie od czasu do czasu. Najczęściej w okresie wyborczym. 

 

Szczere życzenia czy ulotka wyborcza?

Kandydat PO na prezydenta Paweł Bańkowski przesłał do pracowników jaworznickiej oświaty okolicznościowy list z życzeniami z okazji Dnia Edukacji Narodowej. List opatrzony nie tylko podpisem kandydata, ale również dopiskiem o sfinansowaniu przez Komitet Wyborczy Platformy i Nowoczesnej (Koalicji Obywatelskiej). Tego typu dopisek jest w kampanii wymagany prawem na wszystkich materiałach wyborczych. Wniosek jeden – list do nauczycieli jest jednym z elementów kampanii wyborczej Pawła Bańkowskiego. Czytamy w nim:

„Pracownicy szkół obawiają się o swoje miejsca pracy, nie są zadowoleni z zarobków, które są za niskie. Często, aby zarobić na utrzymanie rodziny, muszą Państwo pracować w kilku placówkach” – pisze kandydat w liście życzeniowo-wyborczym, po czym w swoim stylu wylicza jak zamierza nauczycielom przychylić nieba. Szczególnie intrygujący jest fragment, w którym Paweł Bańkowski obiecuje: „Zwiększymy wynagrodzenia nauczycieli, w tym dodatek motywacyjny i dodatek dla wychowawców oraz płace administracji. Wszystkie dni pracy, w tym rozpoczęcie i zakończenie roku szkolnego, oraz zajęcia dydaktyczno-wychowawcze i kółka będą opłacane przez miasto.”

Te zapowiedzi znalazły się nie tylko w liście do nauczycieli, ale również w oficjalnym programie wyborczym Pawła Bańkowskiego. Wspaniała i świetlana przyszłość przed jaworznicką oświatą i jej pracownikami?

Zderzenie z rzeczywistością

Nauczyciele z pewnością znają też inną twarz Pawła Bańkowskiego. Nie tę uśmiechniętą z plakatów wyborczych z ustami pełnymi obietnic. Ale tę bardziej zaciętą i nieprzejednaną z października 2013 roku, kiedy Paweł Bańkowski, będąc Przewodniczącym Rady Miejskiej, stał na czele lokalnej koalicji PO-WdJ-SdJ.

Paweł Bańkowski wraz ze skupionymi wokół niego radnymi wywołał z końcem października 2013 roku jeden z największych kryzysów w jaworznickiej oświacie. Ich decyzja o odrzuceniu zmian w budżecie, które przedstawiły władze miasta, skutkować mogła brakiem wypłat dla blisko 2.000 pracowników oświaty w naszym mieście! Nauczyciele tkwili w zawieszeniu i niepewności przez trzy dni czy będą mieli pieniądze na chleb.

Dramatycznych pytań nauczycieli wówczas nie brakowało. – Państwo tu dostaniecie wypłaty. Jestem przekonana, że dostaniecie także pieniądze za sesje, na których jesteście. A ja jako nauczyciel nie dostanę swojej pensji? Mój staż pracy i mój ogrom pracy, który dałam ucząc tyle pokoleń chyba zasługuje na to żebym pensję normalną dostała – pytała jedna z jaworznickich nauczycielek, kiedy 29 października 2013 roku radni PO, WdJ i SdJ odrzucili poprawkę do budżetu miasta, która miała zapewnić środki na wypłaty wynagrodzeń pracowników szkół w kolejnym miesiącu.

– Cóż takiego się zdarzyło, że Państwo radni przeciwko nam się obróciliście? Ja liczę, że Pan przewodniczący [Bańkowski – dop. red.] jakąś decyzję podejmie, taką z którą my wyjdziemy dzisiaj do nauczycieli, bo my rano staniemy oko w oko z pracownikami szkół. Ja o świcie stanę w drzwiach szkoły i będę musiała informację podać. Nie wierzę, że taką, która jeszcze w tej chwili obowiązuje – apelowała jedna z dyrektorek.

