Felieton

Dla samorządów idzie zima – powyborczy felieton Tomasza Toszy

Za nami pierwsze z tegorocznych wyborów. Wyniki jednych zatrwożyły ale większość odczuła ulgę. Wśród tych, którzy ją odczuli są… ekonomości. Ciekawe, prawda? Ale ich wyjaśnienia są logiczne do bólu – gdyby PiS zremisował, albo przegrał wybory, to rozwiązałoby to worek z kolejnymi kosztownymi obietnicami, które byłyby powtórzeniem greckiej drogi. Do kryzysu, za który ostatecznie i tak płacą najsłabsi.

 

PiS ma legitymizację do władzy. Potwierdził ją wyraźnie wynikiem wyborów do Europarlamentu. Nie ma się co zżymać – tak działa demokracja. Większość ludzi odczuła ich rządami natychmiastową poprawę. A przyszłość? Któż się nią przejmuje. Jutro będzie jutro, a pięć lat za pięć lat.

Od władzy publicznej można by wymagać, żeby myślała dłuższą perspektywą niż najbliższe wybory. Ale jeśli wczytać się uważnie w historię, to byłaby zupełnie wyjątkowa sytuacja. Każda władza (i ludzie wokół niej zgromadzeni) zazwyczaj zainteresowana jest jedynie utrzymaniem tej władzy. Za każdą cenę i bez oglądania się na konsekwencje. Historia niczego nie uczy. Inaczej by się nie powtarzała.

PiS złożył przed wyborami dużo obietnic, które maja poprawić sytuację finansową wyborców. Nigdy nie uległem liberalnemu zaczadzeniu i absolutnej wierze w wolny rynek. Jego niewidzialna ręka pokazuje najsłabszym grupom społecznym fakulca. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że transfery socjalne 500+ i radykalne podniesienie płacy minimalnej nie tylko nie zaszkodziły gospodarce ale stały się jej dźwignią. Przede wszystkim poprawiły sytuację najsłabszych grup społecznych, tych, które ponosiły koszty transformacji. Jej ewidentny sukces nie był dotąd sprawiedliwie dzielony.

Jestem za sprawiedliwymi transferami wyrównującymi szanse, gdyby nie to, że dużą część tych obietnic sfinansują samorządy. Jak? Po prostu rządzący zabierają im pieniądze. Jak? W sposób niezrozumiały dla obywatela, ale bezpośrednio go dotyczący.

Samorządy mają udział w podatku dochodowym jaki indywidualnie płacimy. Prawie połowę lub trochę więcej niż połowę. Obiecano nam obniżenie PIT tak, żeby kilkanaście miliardów zostało w kieszeniach obywateli. Czyli samorządy nie dostaną tych pieniędzy. Nikt suwerenowi nie wytłumaczył, że stan wspólnych przestrzeni, dróg, komunikacji zależy od tych pieniędzy. Zależność jest nieoczywista, bo jak zrzucić winę na krzywe chodniki, dziury w jezdniach na PiS. Winny jest burmistrz.

Nie jest wielką tajemnicą, że samorządy finansowo stoją źle. Nie tylko nie korzystają z rosnącej gospodarki, ale płacą tego koszty. Żaden z dochodów Gmin poza PIT nie jest powiązany ze wzrostem gospodarki. VAT płynie w całości do budżetu państwa. A z CIT przedsiębiorcy z łatwością potrafią wymigać i to czynią. Teraz się ten PIT zabiera. Tymczasem pracownicy zależni od Gmin oczekują podwyżek (na które w obecnej sytuacji Gmin nie stać a wkrótce nie stać będzie tym bardziej). Skończy się to tak, że nie będzie ani pieniędzy ani ludzi do pracy… Ktoś zapyta – jaki problem? Będzie mniejsza biurokracja. Tylko, że ci pracownicy, to kierowcy autobusów miejskich, nauczyciele, ludzie sprzątający ulice, koszący trawę. To są też te panie zza okienka które wydają dowody osobiste i rejestracyjne i służby ochrony środowiska, które nas chronią przed mafiami śmieciowymi. Co się stanie, kiedy ich zabraknie?

Samorządy płacą za wzrost PKB z powodu rosnących cen robót budowlanych. PKB wzrosło o kilka procent. Ceny inwestycji – o kilkadziesiąt. Już z tego powodu jest ich mniej. I będzie mniej jeszcze.

Tylko kilka procent dochodów Gmin to wolne środki, które można wydać na inwestycje i utrzymanie miast. Po zmianach w PIT zniknie właśnie tych kilka procent. Znam gminy, gdzie zniknie więcej niż te wolne środki. Oznacza to drastyczne cięcia wszystkiego. A w wielu przypadkach zatopienie słabszych samorządów. Suweren doskonale przekonał się w przeszłości na własnej skórze co oznacza utrata zdolności kredytowej. Od razu pojawia się bank i żąda spłaty całego długu póki nie pojawią się komornicy od innych wierzycieli. Czy suweren wykaże empatię dla swoich samorządów gdy któryś znajdzie się w tej sytuacji?

Jaworzno pewnie utrzyma się na powierzchni ale wiele gmin utonie. Wśród nich nasi sąsiedzi. Oni już dotarli do granic możliwości. Niestety, ale jestem pesymistą mimo że zdecydowana wygrana PiS nie zdemoluje budżetu państwa, co groziło gdyby stało się inaczej.

Ciemno to widzę. Dla samorządów idzie zima. Długa zima.

Tomasz Tosza

Felieton pochodzi z gazety: EXTRA 10-2019

Zapraszamy do dyskusji: tutaj

Polecamy: PiS wygrywa w Polsce, w województwie i w Jaworznie

Polecamy: Jaworznianie poszli do urn. Wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego

Polecamy również: Przemijający efekt tresury – felieton Tomasza Pstruchy

 

3 komentarze

3 Comments

  1. Pingback: PiS wygrywa w Polsce, w województwie i w Jaworznie – extra

  2. Pingback: Przemijający efekt tresury – felieton Tomasza Pstruchy – extra

  3. Pingback: Kolej na pociąg – felieton Tomka Toszy – extra

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top