Kultura

Snobizm na kulturę – felieton Pstruchy

Piotr Banach z zespołem BAiKA

W listopadzie nagrodę Prezydenta Miasta za działalność w zakresie upowszechniania kultury otrzymał Zbigniew Woszczyna – prowadzący Jazz Club Muzeum w naszym mieście. Dzięki zaangażowaniu Zbyszka, w Jaworznie zagrało wielu muzyków światowej klasy – zwłaszcza z okolic jazzu, bluesa i soulu. Małe, klubowe i klimatyczne koncerty. Pytanie – ilu jaworznian takich właśnie koncertów chce i je docenia?

Jazz Club Muzeum stał się dzięki Zbyszkowi Woszczynie miejscem, gdzie artyści chcą i lubią występować. „Pocztą pantoflową” w środowisku przekazują sobie informację, że w jaworznickim „Jazzie” gra się po prostu fajnie. Przynajmniej polscy artyści tak twierdzą. A Jazz Club Muzeum gościł przecież i doskonałych muzyków z zagranicy. Ale wyrafinowany gust muzyczny Zbyszka Woszczyny powoduje, iż są to głównie artyści niszowi – znani, ale nie w głównym nurcie papki z RMF-u.

Efekt tego taki, że Zbyszek prawie do każdego koncertu… dopłaca z własnej kieszeni. Ten sympatyczny facet jest altruistą, który prowadzi prywatny mecenat kultury w Jaworznie, ponieważ muzyka to jego pasja. Pewnie zarabia krocie na barze w dniu koncertu – stwierdzicie. Nie, na jazzowych, klubowych koncertach nie leją się hektolitry piwska i trudno zarobić na wyszynku. Zresztą sam Zbyszek postanowił organizować koncerty w niedzielę, bo wkurzało go to, że czasami sobotni ruch przy barze zakłócał odbiór muzyki. A jemu chodzi o promowanie MUZYKI w dobrym wykonaniu, a nie chlańska z podkładem muzycznym.

No i Zbyszek ma aktualnie nadzieję, że małżonka ze zrozumieniem podejdzie do jego kosztownej pasji i wybaczy dokładanie do koncertów. Zapewne wybaczy, zwłaszcza teraz, kiedy mąż może się pochwalić nagrodą i dyplomem „mecenasa kultury” odebranym z rąk prezydenta. Należała mu się. To fajny gość, bo przecież zamiast organizować koncerty w Jaworznie, mógł kupić bilety i zobaczyć artystów, których ceni, w innym miejscu. Wyszłoby mu taniej.

Zbyszek też nieustannie dziwi się, że w nieodległym Chorzowie czy Bielsku-Białej kluby muzyczne mają się bardzo dobrze i nie muszą dopłacać do imprez. Nawet na występy niszowych artystów bilety wyprzedają się jak świeże bułeczki. Ze zdumieniem zauważa, że na sporej części imprez w Jazz Clubie Muzeum wśród publiki jest więcej osób, które przyjechały specjalnie na wydarzenie z Krakowa lub Katowic, niż jaworznian. Ot, paradoks.

Cóż mogłem powiedzieć mojemu drogiemu koledze, kiedy ostatnio dyskutowaliśmy na temat małych, klubowych i atmosferycznych koncertów? Mogłem tylko rzucić nieco sarkastyczną uwagę, iż jest na dobrej drodze do sukcesu. Bo…

… gdy Jazz Club Muzeum stanie się miejscem znanym wśród krakowian i katowiczan (ale zwłaszcza wśród krakowian), wówczas automatycznie wśród jaworznian pojawi się moda, żeby w nim bywać na koncertach.

Bywanie w klubie, który ma ugruntowaną pozycję na muzycznej mapie Polski stanie się kolejnym jaworznickim snobizmem. Szkoda tylko, że to znowu inni będą musieli nam pokazać, co mamy w mieście wartościowego. Szkoda, że dotąd w Jaworznie nie wytworzył się samoistnie „snobizm na kulturę”.

Podziwiam „donkiszoterię” Zbyszka, szczególnie w świetle ostatnich badań opinii publicznej w naszym mieście. Na pytanie o charakter imprez, których więcej powinno się odbywać w Jaworznie, tylko 20% ankietowanych wskazało na koncerty mniej znanych artystów i odsetek ten spadł w porównaniu z badaniem w roku 2016. Owszem jest pewna grupa mieszkańców, która ich oczekuje, ale spróbujmy teraz utrafić w ich gusta i odgadnąć, kogo kwalifikują jako mniej znanego artystę.

Niezmiennie natomiast rośnie odsetek tych, którzy pragną olbrzymiego spędu z wielką gwiazdą w roli głównej – już połowa jaworznian tego typu imprez łaknie. Niestety w ankiecie nie padło pytanie: „ile Pan/Pani byłby skłonny zapłacić za bilet na koncert zagranicznej gwiazdy w Jaworznie?” Jak to, przecież bezpłatnie powinno być! – przypuszczam, że odpowiedziałaby większość.

Były czasy, kiedy w Rybniku występowali: Brian Adams, Guns’n’Roses czy Linkin Park. Ale nawet to miasto zrezygnowało od roku 2017 z organizacji tego typu imprezy. Ponieważ niosła ona z sobą koszty dla miasta w wysokości okrągłego miliona złotych, a mieszkańcy i tak dodatkowo musieli zapłacić za bilety (na Linkin Park najtańsze bilety były po 193 zł, najdroższe VIP za 699 zł). Impreza za milion z budżetu (czyli z podatków mieszkańców), za którą mieszkańcy musieli zapłacić jeszcze raz w cenie biletu! Milion złotych Muzeum Miasta Jaworzna ma na działalność przez cały rok.

Dzisiejszy felieton będzie bez konkluzji. Bo jeśli chodzi o zagadnienia kultury i jej finansowanie, w którą stronę się nie obrócić, zawsze z przodu mało kulturalna dupa. Miejskie instytucje kultury chciałyby więcej pieniędzy, budżet nie jest z gumy i ma swoje ograniczenia, mieszkańcy chcą wielkich spędów ze wstępem wolnym, frekwencja na niektórych imprezach bywa żenująco niska, media elektroniczne wygrywają.

A może przydałoby się nam badanie opinii publicznej dotyczące wyłącznie kwestii kultury w mieście? Sondaż oczekiwań mieszkańców oraz ocena działalności poszczególnych instytucji kultury i tego co wnoszą do kulturalnego pejzażu miasta? Może czas weryfikacji i promowania pozytywnego „snobizmu na kulturę”?

Gratulacje dla Zbyszka Woszczyny, on ten snobizm promuje za własne pieniądze i promuje także Jaworzno.

Tomasz Pstrucha

Earl Thomas z towarzyszeniem wokalnego tria a capella

 

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top