Kultura

Archetti – z pasji do kultury

Instytucje kultury to nie budynki i infrastruktura. Instytucje kultury żyją dzięki ludziom, którzy w nich pracują. Ludziom z pasją, kipiącym kreatywnością i pełnym zaangażowania. Poznajmy tych, którzy tworzą „Archetti” Orkiestrę Kameralną Miasta Jaworzna.

 

Jak długo jesteście w składzie „Archetti” i dlaczego wybraliście tę orkiestrę?

Maciej Tomasiewicz

Maciej Tomasiewicz (dyrygent): Jestem związany z „Archetti” od początku istnienia orkiestry. Uczęszczałem już wtedy do muzycznej szkoły średniej w Katowicach. Pewnego dnia spotkałem na zakupach moją dawną, jaworznicką nauczycielkę skrzypiec – panią dyrektor Marzennę Synowiec. Zaproponowała mi udział w planowanym wówczas przez MCKiS koncercie „Perfect Symfonicznie”. Muzykami występującymi z Perfectem mieli być jaworznianie. Koncert nie doszedł do skutku, ale grupa muzyków-kameralistów, których wtedy udało się zebrać miała potencjał, aby stanowić świetną orkiestrę kameralną. Tak też się stało i to był właściwy początek „Archetti” przed dwunastu laty. Niemal wszyscy byliśmy absolwentami Szkoły Muzycznej I stopnia im. Grażyny Bacewicz w Jaworznie. Jestem tutaj od początku.

Łukasz Krusz

Łukasz Krusz (prowadzący grupę II skrzypiec): Wypadałoby teraz napisać do członków zespołu Perfect, że stali się motorem do założenia orkiestry. Ze wspólnego koncertu nic nie wyszło, ale orkiestra działa już 12 lat. Z okazji któregoś jubileuszu moglibyśmy dać im ponownie szansę zagrania razem z nami na scenie? [śmiech]

 

Ukończyliście muzyczne uczelnie. Robicie kariery. Nadal jednak chcecie kontynuować swą przygodę z „Archetti”. Co Was tutaj trzyma?

Malwina Tkaczyk

Malwina Tkaczyk (prowadząca grupę altówek): Trafiłam już do działającej orkiestry i „Archetti” była moim świadomym wyborem. Uważam, że nasz zespół ma olbrzymi potencjał i przy dalszej wytężonej pracy możemy stać się jedną z czołowych orkiestr kameralnych w Polsce, promując przy tym Jaworzno. Nas łączy przede wszystkim olbrzymia radość z wspólnego grania, doskonale rozumiemy się muzycznie. Lubimy razem pracować i faktycznie jest to niesamowita muzyczna przygoda.

Marcin Guzik: Ja poznałem Panią Dyrektor pracując jako akompaniator w PSM w Jaworznie. Zaproponowała mi wzięcie udziału w cyklicznych koncertach „Estrada Młodych” w „Archetti”. Dwa razy wystąpiłem solo, a później w duecie z Agatą Kmak. Postanowiłem współpracować z „Archetti” ze względu na wspaniałych ludzi, którzy tu pracują i świetną atmosferę. Tutaj chce się przychodzić i realizować wspólne projekty.

 

„Archetti” to nie tylko orkiestra. To całe Centrum Kultury „Archetti” z ofertą dla mieszkańców Jaworzna.

Katarzyna Kałas

Katarzyna Kałas (instruktor): To jest właśnie element, który wyróżnia „Archetti”. Nie tylko orkiestra i muzycy, ale także instruktorzy i animatorzy kultury pracujący z mieszkańcami. Tworzymy otwartą dla mieszkańców, artystyczną instytucję kultury z bogatą ofertą. Prowadzimy zajęcia plastyczne, teatralne, zespół folklorystyczny, grupę musicalową i wiele innych aktywności.

 

Całkiem niedawno wystawiliście musical?

Katarzyna: Wraz z Dominiką zastanawiałyśmy się, w jaki sposób połączyć jej pracę instruktorki fitnessu i tańca z moją – instruktorki plastycznej i teatralnej. Doszłyśmy do wniosku, że najlepszą i najbardziej kreatywną formą będzie musical. Efektem była premiera „Pięknej i Bestii”. Jestem niezwykle szczęśliwa, iż dzieci występujące w spektaklu były radosne i dumne, że mogły pokazać swoje talenty na tej scenie – we własnej dzielnicy.

