Bezpieczeństwo

Kierowcy w Ciężkowicach igrają z losem

Przed dwoma tygodniami oddano do użytku pierwszy ze zmodernizowanych torów na odcinku ze Szczakowej do Trzebini. Zmiany zaszły między innymi także w obrębie przejazdu kolejowego w ciągu ul. Ciężkowickiej. Niestety część kierowców grzeszy brakiem wyobraźni i prowokuje na nim sytuacje grożące potencjalną tragedią. To tylko kwestia czasu, by „rosyjska ruletka”, w którą grają, poskutkowała ofiarami.

Przejazd kolejowy w ciągu ul. Ciężkowickiej – nieopodal przystanku kolejowego w Ciężkowicach. Tuż obok znajduje się budynek nastawni, która prowadziła ruch kolejowy oraz obsługiwała rogatki na przejeździe kolejowym. Tak było niegdyś. Dzisiaj budynek jest już opustoszały.

W ramach modernizacji linii kolejowej E30, przejazd kolejowy w Ciężkowicach zmienił kategorię z A (obsługiwany na miejscu) na kategorię B (z samoczynnymi zaporami). Parę pojedynczych rogatek na całą szerokość drogi obsługiwanych przez dróżnika, zastąpiły cztery automatyczne półrogatki wzbudzane czujnikami w torze.

Prawe półrogatki – wjazdowe – opuszczają się najpierw (towarzyszy temu sygnalizacja świetlna i sygnał dźwiękowy), a po kilku sekundach opada para lewych rogatek – wyjazdowych. Sekwencja zaprogramowana po to, by umożliwić zjechanie z przejazdu samochodom, które znajdowały się na nim w momencie, gdy czujnik wzbudził zamknięcie przejazdu. Automatyka jest bezduszna – nie zwraca uwagi na samochody, nie poczeka, reaguje natychmiast, kiedy czujnik w torze wykryje nadjeżdżający pociąg.

Ten automatyczny system uruchomiono 8 lutego – w dniu, gdy oddano do użytku pierwszy ze zmodernizowanych torów na szlaku ze Szczakowej do Trzebini. Pociągi kursują już po nowym torze, a roboty przenoszą się na drugi tor.

Jak zareagowali kierowcy na zmiany? Ano tak, że część z nich omija zamkniętą prawą rogatkę i podejmuje „wyścig”, aby zdążyć przed opadnięciem szlabanu wyjazdowego! Kolejarze niemal codziennie rejestrują tego typu manewry na monitoringu, w który wyposażony jest przejazd. W Małopolsce, gdzie funkcjonuje podobny system, kolejarze wysyłają filmy z zarejestrowanymi wykroczeniami policji. Tak, tak, drodzy niesforni kierowcy – nie zdziwcie się, jeśli wkrótce dotrze do was wezwanie na komendę.

Mandat i punkty wydają się najniższym wymiarem kary. O ile bardziej dramatyczna byłaby sytuacja bezmyślnego kierowcy uwięzionego między rogatkami i czekającego na nadjeżdżający pociąg niczym na wyrok?

– Ja chciałbym tylko zaapelować do zdrowego rozsądku kierowców, by nie prowokowali sytuacji, które mogą potencjalnie doprowadzić do katastrofy w ruchu lądowym – przestrzega Przemysław Grzybek, kierownik kontraktu w PKP Polskich Liniach Kolejowych S.A. – W pierwszej fazie po oddaniu do użytku zmodernizowanego toru nr 1, mieliśmy do czynienia z okresem wstępnej eksploatacji z ograniczeniem prędkości dla pociągów do 20 km/h. Od 22 lutego rozpoczęła się regularna eksploatacja i limit prędkości pociągów podwyższono do 50 km/h. Z chwilą zakończenia modernizacji drugiego toru, ruch w tym miejscu będzie prowadzony z prędkością do 120 km/h. Kierowcy, którzy omijają rogatki i wjeżdżają na zamknięty przejazd igrają ze śmiercią.

Warto przypomnieć, że droga hamowania pociągu rozpędzonego do 120 km/h wynosi około kilometra. Maszynista nie ma żadnej możliwości uniknięcia zderzenia. A co zostaje z samochodu po zderzeniu z pociągiem jadącym z prędkością 120 km/h można zobaczyć tutaj:

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top