Felieton

Z Jaworzna do Cardiff – felieton Dawida Domagalskiego

fot. Marek Ślusarczyk

Wyobraźmy sobie taką sytuację: korzystając z kilku dni wolnych od pracy, wychodzimy z naszego domu, wsiadamy na rower i wyruszamy bezpieczną i dobrze oznakowaną drogą na wycieczkę. Od nas, naszej kondycji i możliwości czasowych zależeć będzie tylko to gdzie dotrzemy i co zwiedzimy: Berlin, Akwizgran, Londyn a może nawet Cardiff. W sumie nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo przecież już dziś ta forma turystyki rowerowej, opartej na pokonywaniu kolejnych kilometrów i zwiedzaniu ciekawych miejsc, cieszy się niemałą popularnością. Tymczasem ja mam na myśli podróż jedną droga rowerową o ujednoliconym oznakowaniu.

W ubiegłym tygodniu miałem przyjemność uczestniczyć w międzynarodowej konferencji pn. VELO SILESIA – industrialne trasy rowerowe. Wydarzenie to odbyło się w ramach prac Regionalnego Trójkąta Weimarskiego. Trzy wrześniowe dni wypełniły spotkania panelowe dotyczące zagadnień związanych z rozwojem infrastruktury rowerowej – nie tylko naszego regionu, ale i także w Unii Europejskiej oraz wizytacje ciekawych szlaków w województwie Śląskim. Dzięki temu przedstawiciele z Niemiec i Francji odwiedzili m.in. naszą Velostradę, punkt przesiadkowy MCIT (tzw. płaszczkę), ostatecznie docierając wzdłuż Obwodnicy Północnej w okolice kładki nad Geosferą. Jaworzno przypadło do gustu naszym zagranicznym gościom i w trakcie wielu rozmów padało pytanie kiedy będziemy włączeni do Szlaku Kultury Przemysłowej – Euro Velo, co dałoby szansę na, nie sporadyczny jak teraz, ale na dużą skalę transfer w obie strony „cykloturystów”.

O co zatem chodzi z tym Euro Velo? Mówiąc w skrócie: w założeniach docelowych to wielki szlak rowerowy ciągnący od Południowej Walii przez północną Francję, Belgię, Saarę, Zagłębie Ruhry, Górny Śląsk aż po Czechy.

Tym co spaja tą ideę jest chęć przedstawienia zwiedzającemu przemysłowej historii Europy nakreślonej węglem i stalą, które to surowce wciąż pozostają fundamentami współczesnej gospodarki na naszym kontynencie i choć dziś przemysł idzie w kierunku „ekologicznych technologii” – jeszcze na długo będą symbolem rozwoju gospodarczego Niemiec, Francji czy Polski. W chwili obecnej w wielu miejscach zachodniej części naszego kontynentu funkcjonują już wielokilometrowe drogi rowerowe łączące nie tylko poszczególne miasta, pełne industrialnych atrakcji, ale także pełniące ważną rolę w komunikacji pomiędzy nie tylko sąsiadującymi regionami, ale i także państwami. Póki co jednak całość przypomina trochę porozrzucane puzzle, to znaczy mamy kompletne odcinki, jednak w wielu miejscach brakuje jeszcze lokalnych uzgodnień co do przebiegu nowych i środków na realizację tego zadania. To co jednak jest najistotniejsze to fakt, że w celu realizacji całego projektu Euro Velo czyni się już kolejne kroki mające na celu połączenie w jedno wszystkich elementów tej specyficznej układanki. Przykładem na to może być powstający, wzdłuż rzeki Odry, szlak Blue Velo ciągnący się z Ostrawy do Szczecina. Równolegle do tego projektu także i województwo Śląskie przygotowuje się do spięcia w całość istniejących szlaków oraz realizacji nowych będących kluczowymi drogami dla skutecznego skomunikowania najciekawszych miejsc w naszym regionie. Spięcie tych szlaków klamrą wspólnego oznakowania i swobody przejazdu pozwoli na rowerową eksplorację mało znanych dotąd terenów będących nowym obszarem aktywności turystycznej. W trakcie wspomnianej konferencji Velo Silesia prelegenci podnosili wielokrotnie, że rozwój turystyki rowerowej opartej na przejeździe z pkt A do B, zwiedzaniu, noclegu i dalszej podróży to dziś nie tylko forma aktywnej rekreacji, poprawy kondycji, ale także… rynek usług wart kilkaset milionów euro rocznie.