Dominika Jasińska

Dominika Jasińska (instruktor): Stworzyliśmy zgrany zespół. Motywujemy się nawzajem, wymieniamy pomysłami. Praca tutaj jest niesłychanie twórcza i pozwala realizować te pomysły w praktyce. Tak właśnie było z musicalem „Piękna i Bestia”, gdzie wszystko od początku do końca zrobiłyśmy z dziećmi.

 

Znacie środowisko lokalne Jelenia? Rodziców oraz dzieci, z którymi pracujecie?

Katarzyna: Pracuję w Jeleniu od siedmiu lat. Dzisiejszych gimnazjalistów, którzy do nas przychodzą znam od wieku przedszkolnego. A to, że od tylu lat chcą z nami być i brać udział w naszych zajęciach świadczy, iż ta oferta podoba się dzieciom.

Dominika: Pochodzę z Jelenia i mieszkam nieopodal jeleńskiego Rynku. Przychodziłam tutaj od najmłodszych dziecięcych lat, aby ćwiczyć w zespole tanecznym, który teraz po latach sama prowadzę. Prowadzę też w „Archetti” Klub Aktywnego Seniora, gdzie proponuję aerobik dla seniorów. Zupełnie inaczej pracuje się w miejscu, gdzie zna się środowisko i ludzi. To są moi sąsiedzi z dzielnicy. Ja z nimi rozmawiam na co dzień. Mieszkańcy coraz bardziej otwarcie traktują „Archetti”, jako swoje miejsce. Na zajęcia przychodzi ogrom dzieci, spektakle zapełniają salę koncertową wielopokoleniową publicznością. Atmosfera staje się wręcz rodzinna.

Katarzyna: Największą satysfakcję odczuwam, widząc że powiększa się grupa rodzin, które na zajęcia przychodzą wspólnie. Rodzice przyprowadzają dziecko do mnie na warsztaty teatralne lub plastyczne, a sami idą do sali obok na zajęcia fitness lub taniec do Dominiki. A później spotykamy całą rodzinę na widowni podczas koncertu Orkiestry Kameralnej. To według mnie jest najcenniejsze. Rodzice sami starają się swoim przykładem pokazywać dziecku, że można robić coś wspólnie jako rodzina. Tak wygląda moim zdaniem mądre wychowanie. Tych pozytywnych przykładów w „Archetti” przybywa.

Realizowaliście wspólne projekty orkiestry i instruktorów?

Dominika: Na piknikach rodzinnych w lecie realizowaliśmy takie projekty. My konstruowałyśmy z dziećmi instrumenty perkusyjne, a później orkiestra występowała wraz z dziećmi używającymi tych instrumentów.

Maciej: Efekt był świetny! [śmiech zgromadzonych] Największym wyzwaniem było wprowadzenie choćby niewielkiej dyscypliny, a z drugiej nie pozbawianie dzieciaków naturalnej radości z zabawy. Myślę, że to była frajda dla dzieci, bo nie dość, że same zbudowały instrumenty, to jeszcze później wystąpiliśmy razem na scenie. Do pewnego momentu udało się zachować w miarę spójny charakter występu, który później przerodził się w wielką improwizację. [śmiech] Oczywiście prowadzimy też tutaj działalność edukacyjną w postaci Audycji, czyli spotkań dzieci z orkiestrą, podczas których uczymy elementów szeroko rozumianej kultury muzycznej w przystępny sposób. Łukasz udziela się instrumentalnie w zespole folklorystycznym „Jawor”.

A kolejne pomysły na tego typu wspólne projekty?

Łukasz: Dla mnie najciekawszą opcją byłoby wspólne wystawienie musicalu, gdzie młodzi artyści sceniczni graliby z towarzyszeniem orkiestry wykonującej partie muzyczne na żywo. Wydaje mi się, że byłoby to świetne przedsięwzięcie.

