Z miasta

Nieoficjalna wizyta angielskich przyjaciół

Były burmistrz angielskiego Hereford wraz z partnerką odwiedzili w ubiegłym tygodniu Jaworzno. Była to nieoficjalna wizyta, a goście przedłożyli zwiedzanie Jaworzna ponad pobyt w Krakowie.

– Zwiedzanie wszystkich dużych miast, takich jak Kraków, wydaje się podobne i niesie podobne wrażenia. Natomiast Jaworzno jest wyjątkowe. Uwielbiam tę przestrzeń, którą się tu możecie cieszyć i fenomenalne miejsca do rekreacji. Przyjedziemy do Jaworzna z pewnością ponownie w lecie, żeby pojeździć na rowerach i spacerować po GEOsferze i Gródku – zapewniał Jim Kenyon.

Podczas ostatniej ubiegłorocznej sesji Rady Miejskiej radni podjęli uchwałę o podpisaniu umowy partnerskiej z angielskim miastem Hereford. Olbrzymią rolę w nawiązaniu współpracy między naszymi miastami odegrali jaworznianie mieszkający w Hereford oraz ówczesny burmistrz tej miejscowości Jim Kenyon. Kenyon w roku 2017 odwiedził Jaworzno i był zachwycony pobytem. Władze Hereford zmieniły się w ubiegłym roku, ale rada miejska i nowy burmistrz podtrzymali wolę podpisania umowy o partnerstwie.

Po ustąpieniu ze stanowiska, stosunek Jima Kenyona do Jaworzna w najmniejszej mierze się nie zmienił – Anglika najwyraźniej nasze miasto zauroczyło. W Nowy Rok Kenyon wraz z partnerką wylądowali w Krakowie, ale już wieczorem 2 stycznia przyjechali do Jaworzna i spędzili w naszym mieście kolejne dwa dni. Cały swój pobyt w Polsce podzielili równo między Kraków i Jaworzno, a były burmistrz (być może przyszły radny hrabstwa Herefordshire, bo w maju odbędą się wybory) zapewnił, że w lecie odwiedzi nasze miasto zupełnie prywatnie, po to, by cieszyć się urokami przyrody i uprawiać rekreację.

– To niesamowite, w jaki sposób przekształciliście dawniej przemysłowo eksploatowane rejony w postaci kamieniołomów, w prawdziwe perełki. GEOsferę widziałem już poprzednio, ale ponownie mnie zachwyciła. Największe wrażenie zrobił jednak na mnie nowy park Gródek. To jest wspaniałe miejsce do odpoczynku czy do romantycznych spacerów. Wcale nie trzeba stawiać drogich obiektów i wydawać milionów na infrastrukturę. Czasem, aby uzyskać świetny efekt wystarczy trochę ułatwić mieszkańcom obcowanie z przyrodą w malowniczym miejscu i tego miejsca nie niszczyć – podkreślał Jim Kenyon.

Zwracał również uwagę, że najważniejszy jest pomysł i wola władz samorządowych, aby realizować tego typu projekty. Dla porównania podał, iż w Hereford niecki dawnych kamieniołomów przekształcono w wysypiska komunalne i zostały wypełnione odpadami. Tym większe było jego zaskoczenie, gdy dowiedział się, że na terenie zrekultywowanego wysypiska śmieci nieopodal Gródka założono w ubiegłym roku kwietną łąkę.

– Podziwiam to jak konsekwentnie stawiacie na transport publiczny, który u was jest niezwykle tani. A także na rowery. W lecie na pewno wskoczę w Jaworznie na rower i w ten sposób będę zwiedzał miasto i jego okolice. Ja cały czas namawiam w Hereford, aby wykorzystać stare nasypy kolejowe po zlikwidowanych liniach do budowy sieci dróg rowerowych – stwierdzał po obejrzeniu Velostrady. – To czego tutaj dokonaliście stanowi wzór do naśladowania.

W strefie przemysłowej jego uwagę przykuł nowy budynek przyszłego, kraftowego, jaworznickiego browaru, ponieważ sam prowadzi browar i pub w swym rodzinnym mieście. Czyżby pojawiało się pole do przyszłych kontaktów i wymiany doświadczeń?

Jako że Herefordshire słynie w świecie z wyspecjalizowanej hodowli bydła rasy Hereford (niezwykle cenione i drogie mięso), na trasie zwiedzania gości z Anglii nie mogło zabraknąć… Byczyny i fotografii z posągiem byka nieopodal byczyńskiego rynku.

Oczywiście nie obyło się bez dyskusji o Brexicie. – Głosowałem za Brexitem. Jestem za bezcłowa wymianą towarów i usług, za kontaktami gospodarczymi oraz za swobodnym przepływem obywateli w strefie Schengen. Nie ukrywajmy, Wielka Brytania potrzebuje emigrantów, w tym ludzi, którzy przyjechali do nas z Polski. W dużej mierze na nich opiera się brytyjska gospodarka. Sami również chcielibyśmy wyjeżdżać do krajów kontynentalnej Europy. Ale nie mogę zgodzić się na to, aby Unia Europejska dyktowała jakie reguły mają obowiązywać w moim państwie. Zwłaszcza, że reguły te ustalają ciała, które nie pochodzą z demokratycznych wyborów. W ten sposób myśli olbrzymia rzesza Brytyjczyków, stąd Brexit – zwracał uwagę Jim Kenyon.

Po wycieczce goście zostali zaproszeni na obiad przez prezydenta Pawła Silberta, który uważnie wsłuchiwał się w ich opinie o Jaworznie. Kolejnego dnia Jim Kenyon i jego partnerka mieli okazję zwiedzić wraz z prezydentem budynek jaworznickiej biblioteki.

– Jestem nauczycielką i to co tu widzę mnie zachwyca. Jak wiele miejsca w bibliotece jest dedykowane dzieciom i młodzieży! Macie kącik zabaw, gdzie najmniejsze dzieci mogą znaleźć zajęcie, gdy mamy czytają, pokój interaktywnych gier edukacyjnych, dostęp do multimediów, sale projekcyjne. O takiej nowoczesnej bibliotece, gdzie przychodzi się nie tylko pożyczyć książki, ale po prostu spotkać ludzi i w świetnej atmosferze spędzić czas możemy tylko pomarzyć w Hereford. To już nie biblioteka, ale społeczno-kulturalny hub z olbrzymią ofertą – zauważyła Ginny Spalding.

Jaworzno ma swoich „ambasadorów” nie tylko w postaci jaworznian, którzy zapoczątkowali współpracę z Hereford, ale także wśród Brytyjczyków rozpoznawalnych przez tamtejszą społeczność lokalną. Twierdzą oni, że chętnie przyjeżdżają do naszego miasta nie tylko w ramach oficjalnych wizyt, ale także po to, by zażyć rekreacji i aktywnego odpoczynku. A to oznacza, że współpraca z Hereford może okazać się sukcesem.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top