Polecamy

Być ogonem wieloryba czy głową śledzia? – felieton Toszy

Portal samorządowy zrobił w ubiegłym tygodniu wywiad z prezydentem Silbertem. Pytali między innymi o relacje Jaworzna z Metropolią. Prezydent potwierdził, że stoimy obok, kibicujemy, nie zamierzamy wchodzić: – Jaworzno ma nieco inne problemy, choć obszarów i powodów do wspólnego działania można całkiem sporo znaleźć – tłumaczył dziennikarzowi. I tu padła chyba najciekawsza część wywiadu: – Gdyby jednak miało być tak, że będziemy karani za to, że jesteśmy w kilku obszarach na innym już poziomie i zbyt daleko wybiegamy w przyszłość, zbyt strategicznie myślimy, to zastanowimy się nad tym, czy w takim razie Jaworzno w województwie śląskim w ogóle ma sens? Przypominam, że historycznie i wciąż mentalnie, jaworznianie nie czują się Ślązakami i lubią odwoływać do tradycji małopolskich. Z metropolią tymczasem współpracujemy i będziemy współpracować, niekoniecznie wchodząc do niej.

 

Kolejny raz kwestia tożsamości kulturowej mieszkańców województwa śląskiego pojawia się w przestrzeni publicznej. Jakby ludziom zaczynał doskwierać fakt, że województwo nazywa się śląskie, choć śląskiego terytorium – geograficznie, śląskiego języka i śląskiej tożsamości jest w nim mniejszość. Dokładnie 48 proc. Pozostałe – to tereny byłej Małopolski. Nie da się ukryć – jesteśmy w Jaworznie niepasujący chyba najbardziej. Bo być może w Bielsku i Sosnowcu nie mówi się po śląsku, ale w Jaworznie – nie przymierzając mówi się nie tyle po polsku, co po krakosku. Pytanie brzmi, czy po krakosku ciągle się myśli?

Jest pewnego rodzaju mitem, że wszystko co dobre dla Jaworzna zdarzyło się dzięki temu, że trafiliśmy do województwa katowickiego a potem śląskiego. Choćby rozwój przemysłu.

Co jest oczywistą nieprawdą. Ostateczna decyzja o budowie Elektrowni Jaworzno III – tak naprawdę ostatniej poważnej inwestycji przemysłowej zapadła na początku lat 70. kiedy byliśmy jeszcze w województwie krakowskim. Podobnie analizy dotyczące budowy lotniska mającego zastąpić Balice (i stać się portem lotniczym projektowanym niczym obecny CPL Solidarność Baranów) to jest czas naszej bytności w Małopolsce, a zaniechanie tej inwestycji – gdy trafiliśmy do katowickiego. Budowa autostrady też została zaplanowana za wczesnego Gierka.

Lata 80. pamiętam osobiście. Nie było szczególnie radośnie i kolorowo. To było ponure, zapyziałe miasto bez jakiejś szczególnej urody w jakimkolwiek miejscu. Przemysł już ledwo dyszał – cementownia dogorywała, Azotka – słabizna, choć smród jak w najlepszych czasach. Kopalnie już nie biły rekordów. Rozgrzebane w drugiej połowie lat 70. inwestycje zarastały drzewami. Jak fundamenty hali w centrum.

Odzyskanie blasku i wypięknienie miasta nastąpiło dopiero gdy Jaworzno znalazło się w Unii Europejskiej. Dopiero wtedy pojawiły się realne pieniądze by się zmienić. Więc to nie jest ani zasługą ani winą tego, że byliśmy w takim a nie innym województwie.

Zresztą po co przeciętnemu mieszkańcowi Jaworzna marszałek czy wojewoda i ich urzędy. Ja znam tylko jeden powód – codziesięcioletni. W takim rytmie wymienia się paszport. Choć nie jestem pewny czy wobec cyfryzacji usług publicznych za kilka lat, gdy nadejdzie czas wymiany nie będzie to zorganizowane inaczej. Chrzanów, dzięki temu, że jest znaczącym miastem w małopolskim – ma paszportowy oddział, a my?

W województwie śląskim jesteśmy najwyżej w drugiej lidze. Bez szans na granie w pierwszej – nie będziemy nigdy miastem znaczenia Bielska, Rybnika, Gliwic czy Częstochowy. A gdybyśmy byli w Małopolsce? Nowy Sącz potencjałem ludnościowym pobiliśmy już dawno a Tarnów ma tak fatalne prognozy demograficzne, że za dekadę będziemy ludniejsi. Jaworzno byłoby największym po Krakowie miastem województwa małopolskiego.

Uważam, że Śląsk ma największy problem z wizerunkiem – jest tak jak z Zagłębiem Ruhry – choć w rzeczywistości to jest nowoczesne i zielone miejsce gdzie wytwarza się supernowoczesne produkty, to większość ludzi wciąż myśli że tam wciąż dymią huty a kopalnie wydobywają węgiel. I nie potrafią się tego wizerunku za żadne pieniądze zmienić. A na Śląsku wciąż dymią huty i pracują kopalnie… Małopolska i Kraków mają wizerunek jeden z najlepszych. Nie trzeba właściwie za niego płacić. Jest powtarzany stugębnym przekazem, pocztą pantoflową, że byliśmy, widzieliśmy i jest naprawdę super. Jedno z najlepszych miejsc na świecie. Tylko czy zechcemy skorzystać z aury którą roztacza Kraków, którego to miasta byliśmy przez kilkadziesiąt lat, w XIX wieku dzielnicą?

Myślę, że swoją odpowiedzią w wywiadzie Silbert chciał rozpocząć dyskusję o miejscu Jaworzna. Czy oby na pewno dziś jesteśmy w tym lepszym? Kiedyś to był dylemat czy być ogonem wieloryba czy głową śledzia. Patrząc na to jak niesamowicie zmienia się Kraków nie mam dziś wątpliwości, że wieloryb staje się śledziem, a śledź wielorybem. I chyba warto rozmawiać po krakosku z Krakowem.

Tomasz Tosza

W tym temacie felieton Tomka Pstruchy: Czy Jaworzno w województwie śląskim ma sens?

 

1 Comment

1 Comment

  1. Pingback: Czy Jaworzno w województwie śląskim ma sens? – felieton Pstruchy – extra

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top