Maciej: Jest jeden problem – potrzebowalibyśmy w tym celu orkiestronu, czyli kanału dla orkiestry między sceną a widownią. Sama scena w naszej siedzibie jest za mała, żeby zmieścić scenografię, aktorów i orkiestrę. Ale rzeczywiście wspólne wystawienie musicalu z muzyką na żywo to znakomity pomysł.

Wydaje mi się, że w naszym mieście wciąż pokutuje przeświadczenie, że „Archetti” to orkiestra złożona z młodzieży i na poły amatorska. Tymczasem czas płynie – Wy jesteście w pełni ukształtowanymi, profesjonalnymi muzykami.

Łukasz: Jakiś czas temu spotkałem mojego znajomego ze studiów muzycznych. Z pewnym podziwem stwierdził, że na początku działalności „Archetti” była orkiestrą licealistów, a teraz jest to orkiestra magistrów. My już nie jesteśmy „orkiestrą młodzieżową”, lecz profesjonalną orkiestrą złożoną z dorosłych muzyków.

Maciej: Jedyne chyba co pozostało z tego okresu „młodzieżowej orkiestry”, to radość muzykowania. Mnie tu osobiście trzyma idea tworzenia jaworznickiej miejskiej orkiestry na wysokim poziomie oraz wspaniali ludzie. Ci, którzy niestety odeszli, pracują w najlepszych polskich zespołach i filharmoniach. Skuszeni oczywiście zarobkami. My wciąż się trzymamy, a rotacje w składzie ustały.

Wy również pracujecie w renomowanych zespołach i realizujecie własne projekty. Koncertowanie z „Archetti” to Wasze dodatkowe zajęcie?

Maciej: Każdy z nas ma pracę związaną z muzyką. Ja współpracuję z Operą i Filharmonią Podlaską w Białymstoku oraz Operą Śląską w Bytomiu. Wykładam również na Akademii Muzycznej w Katowicach. W „Archetti” spotykamy się właściwie dla przyjemności wspólnego grania. To ewenement na skalę Polski, że przy niewielkiej ilości prób w miesiącu jesteśmy w stanie konkurować poziomem artystycznym z najlepszymi, którzy ćwiczą razem codziennie. Przecież nie przypadkiem były nasze wygrane na konkursach w Polsce i za granicą, czy zaproszenia do koncertowania w siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia.

Nasze występy poza Jaworznem – na konkursach, w NOSPR, w Warszawie – nie wynikają z tego, że po macoszemu traktujemy jaworznicką publiczność. Chcemy pokazać się na tle innych, chcielibyśmy pretendować do roli artystycznej wizytówki Jaworzna. Przecież to jest promocja miasta. Proszę sprawdzić, czy kiedykolwiek w historii Jaworzna była instytucja kultury, która wygrywała międzynarodowe konkursy oraz była zapraszana do występów i oklaskiwana w innych rejonach kraju.

Malwina: Dysponujemy doświadczeniami z angaży w innych zespołach i w każdej orkiestrze odnajdujemy coś innego. Natomiast przychodząc na próbę lub występ „Archetti”, przychodzę z olbrzymią radością. Mam wspaniałą grupę altówek – z projektu na projekt stanowimy coraz większą jedność. Współpraca z każdym spośród muzyków „Archetti” stanowi dla mnie przyjemność. Marzymy o tym, by liczba realizowanych projektów i koncertów się powiększała.

Agata Kmak

Agata Kmak (koncertmistrz): Każdy z nas realizuje inne projekty w różnych składach. Ja z Marcinem Guzikiem, jako duet mieliśmy niedawno honor reprezentować polską kulturę w Macedonii. Na zaproszenie Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Skopje daliśmy koncert z okazji 100-lecia Niepodległości Polski w tamtejszej Filharmonii Narodowej.

Marcin: Wśród publiczności znaleźli się dyplomaci, członkowie macedońskich władz, ale też żołnierze z kontyngentów wojskowych w nieodległym Kosowie. Nasz występ został odebrany bardzo serdecznie i w znakomitej atmosferze.

Agata: Latem będziemy prawdopodobnie mieli znowu okazję wystąpić w Macedonii. Tym razem podczas muzycznego festiwalu w Ochrydzie.