Dzisiaj Paweł Bańkowski, będąc kandydatem na prezydenta, deklaruje już zgoła inne podejście. „Nie dam sobie wmówić, że nauczyciele pracują tylko kilka godzin dziennie, a potem mają wolne. To jest ciężki kawałek chleba. (…)Nie rozumiem, jak można tej pracy nie doceniać. Ja doceniam i chcę walczyć o lepszy byt dla naszych pedagogów”.

Ale w październiku 2013 to nauczyciele walczyli o swoje pensje gromadząc się licznie na dwóch sesjach (29 października i nadzwyczajnej 31 października). Na tej drugiej przewodniczący rady Paweł Bańkowski i jego ekipa odmówili nauczycielom prawa głosu. Sam Bańkowski uznał, że nie ma potrzeby nawet odczytywać oficjalnych stanowisk Związku Nauczycielstwa Polskiego, „Solidarności” Oświatowej i apelu dyrektorów jaworznickich szkół.

Co więcej, ktoś złożył donos w kuratorium, że nauczycieli walczących o swoje wypłaty nie ma w szkołach i prosił o kontrolę placówek. Tak doceniono wtedy pracę pedagogów i takimi metodami walczono o ich lepszy byt. Wychodzących z sali obrad radnych PO, WdJ i SdJ żegnały gwizdy zgromadzonych pracowników oświaty.

„Białoruska demokracja”

Wśród aktualnych kandydatów z list Koalicji Obywatelskiej nadal znajdziemy tych, którzy 29 października 2013 roku głosowali przeciw przeznaczeniu części środków „zarezerwowanych” dla MPWiK (MPWiK wówczas tych pieniędzy nie potrzebował) na zabezpieczenie wypłat dla pracowników oświaty (bo subwencja państwowa ja zwykle była zbyt mała na pokrycie wszystkich kosztów działalności szkół). Przeciw głosowała np. Renata Chmielewska (obecnie pracownik Regionalnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli WOM!), Janusz Ciołczyk, Grzegorz Piętak i Grzegorz Przybyłka. Oraz oczywiście ówczesny przewodniczący rady Paweł Bańkowski.

– Pieniądze na Państwa wypłaty są zabezpieczone. Są na rachunku gminy. Tylko potrzebna jest polityczna wola. A jakaś duża większość, w złej wierze tej politycznej woli nie objawia, aby dać te pieniądze nauczycielom. To jest po prostu niegodna zagrywka – informował nauczycieli prezydent Silbert.

Radni PO, WdJ i SdJ ostatecznie zorientowali się, że przekroczyli bardzo niebezpieczną granicę. Na sesji nadzwyczajnej 31 października w końcu przegłosowali zmiany, które zapewniły pracownikom szkół wypłaty – w nieco zmienionej postaci niż zaproponował to prezydent.

– Odbieram to tak, jak próbę zastraszenia nauczycieli – „będziecie grzeczni, to dostaniecie; nie będziecie grzeczni, to też dostaniecie ale będziecie się wstydzić”. I to dzisiaj zrobili radni w stosunku do nas. Powiem jeszcze jedno – dwukrotnie interweniowałam i stawiałam pytanie, skąd dopływają do kuratorium informacje, że dyrektorów nie ma w szkołach? Tak próbuje się z nami walczyć! Nie wiem, czy potrafię znaleźć właściwe słowa, by to określić – komentowała sytuację nieodżałowana prezes ZNP Henryka Stachańczyk.

Jeszcze jeden istotny element. Była to chyba jedyna w historii Jaworzna sesja, kiedy przewodniczący rady – Paweł Bańkowski – poparł swym autorytetem (i głosem) wniosek o „nieprowadzenie dyskusji w trakcie obrad”. Radni nie mieli prawa wyrażać swej opinii na temat głosowanych uchwał, wcześniej to prawo odebrano zgromadzonym nauczycielom. Radni PO, WdJ i SdJ obawiali się, że usłyszą gorzkie i prawdziwe słowa na temat własnych poczynań, więc uniemożliwili dyskusję. „Białoruska demokracja”, jak skwitowała radna Ewa Zuber. A przecież Paweł Bańkowski „lubi ludzi” i pragnie z nimi rozmawiać – tak przynajmniej twierdzi podczas kampanii wyborczej.

