Polecamy

Czy Jaworzno w województwie śląskim ma sens? – felieton Pstruchy

W sobotę w „Portalu Samorządowym” pojawił się wywiad z prezydentem Pawłem Silbertem. Redaktor Wroński zauważa, iż prezydent Silbert „daje do zrozumienia, że nie traktuje obecności miasta w granicach województwa śląskiego jako świętości”. Znając specyfikę przeprowadzania tego typu rozmów oraz późniejszej ich autoryzacji, wiele bym dał, żeby usłyszeć, co właściwie prezydent powiedział na ten temat, poza „wygładzoną” wersją, która ostatecznie trafiła do publikacji.

 

„Gdyby jednak miało być tak, że będziemy karani za to, że jesteśmy w kilku obszarach na innym już poziomie i zbyt daleko wybiegamy w przyszłość, zbyt strategicznie myślimy, to zastanowimy się nad tym, czy w takim razie Jaworzno w województwie śląskim w ogóle ma sens? Przypominam, że historycznie i wciąż mentalnie, jaworznianie nie czują się Ślązakami i lubią odwoływać się do tradycji małopolskich” – powiedział w najnowszym wywiadzie dla „Portalu Samorządowego” prezydent Paweł Silbert.

Pozwoliłem sobie podkreślić fragment, który wzbudził moją ekscytację. Bo to ważna deklaracja. Po raz pierwszy prezydent Silbert publicznie wskazał, iż obecne granice województw nie są określone raz na zawsze. Po raz pierwszy dał wyraz swoim wątpliwościom związanym z położeniem Jaworzna w województwie śląskim. Publicznie! W portalu, który pisze o samorządzie dla samorządowców.

Ta deklaracja nie ma jeszcze wagi zawołania: „kości zostały rzucone”. Przemsza to ostatecznie nie Rubikon, choć być może wkrótce trzeba będzie podjąć trudną, nieodwracalną decyzję. Na razie sytuacja przypomina tę w kasynie przy zielonym, pokerowym stoliku.

Bo cóż tak naprawdę robi w tym momencie prezydent Jaworzna? Licytuje i wywiera na partnerach (czy też konkurentach) presję. Świetnie wybrał moment, bo ledwie tydzień po odezwie beskidzkich regionalistów, aby zmienić nazwę województwa na śląsko-małopolskie. Sygnalizuje, że Jaworzno jest gotowe pójść nawet dalej – w kierunku zrewidowania granicy województw. Pojawia się zawoalowana groźba, iż Jaworzno może wówczas stanąć na czele wszystkich ruchów samorządowych, które pragnęłyby, aby ich gminy wróciły do Małopolski. To prowadziłoby do całkowitej dekompozycji województwa śląskiego w jego obecnej postaci.

Pytanie – czy adresaci, do których zwraca się Paweł Silbert, będą mieli na tyle zimnej krwi, żeby zaryzykować i powiedzieć: sprawdzam? Czyli rzucić nam w twarz:…

… jeśli nie podoba się wam nasze województwo, to śmiało wracajcie do Małopolski.

A jeśli tak się stanie, czy prezydent Silbert wyłoży na stół mocne karty i udowodni, że rzeczywiście jest gotów uczynić ten krok? Aby go uczynić potrzeba przede wszystkim woli politycznej władz centralnych, bo zmian granic województw dokonuje Rada Ministrów. Od 2017 roku mówiło się, że rząd PiS planuje korekty w podziale administracyjnym Polski. Na razie do nich nie doszło. Czy prezydent Paweł Silbert stanie na brzegu Przemszy i dobitnie wypowie słowa Juliusza Cezara, czy raczej przyzna, że to był tylko pokerowy blef?

Ku rozczarowaniu regionalistów, niestety wątpię, by akurat w tym momencie stawką rozdania, w które gra prezydent była zmiana granic województwa. Wręcz przeciwnie, prawdziwą stawką może być wzmocnienie pozycji Jaworzna w ramach województwa śląskiego. Bo nie ma co kryć – od lat nasze miasto jest tutaj traktowane po macoszemu.