 

Ale chyba nie samą muzyką żyjecie? Macie jakieś pozamuzyczne pasje?

Marcin: Z Maćkiem poznałem się nie w orkiestrze, ale na piłce nożnej. Bo obaj jesteśmy zapalonymi piłkarzami-amatorami.

Łukasz: [ze śmiechem] No patrzcie, a ja z Kasią w pociągu do Wisły w drodze na narty. Spadło sporo śniegu, więc trzeba koniecznie poszusować. Preferuję narty i jazdę na rowerze.

Maciej: Łukasz jest bardzo skromną osobą o wielkim sercu, bo nie wspomniał, że w szczytnym celu – biorąc udział w akcji charytatywnej – przejechał na rowerze aż do Iranu. Łukaszu, ja Cię nakłaniam, żebyś o tym jednak opowiedział.

Łukasz: Dołączyłem do grupy Big Heart Bike i postanowiliśmy połączyć pasję do roweru z akcją wsparcia dla budowy Centrum Opiekuńczo Rozwojowego dla Samotnej Matki z Dzieckiem w Katowicach. Budowę prowadzi Stowarzyszenie „Po MOC” pomagające kobietom dotkniętym lub zagrożonym przemocą, któremu przewodzi siostra Anna Bałchan. Przejechaliśmy 5.500 km z Polski do Iranu, jednocześnie prowadząc akcję zbiórki pieniędzy na budowę ośrodka. W Iranie poznałem grupę uzdolnionych muzyków, żeby było zabawniej w miejscowości o muzycznie brzmiącej nazwie Amol. Nagraliśmy nawet razem jeden utwór, a teraz pojawia się szansa na dalszą współpracę. Ja uwielbiam słuchać muzyki innych kultur wykonywanej np. na ulicach, bo ta muzyka żyje i żyją nią ludzie.

Ciężko się z Wami rozmawia. Pytam o kwestie pozamuzyczne, a Wy uparcie wracacie do muzyki. To co z tą piłką nożną i innymi pasjami?

Maciej: Od zawsze byłem wielkim miłośnikiem piłki nożnej. Myślałem nawet o trenowaniu w profesjonalnej sekcji, ale po pewnych problemach zdrowotnych z sercem w dzieciństwie, pani kardiolog powiedziała, że sportowcem nie mogę zostać. No to zostałem dyrygentem, a dyrygent pod względem stresu ma jeszcze gorzej! [śmiech] Oczywiście gra w piłkę nożną jest dla mnie nadal odskocznią i daje możliwość rozładowania tego olbrzymiego stresu.

Agata: Moim i Marcina hobby są podróże. Jak tylko mamy jakieś wolne dni jedziemy zwiedzać Polskę, gdy wolnego jest nieco więcej, to wsiadamy w samochód i ruszamy poza granice. Boję się latać samolotem, więc zawsze wybieramy samochód. Stąd czasem musimy docierać na miejsce nawet dwa dni. Ale podróż jest atrakcją samą w sobie – można rzeczywiście obejrzeć dany kraj, zdarzają się niespodziane przygody. Zawsze pozostają fajne wspomnienia.

Malwina: [ze śmiechem] Powinniście zabierać z sobą instrumenty i z gry na ulicach zarobić na wóz kempingowy. [zbiorowy śmiech]

Agata: Nieoczekiwanie moją pasją stało się też nauczanie w szkole muzycznej. Gdy byłam młodsza zaklinałam się, że nigdy nie będę nauczycielem. A od niedawna uczę gry na skrzypcach i bardzo to lubię, zwłaszcza gdy spotykam dzieci obdarzone talentem. Historia zatoczyła koło, bo uczę w jaworznickiej szkole muzycznej, gdzie sama zaczynałam moją edukację.

Was rodzice zmuszali do nauki i ćwiczenia gry na instrumencie?

Maciej: No oczywiście! Pamiętajmy jak jest położona szkoła muzyczna w Jaworznie. Z jej okien widać boisko. Przecież to były katusze! [obopólny śmiech] Najgorsze były wakacje, bo dostaje się repertuar do przećwiczenia. Jak miałem otworzyć skrzypce, to dostawałem wręcz objawów chorobowych. Dopiero z czasem uświadomiłem sobie, że bez regularnego ćwiczenia nie zostanie ze mnie żaden muzyk. Dlatego jestem wdzięczny, że w tym najgorszym okresie rodzice mnie mobilizowali. Bez nich nie byłbym teraz dyrygentem.