Racjonalizatorzy z PO

W roku 2012 i 2013, kiedy większość w radzie była po stronie PO, WdJ i SdJ wciąż powracał temat wydatków miasta i potrzeby obniżania kosztów. W wielu sferach działalności.

– Nie składałem wniosku o zamykanie żadnej placówki edukacyjnej, czy to przedszkola czy to szkoły. Wyraźnie powiedziałem, że trzeba podjąć działania racjonalizatorskie w zakresie wydatkowania środków publicznych. (…)Zwróciłem uwagę na potrzebę racjonalizacji wydatków w oświacie – mówił na przykład enigmatycznie radny PO Krzysztof Dzierwa.

Wkrótce wszyscy mogliśmy się przekonać co oznacza słowo „racjonalizacja” w języku członków PO. Krzysztof Dzierwa i Grzegorz Piętak (obaj z PO) oraz Paweł Kaczmarczyk (SLD) przekonywali w styczniu 2014 roku Skarbnik Miasta (doprowadzając ją do płaczu), że należy „racjonalizować” wydatki urzędu przez redukcję etatów.

– Albo można zmniejszyć zatrudnienie, albo zmniejszyć warunki płacy – proponował „racjonalizatorskie” posunięcia Dzierwa. – Ja zredukowałem zatrudnienie o 5% co się przekładało z 1.200 etatów na minus 60 etatów – wskazywał swoje osiągnięcia w tym zakresie ówczesny (i obecny) sekretarz Województwa Śląskiego.

Jak nauczyciele wcześniej o swoje pensje, tak urzędnicy zaczęli drżeć o pracę. „Racjonalizatorzy” z Platformy Obywatelskiej, mając większość w Radzie i swojego Przewodniczącego Rady, chcieli wymóc własne sposoby zarządzania.

Jakże innym językiem mówi teraz tenże przewodniczący, kandydując na stanowisko prezydenta. Paweł Bańkowski twierdzi, że urzędnicy zarabiają za mało i trzeba podnieść ich pensje. Twierdzi, że w Jaworznie nie docenia się ludzi w administracji publicznej.

Platforma docenia

Bo Platforma docenia. Przykładem jest właśnie choćby Krzysztof Dzierwa – bliski współpracownik marszałka Saługi i towarzysz partyjny z jaworznickiego koła PO Pawła Bańkowskiego. Najpierw Dyrektor Urzędu Marszałkowskiego i Sekretarz Województwa Śląskiego, oddelegowany do kolejowej spółki Przewozy Regionalne na stanowisko członka zarządu i dyrektora ds. handlowych, a w dalszym ciągu swej kariery wybrany prezesem energetycznej spółki Enea Centrum. Po zmianie sytuacji politycznej w kraju (utracie władzy przez PO) Dzierwa wrócił z powrotem na stanowisko Sekretarza Województwa, kierowanego przez Wojciecha Saługę. To się dopiero nazywa racjonalizacja zatrudnienia!

Teraz były Przewodniczący Rady Miejskiej z czasów „racjonalizacji” i forsowania cięcia wydatków jak popadnie – Paweł Bańkowski, przekonuje że jeśli zostanie prezydentem wszyscy będą zarabiać więcej i zostaną docenieni (tak jak Krzysztof Dzierwa?). Może nawet drzewa zakwitną na wiosnę banknotami?

Przypominając sobie sytuację z przełomu 2013 i 2014 roku brzmi to już nie tylko mało wiarygodnie i trąci hipokryzją. Brzmi to jak desperacja.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top