Polecamy

Wiedza ze skoliozą w prezencie – felieton Pstruchy

Felieton to taki gatunek publicystyczny, w którym bez konsekwencji można gładko „prześlizgiwać” się po tematach i łączyć „groch z kapustą”. Można rozpocząć od likwidacji zatoczek autobusowych, poprzez życie na kredyt społeczeństw, problem edukacji, wskazanie palcem, że wszystkiemu jest winne PiS i ostatnia reforma systemu oświaty, aby powrócić do zagadnienia transportowego. Och, żeby wszystkie odpowiedzi były tak proste i łatwe do odnalezienia w kilku książkach.

 

À propos książek, w 2009 roku Minister Edukacji Narodowej Katarzyna Hall podpisała rozporządzenie ustalające zasady przechowywania przez szkoły podręczników. Wszystko po to, aby dzieci nie musiały nosić ciężkich tornistrów. Czy Drodzy Rodzice zauważyliście jak tornistry Waszych dzieci stały się od tej pory lekkie? Wręcz przeciwnie? Podręczniki, zeszyty ćwiczeń, normalne zeszyty, przybory piśmiennicze, zmienne buty, strój gimnastyczny – wszystko na plecach 10-latka.

No bo niby jak inaczej dziecko ma zrobić zadania domowe? Jedno w ćwiczeniach, inne w zeszycie, przygotować się z podręcznika do testu… Spora część pracy przynoszona jest do domu. Dzieci z pomocą rodziców brną przez program nauczania, który przecież jest świętością i musi zostać zrealizowany. Świętością są również oceny, których trzeba trochę nazbierać, żeby były podstawy do klasyfikacji. Wystarczy niefortunny zbieg świąt oraz dłuższych okresów wolnych od nauki i zaczyna się pogoń za stopniami – test goni test. Bo z czegoś trzeba wystawić ocenę na półrocze.

O skuteczności jakich wielkich reform systemu oświaty my mówimy, skoro w Polsce tak prosta zmiana, jak odciążenie pleców dzieci okazała się fiaskiem?

A w takiej Finlandii? Zadania domowe niemal nie istnieją, gdyż wszystko opiera się na wspólnej pracy w szkole. Płatne korepetycje są zakazane, bo od edukacji jest szkoła. Obligatoryjny test jest jeden – na zakończenie szkoły średniej („Uczymy dzieci jak zdobywać i wykorzystywać wiedzę, a nie jak rozwiązywać testy” – zwykł mówić fiński minister edukacji). Postęp poszczególnych dzieci oceniany jest według indywidualnych kryteriów opracowanych przez nauczyciela. Zamiast współzawodnictwa jest współpraca i równanie w górę – różnica między najsłabszymi a najlepszymi uczniami jest w Finlandii najniższa na świecie (według raportu OECD). „Równość szans jest w fińskiej edukacji najważniejszym pojęciem. Wszystkie partie polityczne się w tym zakresie zgadzają” – twierdzi Olli Luukkainen, prezes związku zawodowego nauczycieli.

Jak wypadają fińscy uczniowie w badaniach PISA (Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów)? W zakresie rozumowania w naukach przyrodniczych w roku 2015 byli na 5. miejscu w świecie. Polscy uczniowie na 22. pozycji – niższej niż w roku 2012 i 2006. Czytanie i interpretacja tekstu – mali Finowie na 4. miejscu, Polacy na 13. (znowu spadek w porównaniu z 2012). W matematyce Finowie znaleźli się na 13. miejscu, a polskie dzieci na 17. (gorszy wynik niż w 2012). Warto zwrócić też uwagę na maleńki kraj bałtycki – Estonię – ich wyniki są lepsze nawet niż Finlandii. Raport z kolejnego badania PISA z roku 2018 będzie opublikowany już tej jesieni.

Po co o tym piszę? Bynajmniej nie po to, aby przywalić strajkującym nauczycielom. Sytuacja jest zbyt złożona, bym pozwolił sobie na ocenę ich decyzji – ani się z nimi nie solidaryzuję, ani też nie potępiam. Wydaje mi się, że po raz kolejny zostali wykorzystani jako „mięso armatnie” w celach politycznych.

Na sobotniej regionalnej konwencji PO w Rzeszowie Grzegorz Schetyna powiedział, iż „wierzy, że protest nauczycieli będzie miał wpływ na wynik wyborów”. Oby się nie przeliczył, bo ostatnie badanie opinii publicznej IBRiS wskazuje, że strajk nauczycieli nie wpływa na sondaże PiS. To PO straciła kolejne 3,8 punktu procentowego poparcia. Rodziców jest bowiem znacznie więcej niż nauczycieli. A rząd dobrze wie, że czas gra na niekorzyść strajkujących i cierpliwość rodziców będzie się wyczerpywać.

W ubiegłym tygodniu oficjalne stanowisko w sprawie strajku nauczycieli zajął Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, w którym zauważono, iż „właściwie nikt nie jest zainteresowany rozwiązywaniem problemów polskiej edukacji, a cała dyskusja przekształca się w absurdalny spór, czy ktoś jest za PiS, czy też przeciw niemu”. „Polska edukacja wymaga głębokiej reformy, a nie bezrefleksyjnego zwiększania wydatków w systemie, który w żaden sposób nie poprawi jakości kształcenia. Dlatego też sprzeciwiamy się spełnieniu postulatów strajkujących nauczycieli w obecnym kształcie, gdyż nie rozwiązuje to problemów polskiej edukacji” – napisał ZPP.

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem w felietonie Tomasza Toszy, iż „protest eksplodował właśnie teraz, kiedy kumulują się błędy reformy oświaty wprowadzonej przez obecnie rządzących”.

Kumulują się efekty grzebania w oświacie i wprowadzania kolejnych „reform” przez wszystkie poprzednie rządy. Reform robionych w odpowiedzi na bieżące potrzeby polityczne, ekonomiczne czy demograficzne (np. sławetne zapędzenie 6-latków do szkół).

Nie z myślą o jakości kształcenia. Bo przecież gdyby tak było, to wyniki badań PISA nie pokazywałyby wyraźnie jak ta jakość spada. Nie z myślą o głównych podmiotach – dzieciach oraz nauczycielach, którym pozostawało tylko przystosowanie się do zmian i w tym sensie zawsze stawali się ofiarami reformatorskich zapędów polityków.

Nie mam złudzeń, że teraz doczekamy prawdziwej i skutecznej reformy oświaty. Prawdopodobne zdaje mi się za to, że po osiągnięciu masy krytycznej niezadowolenia rodziców, rząd wysadzi w powietrze całą Kartę Nauczyciela. Bo nikt już wówczas nie stanie po stronie nauczycielskich związków zawodowych, broniących jej jak niepodległości.

Tomasz Pstrucha

Popieram nauczycieli i czytam książki – felieton Toszy

 

1 Comment

1 Comment

  1. Pingback: Popieram nauczycieli i czytam książki – felieton Toszy – extra

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top