Felieton

Zbudujmy sobie miasto dla emerytów? – felieton Pstruchy

fot. Ken Lund

Miasto, gdzie przeważają emeryci może być szczęśliwym miastem. Miastem ludzi, którzy już nic nie muszą, mają czas na rozrywkę i rekreację oraz krzewią kontakty społeczne. Warunek jest jeden – muszą to być w miarę zdrowi i bogaci emeryci. A jaka jest rzeczywistość? W ubiegłym roku ZUS poinformował, iż najczęściej wypłacaną sumą emerytury jest 1.065,60 zł brutto, czyli 906 zł netto. Miasto szczęśliwych emerytów? Nie, raczej nie u nas.

 

Schludne uliczki z układającą się w koncentryczne kręgi zabudową jednorodzinną. Palmy, baseny, oaza zieleni w środku pustyni. Ponad 120 klubów, 8 pól golfowych, 7 dużych ośrodków rekreacyjnych, 2 centra bowlingowe. Szczęśliwi seniorzy, którzy pływają w basenach, uprawiają fitness, grają w golfa, tańczą lub zajmują się hobbystycznie rękodziełem. Szczęśliwi ludzie w szczęśliwym mieście.

Tak wygląda Sun City w Arizonie. Miasto założone w latach 60-tych z myślą o emerytach. „Sun City, Arizona – The Original Fun City!” Rzeczywiście realia sprzyjają zabawie, zwłaszcza że w miasteczku mieszkają osoby, których najniższe dochody z emerytury wynoszą 40 tys. dolarów rocznie. Wychodzi przeciętnie około 13 tys. zł miesięcznie. Jest za co żyć i się bawić.

W Sun City nie ma praktycznie nic poza zabudową mieszkalną i obiektami o funkcjach społecznych i rekreacyjnych.

Oczywiście dochodzą jeszcze obiekty handlowe i gastronomiczne. Przemysłu brak, bo i po co w takim miejscu. Przecież blisko 80% mieszkańców jest w wieku poprodukcyjnym – ponad 65 lat. Kolejne 17% stanowią osoby po 45. roku życia – zapewne pracownicy lokalnych centrów rekreacyjnych, restauracji, sklepów. Tylko 3% mieszkańców jest w wieku poniżej 45 lat. Ponad 98% mieszkańców Sun City to bogaci biali, wzorcowi WASP (White Anglo-Saxon Protestants).

Utrzymanie infrastruktury niesie z sobą koszty. Także w amerykańskim mieście dla emerytów. W roku 2017 trzeba było wydać ponad 6 mln dolarów na remont systemu nawadniania dla dwóch pól golfowych. W roku 2018 przebudowa budynku obsługi jednego z klubów golfowych za 750 tys. dolarów. W roku bieżącym wynajem systemu zasilania fotowoltaicznego – wydatek 5,5 mln dol. W roku przyszłym zaplanowano zaś kompletną przebudowę Mountain View Center za 9,5 mln dol.

Co roku przebudowywane lub remontowane są kolejne obiekty użyteczności publicznej i kosztuje to miliony. Miasto jest drogie w utrzymaniu, ale mieszkańcy są bogaci i stać ich na płacenie podatków i danin. Pamiętajmy – nie ma tam zakładów pracy, które wnosiłyby podatki korporacyjne.

Dlaczego piszę o odległym Sun City?

Jakiś czas temu byłem świadkiem rozmowy o przyszłości Jaworzna. W naszym mieście powstaje aktualnie strategia rozwoju miasta na kolejne lata.

W toku dyskusji padła opinia, iż Jaworzno powinno być przede wszystkim miastem, w którym się dobrze mieszka i które oferuje mieszkańcom wysoki standard usług komunalnych, miejsc rekreacyjnych, przestrzeni publicznych. Ma być zielono, ładnie i z estetyczną zabudową mieszkalną. Sielsko, jednym słowem.

A co z przemysłem, produkcją, nowymi miejscami pracy?

Ach, to jest już passé, padła odpowiedź. Przecież przy obecnych bardzo niskich wskaźnikach bezrobocia i tak nie ma kto pracować. Pracowników trzeba sprowadzać z zagranicy. Poza tym w niedługiej przyszłości cała sfera produkcji zostanie zautomatyzowana i ludzie będą zbędni. Taki kierunek rozwoju jest zatem ślepą uliczką. Miasto ma służyć do mieszkania i spędzania przyjemnie czasu. Utrzyma się z podatków ludzi, którzy będą chcieli tu zamieszkać. I padł argument, że takie miasta już istnieją.

Tak, istnieją – choćby Sun City, o którym pisałem powyżej. Podczas wspomnianej dyskusji zdałem sobie sprawę, iż właśnie stykam się z grupą twardogłowych zwolenników uczynienia z Jaworzna miasta dla emerytów. Bogatych emerytów – byłych prezesów, dyrektorów, sztygarów. Miasta, z którego młodzi ludzie wyjeżdżają na studia i już nigdy nie wracają. Bo zamiast rozwoju gospodarczego, nowych firm, dobrze płatnych miejsc pracy dla wykwalifikowanych specjalistów, będą mogli się tu spodziewać jedynie sennej stagnacji w cieniu chłodni kominowej (pytanie jak długo będzie ona funkcjonować?).

Utrzymanie nowo powstałej infrastruktury będzie w przyszłych latach słono kosztować.

Będzie trzeba wydawać miejskie środki na bieżące utrzymanie, remonty, modernizacje. Tak jak w Sun City – co roku jakaś renowacja. Ktoś za to zapłaci. Jeśli nie nowe, rozwijające się przedsiębiorstwa (w podatku od nieruchomości i od wartości budowli), to obciążenia te spadną solidarnie na wszystkich mieszkańców.

Miasto dla emerytów w polskich realiach? Przy najczęściej wypłacanej emeryturze w wysokości 1.065,60 zł brutto? Hmmm, mam nadzieję, że frakcja „emerycko-sypialniana” jednak nie przeforsuje swoich pomysłów.

Tomasz Pstrucha

Zapraszamy do dyskusji: tutaj

Felieton pochodzi z gazety: EXTRA 14-2019

 

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top