Polecamy

Na rowery miejskie jeszcze poczekamy

fot. Stimoroll

W poniedziałek (18 lutego) zapadła decyzja o unieważnieniu przez gminę wyniku przetargu na dostawę, instalację i utrzymanie systemu Jaworznickiego Roweru Miejskiego. Spowodowane to zostało przez wycofanie się zwycięzcy przetargu – austriackiej firmy SYCUBE – z zamiaru wykonania zadania. Przedstawiciele SYCUBE przesłali do jaworznickiego Urzędu Miejskiego lapidarne pismo, w którym informują o odstąpieniu od podpisania umowy na realizację zamówienia. Przetarg trzeba będzie rozpisać od początku i wybrać innego wykonawcę. To oczywiście przedłuży okres oczekiwania na uruchomienie systemu roweru miejskiego w Jaworznie.

 

Będzie nowy przetarg

– Gmina nie ma wpływu na decyzje podmiotu, który uczestniczył w procedurze przetargowej i ją wygrał. Nie jesteśmy władni, by skłonić zwycięzcę przetargu do podpisania umowy i realizacji zamówienia. Gdyby w przetargu brała udział większa liczba potencjalnych dostawców systemu, w takiej sytuacji moglibyśmy wyłonić drugą w kolejności najlepszą ofertę i podpisać umowę. Jednakże w tym przypadku otrzymaliśmy tylko jedną ofertę, a kontrahent zrezygnował z wykonania zadania. Było to dla nas niemiłą niespodzianką – mówi Grzegorz Cyran, Pełnomocnik ds. koordynacji inwestycji.

Przypomnijmy, iż przetarg na jaworznicki rower miejski wzbudzał od początku sporo emocji wśród potencjalnych oferentów. Spółka Nextbike – potentat na polskim rynku – złożyła odwołanie od warunków zamówienia, które poskutkowało wprowadzeniem do niego modyfikacji. Następnie wpłynęły aż 102 zapytania dotyczące szczegółowych już kwestii w zakresie elementów systemu i przyszłego jego funkcjonowania.

Ostatecznie w przetargu wpłynęła tylko jedna oferta – od austriackiej spółki SYCUBE, opiewająca na kwotę 10,3 mln zł. Wywołało to powszechne zdziwienie, ponieważ można było się spodziewać, iż Nextbike również stanie w konkursowe szranki. Wskazywało na to ogromne zainteresowanie, które firma wcześniej wykazywała jaworznickim przetargiem. Oferta Nextbike’a jednak nie wpłynęła.

Jedyny oferent spełnił wymagania stawiane w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia. Nic nie zapowiadało takiego obrotu rzeczy, jaki następuje obecnie. Zwłaszcza że SYCUBE jest doświadczonym dostawcą i operatorem systemów rowerów miejskich w dużych austriackich miastach (m.in. w Wiedniu). Niepotwierdzone pogłoski sugerują, iż wycofanie się z jaworznickiego projektu związane może być ze zmianą zarządu firmy i jej strategii rynkowej.

Niezależnie od przyczyn, którymi kierował się zwycięzca przetargu, kiedy zdecydował, aby odstąpić od podpisania kontraktu, gminie w tym momencie pozostała tylko jedna możliwość – rozpoczęcie wszystkich procedur od nowa.

Nie ma tego złego…

Być może nieoczekiwany obrót spraw będzie można jeszcze przekuć na korzyść gminy i mieszkańców. Aktualnie pojawia się całkiem uzasadnione pytanie, czy Jaworzno powinno nadal optować za rowerem publicznym III generacji (ze stacjami bazowymi, gdzie trzeba dokować rowery) czy może zrobić krok do przodu i postawić na generację V (z wirtualnymi strefami wypożyczeń zamiast kłopotliwych stacji).

Koncepcja roweru miejskiego bardzo dynamicznie ewoluuje w kierunku zwiększenia komfortu użytkowania i minimalizacji kosztów infrastruktury oraz obsługi. W polskich miastach najpopularniejsze są wciąż systemy III generacji z siecią stacji dokujących rozproszonych na całym terenie miasta. Taki też miał być pierwotnie jaworznicki rower publiczny. To rozwiązanie wymaga budowy sieci stacji bazowych rozsianych w dzielnicach – czyli inwestycji w infrastrukturę.

