Felieton

Przemijający efekt tresury – felieton Tomasza Pstruchy

Ci, którzy dotąd siedzieli w domach przestraszyli się i poszli zagłosować. Ale nie przestraszyli się PiS-u, jak chcieliby tego politycy opozycyjni. Wręcz przeciwnie, przestraszyli się, że przyjdzie opozycja i będzie tak jak dawniej. Wyszli więc z domów i podążyli do urn w dotąd nie spotykanej skali jak na wybory do Parlamentu Europejskiego. Stąd wyśrubowana frekwencja i wysokie zwycięstwo PiS.

Żołądek przeciętnego Polaka nie różni się od żołądka Niemca, Francuza czy Włocha. Potrzeby przeciętnego Polaka są bardzo podobne. Tymczasem, mimo upływu 30 lat od zmian ustrojowych, nadal zarabiamy zdecydowanie mniej niż przedstawiciele tych europejskich nacji. No tak, bo przecież startowaliśmy z innego poziomu i wciąż jesteśmy na dorobku, za mało pracujemy, za mało wydajnie, tacy kiepscy w ogóle jesteśmy. I ta mantra powtarzana przez 30 lat, przekonała nas, iż tak jest faktycznie. Mimo triumfalnych zapewnień kolejnych rządów o nieprzerwanym wzroście gospodarczym i nieustannie rosnącym PKB Polski.

Do cholery, coś tu nie gra! W ciągu 30 lat państwa zniszczone wojną, jak na przykład Niemcy czy później Korea Południowa przeradzały się w potęgi gospodarcze…

Na domiar kolejne rządy, kierujące się neoliberalnymi teoriami ekonomicznymi wymyślonymi przez „chłopców z Chicago” (czyli chicagowskiej szkoły ekonomii), wmawiały nam, że od państwa niewiele nam się należy, a wolny rynek wszystko załatwi. Mamy płacić podatki i morda w kubeł. Ci co umieją pływać wypłyną na powierzchnię, a tych co toną i tak nie szkoda. Sami sobie winni, że się nie nauczyli. Taki ekonomiczny darwinizm. Wymagać czegokolwiek nam nie wolno.

Te 30 lat tresury mocno się zaznaczają. Kiedy rząd PiS wprowadzał program 500+ słyszeliśmy od złotoustych ekonomistów opcji neoliberalnej, że to całkowicie załamie budżet państwa i Polska zbankrutuje. Nie dziwię się im, bo przecież to ci sami eksperci, którzy chętniej przepompowywaliby miliony z publicznych pieniędzy do padających instytucji finansowych (którym doradzają za sowitą opłatą), niż udzielili wsparcia wielodzietnej rodzinie.

Natomiast rozdziawiam paszczę ze zdumienia, kiedy słyszę obawę o budżet państwa od przeciętnej matki, wychowującej dzieci. Kobieto, czy ty się słyszysz? Martwisz się o budżet państwa (z którego potrafiły wyciekać setki milionów przez nieuszczelniony system podatkowy, mafie vatowskie lub klientelizm), a nie myślisz o swoim budżecie domowym? 30 lat tresury nie idzie na marne. Każą ci skakać, to nie zapytasz po co – zapytasz jak wysoko.

A wystarczy porównać wydatki socjalne europejskich państw. We Francji stanowią one 24,3% PKB, we Włoszech – 20,9%, w Austrii – 20,5%, w Niemczech i Grecji – 19,4%, w Portugalii – 17,4%. W Polsce po wprowadzeniu programów PiS wynoszą one 16,4% PKB. Wciąż jesteśmy w tyle. Średnia w Unii Europejskiej była w roku 2017 na poziomie prawie 19% PKB.

Trzeba też przypomnieć, że pieniądze z programów socjalnych trafiające do polskich rodzin nie rozpływają się w powietrzu. Wracają na rynek pobudzając obrót wewnętrzny i częściowo powracają do kasy państwa w postaci podatków (choćby VAT).

Dlatego szlag mnie trafia, gdy widzę pogardliwe komentarze, podobne do tego, którym wątpliwie zabłysnęła ostatnio gwiazda polskiego aktorstwa. Że niby Polacy oddają głos w wyborach za jałmużnę.

Wydaje mi się bowiem, że Polacy chcą po prostu żyć w normalnym kraju, gdzie płacą podatki i w związku z tym maja prawo wymagać od państwa określonych świadczeń. Pozwiedzaliśmy zagranicę, część tam pracowała, pobierała świadczenia socjalne zapewniane przez obce państwo i przekonaliśmy się, że życie może być znacznie prostsze – normalniejsze. Życzylibyśmy sobie podobnych standardów u nas. Wyrywamy się poza ramy tresury i wmawiania, że nam się nie należy. Jesteśmy przecież obywatelami tego państwa i to państwo jest nasze.