Mapa 1841 przedsięwzięć zrealizowanych w województwie śląskim w latach 1998-2014. Żadne nie zostało zrealizowane w Jaworznie!

Już nie chce mi się przypominać sławetnej mapy inwestycji wojewódzkich, którą niegdyś opublikował Urząd Marszałkowski. Wynikało z niej, że samorząd województwa śląskiego w każdym większym mieście regionu wsparł finansowo jakieś inwestycje… poza Jaworznem. A przecież mieliśmy dwóch marszałków z Jaworzna. Nie chce mi się też przypominać perypetii z budową Drogowej Trasy Średnicowej Wschód, która od kilkunastu lat nie dochodzi do skutku.

Ale są również kwestie, o których niewielu mieszkańców Jaworzna pamięta lub wie. Choćby fakt, iż Koleje Ślaskie nigdy nie docierały do Jaworzna, ponieważ dla kolejnych marszałków Jaworzno leżało na tzw. „stykówce”. Czyli na granicy województw, którą z założenia miały obsługiwać Przewozy Regionalne. Dziwnym trafem nie dotyczy to Oświęcimia (w województwie małopolskim przecież), do którego kursowały i kursują nadal regularnie pociągi Kolei Śląskich.

Inna prozaiczna lecz dająca do myślenia sprawa. Przez lata całe Miejski Zarząd Komunikacji w Tychach otrzymywał z Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego miliony złotych dotacji na organizację autobusowej komunikacji pasażerskiej na liniach wojewódzkich. Innymi słowy województwo dopłacało Tychom za obsługiwanie swymi autobusami linii międzymiastowych np. z Tychów do Katowic. W roku 2016 było to 15,8 mln zł, w roku 2017 – 16,5 mln zł. Budżet KZK GOP również był zasilany tego rodzaju dotacją z „marszałkowa”.

A ile PKM Jaworzno otrzymywało dotacji marszałkowskiej za obsługę linii wojewódzkich?

Przecież autobusy naszego PKM obsługują Sosnowiec, Mysłowice i Katowice. Wiecie drodzy Czytelnicy, ile marszałkowie województwa dopłacali PKM-owi za obsługę owych linii? Dobrze zgadujecie… Okrągłe ZERO złotych!

Jak widać w naszym województwie od lat wszystkie miasta są równe. Niektóre zaś są nawet „równiejsze”.

Do tych uwarunkowań niedawno doszło kolejne. W ubiegłym roku Jaworzno straciło swojego przedstawiciela w zarządzie Subregionu Centralnego. Związek Gmin i Powiatów Subregionu Centralnego został powołany do ustalania priorytetów i wdrażania projektów dofinansowanych ze środków Unii w ramach ZIT i RPO. Podczas wyboru władz związku na nową kadencję, jeden głos zadecydował, że po raz pierwszy w historii nie ma w nich prezydenta Jaworzna. Jest to efekt zawiązania nieformalnego porozumienia między prezydentami Sosnowca, Dąbrowy Górniczej i Będzina (którzy wspierają się nawzajem również w ramach metropolii). A przed nami gorący okres negocjacji priorytetów do dofinansowania w nadchodzącej perspektywie unijnej. Jaworzno będzie miało w nowym układzie sił osłabioną pozycję negocjacyjną.

Kiedy przeanalizujemy te wszystkie fakty, możemy dojść do wniosku, że od lat byliśmy wypychani w kierunku Małopolski, a proces ten nasilił się po powołaniu do życia metropolii i rozbudzeniu zagłębiowskich ambicji. Rzeczywiście nadchodzi pora na refleksję czy „w takim razie Jaworzno w województwie śląskim w ogóle ma sens”. Przemawiają za taką refleksją nie tylko czynniki historyczne, kulturowe czy sentymentalne. Coraz większą rolę zaczyna odgrywać także aspekt pragmatyczny i chłodna ocena pozycji naszego miasta w województwie śląskim.

Tomasz Pstrucha

Felieton Tomasza Toszy o miejscu Jaworzna: Być ogonem wieloryba czy głową śledzia?

 

1 Comment

1 Comment

  1. Pingback: Być ogonem wieloryba czy głową śledzia? – felieton Toszy – extra

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top