Polecamy

Na strzelaninę z nożami – felieton Tomasza Pstruchy

Jest taki stary dowcip o trzech problemach przedstawicieli pewnej nacji, kiedy dochodzi do konfrontacji. W ostateczności wyciągają noże. To jest trzeci – największy, bo skazujący ich na przegraną – problem, bo okazuje się, że… na strzelaninę przychodzą z nożami. Wypisz wymaluj sytuacja z nauczycielami. Rząd udowodnił im, że na strzelaninę przyszli z nożami.

Wczoraj dzieci poszły do szkół. Sławomir Broniarz ogłosił, iż nauczyciele zawieszają strajk do września. Wytłumaczył to tym, iż „chcą dać uczniom szansę zakończenia nauki”. Nie chcą też dopuścić do problemów z maturami.

Z wyjaśnienia tego bije wprost brak szczerości i desperacka próba „zachowania twarzy”. Bo faktycznie okazało się, że każdą kartę przetargową (a tymi były egzaminy gimnazjalne i ósmoklasisty oraz matury) rząd zbijał „jokerem”. Bez nauczycieli egzaminy gimnazjalne i ósmoklasisty miały się nie odbyć. Jednak się odbyły. Bez nauczycieli klasyfikacja maturzystów miała nie dojść do skutku. Błyskawiczne zmiany prawa, dające uprawnienia do wystawienia ocen końcowych dyrektorom szkół lub organom prowadzącym (samorządom), wytrąciły nauczycielom ostatni argument z ręki. Strajk, nie strajk – egzaminy maturalne zostałyby przeprowadzone. Wściekłość tych, którzy nie mieliby możliwości poprawy ocen i nie uzyskaliby dopuszczenia do egzaminu, skupiłaby się na nauczycielach.

Nie piszę felietonu przeciwko nauczycielom, tak jak nie pisałem przeciwko nim poprzednim razem. Staram się po prostu chłodno ocenić rozwój wydarzeń, a wychodzi na to, że Sławomir Broniarz „przelicytował” i przecenił możliwości. „Zwyciężają ci, którzy z wyprzedzeniem przeprowadzają w swojej kwaterze kalkulacje, uwzględniając jak największą liczbę czynników. Pobieżne kalkulacje oznaczają porażkę. A co dopiero ich brak!” – pisał ponad 2500 lat temu Sun Tzu. Noże, gdy przeciwnik dysponuje bronią palną, stają się żałośnie bezużyteczne.

„Straty” po stronie nauczycieli zdają się większe, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Po pierwsze – podzielenie środowiska. Ci którzy nie podjęli strajku; dalej ci, którzy strajkowali i strajk zawiesili; i jeszcze ci, którzy Broniarza wprost nazwali „zdrajcą” i chcą strajkować nadal. Tak głęboko nauczyciele nie byli podzieleni chyba nigdy dotąd.

Po drugie – etos. Choć etosem jeszcze nikt nigdy rodziny nie wyżywił, nauczyciele się nim szczycili. Ubolewali nad dewaluacją tego etosu i erozją autorytetu mistrza-wychowawcy. Jak teraz mówić o jakimkolwiek etosie, gdy strajkujący odstąpili od przeprowadzenia egzaminów ósmoklasistów i zagrozili, że matury się nie odbędą? Kto w tym momencie spogląda na nauczycieli, jako na grupę zawodową, która kieruje się etosem i misją? Ten wizerunek trzeba będzie odbudowywać latami! Zwłaszcza, że nauczyciele okazali się być grupą zawodową, której postulaty można zignorować i… właściwie nic się nie dzieje.

Górnicy – mimo iż podczas strajków mogli być przedstawiani jako pieniacze, rozrabiaki palący opony, uprzywilejowana grupa o roszczeniowej postawie – nigdy nie pozwolili na skalanie etosu zawodu. Ciężka praca pod ziemią w ekstremalnie niebezpiecznych warunkach – przez taki pryzmat patrzymy na pracę górników. A przez jaki pryzmat spoglądamy obecnie na pracę nauczycieli i ich misję? Wystarczy poczytać opinie przeważające na forach internetowych.

Po trzecie wreszcie…

… nauczyciele są osamotnieni jeszcze bardziej, niż byli na początku strajku. Ich postulaty nie porwały innych grup zawodowych, ani nie poruszyły większości społeczeństwa.

Rodzice z narastającym rozdrażnieniem przystąpili do samoorganizacji. Kolega opowiadał mi, jak w jego firmie zaczęła funkcjonować nieformalna „świetlica”. „Dziewczyny przyprowadziły dzieci, przygotowaliśmy jedną salę i mamy godzinne dyżury. Jak strajk dalej potrwa, to może ruszymy z programem korepetycji. Inżynierowie będą przerabiać przedmioty ścisłe, księgowość matematykę, a PR-owcy język polski” – mówił pół-żartem.

Sytuacja z perspektywy nauczycieli oraz nas wszystkich nie nastraja jednak do żartów. Bo wydaje mi się, że nie ma nic bardziej demotywującego i odbierającego chęć do pracy, niż trafienie na bezmiar obojętności. A to już uderzy rykoszetem w dzieci, bo nauczyciele odpowiedzą w proporcjonalnym stopniu obojętnością i wypaleniem zawodowym.

Czy tej sytuacji winien jest rząd, czy Związek Nauczycielstwa Polskiego, który ewidentnie nie był wystarczająco przygotowany i nie przewidział przebiegu wydarzeń? Sami Państwo sobie odpowiedzcie według własnego uznania. Poza tym nie wydaje mi się to szczególnie ważne, gdy pozostajemy z problemem, który wymaga systemowego rozwiązania.

Co będzie działo się we wrześniu? Bo przypominam, że strajk jest do września jedynie zawieszony. Nie wróżę nauczycielom spektakularnego sukcesu. Znowu powraca myśl chińskiego mędrca sprzed tysięcy lat: „Ci, którzy prowadzą armię umiejętnie, nie zrywają żołnierzy dwukrotnie i nie szukają dla niej żywności trzykrotnie”.

Tomasz Pstrucha

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top