Kultura i rozrywka

Jaworznianie z pasją – Wojciech Lichtański – W muzycznym świecie

Muzyka od zawsze łączyła ludzi, niezależnie od miejsca na świecie, w którym przyszło im żyć. Dobrze wie o tym Wojciech Lichtański, który jest kolejnym bohaterem naszego cyklu „Jaworznianie z pasją”

 

Wojciech Lichtański – jestem muzykiem – saksofonistą i kompozytorem. Przeszedł przez wszystkie stopnie edukacji muzycznej, zaczynając od Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Jaworznie, a kończąc na Akademii Muzycznej w Katowicach. Od dwóch lat razem z Mateuszem Pałką (fortepian, akordeon), Kubą Dworakiem (kontrabas) oraz Patrykiem Doboszem (perkusja) współtworzy kwartet Wojciech Lichtański Questions.

Pomimo młodego wieku, masz już na swoim koncie sporo sukcesów. Jak zaczęła się twoja przygoda z muzyką?

– Moja przygoda z muzyką zaczęła się bardzo wcześnie. Mój tata od zawsze puszczał w domu dobrą muzykę. Był to głównie jazz. Odkąd pamiętam lubił amatorsko grać na keyboardzie. W zasadzie to on był moim pierwszym nauczycielem. Nauczył mnie nut, sprawdzał moje zadania z teorii muzyki i słuchał jak ćwiczę na instrumencie. W wieku 7 lat rodzice zapisali mnie do szkoły muzycznej. Saksofon to była miłość od pierwszego wejrzenia. Po tygodniu nauki teoretycznej, dostałem ze szkoły swój pierwszy saksofon. Kiedy tylko wróciłem z nim do domu, złamałem zakaz nauczyciela, wyciągnąłem go i pobiegłem pod okna sąsiadów, żeby się nim pochwalić. Jak na dziecko dużo ćwiczyłem. Szybko zaczęto wysyłać mnie na konkursy. Pierwszy z nich wygrałem. Pamiętam to jak dziś. Ogólnopolski Konkurs Instrumentów Dętych w Oławie. Miałem 9 lat i jechałem zobaczyć jak to jest być na konkursie. Tak mi powtarzał mój nauczyciel, mgr Jerzy Sendecki. Być może to był klucz do sukcesu, oprócz dobrego przygotowania. Od tamtego momentu zacząłem jeździć na konkursy regularnie, poprzez szkołę drugiego stopnia i studia, kończąc rok po ich zakończeniu. W sumie to około 40 nagród. W tym głównie pierwsze miejsca i Grand Prix.

Miałeś okazję współpracować z wieloma muzykami w ramach różnych projektów, które z nich wspominasz jako te najważniejsze i dlaczego?

– Z pewnością największy wpływ wywarł na mnie śp. Pan Janusz Muniak. Jego Jazz Club znajdujący się na ulicy Floriańskiej w Krakowie „wyedukował” rzesze muzyków. To miejsce, gdzie przeróżni wykonawcy przychodzą nie tylko grać, ale też przebywać w swoim towarzystwie. Kiedy zacząłem się pojawiać w tym klubie, miałem wielokrotnie okazję słuchać jak Pan Janusz grał, ale co więcej, miałem okazję wielokrotnie grać razem z nim, jest to dla mnie największym wyróżnieniem w moim dotychczasowym muzycznym życiu. Ważnym momentem było również spotkanie Eda Partyki, który przez 3 lata prowadził Big Band Akademii Muzycznej w Katowicach.

Muzykując i dając koncerty bywałeś w rożnych krajach europejskich. W których z nich publika przyjęła cię najcieplej?

– W wielu miejscach publiczność reagowała wspaniale na muzykę zespołów, z którymi grałem, ale ostatnio najlepiej wspominam koncerty z Opus Jazz Club, który znajduje się w Budapeszcie. Miałem okazję grać tam dwukrotnie. Pierwszy raz z Vehemence Quartet, a rok później z Piotr Budniak Essential Group i za każdym razem atmosfera była wyjątkowa. Na koniec koncertów duże brawa i bisy. A po, rozmowy z publicznością.

W lutym wydałeś płytę wraz z kwartetem Wojciech Lichtański Questions, którego jesteś liderem. Skąd pomysł na nazwę płyty?

– Tytuł płyty, czyli „Iga” to imię mojej półtorarocznej córki. Nazwa zespołu powstała dość naturalnie, ponieważ każdą z kompozycji pisałem pod wpływem zadawanych sobie samemu pytań. Przykładowo tytułowa Iga jest utworem, który pisałem, kiedy dowiedzieliśmy się z żoną, że będziemy mieli córkę i zaczęliśmy się zastanawiać jakie damy jej imię. Żona zaproponowała Igę, ale że ja tak ważne rzeczy muszę przemyśleć dosyć długo, to tak się złożyło, że przekazałem te emocje oczekiwania w kompozycji, którą wtedy napisałem. Sam utwór ma tytuł Iga?, ale pomyślałem, że tytuł płyty, w którym chce użyć imienia córki nie powinien być już pytaniem.

Co wyróżnia „Igę” spośród innych płyt jazzowych? Dlaczego warto jej posłuchać?

– Pisząc utwory, które będziemy przedstawiać publiczności, myślałem głównie o tym, żeby prezentowały wiele ładnych melodii, które jednocześnie nie są trywialne. Oczywiście podane są one na różnorodnej harmonii i rytmie, który jest również bardzo ważny. Wszystko to ma na celu wzbudzić w słuchaczu konkretne emocje, choć wiadomo, że każdy może je odczytać trochę inaczej. Przywiązuję uwagę do detali, dlatego ważne było dla mnie, żeby płyta dobrze brzmiała oraz żeby była jedną długą historią, a nie osobnymi piosenkami. Staram się także dbać, żeby muzyka była ciekawa zarówno dla muzyka, który kiedy nas słucha doceni to, co gramy oraz to, co skomponowałem, ale chcę także, żeby była ciekawa dla laika, który doceni początkowo tylko i wyłącznie płynące z muzyki emocje.

Jakie są twoje plany na najbliższą przyszłość? Czym jeszcze nas zaskoczysz?

– Moim planem jest przede wszystkim praca nad rozwojem Wojciech Lichtański Questions. Chcę, żebyśmy grali wiele koncertów w Polsce i za granicą, a do tego regularnie. Planuję już w głowie kolejną płytę. Mam nadzieję, że swoją grą i muzyką Wojciech Lichtański Questions będę zaskakiwał przede wszystkim zawsze wysokim poziomem i nowymi muzycznymi pomysłami.

Bardzo dziękuję ci za tą inspirującą rozmowę i mam nadzieję, że niedługo usłyszymy jeszcze o twoich nowych projektach oraz sukcesach.

Rozmawiała Natalia Gerlich, autorka bloga Passion Piece

To tylko fragment wywiadu, pełny dostępny na blogu autorki

 

1 Comment

1 Comment

  1. Pingback: Wojciech Lichtański wystąpi w bibliotece – extra

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top