W Azji zaś królują systemy IV generacji – bez stacji dokujących, a rowery można pozostawiać gdziekolwiek. Negatywną ich cechą jest to, że porzucone rowery „zaśmiecają” miejsca publiczne, gdy operator nie nadąża z ich zbieraniem. W tego typu systemach ciężar nakładów spoczywa nie na budowie fizycznej infrastruktury (która nie istnieje), a na kosztach eksploatacji i administrowania systemem (m.in. zbieranie rowerów z najdalszych zakątków miasta i ich serwis).

Wchodząca właśnie generacja V to swoista hybryda obu wcześniejszych systemów, która łączy ich zalety i eliminuje wady. Zamiast stacji dokujących, ustanawia się wirtualne strefy zwrotu. Są to wytyczone rejony do pozostawienia wypożyczonych rowerów. Wystarczy zwykły stojak, ponieważ cały osprzęt systemowy zainstalowany jest w rowerze (zamek blokujący, GPS, komputer pokładowy do zliczania czasu użytkowania i naliczania opłaty). Nie ma zatem potrzeby budowy infrastruktury. Klient wciąż ma możliwość pozostawienia roweru gdzie mu się to żywnie podoba (jak w rozwiązaniu azjatyckim), ale jeśli zrobi to poza wytyczonymi strefami, zostanie obciążony dodatkową opłatą (związaną z kosztami odprowadzenia roweru we właściwe miejsce przez operatora).

Systemy V generacji nie wymagają inwestycji infrastrukturalnych, a zarazem nie przyczyniają się do powstawaniu chaosu w przestrzeni miejskiej. Są wygodne dla użytkownika, gdyż nie trzeba wpinać rowerów do stacji dokujących, a wszystkimi operacjami można zarządzać z poziomu aplikacji telefonicznej. Ich zaletą jest również duża elastyczność oraz potencjał do szybkiego rozwoju w miarę potrzeb.

Wyobraźmy sobie bowiem sytuację, że komercyjne przedsiębiorstwo zapragnie umożliwić swoim pracownikom korzystanie z roweru miejskiego. W systemie III generacji trzeba wówczas budować nową stację dokującą przy siedzibie firmy (dylemat kto ma ponieść koszty – miasto czy zainteresowana firma?). W przypadku systemu V generacji wystarczy, że przedsiębiorstwo podpisze stosowną umowę z operatorem roweru miejskiego, a ten po prostu wyznaczy nową strefę i zapewni jej obsługę (dostarczy rowery i będzie dbał o ich relokację pod siedzibę firmy).

Jednak piąta generacja

Informacje pozyskane od jaworznickich urzędników wskazują, iż zapowiada się odejście od warunków zamówienia ustalonych dla poprzedniego przetargu. Najprawdopodobniej nastąpi przeformułowanie dotychczasowych założeń jaworznickiego roweru miejskiego i pójście w kierunku systemu V generacji.

Miasto nie będzie stawiać 20 czy 40 stacji na swoim terenie i nie stanie się posiadaczem rowerów (fizycznie ich nie zakupi), lecz zamówi w pełni funkcjonalny system oparty na strefach zwrotu. Innymi słowy zamówi usługę, w ramach której to przyszły operator zadba o całokształt działalności jaworznickiego roweru miejskiego. Operator taki będzie również dysponował możliwością podpisywania odrębnych umów na obsługę z zainteresowanymi rozwojem systemu podmiotami komercyjnymi (np. przedsiębiorstwami, które będą chciały ustanowienia strefy wypożyczeń i zwrotu rowerów przy swojej siedzibie).

Zmiana warunków zamówienia oznacza, iż opóźnienie uruchomienia jaworznickiego roweru miejskiego w wyniku wycofania się firmy SYCUBE, może wcale nie być takie duże. Odpadnie dość czasochłonna budowa stacji dokujących i skomplikowanych instalacji. Aktualnie te ramy czasowe zależą od nowego przetargu (który wkrótce zostanie rozpisany), zainteresowania oferentów oraz możliwości sprawnego wyłonienia zwycięzcy (bez korowodu odwołań). A także od tego, czy zwycięzca… w ostatniej chwili się nie rozmyśli.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top