Z miasta

Pomnik dający nadzieję. W Betlejem odsłonięto pomnik bezdomnego

W miniony weekend we Wspólnocie Betlejem na Dąbrowie Narodowej działo się wyjątkowo dużo. Ksiądz Mirosław Tosza świętował 25-lecie kapłaństwa, a przed budynkiem uroczyście odsłonięty został pomnik bezdomnego Włodka Mostowika.

Wyjątkowo niecodzienne, a przy okazji wzruszające, były sobotnie uroczystości odbywające się w Betlejem. O bezdomnych na co dzień raczej myślimy niewiele i chyba nikt nie wpadłby na pomysł, by stawiać im pomniki. Tymczasem jaworznicka wspólnota po raz kolejny pokazała, że potrafi w nieszablonowy sposób wpłynąć na życie innych i symbolicznie dać nadzieję na lepsze jutro. Pomnik doświadczonego przez życie Włodka, który stanął na Dąbrowie Narodowej, ma bowiem być dla innych symbolem tego, że życie zawsze może się odmienić. Pomnik można chyba też śmiało uznać za hołd dla wszystkich ludzi, którzy codziennie rzetelnie i uczciwie wykonują swoją pracę. Projekt pomnika z brązu wykonał absolwent krakowskiej ASP – rzeźbiarz Konrad Koch. Koszt jego powstania wyniósł 45 000 zł i został pokryty ze środków uzbieranych podczas specjalnej zbiórki.

Bohater pomnika nie był postacią kryształową, czego zresztą nikt nie zamierza ukrywać. To jak potoczyło się jego życie, może jednak stanowić swego rodzaju inspirację. Dla Włodka Mostowika większa część jego życia przepełniona była nieszczęściem i alkoholem. Po śmierci rodziców popadł w alkoholizm, a jego dom zmienił się w pijacką melinę. Na dodatek stracił jeszcze nogę pod kołami pociągu. Wreszcie cały jego dobytek spłonął, ale paradoksalnie wtedy pojawiła się nadzieja. Włodek trafił do Wspólnoty Betlejem, przestał pić i zdołał odmienić swoje życie. Mieszkańcy Dąbrowy Narodowej bardzo dobrze wspominają, z jaką skrupulatnością zawsze zamiatał teren przed wspólnotą i przy okazji dla każdego znalazł ciepłe słowo. We Wspólnocie żartobliwie był nazwany człowiekiem Google Maps, bo za każdym razem, gdy samochód Google aktualizował mapy, to Włodek był na swoim miejscu z miotłą, jako wręcz stały element krajobrazu. Do dzisiaj zresztą można go znaleźć na zdjęciach wtedy wykonanych.

Weekendowe uroczystości w Betlejem rozpoczęły się już w piątek od konferencji „Nie problem, lecz dar – ubodzy w Kościele i świecie”, na którą ksiądz Tosza zaprosił wielu znamienitych gości. Wśród prelegentów znaleźli się m.in. abp Grzegorz Ryś, podróżnik Jasiek Mela, Jolanta Kaczmarczyk, o. Henryk Cisowski OFMCap – wieloletni były dyrektor Dzieła Ojca Pio w Krakowie czy Jarosław Makowski.

Główne obchody odbyły się w sobotę, a okazja do świętowania była… potrójna. Oprócz bowiem odsłonięcia pomnika i 25. rocznicy kapłaństwa księdza Toszy, zebrani uczcili też 101. urodziny jednej z przyjaciółek całej Wspólnoty. – Świętowaliśmy odsłonięcie pomnika Włodka, 101. rocznicę urodzin pani Eli, naszej przyjaciółki, a ja miałem 25-lecie święceń, więc spotkało nas dużo dobrego. Jestem za to wdzięczny Panu Bogu i ludziom, którzy przyszli i pomogli nam to świętowanie przygotować – mówił ksiądz Mirosław Tosza. – Dziś wszyscy się spieszymy, a Włodek nas uczył, że czasami jeśli się trochę zwolni, to wielkiej straty nie będzie, a my możemy zyskać to, co wydarzy się między nami – dodał. Ksiądz biskup Grzegorz Kaszak dokonał poświęcenia pomnika i na placu św. Teresy odprawił uroczystą mszę świętą. Po mszy ksiądz Mirosław Tosza zebrał wiele życzeń i podziękowań za swoją pracę i posługę. – Praca, jaką ksiądz wykonuje, jest nieszablonowa i wyjątkowa. Właśnie za taką postawę chcę szczególnie podziękować. Za ratunek dla tych, których skreśliło społeczeństwo i niejednokrotnie rodzina. Za wyciągniętą rękę do tych, którzy sami nie wierzą, że coś dobrego jeszcze ich w życiu spotka – mówił prezydent Paweł Silbert. Na koniec wszyscy obecni mogli wysłuchać kameralnego koncertu Antoniny Krzysztoń, która już nie pierwszy raz zaszczyciła Wspólnotę swoją obecnością. W niedzielę całe świętowanie zakończył koncert zespołu Raz, Dwa, Trzy, który odbył się w Młodzieżowym Domu Kultury na Osiedlu Stałym.

Ksiądz Mirosław Tosza, założyciel Wspólnoty Betlejem:

Idea powstania pomnika wzięła się z życia – takie idee właśnie są najlepsze. Włodek mieszkał u nas przez siedem lat, był człowiekiem po przejściach. Pochodził z Długoszyna, do 62 roku życia tam mieszkał, a przez 30 lat prowadził melinę, był uzależniony od alkoholu. Do Betlejem trafił, gdy spłonął mu dom. W Betlejem zasłynął z takiego bardzo sumiennego, porządnego zamiatania ulicy i chodnika. Znany był z tego oraz z takiej dużej pogody ducha i życzliwości. Ludzie szybko się do niego przyzwyczaili. Stał się tutaj prawie takim stałym elementem krajobrazu, jak te dęby i lipy, które tutaj rosną. Kiedy zmarł, uznaliśmy że dobrze byłoby zachować o nim pamięć i postawić pomnik, który przypomni, że ktoś taki tutaj właśnie był. To jest jednak przede wszystkim pomnik, który ma być znakiem nadziei. Takim punktem odniesienia dla wszystkich ludzi, którzy mają za sobą jakieś trudne doświadczenia i utracili nadzieję, że ich życie może być dobre. Chcemy, żeby jego historia była takim przypomnieniem, że dopóki człowiek żyje, to jego historia może odmienić się na lepsze. Oczywiście nie robimy z Włodka świętego, nie kanonizujemy go i nie ukrywamy jego słabości. Nie mamy dzięki temu lęku, że kiedyś każą nam ten pomnik rozebrać, bo wszystko, co najgorsze już o nim powiedzieliśmy.

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top