Polecamy

Jeśli zbudujesz, oni przyjdą? – felieton Pstruchy

Transport jest jak krwiobieg dla miasta. W tym aspekcie zawsze się z Tomaszem Toszą zgodzę. Ale z drugiej strony sprowadzanie miasta do transportu i przecenianie miastotwórczej jego roli jest srogim przegięciem. Pewnie, można podchodzić do tego jak w amerykańskim filmie drogi, gdzie podróż stanowi cel sam w sobie. Ale do cholery, w normalnym życiu – nie w Technicolorze – odbywamy większość podróży z punktu A do punktu B, gdzie punkt B jest celem. Jeśli go nie potrafimy określić, po prostu nie ruszamy się z domu.

 

Pamiętam Gliwice z tego świetlanego okresu, o którym wspomina Tomasz Tosza. Jakieś 20 lat temu. Z tramwajami. Ale to nie tramwaje stanowiły o atrakcyjności tego miejsca, lecz rozwibrowane życie, które toczyło się niemal całą dobę na Starym Mieście z fenomenalnie kameralnym rynkiem i na głównej osi, którą stanowiła ul. Zwycięstwa. Życie zasilane potokami studentów ciągnących od strony ul. Pszczyńskiej (gdzie mieściła się większość domów studenckich) oraz przyjezdnymi, tłumnie wylewającymi się z dworca PKP (ul. Zwycięstwa łączy dworzec z rynkiem).

Jakieś dwie trzecie rynku pokrywały ogródki pubów i restauracji, pełne do godzin porannych. Reszta powierzchni zajęta przez chmarę studentów. Muzyka, zabawa, taniec, występy teatralne – tak wyglądały przynajmniej weekendowe noce w cieplejszych porach roku.

Ba, Gliwice dysponowały nawet swoją własną, zamiejscową filią mafii pruszkowskiej. Ci „biznesmeni” (jak siebie zwali) sprawnie kontrolowali dystrybucję zarówno środków odurzających, jak i pań lekkich obyczajów, których minibusy parkowały tuż przy rynku – na zbiegu Zwycięstwa i Jana Matejki (z uwagi na pobliski hotel). Kontrolowali takie newralgiczne interesy jak największą dyskotekę przy Chorzowskiej, przybytek zwany z niemiecka przez miejscowych „puffem” oraz wiele innych.

Takie były Gliwice przed 20-tu laty. Miasto fabryki Opla, miasto akademickie, ale też miasto grzechu i przestępczości zorganizowanej. W porównaniu z Gliwicami, Jaworzno było wówczas niestety przerośniętą wioską, a nawet Katowice prezentowały się zaściankowo. Gliwice nieco przypominały zminiaturyzowany i pozbawiony kanałów Amsterdam lub miasta niemieckie – choćby Hanower.

Dzisiaj faktycznie to miasto jest już inne. Rzeczywiście wydaje się trochę wymarłe i pozbawione tamtego wigoru sprzed lat. Tyle, że nigdy nie zrzuciłbym tego na karb likwidacji tramwajów i prowadzenia nie dość pro-rowerowej polityki transportowej! …ani na karb likwidacji mafii pruszkowskiej.

Zmieniły się czasy. Czynników jest mnóstwo. Począwszy od nieustannego promowania skrajnie indywidualistycznych postaw (skutecznie rozbijających modele wspólnotowe), które zostały wpojone nowym generacjom. Poprzez agresywną ekspansję mediów elektronicznych, które tylko dla zmyłki nazywane są mediami społecznościowymi (choć mają działanie antyspołecznościowe w „realu”). Po wzrost dominującej pozycji Katowic, które jak czarna dziura łapczywie „pochłaniają” całe życie regionu. Możemy wyliczać…

Z drugiej strony (a może tym bardziej), mimo pełnej świadomości zmian, które zaszły w ostatnich kilkunastu latach w Jaworznie, nie podzielam „hurraoptymizmu” mego imiennika. Bo czy jaworznicki projekt Rynek Od.Nowa można już nazwać zakończonym? Czy może dopiero zaczętym, którego realizacja nadal będzie trwać latami?

Nazwijcie mnie malkontentem lub zaprzańcem, ale ja nie uważam, by jaworznicki rynek żył takim życiem na jakie by zasługiwał. A może inaczej – życiem jakiego bym ja oczekiwał.

Nie ma już drogi krajowej, która skutecznie rozpieprzała tę przestrzeń, ale z drugiej strony nie do końca wytworzyły się jeszcze te funkcje, które na porządnym rynku być powinny. Tu nadal odczuwamy dotkliwy brak miejsc, które skłaniałyby nas do pozostania – ogródków z prawdziwego zdarzenia, restauracji (nie pizzerii ale restauracji – nie fast-fooda ale slow-fooda właśnie), kawiarni we włoskim stylu…

A może po prostu u nas nie wykształciła się jeszcze kultura spędzania wolnego czasu w takich okolicznościach w większej grupie? „Przeciekania czasu” przez palce dla samej przyjemności bycia w towarzystwie innych ludzi. Może nas na to nie stać, może jesteśmy zbyt zagonieni?

Z nielichym zdumieniem zauważałem podczas ostatnich startów Tour de Pologne, jak w mgnieniu oka jaworznicki rynek z całkowicie zatłoczonego stawał się kompletnie pusty! Niemal nikt na nim nie zostawał po odjeździe kolarzy.

Zapełniała się za to Galena… O czym to świadczy? Według mnie o tym, że oferta przegrywa z ofertą galerii. Tylko że tu decyduje „niewidzialna ręka rynku” – prawo podaży i popytu – a nie władze samorządowe.

„Wystarczyło dać ludziom infrastrukturę, by zaczęli z niej korzystać. I to prawo urbanistyczne, że jak się da ludziom przestrzeń dla spotkań, to zaczną się tam spotykać…” – pisze Tomasz Tosza. Sporo w tym racji, ale jednak sama przestrzeń nie wystarcza. W górach jest mnóstwo przestrzeni, ale jednak większość ludzi wyznacza sobie jakiś cel – dojście na szczyt, zobaczenie stawu w malowniczej dolinie czy choćby zjedzenie szarlotki na „Piątce” i pogadanie z innymi wędrowcami.

Wydaje mi się, że to nie jest do końca tak, jak w filmie „Pole marzeń”, gdzie pada brzemienna kwestia „If you build it, they will come” („Jeśli zbudujesz, oni przyjdą”). Życie nie jest hollywoodzką baśnią w Technicolorze. Żeby przyszli, trzeba się natrudzić i przekonać, że warto przyjść. A później udowodnić, że efekt sprostał oczekiwaniom. Bo drugi raz nie przyjdą.

Dzisiaj hasło powinno brzmieć: „Przekonajcie mnie, że potrzebuję przyjść, a wówczas przyjdę”. I to, moim skromnym zdaniem, jest zasada, która rządzi dzisiejszym marketingiem (także miejsca), w którym klient/użytkownik jest panem. A przed laty w Gliwicach nikt nie musiał przekonywać. Ludzie sami generowali ten pęd i pozytywne sprzężenie zwrotne. Bo najważniejsza jest nie infrastruktura, ale sami ludzie.

Tomasz Pstrucha

Na starość nie będziemy grubi – felieton Toszy

 

1 Comment

1 Comment

  1. Pingback: Na starość nie będziemy grubi – felieton Toszy – extra

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top