Łukasz: Tak jak w takim filmie. Chyba „Zielona mila”? Cytat o siedzeniu w więzieniu: w pierwszy rok tego nienawidzisz, drugi rok i zaczynasz się do tego przyzwyczajać, a w trzecim roku już nie wyobrażasz sobie życia poza. [zbiorowy śmiech]

Jakie zainteresowania macie Wy – Kasiu i Dominiko?

Dominika: Uwielbiam taniec i cieszę się, że dzięki temu, iż pracuję w „Archetti” moja praca jest również największą pasją. Obecnie uczęszczam na kurs tańca nowoczesnego i choreografii. Oczywiście będę się starała włączyć te elementy do programu naszych zajęć. Wciąż staramy się rozwijać ofertę i proponować nowe pomysły.

Katarzyna: Należę do grupy paintballa. To świetna zabawa na świeżym powietrzu, choć pozostawia trochę siniaków. Niestety w Jaworznie nie ma już miejsca, gdzie można byłoby zagrać w paintball. W zimie preferuję kubek z gorącą herbatą i książki. Są kobiety, które upychają po szafach nowe buty i torebki, ja należę do tych, którym mieszkanie zawalają sterty książek. Obecnie pochłonęła mnie literatura dotyczącą II wojny światowej, zwłaszcza pamiętniki. Polecam wszystkim „Tatuażystę z Auschwitz” Heather Morris. Świetna lektura. Moje myśli zaprząta też w wolnym czasie musical, który chcemy wystawić wiosną. Jednak jest tak, że nie potrafię przestać zastanawiać się jak powinna wyglądać inscenizacja, jak zrealizować niektóre sceny, żeby było lepiej. Myślę nad tym nawet w domu. Pamiętam, że po premierze „Pięknej i Bestii”, w którą włożyłyśmy z Dominiką mnóstwo pracy, włączyłam wreszcie telewizor. A tam co? „Piękna i Bestia”. Przez głowę przeszło mi, że chyba zwariowałam! [zbiorowy śmiech]

O Tobie, Malwino, chodzą legendy, że świetnie gotujesz?

Malwina: Kocham Włochy. Całą kulturę oraz włoską kuchnię. Właśnie zamówiłam fenomenalny, profesjonalny piekarnik. Mam nadzieję, że w nowym mieszkaniu, do którego się przeprowadzam, będę mogła realizować się kulinarnie i przygotowywać potrawy śródziemnomorskie. Zapraszam na „parapetówę”. [śmiech]

A tak bardziej serio – moją wielką pasją jest grafika komputerowa. Kiedyś nawet myślałam o kształceniu się w tym kierunku, ale miłość do muzyki zwyciężyła. Nadal jednak w wolnych chwilach „dłubię” w programach graficznych, a ostatnio nawet projektowałam okładkę płyty dla męża.

A właśnie. Trochę niedyskretnie zapytam, jak to zafiksowanie na punkcie muzyki znoszą Wasze drugie połówki?

Maciej: Tak się składa, że wszyscy jesteśmy w życiu prywatnym związani z muzykami.

Malwina: [z lekkim zdziwieniem i śmiechem] No, faktycznie. Ale pełne zrozumienie jest dzięki temu i nie ma żadnych problemów komunikacyjno-zawodowych.

Wasze marzenia związane z „Archetti”?

Maciej: Chcielibyśmy spopularyzować „Archetti” jako miejsce, gdzie odbywają się świetne zajęcia, gdzie dzieci mogą twórczo spędzić czas, gdzie dorośli mogą znaleźć trochę relaksu i gdzie odbywają się wartościowe pod względem artystycznym koncerty. Marzymy, by była to siedziba najlepszej w regionie i znanej w Polsce orkiestry kameralnej – artystycznej wizytówki Jaworzna. By ludzie przychodzili do nas tłumnie ze świadomością, że gwarantujemy najwyższą jakość w każdej ze sfer działalności.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top