Zauważono że rowerzyści, bez względu na kraj pochodzenia mają takie same potrzeby planując kilkudniową wyprawę: bezpieczna trasa, tanie noclegi, najlepiej w standardzie „bed & breakfast” i gastronomia, dostęp do punktów serwisowych oraz atrakcje, które przyciągną ich do określonych miejsc.

Powstanie zatem zintegrowanych „cykloszlaków” jest szansą na rozwój lokalnego rynku usług zlokalizowanego bezpośrednio lub w pobliżu wspomnianych dróg. Tak na marginesie: mikro przykład takiej gastronomicznej symbiozy można zaobserwować nawet przy naszej Velostradzie, choć póki co jest on słabo wyeksponowany, a zwłaszcza menu dla rowerzystów.

Koncepcja Euro Velo jest odzwierciedleniem rosnącego w siłę trendu opierającego się na promowaniu i wdrażaniu aktywnego stylu życia, który jest przeciwieństwem „kanapowej egzystencji ze smartfonem w dłoni”. Co ciekawe, idea kontynentalnego szlaku będzie możliwa do zrealizowania tylko wtedy, gdy lokalne samorządy bardziej zaangażują się w jej realizację, w oparciu o szeroko zakrojoną na tym polu kooperację.

Symbolem konferencji Velo Silesia był „potrójny klucz imbusowy” czyli takie rowerowe narzędzie „3 w 1”, obrazujący współpracę Polski, Niemiec i Francji na rzecz wspólnego rozwoju w ramach Trójkąta Weimarskiego. „Potrójny klucz imbusowy” może przedstawiać także trzy płaszczyzny, które łączy turystyka rowerowa: zdrowie, biznes i współpraca samorządowa. Są one ze sobą mocno powiązanie wzajemnymi relacjami do tego stopnia, że zmniejszenie roli jednej z nich grozi „uszkodzeniem” całej konstrukcji.

Kilka lat temu samochód był oznaką luksusu i wyznacznikiem statusu społecznego – dziś jego rola zredukowała się tylko do podstawowego poziomu – środka lokomocji, choć i tu w dobie renesansu komunikacji publicznej zaczyna ustępować pola transportowi zbiorowemu. Decydują o tym nie tylko czynniki ekonomiczne, ale coraz częściej także ekologiczne. Również rower przestał być tylko „zabawką dla dzieci” i po latach odsunięcia w cień wrócił ze wzmożoną siłą na polskie drogi. Stojaki na te jednoślady, niczym grzyby po deszczu, zaczęły pojawiać się przy kluczowych, z punktu widzenia mieszkańca, miejscach takich jak urzędy, sklepy, przychodnie, świątynie czy tereny rekreacyjne. Zatem rozwoju lokalnej i ponadlokalnej sieci połączeń rowerowych nie można traktować w kategorii społecznego kaprysu, ale komunikacyjnej konieczności. I choć wydaje się, że potrzebę tą rozumieją już nawet małe dzieci to po raz kolejny w Jaworznie słyszymy na sesjach Rady Miejskiej głosy opozycji pytające o sens realizacji lokalnych dróg rowerowych.

Na szczęście zainteresowanie tą formą rekreacji nie maleje w naszym mieście – o czym świadczy rosnąca z roku na rok liczba imprez i wydarzeń dla cyklistów, bez względu na wiek i poziom zaawansowania. Jedno jest pewne – w infrastrukturę rowerową trzeba inwestować, a Jaworzno ma tej praktyce dobre doświadczenia.

Dawid Domagalski

Felieton pochodzi z gazety: EXTRA 19-2019

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji: tutaj

Więcej felietonów znajdziecie: tutaj

 

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top