Może właśnie dlatego straszenie PiS-em i zawiązywanie antypisowskich koalicji, żeby wygrać wybory już nie wystarcza. Trzeba jeszcze mieć jakikolwiek program i przekonać, że będzie się go realizowało.

Tegoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego pokazują również w skali europejskiej, że kończy się czas bezideowych partii i tworów politycznych. Wzrasta znaczenie tych, którym przyświeca jakaś idea, jakiś zbiór wartości.

Dla sztabów wyborczych przyszła pora analiz, bo już za pół roku wybory do Sejmu i Senatu. A niedzielna potyczka o europarlament pokazuje wyraźny utrwalający się trend. Bo tym razem trudno będzie wmawiać elektoratowi, że to przypadek, że wyborcy się pomylili lub nie przemyśleli swoich decyzji, że głosowała ta „mniej oświecona” część społeczeństwa (cokolwiek by miało to znaczyć).

PiS właśnie w pełni potwierdził legitymizację sprawowanej przez siebie władzy. W tym znaczeniu niedzielne wybory do Parlamentu Europejskiego miały kapitalne znaczenie. PiS sprawuje władzę, bo taka jest wola większości wyborców.

Tomasz Pstrucha

Felieton pochodzi z gazety: EXTRA 10-2019

Zapraszamy do dyskusji: tutaj

Polecamy: PiS wygrywa w Polsce, w województwie i w Jaworznie

Polecamy: Jaworznianie poszli do urn. Wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego

Polecamy: Dla samorządów idzie zima – powyborczy felieton Tomasza Toszy

 

2 komentarze

2 Comments

  1. Krzysztof

    4 czerwca 2019 at 16:11

    Panie Pstrucha ,
    Były komunistyczny prokurator P. Piotrowicz obecnie w rządzie PIS w jednym z wywiadów wspomniał że propaganda musi być prosta , może zbyt prosta ale musi dotrzeć do nawet najprostszych ludzi. Pański artykuł tego dowodzi. W kilku punktach o tym jak bardzo się Pan myli..
    1. NAsza gospodarka jest najmniej konkurencyjną w EU zaraz po Bulgari/Rumuini. Nasze przychody to glownie export oparty na pracy montowni. Nie tworzymy technologi. Nasz dobrobyt może zniknąć w poł roku wraz z przeniesieniem ich proukcji poza PL.Dlaczego o tym? A dlatego że nie stac na spijanie smietanki jeszcze.
    2.Udział pomocy w PKB w związku z dużą poddatnością na zmiany rynkowe oraz stażejące się społeczeństwo i niższe wpływy do budżetu długo nie osiągnie tego poziomu.Nie stac na to. Komus trzeba zabrac zeby inny dostal.
    3.Pomimo wspaniałej koniunktury ( nie będącej zasługą rzadu a exportu ) i zwiekszonych przychodow glownie dzieki 17 nowym daninom ( PIS nie zgadza sie na nazwyanie tego podatkami budzet wciaz ma 30-40 miliardow pln deficytu. Pożycza wiec i podnosi podatki plus OFE z którego chce zajumać nasz kase.
    4. W takiej sytuacji walka o wyborce kolejnymi dodatkami to polityczna korupcja. Model Grecki.Cele rządu powinno być zapewnienie godziwej pracy i wynagrodzenia , ktore pozwoli na godziwe życie . Obecnie ponad 40% tego co zarabiamy ginie w podatkach ( dochodowy ,vaty ,akcyzy itp).
    5. Pomoc potrzebującym to priorytet ale jak podkreslałem POTRZEBUJACYM. Emeryci , kalecy , dzieci . Moża to zrobić celowanymi daninami – darmowe leki , dożywianie w szkole , darmowy transport publiczny , doplaty do ogrzewania czynszu czy medycyna , której de facto obcieto kase.Widac to po kilku ostatnich zgonach i wydluzajacych sie stale kolejkach do specialistow.
    Sumujac , panski artykuł to kwintesencja myslenia homo sowiecticus zganiajacego wszystko na ochydnych bezideowych liberalow .
    A cha , to co dzięki uszczelnieniu luki VAT zzyskano poszło na nagrody , podwyzki dla spoleczek skarbu Panstwa plus na wpól legalne finansowanie bocznymi drzwiami np Pana Rydzyka .

  2. Pingback: Dla samorządów idzie zima – powyborczy felieton Tomasza Toszy – extra

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top