Felieton

Polski kościół potrzebuje Stojałowskich – felieton Toszy

Stanisław Stojałowski (1845-1911)

Lubię pisać felietony o swoim mieście, bo jest ono na swój sposób wyjątkowe. Ale są takie chwile, kiedy trudno przejść do porządku dziennego gdy obok dzieje się historia. W sobotę wczesnym popołudniem opublikowany został reportaż braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Od tego czasu obejrzało go kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców Jaworzna. Ludzie rozmawiają teraz o tym wszędzie. I nie jest to wrażenie odosobnione. Jesteśmy wstrząśnięci. Większość z nas obejrzała ten film na raty, bo poziom emocji nie pozwalał pochłonąć go naraz.

Wbrew temu co państwowa narracja próbuje nam teraz przekazać, nie jest to film o kilkunastu przepadkach pedofilii, ale to jest opowieść o zinstytucjonalizowanej, zbiurokratyzowanej i odhumanizowanej machinie ukrywającej takie przypadki. I to jest największy problem z jakim musi zmierzyć się polski kościół.

Jaworzno miało w sumie do kościoła szczęście. Teren obecnego miasta był do zaborów dobrem biskupim. Miejscowe chłopstwo nie zostało dotknięte pańszczyzną tak jak chłopi z centralnej Polski. Nie mieliśmy w Jaworznie szlacheckich folwarków, a chłopi gospodarzyli na księżych ziemiach jako czynszownicy – dzierżawiąc łany za opłatą. Sądem właściwym dla ówczesnych mieszkańców był krakowski Sąd Biskupi. To tam skarżyli się chłopi na złe traktowanie ze strony najemnych – pochodzących właśnie z pańszczyźnianej Polski – zarządców i ku ich zaskoczeniu nasi chłopi uzyskiwali korzystne wyroki.

Kiedy w 1846 roku galicyjskie chłopstwo poszło masowo wieszać szlachtę i kler, palić dwory i plebanie to rabacyjne zamieszanie ominęło tereny Jaworzna.

Potem przydarzył nam się ksiądz Stanisław Stojałowski, twórca stowarzyszenia Przyjaźń Jaworznicka, parlamentarzysta, założyciel kas spółdzielczych, nauczyciel, zwolennik oddzielenia Państwa od Kościoła i wyboru hierarchów przez wiernych. Ekskomunikowany nawet przez papieża, choć później ekskomunikę cofnięto. Ksiądz – boży rewolucjonista, co przypłacił wieloma latami więzienia. Ale dziś ma w Jaworznie pomnik i swoją ulicę. Czyli warto było.

Jaworzna nie ma na mapie zgłoszonych przypadków kościelnej pedofilii. Mam nadzieje, że nie będzie. Ale przed polskim kościołem dopiero początek procesu oczyszczania. W drodze jest już papieski wysłannik, który ma zrobić porządek, gdyż po pierwszych reakcjach hierarchów widać, że mieli nadzieję, że sprawa przyschnie. Podobnie jak przez długie lata polski kościół wziął na przeczekanie papieża Franciszka. Jeśli oczyszczenie nie nastąpi szybko, to konsekwencje dla polskiego kościoła mogą być straszne. Już dziś – przed ujawnieniem druzgocącej afery pedofilskiej – najszybciej na świecie następował proces laicyzacji i odchodzenia od kościoła młodych ludzi. Kościelne statystyki pokazują jak regularnie zmniejsza się ilość uczestniczących w nabożeństwach wiernych. Polski katolicyzm okazuje się być płytki i bardziej zwyczajowy, polegający na obrzędach niż na głębokiej wierze.

Jednocześnie kościół zawarł alians z politykami i Państwem, czyli zrobił to z czym walczył nasz ksiądz Stojałowski. Za chwilę tryumfu przyjdzie kościołowi zapłacić bolesną cenę. Pierwsze pomniki już zostały obalone lub zakryte. Pewnie nie ostatnie one. Wszystko przez obrzydliwy mechanizm władzy. Ona pociąga duchownych, bo łatwiej przymuszać owieczki siłą Państwa niż prowadzić je własnym przykładem. Aż pojawia się kataklizm taki jaki ujawnili Sekielscy. I okazuje się, że wszystkie wzniosłe słowa moralnych przewodników…

Puste kościoły w Irlandii, zdewaluowany kościół w Portugalii, masowo opuszczający parafie w Bostonie i Filadelfii to żywe przykłady tego co się dzieje, kiedy kler nie ma ochoty na oczyszczenie i do tego oczyszczenia jest zmuszony przez wiernych, prokuraturę i sędziów. Polski kościół czeka jeszcze jeden bolesny krok – ujawnienie głęboko dotąd skrywanej tajemnicy jak wielkiej skali była współpraca kleru ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. Trudno być moralnym przewodnikiem jeśli nie rozliczyło się z własnym sumieniem.

Wiele teraz zależy od postawy całego kościoła i wszystkich pojedynczych księży. Jest nadzieja. Osobiście znam księży, co do których duchowej siły i moralnych przewag nie mam najmniejszej wątpliwości. Wszak bycie laureatem nagrody tishnerowskiej nie może być przypadkowe. Tylko czy będą oni dziś głównym nurtem? Dziś polski kościół potrzebuje Stojałowskich. Jak najwięcej. Cieszę się, że mieliśmy w Jaworznie takiego księdza.

Tomasz Tosza

Zapraszamy do dyskusji: tutaj

 

Felieton Tomasza Pstruchy: Pożar w katedrze

 

1 Comment

1 Comment

  1. Pingback: Pożar w katedrze – felieton Pstruchy – extra

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top